logo
Wtorek, 04 października 2022 r.
imieniny:
Franciszka, Edwina, Rosławy, Rozalii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Grzegorz A. Ostrowski
W Krzyżu Chrystusa, cała nadzieja nasza
Mateusz.pl
 
fot. Kelly Sikkema | Unsplash (cc)


Wielki kompozytor Ludwik van Beethoven powiedział, że „krzyże w życiu pełnią rolę jak krzyżyki w muzyce: podwyższają”. Rzeczywiście, krzyże nas podwyższają, one nas zbliżają do Boga. W czasie Wielkiego Postu stajemy pod krzyżem Chrystusa.

 

Krzyż Chrystusa i nasze krzyże


Jezus wzywa nas byśmy Go naśladowali. Nasze pójście za Nim jest możliwe jedynie z krzyżem, który przybiera różną postać. Może być prześladowaniem za wiarę, służbą dla drugich, samotnością, niemożnością znalezienia miejsca pracy czy wreszcie chorobą własną albo kogoś bliskiego lub śmiercią bliskiej osoby. Chrystus powiedział: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8, 34). Powiedział także, że „kto nie bierze swego krzyża a idzie za Mną, nie jest mnie godzien” (Mt 10, 38).

 

Doskonale wiemy, że cierpienia nie da się wyeliminować z ludzkiego życia, z naszego życia, z naszego świata. Cierpienie wielorakiego – fizycznego bólu, chorób, kataklizmów. Nie potrafimy wygrać z cierpieniem moralnym – z niesprawiedliwością, kłamstwem, zdradą. Nie jesteśmy przezwyciężyć siebie samego i wygrać z wewnętrznym źródłem zła i cierpienia – z grzechem, ze słabością charakteru, z pożądliwościami drzemiącymi w każdym z nas. Cóż zatem odejść od Chrystusa? Pójść własną drogą przez świat? Jeśliby był jakiś cień nadziei, że ominę wszystkie krzyże – może warto spróbować? Odejście.

 

Świat współczesny podsuwa nam jednak inny styl życia: byle głośno, byle szybko i bez zobowiązań. Bezstresowe wychowanie młodego pokolenia, dyskotekowy nastrój w światłach luminofonii i głośnych decybelach muzyki, wirtualna przestrzeń – w której szukamy komputerowej nadziei, nieznośna lekkość bytu. Tylko, dlaczego tak ciężko – pytamy?

 

Psychologowie nie wyrabiają się z pacjentami. Apteki oferują coraz to nowe tabletki na ból głowy i na ból sumienia. A telewizja nie musi szukać chętnych do spowiedzi z życia przed kamerami.

 

Tylko dlaczego jest tak ciężko, że już mamy siebie dosyć, chcemy to komuś wyrzucić. Ja sam już nie mogę unieść tego ciężaru... Więc nie noś sam. Czy nie słyszysz Jezusowego zaproszenia: „Weź swój krzyż i mnie naśladuj”.

 

Koszmarem dla wielu jest codzienne życie człowieka i to nie tylko w Polsce. Nie są już sensacjami informacje o wojnach, gwałtach, kradzieżach czy zabójstwach. Kainowe myślenie i zachowanie wydają się być normą powszechną, ogólnoświatową.

 

Upadamy bardzo nisko. I tak powstaje frustracja kontra przyjemność. Pustka kontra bajeczny świat marzeń. Stres kontra nirwana. A, że wielu nie wytrzymuje – cóż. Słabi muszą ginąć. Dla nieprzystosowanych jest opieka społeczna. Idziemy dalej nie oglądając się na tych, którzy upadli. Tylko Jezus pozostaje z nimi...

 

Panie Jezu, Ty nas zapewniłeś, że nigdy nas nie zostawisz: „Ja jestem z wami aż do skończenia świata”(Mt 28,20). A nasza miłość i wierność? Jak chmury o świtaniu. Na próbę, na dziś, na chwilę...

Ilu ludzi żyje w akademikach i wynajętych mieszkaniach, praktykując miłość na próbę...

Ile związków, które dochowały się kilkorga dzieci, ale nie dorobiły się jeszcze decyzji na małżeństwo...

Ile sierot społecznych, których jedynym przewinieniem było to, że się znudziły własnym rodzicom...

 

Niech krzyż nie rzuca cienia na życie w prawdzie, niech nie przypomina o zbawieniu, niech nie rodzi wyrzutów sumienia, bo wielu stoi od niego z daleka.

 

Wierność krzyżowi


Sensacyjnymi wydają się być metody będące nieudolnymi próbami wyjścia ze śmiercionośnej wizji świata laickiego, czyli świata pozbawionego najmniejszych nawet związków z Bogiem. Otóż w zjednoczonej Europie, sposobem na zaprowadzenie ładu na lekcjach w szkole jest obecność policji, akupunktura, tudzież udział w warsztatach dobrego wychowania.

 

A przecież wystarczy zaprzyjaźnić człowieka z Bogiem! Wystarczy nauczyć człowieka Dekalogu! Ta metoda zaprowadzania ładu we wszechświecie i w człowieku znana jest od zarania dziejów.

 

Dlatego stojąc w zbawczym cieniu Krzyża Chrystusowego prosimy: Nie lękajcie się Jezusa Chrystusa i Jego nauki!

 

To prawda, że Jezus i Jego Krzyż był, jest i pozostanie znakiem sprzeciwu wobec jakichkolwiek form pogardy dla człowieka. Natomiast dla nas, Jezus i Jego Krzyż był, jest i pozostanie znakiem i źródłem mocy ku zbawieniu.

 

Pozwólmy się przybić do krzyża miłości, która jest aż po grób; do krzyża wierności, aż po rezygnację z siebie; do krzyża uczciwości, która nie pozwoli nam bawić się drugim człowiekiem.

 

Nasz wieszcz narodowy, Adam Mickiewicz napisał, że „krzyż na Golgotę tego nie wybawi, kto na sercu swoim krzyża nie wystawi”. Co znaczy postawić krzyż? Co znaczy zaprzecz się i dźwigać krzyż, gdy mąż nadużywa alkoholu, gdy codzienność jest pełna napięć – albo złowroga cisza, albo kłótnia. Co znaczy, gdy dzieci wciąż chorują i brakuje pieniędzy nawet na najbardziej potrzebne wydatki? Krzyż w życiu każdego człowieka ma inny kształt., jest inny w każdej rodzinie... Brać krzyż: czy to znaczy cierpliwie znoście teściową, która chce o wszystkim decydować? Czy to znaczy, że żona, albo mąż mają patrzeć „wyrozumiale” na podejrzane znajomości i spotkania współmałżonka? Nieść krzyż zawsze – z Chrystusem, pamiętając, że niesiemy Jego krzyż i mając nadzieję, że krzyż prowadzi do zmartwychwstania. „Nie za sobą z krzyżem Zbawiciela, ale za Zbawicielem z Krzyżem swoim”. (C. K. Norwid)

 

Niektórzy święci tak ukochali krzyż, że stał się on częścią ich imienia, np. św. Jan od Krzyża, św. Paweł od Krzyża czy św. Benedykta od Krzyża.

 

Chcąc iść za Chrystusem musimy podjąć swój własny krzyż. Nie możemy go odrzucać. Św. Róża z Limy powiedziała, że „poza krzyżem nie ma innej drabiny, po której można by dostać się do nieba”. To prawda; krzyż to nasza drabina do nieba; krzyż to nasza droga do nieba. Krzyż jest częścią naszej egzystencji. Krzyż daje nam odpowiedź na trudne pytania, jakie przynosi życie – mianowicie na pytania o sens cierpienia i śmierci. W 1943 roku jeden z niemieckich oficerów, przebywających w Warszawie w okresie Wielkiego Postu napisał: „Widocznie za dobrze Polakom jeszcze się powodzi, jeżeli mają ochotę i czas na rozżalanie się nad męką Chrystusa”. Ten zbrodniarz nie mógł pojąć, że krzyż Chrystusowy pomagał nam przeżyć najcięższe dramaty ludzkie, nawet takie jak wojna.

 

Krzysztof Klenczon dzieli się z nami tą prawdą w pieśni „Biały krzyż”: Gdy zapłonął nagle świat, bezdrożami szli przez śpiący las. Równym rytmem młodych serc niespokojne dni odmierzał czas. Gdzieś pozostał ognisk dym, dróg przebytych kurz, cień siwej mgły Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już kto pod nim śpi Żegnał ich wieczorny mrok gdy ruszali w bój, gdy cichła pieśń. Szli by walczyć o twój dom wśród zielonych pól, o nowy dzień! Bo nie wszystkim pomógł los wrócić z leśnych dróg, gdy kwitły bzy. W szczerym polu biały krzyż nie pamięta już kto pod nim śpi.

 

Krzyże, nasze polskie krzyże, te w Gdańsku i w Poznaniu, w Oświęcimiu, Brzezince i Majdanku, na Monte Cassino, w Anconie i Loreto, w Radzyminie, Palmirach, w Katyniu i Warszawie. One wyznaczają granice Polski. Polskę krzyżami się mierzy!

 

Umiłowani w Chrystusie!

 

Jezusowy krzyż to symbol chrześcijaństwa: znakiem krzyża zostaliśmy naznaczeni podczas chrztu świętego; w znaku krzyża odbieramy Boże błogosławieństwo. Każdy chrześcijanin rozpoczyna i kończy swój dzień, swoje modlitwy, posiłki i prace znakiem krzyża. Zwróćmy uwagę na to jak my wykonujemy znak krzyża. Czy nie wykonujemy go odruchowo, nieświadomie? Może gest, który wykonujemy w ogóle nie przypomina już znaku krzyża. A przecież żegnamy się w imię Trójcy Przenajświętszej. W Miętnem koło Garwolina – 60 km od Warszawy w kierunku Lublina – odbyło się w czasach PRL-owskich wielkie wojowanie o krzyż Chrystusowy. W szkole pojawiły się uzbrojone oddziały ORMO, ZOMO i Milicji przeciw uczniom i nauczycielom uzbrojonym w wiarę i krzyże. Kary, jakie im wymierzono, nie zdołały jednak wydrzeć krzyża Chrystusowego z ich serc. Nie zaparli się swojej wiary. Nie wstydzili się krzyża.

 

Wspaniałą odpowiedzią na tajemnicę krzyża Chrystusowego jest wiersz Romana Brandstaettera, tarnowskiego Żyda, który nawrócił się na chrześcijaństwo. Pisze on tak: Nie zdejmę Krzyża z mojej ściany Za żadne skarby świata Bo na nim Jezus ukochany Grzeszników z niebem brata Nie zdejmę Krzyża z mego serca Choćby mi umrzeć trzeba Choćby mi groził kat – morderca, Bo Krzyż to klucz do nieba Nie zdejmę Krzyża z mojej duszy, Nie wyrwę go z sumienia Bo Krzyż szatana w niwecz kruszy, Bo Krzyż to znak zbawienia A gdy zobaczę w poniewierce, Jezusa Krzyż i ranę Która otwiera Jego serce, W obronie Krzyża stanę.

 

Bóg nie może nas jednak zbawić bez naszej pomocy. Dlatego trzeba nam pomagać w dziele naszego zbawienia poprzez osobową odpowiedź na dar Bożej miłości zawarty w tajemnicy Chrystusowego Krzyża. Trzeba nam poznać tę tajemnicę, uznać ją i wyrażać w naszym codziennym życiu. Trzeba nam coraz pełniej poznawać Tego Jezusa, który przyszedł na świat jako historyczna postać, Syn Maryi, który w liturgii wciąż przychodzi do nas ze swoją mocą, aby nas uświęcić i który na końcu dziejów świata przyjdzie w swej chwale, aby nas wywyższyć w chwale niebios.

 

Ks. Grzegorz A. Ostrowski
mateusz.pl

 
Zobacz także
Aneta Pisarczyk

Dom przesiąknięty polskością to dla mnie dom, w którym kultywuje się pamięć, dba o korzenie, wzmacnia narodową tożsamość, a z drugiej strony uczy się aktywności na rzecz społeczeństwa, szacunku dla wspólnego dobra oraz dbania o dobro Polski i Polaków. To, co myślimy o Polsce, o jej historii oraz ludziach, którzy odegrali w niej ważne role, ma znaczenie w kontekście tego, jak dziś pojmujemy nasz wkład w budowanie dobrej, zadbanej ojczyzny. Czy czuję się budowniczym własnego kraju?

 
ks. dr Johannes Gamperl
Cała Msza Święta jest odnowieniem, uświadomieniem sobie i pamiątką ofiary krzyżowej, która osiąga swój najwyższy punkt w Przeistoczeniu i Komunii św. Jezus pojawia się wśród nas z tą samą miłością do swego Ojca i do nas, z jaką poświęcił się za nas na krzyżu, tylko w bezkrwawy sposób.
 
Mirosław Rucki
„Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,1-2). Przemawiając przez swojego Syna, Bóg uwierzytelnił wezwanie do nawrócenia znakiem Jonasza. Ten znak – zmartwychwstanie Jezusa – jest wyjątkowym, „nie do podrobienia” dowodem na to, że śmierć Jezusa miała moc odkupienia wszystkich naszych grzechów. Każdy z nas ma w domu niesamowite relacje o tym niezwykłym wydarzeniu, wyjątkowym na skalę całego świata i całej historii ludzkości. 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm