logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Sękalski
Uzdrowienie w Duchu Świętym
Głos Ojca Pio
 


  
Od wielu lat angażuje się Ojciec w taki rodzaj duszpasterstwa, w którym modlitwa o uzdrowienie stanowi ważny element pomocy duchowej człowiekowi. Jakie są tego efekty?
 
Od ponad trzydziestu lat zajmuję się posługą kapłańską, a ona zawsze skierowana jest do całego człowieka. Jako kapłan staram się więc okazać takie wsparcie, jakiego potrzebuje dana osoba.
 
Jeśli ktoś przychodzi do mnie w poszukiwaniu duchowego uzdrowienia, modlę się o to. Tak naprawdę wiem tylko tyle, ile dana osoba mi powie. Nieraz po bardzo krótkiej i prostej modlitwie wstawienniczej w serca osób, które wcześniej były bardzo smutne, samotne, źle o sobie myślały, wstępuje światło i wówczas odczuwają one radość. Bardzo często zdarza się to w trakcie wspólnej modlitwy. Niejednokrotnie przynosiła też ona odpowiedzi na wiele pytań… To nie ja decyduję o rodzaju uzdrowienia, robi to sam Pan Bóg.
 
Znam wiele przypadków spowiedzi, dzięki której ludzie otrzymywali błogosławieństwo i uzdrowienie. Oprócz rozgrzeszenia, które jest istotne w sakramencie pojednania, ważna jest także modlitwa, która może przemienić każdego człowieka. Papież Paweł VI ustanowił nowy ryt sakramentu pokuty, twierdząc, że jest on przeznaczony do uzdrowienia ran grzesznika. Uważał, że one nie tylko oddziałują na jego życie, ale też na całe otoczenie: jeżeli ja jestem zraniony, ranię innych ludzi.
 
Czy w działalności Ojca zdarzały się uzdrowienia fizyczne?
 
Przytoczę historię pewnej kobiety, która była chora na stwardnienie rozsiane. Jej serdeczna przyjaciółka postanowiła, że zabierze ją do mnie w bardzo długą podróż, abyśmy razem modlili się o jej uzdrowienie. Byłem naprawdę rozeźlony na tę kobietę, ponieważ  bardzo mocno naciskała na spotkanie i w końcu wzięła swoją przyjaciółkę w podróż, która zajęła im aż sześć godzin. Kiedy do mnie przyjechały, udzieliłem chorej sakramentu namaszczenia, a po jakimś czasie okazało się, że została całkowicie uleczona.
 
Na spotkaniach z osobami, które są poważnie chore, zawsze modlę się, aby ludzie ci zaakceptowali siebie. Proponuję, żeby powierzyli siebie oraz swoją chorobę Bogu i nie marnowali całej energii, którą posiadają, na zamartwianie się o przyszłość (gdyż to powstrzymuje wyzdrowienie), lecz skoncentrowali się na walce z chorobą. Wprowadzenie pokoju do serca uspokaja człowieka i pozwala mu szybciej wyzdrowieć. Pracownicy służby zdrowia doskonale zdają sobie sprawę z tego, że uspokojenie pacjenta jest bardzo ważne w procesie leczenia.
 
Czy posługa uzdrawiania, według Ojca, jest drogą Kościoła ku nowej ewangelizacji?
 
Tak. Myślę, że najważniejsze jest głoszenie i kontynuacja działalności Jezusa, który przyszedł do opuszczonych na ziemi. Ewangelii potrzeba wszystkim, ponieważ nie jest ona tylko dobrą nowiną o Bogu, ale również dobrą nowiną o każdym z nas.

Cezary Sękalski
Tłumaczenie z języka angielskiego Anna Skulimowska
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Redakcja "Listu"

Na początku nigdy nie mamy pewności, czy człowiek, który stoi przede mną, jest „moim powołaniem". Bywa że ludzie sami siebie oszukują, że znaleźli wybranka lub wybrankę. Zakochują się raczej w swoim wyobrażeniu o osobie, którą poznali. Do zbudowania głębokiej relacji nie wystarczy tylko poczucie bliskości czy przekonanie, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Trzeba jeszcze nawiązać dialog. 

 

Redakcja Listu rozmawia z o. Andrzejem Kamińskim – dominikaninem, kierownikiem duchowym

 
Wilfrid Stinissen OCD
Zadaniem kierowników duchowych nie jest kierowanie – to czyni Duch Święty – ale prowadzenie tych ludzi, którzy im się powierzyli, pomóc im wsłuchiwać się w Ducha i odbierać Jego natchnienia. Doprawdy, trudne to zadania, wymagające od duchowego przewodnika wielkiego samowyrzeczenia. Pokusą jest wierzyć, że droga, jaką się samemu przebywa, jest odpowiednia dla wszystkich, że metody, które okazywały się przydatne w życiu jednego, staną się pomocne także innym...
 
Ela Konderak
Pewien szlachcic z La Manczy stracił kontakt z rzeczywistością, bo przeczytał zbyt wiele powieści rycerskich. Uwierzył we wszystko, co w nich napisano, poczuł się powołany do naprawienia wszelkiego zła i na chudej szkapie, w cudaczym stroju wyruszył przywracać chwałę dawnemu rycerstwu. Świat jawił mu się jako miejsce pełne smoków i czarnoksiężników zdolnych zamieniać księżniczki w pospolite chłopki...
 
 
___________________
 
 reklama