logo
Piątek, 17 września 2021 r.
imieniny:
Franciszka, Lamberty, Narcyza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Michał Piela SDS
W cieniu Krzyża
materiał własny
 


 
Cierpienia Ojca Franciszka Marii od Krzyża Jordana widziane w świetle jego osobistej przemiany.
 
Wywiad z ks. Michałem Pielą SDS, postulatorem sprawy beatyfikacji Sługi Bożego O. Franciszka Marii od Krzyża Jordana - założyciela Salwatorianów
 
 B. J.: Księże Michale, na często rozpowszechnianej podobiźnie Ojca Jordana z modlitwą o jego beatyfikację, jeden ze współbraci odkrył ciekawe zjawisko. Kiedy przysłoni się połowę twarzy zobaczymy Ojca Jordana uśmiechniętego i pełnego radości, kiedy przysłoni się drugą połowę oczom naszym ukazuje się człowiek dotknięty wielkim cierpieniem. Można więc powiedzieć, że w życiu każdego człowieka pojawiają się radości i cierpienia. Czy według badań księdza w życiu naszego Ojca Założyciela więcej było radości czy cierpień?
 
M. P.: To jest bardzo cenne pytanie. Wspomniana fotografia Ojca Jordana jest ostatnią fotografią zrobioną w Rzymie. Ojciec Założyciel po ponad połowie swojego życia spędzonego w Rzymie (36 lat), musiał udać się do Szwajcarii w maju 1915 roku z powodu przystąpienia Włoch do działań wojennych w I Wojnie Światowej. Jeden z naszych braci zakonnych wykonał to zdjęcie na tarasie Domu Macierzystego, ponieważ było ono potrzebne do paszportu. To zdjęcie najpełniej ukazuje drogę ludzką i duchową Ojca Franciszka Marii od Krzyża i jego niespotykany rozwój osobowości. Otóż jedna strona twarzy pokazuje bardzo pozytywne nastawienie Założyciela do życia, jego miłość wielkich ideałów ludzkich i religijnych. Bardzo liczne świadectwa złożone w latach czterdziestych ubiegłego wieku, zaraz na początku procesu beatyfikacyjnego, poświadczają, iż był to człowiek niezwykłej dobroci, otwarcia na drugiego człowieka, jego duchowe potrzeby, a zwłaszcza przeogromnego pragnienia zbawienia wszystkich dusz. Znakiem wspomnianej dobroci Ojca Jordana jest fakt, iż ukierunkował on całą swoją energię w stronę Najwyższego Dobra. Jak pokazuje jedno z najnowszych badań osobowościowych Ojciec Jordan był pasjonatem, a więc istniała poważna możliwość, że jego energia mogła rozwinąć się w stronę agresji i przemocy. Tak się jednak nie stało. Wszyscy świadkowie w procesie beatyfikacyjnym jednomyślnie stwierdzają, że w kontakcie z Ojcem Jordanem odczuwali jego ojcowską miłość, dobroć i wielką troskę o nich, nawet w bardzo drobnych sprawach.
 
No, ale mamy mówić o cierpieniu. Najpełniej wyraża je właśnie ta druga strona twarzy Ojca Jordana ze wspomnianej wyżej fotografii. Założyciel zbliża się już do końca swojego życia, które naznaczone zostało mocnym stygmatem cierpienia. On sam był świadomy tej drogi cierpienia wskazując wiele razy na wybór swojego imienia zakonnego Franciszek Maria od Krzyża. Dla nas salwatorianów cennym dziedzictwem stało się jego bardzo znane powiedzenie, że :”wielkie rzeczy powstają w cieniu krzyża”. Był więc Ojciec Jordan świadomy swojej drogi cierpienia, którą podejmował świadomie i  z pomocą łaski Bożej przemieniał nieustannie, docierając w końcu do niezwykłego wzrostu duchowego i przemiany swojego charakteru. Była to jego droga do świętości.
 
Tak więc reasumując, możemy odpowiedzieć następująco na wyżej postawione pytanie: Niewątpliwie w życiu Ojca Założyciela zdecydowanie więcej było cierpień, napięć, prawdziwej, trwającej długie lata, walki o najwyższe ideały i wartości ludzkie i religijne.
 
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Błażej Strzechmiński OFMCap

Ani epidemia hiszpanki, która dotknęła Włochy, nie omijając nawet Ojca Pio, ani plaga gąsienic, która dotarła do San Giovanni Rotondo, rujnując zbiory migdałów, nie odebrały Stygmatykowi wiary w Opatrzność Bożą. Odwołując się do Boga, który jest Panem historii i całego stworzenia, wierzył w moc Jego łaski, czyniącej cuda. Poważny wirus grypy pandemicznej, zwanej hiszpanką, który pojawił się w 1918 roku i w krótkim czasie rozprzestrzenił się po całym świecie, pod pewnymi względami był podobny do dzisiejszej epidemii koronawirusa. Ze względu na jego początkowo niską śmiertelność nie zaalarmowano we właściwy sposób opinii publicznej.

 
Błażej Strzechmiński OFMCap
Dwunastoletnia Jadwiga przybyła do Wrocławia na dwór księcia śląskiego Bolesława Wysokiego, by poślubić jego syna Henryka. W Polsce spędziła ponad 50 lat, czynnie angażując się w życie kulturalne i polityczne. Ujmowała wszystkich roztropną cierpliwością i matczyną troską o los poddanych. W czasach, gdy panująca dynastia Piastów popadła w moralne rozprężenie, była prawdziwą gwiazdą morza, wskazującą właściwy kierunek...
 
Jadwiga Knie-Górna
Bezpłodność kojarzy się z problemem braku potomstwa, ale duchowo jest to problem bardzo obszerny. Tkwi w nim pytanie o owocność naszego życia. Jest to jeden z czynników pozornie niezwiązanych z płodnością biologiczną małżeństwa, jednak jest to pewien przejaw współczesnej kultury, w której człowiek nie wierzy, że jego życie ma jakiś głębszy sens...

Z ojcem Mirosławem Pilśniakiem OP, doradcą ruchu formacji dialogu małżeńskiego Spotkania Małżeńskie, członkiem Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych w Warszawie oraz prezesem fundacji Sto Pociech rozmawia Jadwiga Knie-Górna
 
___________________
 
 reklama