logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Malec
Usłyszeć ciszę
Różaniec
 


Przychodzi moment, w którym zostawiają wszystkie niezałatwione sprawy, goniące terminy, wciąż odkładane spotkania – bo przecież „nie ma czasu” – i… milkną. Idą na adorację, wyjeżdżają na rekolekcje, udają się na pielgrzymkę albo zamykają się w swoim pokoju, wyłączają telefon i otwierają Pismo Święte. Po co? By usłyszeć Tego, który w ciszy mówi najgłośniej.
 
Psychologowie twierdzą, że cisza uczy bycia uważnym, pomaga w poznaniu siebie i trwaniu w autentycznych bliskich relacjach. Podobnego zdania jest o. Jan Paweł Konobrodzki OSB z Tyńca. „W ciszy chodzi przede wszystkim o spotkanie ze sobą. Brak informacji i bodźców z zewnątrz powoduje, że człowiek nie zajmuje się byciem dla kogoś i może posłuchać siebie, by dojść do harmonii i spokoju, posłuchać tego, co w nas woła o uwagę. Ludzie często myślą, że są niezastąpieni, że inni sobie bez nich nie poradzą, a zapominają, że mogą spotkać siebie. Wiadomo, że chodzi w tym też o spotkanie z Jezusem, ale Jezus przecież chce pomagać nam żyć” – mówi benedyktyn. Nic więc dziwnego, że klasztor w Tyńcu stał się popularnym miejscem. Niektórzy przyjeżdżają tu, by po prostu – bez pośpiechu i obowiązków – pobyć w ciszy. Choćby noc z 31 grudnia na 1 stycznia to często wybierany termin odwiedzin tynieckiego opactwa. Na tak nietypowego sylwestra niektórzy rezerwują miejsce nawet z rocznym wyprzedzeniem.
 
Potrzebujemy ciszy
 
„Bardzo głęboko wierzę w to, że w ciszy mojego serca mówi do mnie Pan Bóg” – wyznaje Arkadio, raper. Podczas rekolekcji ignacjańskich napisał teksty utworów, które znalazły się na jego nowej płycie. Po doświadczeniu kilku dni ciszy w klasztorze ojców jezuitów w Zakopanem Arkadio dostrzegł, że kiedy on milczy, Pan Bóg przemawia. „W codzienności bardzo ciężko jest się zatrzymać, pogadać z Panem Bogiem chwilę dłużej i zapytać Go o życiową drogę. A czas, który poświęcam tylko dla Niego, przynosi bardzo ciekawe owoce” – mówi raper.
 
Bycie sam na sam z Panem Bogiem pomaga mu też w tym, by nie popełniać wciąż tych samych błędów. „Świat tyle nam oferuje, tyle jest rzeczy, które nas zagłuszają, więc ta cisza nie wybija się na pierwszy plan” – dodaje. Zupełnie inaczej jest na rekolekcjach. Dla Arka rekolekcyjne milczenie to także czas, w którym wyznacza sobie nowe cele. „Cisza daje mi odpowiedzi, które pozwalają później nie zadawać tych samych pytań: czy idę w dobrym kierunku? czy to, co robię, jest dobre? Staram się raz na jakiś czas wylądować w tej ciszy, żeby sobie odpowiedzieć na podstawowe pytania, żeby móc działać i robić konkretne kroki, mogące mnie zbliżyć do celu, który w ciszy został wyznaczony” – wyznaje.
 
A jak jest poza murami klasztoru, w codzienności? Arkadio odpowiada: „Nie jest łatwo. Czasami po siłowni zatrzymuję się w saunie. To mój moment, kiedy jestem sam. Albo w samochodzie. W domu ciężko mi zadbać o ciszę, mam synka, niedługo będziemy mieli drugie dziecko. Ale czasem udaje mi się usiąść w fotelu, przeczytać Słowo, zatrzymać się. Na pewno jest mi to bardzo potrzebne”.
 
Modlitwa w drodze
 
Podobne doświadczenie ma Dominik Włoch, pielgrzym, który z Gdańska pieszo dotarł do Jerozolimy. Na swoim pątniczym liczniku ma już ponad 30 tys. kilometrów. „Podczas pielgrzymki doświadczałem ciszy bardzo często, to były godziny, a nawet dni ciszy. Wtedy myśli zaczynają się układać same” – zwraca uwagę.
 
