logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Albert Wach OCD
Upomnienie braterskie
Głos Karmelu
 


Najpierw powinna się ona pojawić u osoby upominającej, to znaczy u mnie. I nie chodzi tutaj o jakąkolwiek wrażliwość. Św.Teresa od Dzieciątka Jezus zostawiła nam w tym względzie jasne kryterium: upomnienie musi sprawiać "przykrość" upominającemu (Rps C, 23r). Nowicjuszkom mówiła: Jeżeli zwrócenie uwagi sprawiło ci przyjemność, to źle albo niepotrzebnie zwróciłaś tę uwagę. Nie mogę zatem dać się zwieść własnym często gładkim i okrągłym słowom, które rodzą samozadowolenie i łatwo mogą mnie upoić.

To samo dotyczy osoby upominanej, to znaczy brata. Naturalną jego reakcją powinna być jakaś forma samoobrony, która będzie znakiem, że zranione serce jest całościowo zdrowe i otwarte na proces własnej przebudowy. Biblijnym przykładem zdrowej reakcji na upomnienie był smutek Koryntian. Apostoł Paweł cieszy się tym smutkiem, gdyż wie, że chodzi tutaj o smutek, który jest z Boga, [i który] dokonuje nawrócenia ku zbawieniu (2 Kor 7, 10). Brak reakcji na upomnienie stawia natomiast pod znakiem zapytania skuteczność przeprowadzonej operacji.

Misja braterska

Rzecz jasna, nie wystarczy otworzyć rany i patrzeć na reakcje - nawet gdyby czyniło się to z największą wrażliwością i czułością. Naszym obowiązkiem jest doprowadzenie całego procesu oczyszczenia do końca. Nie jest to zadanie łatwe. Chodzi tutaj bowiem o coś więcej niż tylko o umiejętne pokierowanie duchowym i emocjonalnym światem brata, który musi przezwyciężyć gniew, smutek lub niechęć, jaką mogą budzić w nim nasze (czasami twarde) słowa upomnienia. Tego rodzaju psychologiczne działania, jak najbardziej słuszne, mają jednak swój ograniczony zasięg i skuteczność. Zatrzymanie się na ich poziomie rodzi ponadto ryzyko przedwczesnego "pozszywania" tego, co zostało przecięte.

Uczeń Chrystusa zdaje sobie sprawę, że proces oczyszczenia, a więc i ponownego zawiązywania relacji braterskich, nie dokonuje się jedynie przy pomocy ludzkich sił. Potrzebna jest jeszcze interwencja Boga. Tylko świadome zostawienie miejsca dla Jego działania sprawia, że upomnienie staje się "braterskie" w chrześcijańskim tego słowa znaczeniu: Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi (Mt 23, 8).

Staje się ono takim także wówczas, gdy relacje nie mają charakteru partnerskiego, jak na przykład w przypadku rodziców i dzieci, wychowawców i wychowanków czy przełożonych i podwładnych. Poczucie chrześcijańskiego braterstwa jest wówczas sprawą zasadniczą. Chroni ono same fundamenty relacji międzyludzkich przed wszelkimi wypaczeniami. Jest to ogromnie ważne szczególnie w sytuacjach krańcowych, gdy upomnienie staje się bezwzględnie konieczne, a jednocześnie pojawia się pokusa okazania swojej wyższości czy wręcz użycia siły.

U podstaw upomnienia braterskiego musi zatem zawsze leżeć bezinteresowna miłość wzorowana na miłości boskiego Pasterza, który nie przyciąga owiec do siebie, ale prowadzi je do Ojca Niebieskiego. Taka miłość nie szuka samej siebie, lecz ma na uwadze jedynie Boga, dla którego chce być całkowicie przejrzysta. Jeszcze raz św. Teresa od Dzieciątka Jezus zostawia nam świadectwo i naukę, które nie mają sobie równych: Moje baranki mogą mówić, co się im podoba; w głębi jednak czują, że je kocham miłością prawdziwą, że nigdy nie naśladowałabym "najemnika, który widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka" (por. J 10, 12). Gotowa jestem oddać za nie życie, ale moja miłość jest tak czysta, że nawet nie pragnę, by była im znana. Nigdy, za łaską Jezusa, nie ubiegałam się o pozyskanie ich serca dla siebie, rozumiałam, że moją misją jest prowadzić je do Boga (Rps C, 32v).

Obowiązek upomnienia braterskiego polega zatem na prowadzeniu brata do Boga. W takim ujęciu "upomnienie braterskie" staje się "misją braterską".

o. Albert Wach OCD

 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Dzisiejsza pop-kultura rozwija się w cywilizacji nazywanej przez niektórych filozofów „cywilizacją guzika”. Wszystko jest poddane naszej woli, każda maszyna ma ten jeden ważny wyłącznik albo sterowana jest za pomocą pilota, który obsługujemy, który stanowi o naszej władzy. Guziko-władcy! Naciskamy guzik i maszyny od razu realizują naszą wolę.
 
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Szukając wokół siebie przyjaźni i bliskości, często nawet nie przychodzi nam do głowy, że można zaprzyjaźnić się z własnymi dziećmi. Każda przyjaźń, także z własnym dzieckiem, zakłada wspólną płaszczyznę zainteresowania. Przyjaciele wspólnie „coś” budują, czegoś poszukują...
 
dr Piotr Kwiatek OFMCap
Wielką sztuką jest nie tylko wnosić dobro w życie innych, ale również nauczyć się owocnie je przyjmować. Niestety, w tradycyjnych formach wychowania rodzinnego, a także religijnego wciąż panuje przekonanie o niebezpieczeństwach płynących z pochwał czy uznania, co rodzi lęk przed nimi, niechęć lub zażenowanie. W takich sytuacjach dzieje się w nas coś przeciwnego. Zamiast pozytywnego rozpoznania radości, poczucia dumy, entuzjazmu, zadowolenia czy wdzięczności wpędzamy się w lęk przed pychą, wyniosłością i koncentracją na sobie. 
 
 
___________________
 
 reklama