logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jola Workowska
Wierność to nie powtarzanie słów mistrza
Zeszyty Karmelitańskie
 


Z Andrzejem Półtawskim, znanym krakowskim filozofem, nestorem krakowskiej szkoły fenomenologicznej rozmawiała Jola Workowska 
 
 
Myślę, że życie każdego człowieka niesie ze sobą skomplikowane układy, z których można zbudować coś dobrego pod warunkiem, że naprawdę wiemy, o co w tym wszystkim chodzi.


Płacz dzieci, brak pieniędzy, kłopoty ze zdrowiem… Jak Pan znajdował czas, by zajmować się filozofią? Czy krytycznych analiz prac innych myślicieli dokonywał Pan między robieniem kanapki a wyjściem do pracy? 
 
Umiejętności i zdolności do wykonywania różnych rzeczy bywają bardzo różnorodne i powiem pani szczerze, że nie należę, w przeciwieństwie do mojej żony, do ludzi zaradnych życiowo. Myślę, że spokojnie mógłbym się znaleźć w jednej drużynie z Edytą Stein, która absolutnie nie miała ręki do praktycznych rzeczy. Dla człowieka filozofowanie może być czymś ważnym. Ingarden często powtarzał stare, łacińskie powiedzenie: Primum vivere, deinde philosophari (Najpierw żyć, potem filozofować), choć myślę, że traktowanie tych słów dosłownie byłoby błędem. 

Tomasz Mann zamykał się w swoim pokoju na kilka godzin i pisał. Od rytmu dnia codziennego oddzielały go korytarze i grube drzwi. Życie (ot, choćby pranie pieluch) w zderzeniu z twórczością nie ma szans. 
 
Tak, to zawsze jest zderzenie dwóch światów, ale człowiek powinien starać się tak urządzać wszystko, aby mieć czas i na bibliotekę, i na wspólne zabawy z dziećmi. O tym, że jednak można twórczo żyć i prać pieluchy, świadczy życie mojej żony, która jest wielkim społecznikiem pracującym bez przerwy dla ludzi. Myślę, że życie każdego człowieka niesie ze sobą skomplikowane układy, z których można zbudować coś dobrego pod warunkiem, że naprawdę wiemy, o co w tym wszystkim chodzi. 
 
Chodzi o to, by razem grać czy raczej, by razem wygrać? 
 
By grać w jednej drużynie. Teraz, na starość, widzę, że im więcej mamy lat przeżytych we wspólnocie małżeńskiej, tym bardziej zgrany zespół tworzymy. Żona dużo pisze, ale komputerów nie używa, więc ja zamieniam rękopis na druk i myślę o tym, co jest napisane. Żona wszystko robi bardzo szybko i sprawnie, ja należę do typu wolnego przeżuwacza. Żona biega po świecie, ja siedzę w domu i tłumaczę z języka niemieckiego na język polski dzieła mojego aktualnego nauczyciela Spaemanna. 
 
Co Pana tak oczarowało w filozofii Spaemanna? Koncepcja osoby? 
 
Moja przygoda z filozofią rozpoczęła się od spotkania z klasyczną fenomenologią, czyli odmianą kartezjanizmu, ale potem zacząłem rezygnować z niektórych założeń takiego ujmowania świata. W pewnym sensie była to droga Ingardena, tylko że on miał zasadnicze trudności z tymi założeniami, które przeszkadzały mu podążać drogą wybraną przeze mnie. Uczniowie Husserla głośno manifestowali „powrót do rzeczy” i... wychodzili do tej „rzeczy” ze świadomości, z wnętrza swojego świata. Ich fenomenologia zaczynała się od wychodzenia ze swojej świadomości. 
 
Tymczasem człowiek od początku żyje w świecie i Spaemann doskonale to rozumie. Spaemann poświęcił swoje życie analizie nowożytnej myśli filozoficznej i jestem przekonany, że jest on teraz jedynym filozofem na świecie, który tak precyzyjnie zobaczył wszystkie odchylenia wprowadzone przez myśl nowożytną do myślenia zachodniego. Doszedłem do wniosku, że jeżeli mnie interesuje zrozumienie świata i życia, to muszę jak najlepiej nauczyć się filozofii Spaemanna. Gdy zdobędę już jego narzędzia widzenia świata i starczy mi jeszcze sił i zdrowia, wówczas będę mógł powiedzieć coś od siebie. Ale teraz muszę wdrapać się na tę filozoficzną górkę, bo ona stoi przede mną. 
 
Kiedyś takim punktem odniesienia był papież Jan Paweł II... 
 
Jan Paweł II to przykład wyjątkowy, gdyż był on przede wszystkim księdzem, duszpasterzem i – w pewnym sensie – pragmatykiem, podobnie zresztą jak Spaemann, dla którego filozofia istnieje po to, żeby wiedzieć, jak żyć. To jest oczywiście kwestia dobrego życia arystotelesowskiego, ale myślę, że cały sens filozofii polega na szukaniu takiego zrozumienia, które pozwoli na świadome, dobre życie. 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
o. Joachim Badeni OP, Joanna Piestrak
Jest takie powiedzenie o królowej angielskiej, że ona panuje, ale nie rządzi. Ono świetnie oddaje problem wpływu kobiety w Kościele. Popatrzmy na Matkę Boską: czy wydaje papieżowi zarządzenia, jak prowadzić Kościół? Nie. Czy wtrąca się do rady parafialnej? Też nie. A ma olbrzymi, niesamowity wpływ - przez pośrednictwo...
 
Bartek Rajewski
Często zapominamy o istotnym znaczeniu sakramentów dla naszego zbawienia. Stają się one niejednokrotnie przeszkodami, chcielibyśmy je omijać (jak np. sakrament pokuty i pojednania), uważamy je za niepotrzebne, nie rozumiemy ich znaczenia. Co raz powszechniejsze są przejawy indyferentyzmu religijnego, od którego jest już tylko krok do agnostycyzmu i nihilizmu. Z tego powodu powszechnie zamiast „chrztu” mamy „chrzciny” i rodzinną biesiadę...
 
Magdalena Węglewska
Kim jest mężczyzna w Kościele? Jakie powołania, drogi stoją przed nim? Jaka duchowość wyraża jego drogę, jego specyfikę? Jakie pieśni, rytuały, gesty odpowiadają i wyrażają duchowość męską? Jako kobieta mogę tylko zadawać pytania, które najprawdopodobniej nie dotykają jeszcze wcale istoty problemu. Przez dwa tysiące lat o kobietach pisali głównie mężczyźni, więc być może o dyskusję na temat roli i miejsca mężczyzny w Kościele może prosić także kobieta...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー