Złe czasy, a nawet prześladowania, nie stanowią przeszkody w głoszeniu. Tym, co naprawdę może zaszkodzić misji, jest serce uległe obietnicom łatwego szczęścia.
Mk 1, 12-15
Św. Marek w kilku zdaniach opisał czterdziestodniowy post Jezusa na pustyni, uwięzienie Jana Chrzciciela i początek głoszenia Ewangelii. W tym wszystkim ciekawe jest to, że Jezus nie zmienia terminu rozpoczęcia swej misji z powodu rodzinnych kłopotów. Jakby chciał powiedzieć, że Dobra Nowina nie może czekać na lepsze czasy, na taki moment, który byłby bardziej sprzyjający głoszeniu Ewangelii.
Złe czasy, niesprzyjające okoliczności, a nawet prześladowania, nie stanowią przeszkody w głoszeniu. Tym, co naprawdę może przeszkodzić w tej misji, jest serce uwięzione, przywiązane do ludzkich pragnień, nakierowane na ich zaspokajanie, otwarte raczej na podszepty doczesności, pokusy podsuwane przez złego ducha i jego obietnice łatwego szczęścia.
Stąd na początku Wielkiego Postu przywołujemy obraz pustyni, czyli miejsca, gdzie człowiek toczy wewnętrzną walkę ze swoimi słabościami. To po trosze walka z wiatrakami, bo nigdy, mimo najszczerszych chęci, nie będziemy w stanie ostatecznie się od nich uwolnić. Stanowią one bowiem nieodłączny składnik naszej codzienności.
Jednak jest Ktoś, kto stale pomaga nam mierzyć z tym, co w nas niedoskonałe i podatne na oddziaływanie złego. To On, Boży Syn, umacnia nas na drogach nawrócenia, pomaga nam stanąć w prawdzie, zachęca do wyzwolenia się ze swoich przyzwyczajeń, do wyrwania z objęć obojętności.
Więcej szczegółów dotyczących pięknego życia znajdziemy na kartach Ewangelii, do uwierzenia której Jezus szczerze nas zachęca.
bp Damian Muskus OFM
Więź | 19 lutego 2024
wiez.pl
Tekst ukazał się 18 lutego 2024 r. na Facebooku
A może twój codzienny krzyż poukładał historię twojego życia nie tak, jak sobie to wyobrażałeś? A jeśli tak, czy miałeś odwagę powiedzieć o tym Bogu? Współcześnie możemy zaobserwować w życiu duchowym dwie skrajności: albo psychologizujemy wszystkie doświadczenia religijne, albo odrzucamy taki punkt widzenia z obawy przed wchodzeniem w niepotrzebne analizy zbyt oderwane od życia wiary.
„Introwertyzm” i „ekstrawertyzm” to pojęcia wprowadzone przez C. G. Junga, które w psychologii oznaczają – mówiąc najogólniej – rodzaje temperamentów, czyli sposoby odbierania rzeczywistości i radzenia sobie z nią. Introwertycy swoją uwagę kierują głównie do wewnątrz, skąd czerpią energię (są spokojni, wyciszeni, zdystansowani, lubią być sami, ale nie samotni). Ekstrawertycy – przeciwnie, zwracają się do zewnątrz i energię czerpią z kontaktów z ludźmi i ze światem (są towarzyscy, dużo mówią i lubią, gdy coś się dzieje).
___________________