logo
Poniedziałek, 24 września 2018 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Vittoria Prisciandaro
W towarzystwie Ducha Świętego
Pastores
 


Z André Loufem SOCist, kierownikiem duchowym i rekolekcjonistą, rozmawia Vittoria Prisciandaro 

Czym karmi się życie duchowe?
 
Najprostszym sposobem jest spotykanie się ze słowem Bożym: to w nim serce czuje, że żyje, raduje się, błogosławione przez to słowo. Nie dzieje się to każdego dnia, ale wierzący z większym doświadczeniem wiedzą, iż nadchodzi chwila, w której serce napełnia się światłem i słowa Ewangelii decydują o całym życiu człowieka. Jedno słowo staje się wyrazem całego życia. Doświadczył tego na przykład św. Franciszek z Asyżu.
 
Bardzo ważnym wydarzeniem jest to, gdy słowo Boże uobecnia się. Nagle pojmujemy życie duchowe, jesteśmy pewni, że coś się zmienia. Wcześniej wiedzieliśmy na poziomie racjonalnym, że życie to istnieje, potrafiliśmy dać odpowiednie wyjaśnienia, argumenty; gdy jednak staje się ono obecne, osiągamy odmienną, wewnętrzną pewność, tak mocną, że scala ona całą osobę.
 
Życie duchowe, gdy raz zostanie rozbudzone, daje inteligencji możność przejawiania się „w inny sposób”. To znaczy nie za pomocą innych pojęć, lecz na podstawie innego doświadczenia. To taka sama różnica jak między teologią wychodzącą od rozumu i teologią pochodzącą z doświadczenia.
 
Czy także niewierzącym nieobce jest życie duchowe?
 
Jest to delikatny i ogromny problem. Trudno mi o tym rozstrzygać, myślę jednak, że możliwe jest w ich przypadku duchowe doświadczenie. Chrystus jest oczywiście jedynym pośrednikiem i Karl Rahner wyjaśniał tę sprawę, wspominając o „wierzących anonimowych”. Sobór bardzo pięknie wyraził tę myśl, mówiąc, iż Duch Święty działa również w innych religiach.
 
Paradoksalnie można by stwierdzić, że są chrześcijanie, którzy nie mają doświadczenia duchowego?
 
Nie mnie to osądzać. Są egzegeci, wierzący, działający w dobrej wierze, praktykujący, znający bardzo dobrze grekę i wszystkie warianty Nowego Testamentu, którzy jednak nigdy tak naprawdę nie zostali pobłogosławieni przez słowo Boże. Czytają Pismo Święte, nigdy jednak tak naprawdę nie zrozumieli słowa. Służą Kościołowi, nauczają tego, co dobrze jest wiedzieć, lecz są jak ślepcy. Myślę, iż można dojść nawet do tego. Można jednak rozpoznać kogoś, kto jest święty. Opowiem pewną historyjkę. Francuskiego kardynała Charlesa Journeta przyjął kiedyś Paweł VI. Po skończonej audiencji Papież, pozdrawiając sekretarza kardynała, rzekł mu: „Wasz kardynał jest świętym”. Sekretarz opowiedział o tym Journetowi, który odparł: „Nasz papież jest świętym”. Oto dwaj święci, którzy się rozpoznali!
 
Jakie są inne, oprócz słowa Bożego, środki pomocne do wzrostu życia duchowego?
 
Kryzysy, próby życia duchowego. Jest to zasadnicze doświadczenie, którego centrum stanowi to, co Ojcowie nazywali contritio serca. Osobiście wolę określać je mianem rozbijania się, łamania się serca, gdy zdajemy sobie sprawę, iż nie poradzimy sobie sami, że jesteśmy zbyt słabi, by polegać na własnych siłach. Ma się wówczas wrażenie utraty nadziei, ryzykuje się popadnięcie w depresję. W tym doświadczeniu upokorzenia uświadamiamy sobie całe swoje ubóstwo i w pełni zawierzamy się miłosierdziu Bożemu. Możemy sobie poradzić dzięki Jego działaniu w nas. Sami z siebie nie jesteśmy w stanie nic zrobić.
 
W chwili pokus trzeba stać się pokornym i powiedzieć: „Tak, jestem ubogi. Bóg jednak kocha mnie takim, jaki jestem”. Gdy przejdzie się przez tę próbę, nie można już osądzać innych. Wszystko bowiem widzimy w inny sposób, stajemy się bardziej miłosierni, podobnie jak Bóg wobec grzeszników.
 
Co Ojciec radziłby osobom towarzyszącym duchowo lub kierownikom duchowym?
 
We Francji nie mówi się już o kierownikach duchowych, lecz o osobach towarzyszących innym. Zmieniło się słownictwo, choć uważam, iż tak naprawdę chodzi wciąż o to samo. Sądzę, że osoba zajmująca się towarzyszeniem duchowym musi poświęcać temu wiele uwagi. Stale obecna jest pokusa, by mówić, co jest dobre, a co złe. Istnieje jednak ryzyko powiedzenia za dużo. Trzeba natomiast słuchać, słuchać i słuchać bez końca. Prowadzony może chcieć powiedzieć coś ważnego, ale istnieje ryzyko, że zamknie się w sobie, jeśli osoba towarzysząca wtrąci się, choćby tylko po to, by dodać mu odwagi. Trzeba pozwolić mówić. Za tym bowiem stoi działanie Ducha Świętego, któremu można przeszkodzić, na przykład mówiąc: „Źle zrobiłeś, wstydź się...”. Wówczas dialog duchowy jest skończony, nie ma już nic do powiedzenia. Szansa wysłuchania tej osoby już się więcej nie zdarzy. Bóg nigdy nie potępia, nigdy nie mówi: „Dla mnie jesteś stracony”. Nie wiemy, jak się potoczyły dalsze losy kobiety przyłapanej na cudzołóstwie, jeśli jednak była w stanie zmienić swoje życie, to właśnie dlatego, iż nie została potępiona przez Jezusa. Na tym polega rola Kościoła.
 
1 2  następna
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Bóg każdemu człowiekowi daje minimum dwa talenty. Pierwszy talent do bycia dobrym, bo doskonale wiemy, co należy zrobić, żeby być dobrym choć na chwilę. I po drugie, daje nam talent do nauki. Dwa talenty, a ile ich jeszcze mamy! I to jest moje zadanie, żeby młodych ludzi inspirować po prostu życiem, pasją życia. 

Z o. Łukaszem Buksą, franciszkaninem, duszpasterzem młodzieży, rekolekcjonistą, autorem tekstów, wokalistą, instruktorem snowboardu, rozmawia Przemysław Radzyński
 
Fr. Justyn
Proszę o wyjaśnienie słów występujących w Ewangelii Św. Mateusza: "Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone" (Mt 12, 31).
 
Danuta Piekarz
W naszych poprzednich rozważaniach skupiliśmy się na tym, co Pismo Święte mówi o okresie dzieciństwa. W przypadku okresu dojrzewania trudno byłoby znaleźć w księgach biblijnych ogólne wskazówki dotyczące tego wieku; rady dawane „młodym” odnoszą się raczej do osób trochę starszych. Skupimy się więc na konkretnych młodych bohaterach, próbując ująć specyfikę ich sytuacji. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama