logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Wojciech Jędrzejewski OP
Więcej niż spełnienie
Przewodnik Katolicki
 


„Wierność z ziemi wyrośnie” (Ps 85, 12). Bóg przysięga, że nie zawiedzie oczekiwań swoich dzieci. Sam je zresztą rozbudził, mówiąc wielokrotnie o pragnieniu, by człowiek otworzył się na jedność ze swoim Stwórcą. Aby wyszedł poza swoje granice i dał się ogarnąć Miłości dużo większej niż on sam. „Pragnę ujrzeć Twą chwałę”, modlił się Mojżesz (Wj 33, 18). „Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, by ujrzeć Twą potęgę i chwałę” (Ps 63). „Chciałbym zawsze mieszkać w Twoim przybytku, uciekać się pod cień Twoich skrzydeł!” (Ps 61).

Nikt by nie przypuszczał, że Jego przyjście oznaczać będzie coś więcej niż świętą, zbawienną bliskość. Obiecywał, że nie pozostanie głuchy na ludzkie wołanie, zrobił dużo więcej: sam stał się wołaniem z wnętrza człowieczego serca. Płaczem dziecka uświadomił nam, że pragnie znaleźć się w naszych objęciach. Chce być przyjęty jako odpowiedź Boga na krzyk człowieka – „Nie opuszczaj mnie!”. „Mówił Syjon: «Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie»” ( Iz 49, 14n).

Bóg wielokrotnie obiecywał, że przyjdzie w osobie Mesjasza. Nikt jednak nie przypuszczał, że zwiąże się na zawsze w Chrystusie z ludzką naturą. Powiedzieć, że Bóg zamieszkał pośród nas to zbyt mało: On wcielił się, uczłowieczył swe Bóstwo, aby ubóstwić człowieczeństwo.

Boski sposób spełniania obietnic

Porzucić niesłowność to pierwsze, bardzo ważne wyzwanie. Od Boga wcielonego możemy się jednak nauczyć pójścia dalej niż lojalność i literalne wypełnienie obietnic. To za mało nie zdradzić współmałżonka i nie odejść od niego. Słowo tych obietnic może znajdować wypełnienie w wielkodusznym ucieleśnieniu. Być przy drugim – współmałżonku, dziecku, przyjacielu, to być wewnątrz niego. Głęboka miłość sprawia bowiem, że stara się wejść w świat ukochanego. „Wejść w jego skórę”. Starać się wyobrazić sobie, co on może czuć, jak myśleć, jak pragnąć. Ten rodzaj wysiłku sprawia, że zamiast osądzającego dystansu, zbliżamy się do ważnej dla nas osoby. Obejmujemy ją naszą empatią i próbujemy być w jej wnętrzu.

Poczucie obcości i niezrozumienia zasiewa smutek w domach, gdzie pozornie wszystko gra i ludzie są razem. Potrzeba bycia rozumianym, a w ślad za tym objętym mądrą oceną i współczuciem nie gaśnie w nas nigdy. Zaczyna się od pierwszych chwil świadomości i trwa do ostatniej jej iskry.

Wypełniać obietnicę: będę z Tobą, oznacza więc być coraz bardziej. Coraz mocniej trwać, budząc nadzieję, że ewentualne przeciwności tylko pogłębią i zintensyfikują nasze zjednoczenie.

We wcielonym Synu Bożym połączyły się nierozerwalnym węzłem Bóstwo i człowieczeństwo. Chrystus na zawsze już pozostanie człowiekiem. Nie przyjął ludzkiej natury na chwilę ziemskiego bytowania, by potem ją odłożyć na bok, jak znoszony płaszcz. Naśladować wcieloną miłość, to każdego dnia czynić miłość coraz mniej zdolną do zdrady. Tak ją oczyszczać, pielęgnować, umacniać, aby perspektywa rozstania, porzucenia jawiła się jako absurdalna i nie do przyjęcia.

Syn Boży nie wcielił się od razu w dorosłego mężczyznę – Jezusa. Zaczął wszystko od początku. Od poczętego, narodzonego dziecka, które „rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością” (Łk 2, 40).

Nasze ludzkie relacje również rozwijają się w czasie i potrzebują czasu. I na każdym etapie mogą być miejscem czułości, wymagań, konsekwencji, odpowiedzialności, spokojnej dojrzałej pewności, poczucia dawania sobie nawzajem siły i wsparcia w trudnościach.

Rodzinność Bożego Narodzenia to nie tylko efekt oglądania Świętej Rodziny z Nazaretu. Patrząc głębiej na samego Jezusa, Wcielone Słowo boskiej obietnicy, możemy wzrastać w nadziei co do naszych rodzin i wspólnot. Jakość naszych relacji, intensywność zaangażowania, głębia zrozumienia i jedności ma przed sobą obiecujący horyzont, rozjaśniony przez blask Boga Człowieka.

o. Wojciech Jędrzejewski OP
 
Zobacz także
Fr. Justin
Uważam, że Msza święta odprawiana w języku łacińskim miała daleko większy urok i majestat, niż w jeżyku narodowym. Łacina była jeżykiem powszechnym, symbolizowała jedność i powszechność Kościoła. Wierni odnosili się z większa czcią do Mszy. Czy łacina nie ma już żadnej przyszłości w Kościele katolickim?
 
Nikodem Bończa-Tomaszewski
Rozhisteryzowane masy spowite czarnym dymem kadzideł, fontanny krwi, fanatyczni wojownicy, pogromy i rzezie, rozbudzony chciwością kler, grabieże... Taki właśnie obraz krucjat pozostawili nam Wolter, Monteskiusz i Gibon. Obecny obraz krucjat to rodzaj karykaturalnego horroru albo nawet średniowiecznego holocaustu. Religijność krucjat postrzegana jest współcześnie jako pomieszanie dewocji z żądzą mordu...
 
o. Ryszard Andrzejewski CSMA
Czy jesteśmy skazani na kary za grzechy przodków i spadkobiercami rzuconych przekleństw? Zakładnikami grzechów, których nie popełniliśmy i przekleństw, których nie jesteśmy świadomi. Czy Bóg jest aż tak mściwy w wymierzaniu sprawiedliwości i ślepy w respektowaniu podłych zaklęć? Nie! Tak nie wolno myśleć. Tak nie jest! Dlaczego? 
 
 
___________________
 
 reklama