logo
Poniedziałek, 15 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Marii, Napoleona, Stelii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
W trosce o siebie
wstań
 


To nieprawda, że nasze ciała są oddzielone od psychiki. To nieprawda, że jesteśmy jedynie tym, co duchowe lub że wystarczy nam troszczyć się o ciało, psychika zaś musi poradzić sobie sama. Prawdą natomiast jest fakt, że na zdrowie naszego ciała ma wpływ zarówno nasza kondycja psychiczna, jak i sfera duchowa. Jesteśmy więc całością. Nie można zadbać o własne zdrowie w sposób optymalny, nie dotykając świata własnych emocji, myśli i przekonań. Zaniedbana psychika boli. Krwawi niczym niegojąca się rana. Choruje. Jak w takim razie utrzymać ją w zdrowiu?
 
Zadbać o siebie
 
Codziennie dbamy o własne ciała – myjemy się, odżywiamy, śpimy, spacerujemy. Dzięki temu staramy się zachować zdrowie. Podobnego zainteresowania potrzebuje nasza psychika. O zdrowie psychiczne musimy dbać. Zdarza się, że zapominamy o tym w pogoni za kolejnymi obowiązkami dnia. Często także nie uświadamiamy sobie, na czym w praktyce polega dbałość o tak zwaną higienę psychiczną. Mylimy ją z czasochłonnymi i trudnymi do zrealizowania w codzienności zabiegami. Czasem jednak wystarczy niewiele, by w znaczący sposób zwiększyć odczuwalny komfort psychiczny.
 
Istnieje jeszcze jedna pułapka, w którą każdy z nas może czasem wpaść. Obarczanie odpowiedzialnością za nasz nastrój i kondycję psychiczną innych. A przecież to my jesteśmy odpowiedzialni za stan naszej psychiki, nikt inny. Czasami czekamy aż uszczęśliwi nas druga osoba, innym razem w zachowaniu najbliższych dopatrujemy się przyczyn naszego obniżonego nastroju. Istotnie, to co i jak robią nasi najbliżsi, ma dla nas ogromne znaczenie. Nie jest jednak tak, że musimy biernie poddawać się ich działaniom. To, jaka będzie nasza reakcja i czy w kontakcie z ludźmi będziemy potrafili zadbać o samych siebie, zależy tylko od nas. Pierwszą osobą, która powinna troszczyć się o swój wewnętrzny pokój ducha, jestem ja sam.
 
Być autentycznym
 
To, co pomaga nam w zachowaniu równowagi psychicznej to zgoda na siebie. Polubić, pokochać siebie to zadanie dla każdego na każdy dzień życia. Trzeba nam zaakceptować własną przeszłość, ograniczenia, przeżywane emocje. Docenić całe bogactwo, jakie jest w nas ukryte. Zgodzić się na siebie to chodzić z dumnie podniesioną głową nie z powodu wywyższania się, ale świadomości własnej wyjątkowości i wartości. Zgoda na siebie to także zgoda na własne pragnienia i potrzeby, to wychodzenie im naprzeciw. Nie tyle chodzi tu o spełnianie własnych zachcianek, co o odkopanie i zainteresowanie się drzemiącymi w nas pragnieniami. Do czego śmieje się nasze serce? Czemu chcielibyśmy poświęcić swój czas? Każdy z nas ma takie obszary w sobie, których dotyka tylko marzeniami. Może już czas zacząć urzeczywistniać swoje pragnienia?
 
Ważne by zaakceptować przeżywane uczucia. Pojawiają się one i znikają. Domagają się jednak naszego zainteresowania. Stłumione, nieprzeżyte zaczynają żyć w nas swoim własnym życiem. Najczęściej tłumimy złość, smutek, żal. Zakazujemy sobie przeżywania tych emocji. Pojawiają się one jednak i nieujawnione mogą szkodzić. Dajmy więc sobie prawo złościć się, być niezadowolonym, smutnym, nie mieć ochoty, czuć żal, gniew. Nie wolno nam jednak wyładowywać się na innych i w żaden sposób naruszać ich granic. Sam fakt ujawnienia naszych emocji jest czymś dobrym i niejednokrotnie oczyszczającym dla nas samych, ale też dla naszych bliskich.
 
Potęgować radość
 
Każdego z nas czasem dopada rutyna i monotonia dnia codziennego. Życie nabiera ponurych barw, a jego wymagania zaczynają coraz bardziej nas dołować. W takich sytuacjach spróbujmy czerpać ile się da z tego, co przynosi nam radość. Nie zapominajmy o odpowiedniej ilości snu i odpoczynku. I niech to będzie taki odpoczynek jaki lubimy. Sprawiajmy sobie przy tym drobne przyjemności. Nowa interesująca książka, choćby wypożyczona w bibliotece, smakowity podwieczorek, spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką. Zadbajmy, by nasze chwile relaksu napełniały nas nową siłą i zadowoleniem. Zapachowa świeca, sącząca się w pokoju spokojna muzyka, a może długie spacery po pobliskim parku czy korzystanie z coraz bardziej popularnych siłowni pod chmurką? Możliwości jest wiele. Warto też raz na jakiś czas spróbować czegoś nowego. Jeżeli do tej pory odpoczywaliśmy w zaciszu własnego domu, być może warto wyjść, poruszać się, poszukać towarzystwa innych. Ci z nas, którzy odpoczywają bardzo aktywnie, raz na jakiś czas mogą potrzebować pobycia w samotności, wyciszenia, ciepłej herbaty i przytulnego koca.
 
Nic tak nie wyciąga nas z marazmu jak realizowanie własnej pasji i dzielenie się nią z innymi. Poszukujmy więc towarzystwa tych, którzy tak jak my lubią szydełkować, szyć, majsterkować, uprawiać rośliny. Wymieniajmy się informacjami, uczmy się od innych i my sami bądźmy nauczycielami. Nie zostawiajmy tego, co w nas cenne tylko dla nas samych. Kontakty z ludźmi pełne ciepła i życzliwości oraz dawanie siebie innym – to lekarstwo na niejeden smutek. Koła zainteresowań, spotkania dla seniorów, uniwersytety trzeciego wieku, wolontariat. Miejsc do realizowania siebie dla seniorów jest na szczęście wokół nas coraz więcej. Obojętnie jednak jaki sposób znajdziemy, ważne by wpleść w swój codzienny harmonogram chwile tylko dla siebie oraz kierować swój wzrok na to, co dobre i piękne.
 
Aneta Pisarczyk
WSTAŃ kwiecień-maj 2016
 
 
fot. Nadja Tatar It's my new favourite food
Flickr (cc)
 
Zobacz także
Danuta Bula
In verba magistri iurare – przysięgać na słowa nauczyciela. Zamiast podania racji swych wywodów, starożytni mawiali: „magister dicit” (nauczyciel tak powiedział). Kiedy nauczyciel staje się autorytetem dla swoich wychowanków? Dorośli ludzie, wspominając swoich nauczycieli, zwykle doceniają wiedzę opiekunów, czasem nazywają ich mistrzami. Jednocześnie stwierdzają, że jako młodzi ludzie w szkole nie byli w stanie uznać zakresu wiedzy i jej głębi. Potrzebowali do tego dystansu i doświadczenia.
 
o. Michał Zioło OCSO
Zobaczyć życie. Najlepszy sposób przeciw oschłości i nudzie. I to sposób niewymagający wielkiego wysiłku, niewymagający "opuszczania siebie", szukania na pociechy, porady, spotkania, podwojenia modlitw, tragicznego gestu przyciskania do twarzy złożonych błagalnie dłoni, zamykania się w domowej ciemni fotograficznej, żeby wreszcie przeczytać w całkowitym skupieniu fragment Pisma Świętego, ucieczki do kościoła, telefonu do znajomego księdza...
 
Joanna Piestrak

- Niewiele z moich marzeń się spełniło. Nie mam dzieci. Moje małżeństwo się rozpadło. Po czterdziestce zaczęłam pić – opowiada Anna z Torunia, dziś niepijąca alkoholiczka. Zwykle dopiero upadek na samo dno staje się impulsem do wyjścia z nałogu i zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy. Powrót do trzeźwości jest bolesny i długi, choć najbardziej popularna metoda zakłada przejście tylko 12 kroków.

 

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm