logo
Niedziela, 21 kwietnia 2019 r.
imieniny:
Jarosława, Konrada, Selmy, Anzelma, Konrada – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Osuch SJ
Uzdrowieni trędowaci – dzięki wierze
Mateusz.pl
 


Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła (Łk 17,11-19).
 
Nie tylko trąd jest straszny
 
Trudno wyobrazić sobie chorobę straszniejszą niż trąd; psuje się ciało, widać kości, zamiera życie. Człowiek staje się, zewnętrznie, wyjątkowo brzydki. Zdrowi (przynajmniej w czasach Jezusa) sądzą, że tak ciężko chorych powinni od siebie oddalić, by się nie zarazić.
 
A co na to trędowaci? Im wszystko zdaje się mówić, że takiego życia nie da się błogosławić. I że nie ma powodów, by być wdzięcznym. Pozostaje niewymowny ból i, być może, nawet przeklinanie nieszczęśliwego losu, złorzeczenie.
 
Szczerze powiedziawszy, nie trzeba być aż trędowatym, by się zastanawiać nad tym, czy nam wszystkim życie daje podstawę do błogosławienia czy raczej do złorzeczenia.
 
Przecież gdyby zsumować wszystkie (własne, cudze, bliskich i całej ludzkiej rodziny) życiowe trudy, dolegliwości, choroby i inne dokuczliwości życia, to można by się zastanawiać, czy w ogóle dane nam istnienie nie jest jakby trędowate. I czy my wszyscy nie jesteśmy skazani na narastające niezadowolenie i rozgoryczenie oraz na bezsilną złość i złorzeczenie?
 
Ale oto dziesięciu trędowatych przekonało się, że ich straszny los nie jest czymś definitywnym, nieodwołalnym! Spotkali (i to mimo utrudnionej komunikacji) Kogoś, kto jednym aktem woli uzdrowił ich i odmienił ich życie. – Jezus Chrystus uczynił to dla nich dziesięciu. Ale wszystko, co Jezus uczynił jeden raz i dla tej czy owej osoby, jest w pewnym sensie darem dla nas wszystkich i dla wszystkich pokoleń.
 
Jezus odmienia los człowieka
 
Jezus, wtedy i dzisiaj, staje przed ludźmi jako Ten, który odmienia los człowieka.
 
On dobrze zna to wszystko, co niszczy człowieka, co zżera jego egzystencję. On zna nie tylko nasze choroby, smutki i lęki, ale zna także przyczynę tego wszystkiego. Wie, że jest nią grzech, czyli ten akt ducha, w którym stworzenie zrywa więź ze swym Stwórcą. Wycofuje się z ufnej wiary i miłości wobec Niego.
 
Jezus przychodzi, by więź wiary i miłości odbudować. Wtedy i dzisiaj Jezus odsłania bezsens i brzydotę niewiary, a jednocześnie pokazuje piękno ufnej wiary w Dobroć i Wszechmoc Boga Ojca. Jezus chodzący po palestyńskiej ziemi daje się nieustannie poznać także jako Ten, który ma moc zmienić fatalną egzystencję człowieka grzesznego. I potrafi też przywrócić pełnię zdrowia duszy i ciała.
 
We wszystkich zbawczych spotkaniach różnych osób z Jezusem widać, że (zawsze lub prawie zawsze) potrzebny jest świadomy i dobrowolny wkład człowieka. A jest nim właśnie wiara w Boga. Ważność wiary podkreśla zdanie wypowiedziane przez Jezusa do uzdrowionego trędowatego: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła. – To dość niezwykłe, że Jezus nie akcentuje własnego działania, ale pokornie i „pedagogicznie” podkreśla cud wiary, rodzącej się w sercu danego człowieka.
 
Wiara jest najważniejsza
 
Niewiara (czy to wyraźnie zdeklarowana, czy „tylko” praktycznie rządząca życiem) jest straszna i bezbrzeżnie smutna, a jednak bodaj wszyscy „lubimy” sobie z nią poeksperymentować. Jakbyśmy chcieli (po wielekroć) na własnej skórze przekonywać się o tym, że i jak bardzo fatalna jest egzystencja – bez wiary w Boga, bez ufnego wydawania się w ręce Ojca, bez częstego odnoszenia się do Ojca w niebie.
 
– Może dałoby się zaoszczędzić sobie wielu cierpień, gdyby bardziej zdecydowanie zawierzyć radom Jezusa. On nieraz zachęcał do żywej wiary. Od niej uzależniał otrzymanie upragnionego dobra. Chwalił za wiarę pełną żarliwości. Nieraz wydobywał ją z ukrycia i pokazywał jako główną przyczynę zaistniałego cudu. Bywało i tak, że wytykał brak wiary i za to udzielał nagany.
 
1 2  następna
Zobacz także
ks. Edward Staniek
Przybył, by zakładać królestwo swoje na ziemi. Już na początku swej działalności spotkał się ze specjalistą od sprawowania władzy na ziemi, z księciem tego świata. Ten podał Mu trzy zasadnicze narzędzia sterowania tłumem. Chleb, bogactwo oraz sensację. Świadomie odrzucił wszystkie, choć wkrótce przekonał się, iż książe tego świata doskonale zna psychologię oddziaływania na tłumy.  
 
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Okazuje się, że chcąc podkreślić odmienność Boga, łatwiej o Nim mówić negatywnie, poprzez zaprzeczenie – jest On wtedy nie-skończony, nie-ograniczony, nie-ogarniony, nie-zmienny, niż pozytywnie, czyli poprzez przymioty –choć i to bywa możliwe: Bóg jest przecież wieczny, jedyny, prosty...
 
Ks. Janusz Królikowski
Dwoje nieprzejednanych nieprzyjaciół naszej wyższej natury: grzech i śmierć, w ścisłym i nierozerwalnym ze sobą związku, trzyma nas w swojej władzy. Dwom wielkim pragnieniom: nieśmiertelności i prawdy przeciwstawiają się dwa wielkie fakty: nieuchronne panowanie śmierci nad wszelkim ciałem i niezachwiana supremacja grzechu nad każdą duszą...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 


 
Cost-Club.com: Best Cosplay Costumes for Sale