Jak to się dzieje? „Podczas drogi wchodzi się w stan medytacji, idzie się krok za krokiem. Wtedy rodzi się wewnętrzna cisza, choć wiadomo, że nigdy nie jest to cisza absolutna. Chodzi raczej o brak rozmowy, a nie o brak dźwięków” – podkreśla. Dominik wspomina etapy osiągania wewnętrznej harmonii. „Najpierw doświadczam natłoku różnych myśli: co było, co będzie, co za chwilę zrobię. Trzeba pozwolić, żeby te myśli przez nas przepłynęły. Potem przychodzi taki moment, kiedy myśl się pojawia i odpływa. Ważne, żeby nie przywiązywać się do żadnej i nie iść za nią. To jest najtrudniejsze. Ale potem pojawia się moment, który jest dla mnie komunikacją z Panem Bogiem. Kiedy przestałem mówić, a nawet myśleć, pojawiały się idee jakby z zewnątrz, dostawałem odpowiedzi na pytania, które kiedyś, dawno temu, zadawałem. Teraz mi tego brakuje” – wyznaje Dominik.
 
Przyznaje, że na co dzień musi walczyć o ciszę. „Wracam do domu i mówię: to jest dobry moment, żeby się wyciszyć. Ale za chwilę myślę: muszę jeszcze sprawdzić pocztę, zobaczyć, co na Facebooku… Myślę, że w codzienności trzeba czas na ciszę zaplanować. Dla mnie cisza to modlitwa” – dodaje.
 
Serce w serce z Bogiem
 
Modlitwę w ciszy proponuje wiele wspólnot, m.in. Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie. Ich szczególnym powołaniem jest tworzenie w przestrzeni miejskiej oaz modlitwy, ciszy i pokoju. Ich kościół przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie zawsze jest otwarty dla spragnionych cichego spotkania z Bogiem. Proponują adorację, medytację, wspólną Liturgię godzin. Sami każdego dnia strzegą czasu milczenia i samotności, a jeden dzień w tygodniu, tzw. dzień pustyni, poświęcają, by przebywać serce w serce z Bogiem.
 
W ciszy nie tyle szukamy, ile dajemy się odnaleźć. Podobno milczenie oznacza zgodę. Być może jest głębsza myśl w tym znanym powiedzeniu: abyśmy milcząc, zgodzili się na wolę Tego, który w ciszy mówi najgłośniej.
 
Anna Malec
Różaniec 5/2016
 
fot. Unsplash Silhouette 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Aneta Pisarczyk
To nieprawda, że nasze ciała są oddzielone od psychiki. To nieprawda, że jesteśmy jedynie tym, co duchowe lub że wystarczy nam troszczyć się o ciało, psychika zaś musi poradzić sobie sama. Prawdą natomiast jest fakt, że na zdrowie naszego ciała ma wpływ zarówno nasza kondycja psychiczna, jak i sfera duchowa. Jesteśmy więc całością. Nie można zadbać o własne zdrowie w sposób optymalny, nie dotykając świata własnych emocji, myśli i przekonań. Zaniedbana psychika boli. Krwawi niczym niegojąca się rana. Choruje. Jak w takim razie utrzymać ją w zdrowiu? 
 
Danuta Piekarz
Pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju nie są bynajmniej dziennikarską relacją: ich autor nie stał z kamerą i z dyktafonem, gdy Bóg stwarzał świat, gdy powoływał do istnienia pierwszych ludzi i gdy oni podejmowali ważne decyzje, także tę jedną... jakże fatalną w skutkach!  
 
Bernadeta Kruszyk
Otton III, gdy tylko dowiedział się o śmierci biskupa Wojciecha, założył klasztor pod jego wezwaniem w Akwizgranie. Było to latem 997 roku. Później ufundował jeszcze wiele kościołów i klasztorów, m.in. w Perum pod Rawenną i w Rzymie na wyspie rzeki Tybr. Z tym ostatnim miejscem wiąże się piękny, choć zapomniany dziś zwyczaj...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama