logo
Piątek, 22 stycznia 2021 r.
imieniny:
Dominiki, Mateusza, Wincentego, Anastazego  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Sękalski
Uzdrowienie w Duchu Świętym
Głos Ojca Pio
 


 Z ojcem Jimem McManusem CSsR, rekolekcjonistą, rozmawia Cezary Sękalski
 
W książce „Uzdrowienie w Duchu” wspomina Ojciec o przemianie w podejściu do posługi duszpasterskiej, jaka dokonała się w Kościele na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Wcześniej w przekazie wiary mocniej opierano się na teologii i psychologii, a wraz z pojawieniem się odnowy charyzmatycznej coraz większy nacisk zaczęto kłaść na konieczność otwarcia się na moc Ducha Świętego. Jak ta przemiana dokonała się w Ojca działalności?
 
Psychologia i teologia pomagają w przekazie wiary, ale ja odkryłem, że podstawą  misji jej przekazywania jest autentyczne życie słowem Bożym. Tylko ono tak naprawdę przynosi uzdrowienie. Jezus mówi do nas, abyśmy żyli każdym słowem, które pochodzi z ust Boga, więc głównym celem mojej działalności duszpasterskiej jest pomoc ludziom w usłyszeniu tego, co Bóg mówi do nich o nich samych. Chodzi o to, aby mogli odnaleźć w słowach Boga swoją duchową tożsamość.
 
Największym problemem wielu ludzi jest dziś to, że mają bardzo niskie poczucie własnej wartości i dlatego nie mogą doznawać wewnętrznego pokoju. Oni bardzo często słyszą tylko słowa krytyki, a nieraz wydaje im się, że taki ton przybierają także słowa Boga, co jednak nie jest prawdą. Takim osobom może pomóc i psychologia, ale nieraz wystarczy dobre wsłuchanie się w słowo Boże. Ono bowiem pokazuje, że wszyscy jesteśmy synami i córkami Boga, więc poczucie naszej wartości powinno wypływać z tego faktu.
 
Posługa duszpasterska zawsze powinna nieść ludziom słowo Boże.
 
Spotykał zatem Ojciec ludzi, którym sama psychologia i teologia nie pomagały, a relacja z żywym Bogiem tak?
 
Jeśli człowiek jest chory, idzie do lekarza. Jeśli ma problemy psychologiczne,  potrzebuje terapii. Jednak dla wielu katolików, osób religijnych (także księży) podstawowym problemem jest zaakceptowanie samego siebie jako człowieka grzesznego, choć przecież wszyscy grzeszymy. A zatem naprawdę potrzebujemy podniesienia z grzechu. I tylko słowo Boże może nas w tym względzie przemienić.
 
Dla życia duchowego jest to bardzo ważne, żeby ludzie uwierzyli, że pomimo swoich słabości, są bardzo cenni w oczach Boga. Często zdarza się, że dopiero kiedy dana osoba w to uwierzy, jest w stanie zacząć szukać pomocy psychologicznej albo medycznej. Nie ma więc konfliktu pomiędzy psychologią a słowem Bożym, te rzeczywistości mogą być równoległe, natomiast oprócz pomocy psychologicznej ważna jest również pomoc duchowa.
 
Czy pomoc duchowa oznacza tu umożliwienie otwarcia się na moc Ducha Świętego?
 
Tak, najważniejsze jest to, że człowiek otwiera się na Ducha Świętego oraz słowo Boże, dostępne przecież dla każdego. Nieważne, z jakimi troskami ludzie przychodzą do Boga. Wszystkie problemy mogą zostać rozwiązane, ponieważ taką moc ma słowo Boże – ono otwiera na wewnętrzne uzdrowienie.
 
Jak dokonuje się owo otwarcie na Boga, na Jego autentyczne działanie w życiu człowieka?
 
Na początku powinniśmy zaakceptować to, że potrzebujemy Boga, że jesteśmy przez Niego stworzeni, a On nie popełnił błędu, kiedy powoływał nas do życia.
 
Przede wszystkim powinniśmy zaakceptować to, że Bóg nas kocha. Ludzie często myślą, że Bóg darzy ich miłością tylko wtedy, kiedy są dobrzy, a jeśli postępują źle, to uważają, że On ich odrzuca. Bóg jednak potrafi zachować odpowiedni dystans do naszych złych oraz dobrych uczynków.
 
Wielu katolików otrzymało sakrament bierzmowania, ale nie doświadczyło nowego życia w Duchu Świętym. Dlaczego tak się dzieje?
 
Nie wiem, o jakich przypadkach Pan mówi. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z przygotowaniem młodzieży do tego sakramentu, dlatego nie umiem wyjaśnić, dlaczego ona nie doświadcza nowego życia.
 
Dla dorosłych powinna być to wielka przemiana. Natomiast w przygotowaniu dzieci i młodzieży do sakramentów często popełnia się ten błąd, że spotykają się oni z pewną dozą wiedzy religijnej, a nie z osobą Jezusa Chrystusa. Na tym polega największa słabość naszego systemu.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Joanna Szubstarska
W jaki sposób uczą ich siostry nieść krzyż Chrystusa? Na to pytanie nie ma dobrej ani łatwej odpowiedzi, bo i temat jest dla nas bardzo szeroki i trudny. Po pierwsze – nie jesteśmy do „uczenia” ani niewidomych, ani kogokolwiek niesienia krzyża Chrystusa. Już samym problemem jest określanie – jako Chrystusowego krzyża każdego cierpienia, w tym ciężkiej i nieuleczalnej choroby; niepełnosprawności, w tym kalectwa, ślepoty i związanych z nią wielu innych, równie trudnych do uniesienia ograniczeń. 

Z s. Barbarą Rut Wosiek ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża (FSK) w Laskach k. Warszawy rozmawia Joanna Szubstarska
 
Jacek Olczyk SJ

Wiatr to ruch, szum i siła. Popycha żaglowce, kręci skrzydłami wiatraków, porywa rozwieszone pranie, a czasem łamie drzewa i zrywa dachy. Choć jest niezwykle konkretny, ponieważ ma swój kierunek i siłę, pozostaje nieuchwytny. Może w nas budzić zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Czasem przynosi ukojenie i ochłodę, a czasem niepokój i grozę.Zainspirowana słowami Jezusa refleksja o tym, czym jest wiatr, pomaga nam odświeżyć nasze pojmowanie i zażyłość z Duchem Świętym.

 
o. Grzegorz Mielniczuk, Dorota Mazur
Z o. Grzegorzem Mielniczukiem, sercaninem białym, duchowym formatorem stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, rozmawia Dorota Mazur...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー