logo
Czwartek, 24 września 2020 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Joanna Gorecka-Kalita
W poszukiwaniu Świętego Graala
List
 


W poszukiwaniu Świętego Graala

Święty Graal: czy jest ktoś, kto o nim nie słyszał? Czym właściwie był czy jest? Kielichem krwi Chrystusa, naczyniem Ostatniej Wieczerzy, czy pogańskim rogiem obfitości? Skąd się wziął? Doczekał się licznych sprzecznych interpretacji, od teologiczno-apokryficznych po celtycko-pogańskie. Stał się nie tylko symbolem religijnym, ale i jedną z "ikon" kultury masowej. Figuruje jako hasło wielu błędnych definicji w słownikach i encyklopediach. Może warto, zostawiając na boku to, czego nie wiemy, prześledzić znane jego losy, od pojawienia się na horyzoncie literatury średniowiecznej. Jak to się stało, że pojawił się nie w traktatach teologicznych czy hagiografii, ale w świeckiej powieści rycerskiej?

Świat rycerski a religijność

Średniowieczni rycerze nie są bynajmniej - w każdym razie na początku - ideałem pobożności czy nawet "rycerskiego postępowania". Etos rycerski kształtuje się powoli i nie bez trudności. Wspólne wysiłki Kościoła i wykształconych kręgów dworskich powoli zmierzają do przemiany nieokrzesanych rębajłów, będących nierzadko postrachem prostej ludności, w szlachetnych wojowników o dworskim obejściu, których zadaniem ma być obrona Kościoła i potrzebujących pomocy. Co jednak znamienne, wedle podziału ludzi na trzy stany - oratores (tych, którzy się modlą, a więc kler), laboratores (tych, którzy uprawiają ziemię, pracują) i bellatores (wojowników) - ci ostatni mają za zadanie czynnie bronić Kościoła i chrześcijaństwa, a nie dążyć do pogłębienia swej wiary. Wczesnośredniowieczna świecka społeczność jest "konsumentem" religii, a nie jej współtwórcą. Rycerze z pieśni epickich walczą "iżby wywyższyć święte chrześcijaństwo", ale próżno szukać u nich głębszej refleksji duchowej. Co najwyżej, surowa i szlachetna idea: "Oddajmy Bogu to, cośmy Mu winni. On umarł dla nas, my dla Niego gińmy" (Aspremont, przeł. Anna Drzewicka). Ale w życiu, w którym o śmierć nietrudno, nie pojawia się jeszcze myśl, że dla Boga można również żyć, że można szukać spotkania z Nim nie tylko w sakramentach Mszy św. czy na polu bitwy, ale w samym sobie, na swej wewnętrznej drodze.

Renesans XII wieku

W drugiej połowie XII wieku rozwój gospodarczy niesie istotne zmiany społeczne i rozkwit intelektualny. Surowa pieśń epicka ustępuje pola nowemu gatunkowi: powieści dworskiej, nazywanej też romansem rycerskim. Bohaterowie nie walczą już z Saracenami, nie toczą wojen feudalnych. Pojawia się postać "wędrownego rycerza", który wędruje od turnieju do turnieju, od zamku do zamku, staczając niezliczone pojedynki (najchętniej w obronie pokrzywdzonych dam) i wielbiąc swą ukochaną. Biegły jest nie tylko we władaniu mieczem, ale w dworskiej mowie i manierach. Rycerz ten czci oczywiście Chrystusa, zdarza mu się też wysłuchać Mszy św. i z szacunkiem odnosi się do kapłanów, ale religijność znajduje tu początkowo ekspresję słabszą niż w pieśni epickiej; bohater jest "światowcem", któremu większość czasu zajmują amory i poszukiwanie sławy. To skutek oddziaływania mecenatu dworów, na których pielęgnuje się wyrafinowane, lecz w pełni laickie arystokratyczne obyczaje, czyta się miłosną lirykę trubadurów, dyskutuje o naturze miłości. Opinie ówczesnych teologów na temat literatury z tego kręgu są mocno krytyczne: uważają ją nie tylko za błahą, ale i nierzadko za niebezpieczną, pozbawioną głębszej wartości duchowej. A jednocześnie to, co wydać się może zeświecczeniem życia i obyczajów, niesie z sobą wzrost zainteresowania życiem wewnętrznym człowieka. I tak, wiek XII staje się czasem ogromnego fermentu duchowego w świecie chrześcijaństwa i emancypacji laikatu w Kościele. Ludzie nie chcą już być biernymi konsumentami praktyk religijnych, chcą w religijności i wierze świadomie uczestniczyć, aktywnie zdobywać Królestwo Boże nie poprzez walkę z niewiernymi, lecz na drodze poszukiwań duchowych.

