logo
Środa, 26 czerwca 2024 r.
imieniny:
Jana, Pauliny, Rudolfiny, Antelma, Dawida – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bernadetta Rusin CMW
Uczyć się przebaczać
Don Bosco
 
fot. Susan Wilkinson | Unsplash (cc)


„Przebaczenie jest najtrudniejszą miłością” – pisał A. Schweitzer. Czerwiec przypomina nam, że najpewniejszą szkołą przebaczenia jest Serce Jezusa – znak miłości Boga do ludzi.


Jezus przebacza w sposób trudny do wyobrażenia. W Jego Sercu, otwartym dla nas włócznią żołnierza, giną na zawsze nasze nieprawości i zabliźniają się nasze rany.

 

Ponoć kiedyś pewna siostra zakonna zdradziła spowiednikowi, że widzi Jezusa i rozmawia z Nim. Nie dowierzając, ksiądz polecił jej: „Jeśli tak jest naprawdę, to zapytaj Jezusa, jakie są moje grzechy”. Przy kolejnej spowiedzi siostra znów wyznała, że widziała Pana. „Czy zapytała siostra o to, jakie ja mam grzechy?” – przypomniał kapłan. „Jezus powiedział, że już nie pamięta” – brzmiała odpowiedź penitentki. Przebaczenie w każdym wymiarze (Bogu, sobie, bliźnim), jeśli ma być prawdziwe, zawsze jest najpierw łaską, bezcennym darem Jezusowego Serca. Czy wobec tego można nauczyć się przebaczać?

 

„Co trzeba zrobić, by przebaczyć?” – zapytał dzieci ksiądz w czasie kazania. „Modlić się” – odpowiedział jeden z małych słuchaczy. Miał rację św. Benedykt, gdy pytał najmłodszych zakonników o ich zdanie w rozwiązywaniu trudnych problemów. Przebaczenie bowiem to najpierw decyzja, akt woli, a nie uczucie; to wybór prawdziwej miłości, tej, która wybacza. Przebaczenie mówi: „To było złe. Nie jest to dla mnie obojętne. Czuję ból i krzywdę. I ja cię uwalniam. Pozwalam ci odejść. Oddaję cię Bogu i nie żądam zemsty” (por. 1 Kor 13, 4-5).

 

Tam, gdzie nie ma chęci przebaczenia, od razu powstaje mur, a od muru zaczyna się więzienie – jak zauważa P. Bosmans. Zaciekły gniew zamyka Bogu wszystkie furtki. Gdy czujemy się bezradni wobec doznanej krzywdy, staramy się oddać ją temu, od którego przyszła. Jeśli to się nie udaje, oddajemy ją każdemu, kogo spotkamy, a bezsilna agresja przeradza się w nienawiść, która nas niszczy.

 

Aby przebaczyć trzeba być silniejszym od nienawiści. Trzeba podjąć pewną drogę, na której pierwszym krokiem jest gotowość na przeżycie raz jeszcze zadanego nam bólu (zob. M. Hinc OFMCap). To tak, jakby być gotowym, by „ucałować własny krzyż”. Nie rozdrapywać i nie chować swojej rany, ale opatrzyć ją tak, by stała się źródłem życia.

 

Przebaczenie nie jest akceptacją ani tolerancją zła (Iz 5, 20); udawaniem, że nic się nie stało; pozwoleniem, by inni nas wykorzystywali (Ps 37, 21; Ga 6, 7). Nie warto też czekać na słowa przeprosin od tych, którzy nie dostrzegają swojej winy (Prz 28, 13; Hbr 10, 26) ani żądać zadośćuczynienia po każdej drobnej przykrości (Koh 7, 9). Nie zawsze jest uzasadniony powód do chowania urazy.


Biblia radzi: „Zaprzestań gniewu i porzuć zapalczywość; nie oburzaj się: to wiedzie tylko ku złemu” (Ps 37, 8; zob. też Ef 4, 32), zostaw to Bogu (Hbr 10, 30-31: „Do Mnie należy pomsta…) i zaufaj Mu, że wszystko ma sens i że z czasem minie ból, z którym się zmagasz (Iz 65, 17).


Być może przebaczenie polega właśnie na odsuwaniu od siebie bolesnych emocji, dopóki czas nie zaleczy ran i gniewu, pod warunkiem jednak, że jest to zdrowy dystans, który pozwala na spojrzenie w prawdzie. Jeśli kogoś kochamy, nie musimy mu przecież przebaczać, zazwyczaj przebaczamy tym, których nie kochamy. Trudno nam też obiektywnie postrzegać rolę, jaką sami odegraliśmy w traumatycznych wydarzeniach.

 

Przebaczenie nie zawsze oznacza powrót do tego jak było. Można kogoś kochać i przebaczyć mu, a jednocześnie zachowywać dystans, który uruchamia zdrowy rozsądek (1 P 4, 8), pozwala anulować rachunek krzywd i wymazać urazy (Kol 3, 13).

 

„Wygrywa zawsze ten, kto potrafi kochać i przebaczać” (H. Hesse). Przebaczenie wyzwala spod władzy tego, kto nas zranił. Pozwala zachować dobre wspomnienia i iść naprzód tak, by przeszłość nie była ciężarem ani przeszkodą.

 

s. Bernadetta Rusin CMW
Dob Bosco nr 6(199) czerwiec 2019

 
Zobacz także
ks. Michał Lubowicki
U początków Ewangelii, a więc w Mateuszowej i Łukaszowej relacji o narodzinach i dzieciństwie Jezusa, Aniołowie są bardzo aktywni. Nigdzie dalej w Ewangelii nie będzie się ich wspominać tak często. Aż sześć razy ewangeliści piszą o nich w tym miejscu wprost, a ponadto jeszcze w dwóch przypadkach możemy z dużą dozą pewności założyć, że w opisywanych wydarzeniach także chodzi o interwencję anielską.
 
Anna Gładkowska
Wyobraź sobie ogród. Nie przypadkowo obsadzony kwiatami kawałek terenu, ale dokładnie zaplanowany i pieczołowicie doglądany każdego dnia park pełen drzew cedrowych, cyprysów i fig. Takie ogrody nie utrzymują się same, to nie bałagan, który zawsze robi się sam, ale owoc pracy Adama, pierwszego człowieka. 
 
Dariusz Kowalczyk SJ

W życiu współczesnych ludzi można zauważyć pewien paradoks. Otóż z jednej strony lansuje się typ człowieka, który sam jeden kieruje swoim życiem, zgodnie z własnymi upodobaniami, z drugiej zaś – szerzy się wiara w przeznaczenie oraz lęk przed tym, co przypadkowe i groźne w swojej nieobliczalności. 

 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS