logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Piotr Błaszkiewicz
W drodze do ziemi obiecanej
List
 


  
Jak Izraelita

Później pojawiło się jednak cierpienie. Troje kolejnych dzieci umarło, nim jeszcze przyszły na świat, żona zachorowała na białaczkę, ja straciłem pracę. Ale wtedy wiedzieliśmy już, kto jest dawcą życia i śmierci, i w tych trudnych doświadczeniach widzieliśmy wciąż Boga. Nie znaczy to, że nie dopadły nas pytania, kryzysy, wątpliwości. Nie straciliśmy jednak wiary. Zobaczyliśmy też moc i siłę naszej wspólnoty, rodziny i ludzi dobrej woli. Jakiś czas potem zostałem we wspólnocie wybrany, by w czasie niedzielnej Eucharystii prowadzić z dziećmi rozmowy o czytaniach. Po liturgii Słowa, przed homilią kapłana, zbierałem dzieci w kręgu i zadawałem im pytania; od najprostszych, czy pamiętają kto jest autorem dzisiejszej Ewangelii, jak miał na imię chłopiec, który walczył z olbrzymem, do trudniejszych: co Jezus chce im powiedzieć, kiedy namawia, żeby przebaczać swemu bratu siedemdziesiąt siedem razy. W takich rozmowach często pomagało mi moje zamiłowanie do kultury żydowskiej. Za każdym razem znajdowałem jakąś krótką opowieść, midrasz, bo w ten sposób łatwiej było dzieciom przybliżyć pewne prawdy o Bogu i życiu.

Z własnego doświadczenia wiem, że być może nie zrozumieją teraz wszystkiego, ale kiedyś przyjdzie czas owocowania. Historia moich rodziców i moja własna pozwala mi też wprowadzać w świat wiary moje dzieci. Co niedzielę razem modlimy się jutrznią i czytamy wybrane fragmenty z Ewangelii. Rozmawiamy później o tym, jak je rozumiemy i czy mają one jakieś odniesienie do ich i naszego życia. Sam poznałem najpierw Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, potem Boga mojego ojca i mojej mamy, potem Mojego Boga. Tego Boga chcę teraz pokazać moim dzieciom.

Chcę, by był też ich Bogiem, bo jest to Jeden Bóg nas wszystkich, choć tak różne mamy historie życia i w tak rozmaity sposób się nam w nich objawia. Widzę, że przekazywanie wiary jest naprawdę bardzo trudne, bo mam swoje słabości, brak cierpliwości, denerwuję się na dzieci, czasami krzyczę. Zastanawiam się wiele razy, jak mam opowiadać dzieciom o mojej wierze, skoro sam jestem tak słaby. W tym jednak tkwi chyba tajemnica Boga, który swoją moc okazuje w naszych słabościach. Może dlatego tak bliska jest mi historia Izraela, który ciągle nie dowierzał Bogu, bo sam nieraz zachowuję się jak Izraelita: uparty, narzekający, niezadowolony z tego, co ma, szemrający, ale też niepotrafiący żyć bez miłości Boga.

Piotr Błaszkiewicz

 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Katarzyna Cudzich
Spotkali się w 1992 w Hamburgu. Dwóch polskich jazzmanów. Pragnienie mieli jedno: grać dla Boga. Wtedy to nie było popularne. Ba. Nie zdarzało się w Polsce w ogóle. Jeśli kojarzono tego rodzaju muzykę, to z sacrosongami czy zespołami parafialnymi. Poza tym wiara była kwestią czysto prywatną i najlepiej, żeby w ogóle się nią nie dzielić, czytaj: w ogóle jej nie mieć...
 
ks. bp Antoni Długosz
Przygotowanie bezpośrednie do spowiedzi to nie ten krótki moment, kiedy stoimy w kolejce do konfesjonału. Wtedy praktycznie jest już za późno, by dobrze się przygotować do spowiedzi. Bezpośrednie przygotowanie do sakramentu pojednania powinno obejmować jakiś konkretny czas naszego trwania przed Bogiem w prawdzie o sobie. Może to być wieczór przed dniem spowiedzi albo jakiś bardzo konkretny czas poświęcony wyłącznie na to przygotowanie.
 
Zdzisław Kupczak
Jestem 33 letnim mężczyzną żyjącym od ponad dziesięciu lat z dala od Kościoła. Moim pragnieniem było odszukanie Boga, i choć było to pragnienie bardzo silne nigdy go nie odnalazłem. Był tak blisko mnie a ja poszukiwałem wszędzie tylko zapomniałem o miejscu w którym naprawdę można go spotkać.
 
 
___________________
 
 reklama