Świat laicki zakochuje się w Bogu a szczególnie w Jego Synu, w odkrywanej z pasją Tajemnicy Wcielenia i dąży do spotkania z Nim nie tylko w Kościele, lecz we własnej duszy.
Krucjata ustępuje miejsca pielgrzymce, będącej wyrazem i symbolem duchowej wędrówki. To właśnie był czas, w którym pojawi się tajemniczy Graal, aby wstrząsnąć światem wartości rycerskich...

Narodziny Graala

Przewrót ten dokonuje się pod koniec XII wieku, kiedy Chrétien de Troyes, poeta spod którego pióra wyszły pierwsze i najbardziej znaczące powieści literatury dwornej, w Opowieści o Graalu wprowadza postać swoistego "antybohatera". Oto na dwór króla Artura przybywa młody nieokrzesany gbur. Nie ma pojęcia o manierach. Nie ma pojęcia o rycerstwie. Nawet nie wie, jak się nazywa. Wedle dwornych kryteriów jest niczym. Ale jego pojawieniu się towarzyszą znaki przepowiadające niezwykłe przeznaczenie, którego on sam nie przeczuwa, nieświadom możliwości, jakie w nim drzemią. I kiedy już powędruje w świat, pobierze nauki rycerskiego rzemiosła, dwornego obejścia i z gorliwością neofity starał się będzie zachowywać właściwie, trafi do zamku tajemniczego Króla Rybaka. Tam w milczącej fascynacji przygląda się niezwykłej kopii, na czubku której rodzi się kropla krwi i powoli ścieka w dół. Nie pyta o nic. Uczono go wszakże, że nie wypada zbyt wiele mówić, a zwłaszcza pytać. Za nic w świecie nie chciałby "źle wypaść". Po chwili w komnacie pojawia się "graal", tajemnicze naczynie ze złota i drogich kamieni. Bohater, choć pragnie się dowiedzieć dla kogo niesiony jest ów graal, znów zachowuje milczenie, zostawiając pytanie na później. Nie zadaje go również, gdy orszak ponownie pojawia się przed nim, obiecując sobie, że postawi je nazajutrz. Nazajutrz zamek jest opustoszały, wszystkie drzwi zamknięte. Bohater odchodzi w poczuciu klęski, dostępując nagle wewnętrznego objawienia własnego imienia. Percewal, bo tak brzmi jego imię, dowiaduje się z czasem, że gdyby w obliczu widomego cudu postawił owe pytania, przywróciłby zdrowie choremu królowi oraz pomyślność jego spustoszonej ziemi.

Wiara szuka rozumienia

Oto początek mitu. Nie ma opisu mistycznych wizji, ale jest spotkanie z tajemnicą, z sacrum. Nie ma jeszcze mowy o Świętym Kielichu, ale położone są podwaliny pod świat nowego czynu rycerskiego, wykraczającego poza wszystko, co dotychczas było udziałem bohaterów. Tego właśnie Percewal nie był w stanie zrozumieć w obliczu cudu. Bo przecież dobre wychowanie i delikatność nakazywały nie spieszyć się z pytaniami. Chrétien, zbudowawszy w swych powieściach etos rycerstwa, sam przewrotnie go kwestionuje, ukazując jego niewystarczalność i nieprzystawalność wobec nowej perspektywy, jaką otwiera przed swoim bohaterem. Spotkanie z sacrum - jakim przy całym swoim niedookreśleniu jest Graal - wymaga extasis, w znaczeniu: wyjścia poza, przekroczenia nawet norm dobrego wychowania. Percewal, nazbyt skupiony na sobie, nie odgadł owego innego charakteru spotkania. Dlaczego jednak konieczność postawienia pytań i ich zbawcza rola? To chyba najistotniejszy wymiar pojawienia się Graala - tak w Opowieści. Chrétiena, jak i w literaturze w ogóle. Graal to nie tylko mistyczna tajemnica, która daje się kontemplować. To cud, będący rodzajem prowokacji intelektualnej, który wymaga współpracy ze strony człowieka. Milcząca procesja domaga się słowa. Inaczej mówiąc, Bóg (choć nie jest jeszcze nazwany) potrzebuje odpowiedzi, którą w tym wypadku byłoby pytanie ze strony człowieka. A więc nie chodzi o bierną kontemplację, o poddanie się wizji, lecz o próbę zrozumienia. Fides quaerens intellectum! Percewal, pojąwszy to, poprzysięga nie to, że "odnajdzie Graala", (co później stanie się dominantą mitu), lecz że będzie szukał odpowiedzi na swoje dwa pytania.

Wielkie poszukiwanie

Chrétien umiera nie dokończywszy powieści. A może zostawia ją z rozmysłem w pół drogi? W ten sposób rodzi się olbrzymia literatura Graala: od końca XII po kres XIII w. rozliczni autorzy próbują dopisać ciąg dalszy lub odmienną wersję historii. Ze zmiennym szczęściem. Wielu z nich, podobnie do dzisiejszych reżyserów filmowych, koncentruje się na aspekcie widowiskowym epifanii Świętego Graala. Świętego, bowiem tajemnicze naczynie prędko uzyskuje postać, która zostanie powszechnie przyjęta: jest relikwią Ostatniej Wieczerzy bądź kielichem, do którego św. Józef z Arymatei zebrał świętą Krew Chrystusa, bądź oboma naraz. Krwawiąca kopia staje się włócznią Longinusa, która przebiła bok Chrystusa. Już nie jeden Percewal, lecz całe arturiańskie rycerstwo wyrusza na "najwyższe z poszukiwań". W niektórych powieściach zachowane zostaje pytanie, które trzeba zadać. Często zmienia się ono w poszukiwanie czy wręcz podbój cudownej relikwii. Cierpi na tym tajemnica, stopniowo zanikająca wśród fajerwerków cudów. Graala poczyna otaczać iście barokowy przepych niesamowitości, pojedyncza kropla krwi na czubku kopii zmienia się w prawdziwy krwotok. Jednocześnie pojawia się inny aspekt: w miarę jak Graal coraz silniej się chrystianizuje, jego poszukiwanie coraz wyraźniej staje się dążeniem do mistycznego spotkania z Bogiem. Rycerska wędrówka nabiera charakteru pielgrzymki. Tym samym, coraz większe stawia się wymagania bohaterom a co ważniejsze - są one odmienne od dotychczasowych. Nie wystarczą już męstwo i odwaga, nawet wiara i wola. Potrzebne są odpowiednie kwalifikacje i przygotowanie duchowe.

Coraz silniej eksponowane są cnoty nie związane dotąd z etosem rycerskim, na wskroś monastyczne: żarliwa pobożność, asceza, pokora a przede wszystkim dziewictwo, zarówno cielesne, jak i duchowe.

Zmierzch arturiańskiego świata

Tak rozwija się niezwykła przygoda literacka, pierwsza i do tej pory ostatnia w dziejach literatury pięknej: świat laicki zapragnął treścią swej historii uczynić doświadczenie religijne czy wręcz mistyczne. Ale porwał się "z motyką na słońce". W tych aspiracjach zawarty był zalążek samozniszczenia. Paradoksalnie bowiem, coraz wyższe wymagania stawiane bohaterom sprawiają, że poszukiwanie Świętego Graala, miast stawać się udziałem wszystkich ludzi dobrej woli, staje się dostępne jedynie nielicznym wybrańcom. Tak nielicznym, że u kresu pozostaje jeden tylko bohater godny dostąpić ostatecznego Objawienia: Galaad - tak czysty i doskonały, że zupełnie nieludzki. Pozostali bohaterowie odziedziczeni po powieściach rycerskich wraz z dobrodziejstwem złych i dobrych skłonności, muszą odejść w niesławie. Rozdarci pomiędzy metafizyczne pragnienie nieba a umiłowanie ziemi, nie mogą w nowej rzeczywistości znaleźć sobie miejsca. Średniowiecze bardziej niż którakolwiek inna epoka kocha skrajności. I tak Święty Graal, nadzieja odkupienia świata rycerskiego, staje się przyczyną jego tragicznego końca. Kiedy na końcu powieści Poszukiwanie Świętego Graala Galaad umiera dostąpiwszy ostatecznego Objawienia, Boska ręka zabiera Świętego Graala do nieba, uznając świat rycerski za niegodny jego obecności. Pozbawiony Graala, skazany na zagładę, świat ten pogrąża się w chaosie nienawiści i bratobójczych walk, opisanym w powieści Śmierć króla Artura. Gdy umierający od zadanej mu przez własnego syna rany Artur nakazuje wrzucić swój cudowny miecz w toń jeziora, tajemnicza dłoń wynurza się z odmętów, by pochwycić Exkalibur i wraz z nim zniknąć pod wodą. Apoteozie symbolu metafizycznych dążeń odpowiada zniknięcie w otchłani symbolu rycerskiej chwały.

Joanna Gorecka-Kalita

tekst pochodzi z numeru 7/2002 Miesięcznika 'List'
Redakcja zaprasza na swoje strony:
www.list.media.pl

 
Zobacz także
 
___________________
 
 reklama