logo
Sobota, 21 maja 2022 r.
imieniny:
Jana, Moniki, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jacek Poznański SJ
Wierzyć pośród wątpliwości
Posłaniec
 


Wątpliwości w wierze niepokoją niektórych chrześcijan. Obawiają się oni, że coś jest nie tak z ich wiarą, że może w ogóle nie wierzą.
 
Szczególnie w obliczu wezwań biskupów do radosnego świadczenia o swojej wierze, wątpliwości stają się wyrzutem sumienia. Jak świadczyć o wierze, i to radośnie, gdy się samemu ma sporo niepokojów, niejasności, wątpliwości co do niej? Z kolei niektórych wierzących niepokoi coś innego: Do katolicyzmu zniechęca mnie to, że opiera się on na dogmatach. Wydaje mi się, że gdzie są dogmaty, tam zakazane jest szukanie i wątpliwości. Sądzą, że wspólnocie wierzących wyklucza się wszelkie poszukiwania, tłamsi pytania i pozbywa się tych, którzy drążą. Zatem jednych przeżywane wątpliwości odsuwają od wiary, ponieważ wydają się one podmywać ich status osób wierzących; innych odsuwa od wiary to, że rzekomo nie można mieć wątpliwości.
 
Klimat sceptycyzmu
 
Ostatnie ćwierć wieku wprowadziło w życie przeciętnego Polaka wiele niepewności. Doświadczamy ciągle zmieniającej się sytuacji związanej z pracą, wynagrodzeniami, mieszkaniem, ubezpieczeniami zdrowotnymi czy emerytalnymi itd. Wielu ludzi odczuwa brak socjalnego bezpieczeństwa. Na głębszym poziomie ludzie przeżywają niepewności nawet co do tak podstawowej kwestii, jak tożsamość płciowa, nie mówiąc o zachwianiu sensu bycia mężem, żoną, ojcem, matką, a także osobą zakonną czy kapłanem. Współczesna kultura jest przesiąknięta sceptycyzmem. Promuje styl myślenia, który podejrzewa i podważa wszystko, co ktoś chce uznawać za pewne. W pewnym sensie jest to dobre, bo chroni przed totalitaryzmami, demagogami, usprawiedliwia sprzeciw. Ale jednocześnie zagarnia całą przestrzeń społeczno-kulturową, ukazuje wątpienie jako wartość absolutną, której kultywowanie świadczy o dojrzałości, krytyczności, rzekomo wskazuje na wolność i niezależność.
 
Na tym tle trudno się dziwić, że coraz więcej niepewności przeżywają też osoby wierzące. Wydaje się wprost naturalne, że chrześcijanin będzie musiał mieć w sobie jakieś niejasne poczucie, że także wiara jest czymś nieuzasadnionym. Czasem ktoś, nie będąc w stanie odpowiedzieć jednoznacznie na stawiane przez sceptyka pytania, może dochodzić do wniosku, że chrześcijaństwo się rozsypuje, że wszystko jest pisane palcem na piasku. Nie jest to oczywiście sprawa tego, że sama wiara stoi na kruchych nogach. Ogromnie trudno jest wierzyć w kulturze, w której wyobraźnia, odczuwanie i sposób postrzegania świata są obce chrześcijaństwu a nawet mu wrogie (N. Lash). Co więcej, jest w nas tendencja do powątpiewania w Boga, do szukania tego wszystkiego, co mogłoby podmyć nasze zawierzenie Mu. Jest to skutek grzechu pierworodnego: wrodzony brak zaufania do innych, do Boga - właśnie wątpienie. Klimat kulturowy wzmacnia jego oddziaływanie.
 
Wobec wątpliwości
 
Niepewności osłabiają naszą umiejętność oddania się Bogu pełniej i z radością. Dlatego nie można pozostawić ich samym sobie. Tak, powątpiewanie jest często bardzo szczere. Ale można czasem odnieść wrażenie, że tak naprawdę dobrze nam z wątpliwościami, bo stanowią obronę naszego egoizmu, stanowią wymówkę dla braku zaangażowania. I nieraz na wpółświadomie sami przyczyniamy się do ich rozrostu.
 
Wierzący potrafią latami żyć ze swoimi trudnościami i nic z nimi nie robić. Czasami traktują je jako grzech; często dryfują w kierunku faktycznej niewiary. Niektórzy ogólnie przyjmują Boga, Chrystusa, Kościół, ale mają wątpliwości co do niektórych doktryn. Dopóki te wątpliwości nie są chciane i celowo rozbudzane, ale właśnie szczere, nie są groźne. Nieraz okazuje się, że osoba wątpiąca po prostu nie zrozumiała, o co chodzi w nauczaniu, które budzi jej wątpliwości. Ktoś inny odrzuca tak naprawdę reformowalne, drugorzędne nauczanie czy popularne religijne przekonania. Jeszcze inny w istocie niczego nie odrzuca, a jedynie chce przez swoje wątpliwości wyrazić, że to, co słyszy, niewiele dla niego znaczy, że nie potrafi nijak odnieść tego do swojego życia, nie potrafi dostrzec wartości i znaczenia (A. Dulles SJ).
 
 
Z wątpliwościami musimy nauczyć się żyć. Wiara ze swej natury zawieszona jest nad przepaścią niewiary. Trudno oczekiwać, że nie zostanie zakwestionowana. Dlatego nie można przestać się modlić: “Panie, zaradź brakom mojej wiary" (por. Mk 9, 24). Wątpliwości nie można lekceważyć, spychać ich do podświadomości i przygniatać entuzjastycznym zaangażowaniem w nauki, których się nie rozumie. Trzeba szukać rozmowy, lektury: wiara szuka zrozumienia (św. Anzelm z Canterbury). Tajemnice chrześcijańskiej wiary posiadają zbawczą wewnętrzną moc i mają trafiać w serce człowieka, bo mówią o prawdzie. A prawda ta już jest złożona w ludzkim sercu. Ojciec Avery Dulles radzi, aby pogłębić najpierw to, co jest w wierze dla mnie jasne i pewne, głębiej się w to zaangażować. Te prawdy, które nie sprawiają trudności, same będą w nas pracować i doprowadzą do prawd, o których nie jesteśmy przekonani. Z pewnością to zabierze trochę czasu. W końcu wątpliwości posiadają też pozytywny wymiar: przypominają nam o tym, iż wiary nie można traktować jako czegoś oczywistego. Dlatego chronią one wiarę przed popadnięciem w przesąd albo fanatyzm, który dzisiaj jest plagą niektórych religii. Wiara ukształtowana w krzyżowym ogniu wątpliwości staje się świadoma siebie jako wytrwałe i cierpliwe zawierzenie Bogu. 

Jacek Poznański SJ
 
Zobacz także
Paweł Wieczorek
Osoby o narcystycznym zaburzeniu osobowości traktują Boga przede wszystkim jako tego, który obdarza ich szczególnym znaczeniem. Mogą wręcz czuć się wybrane do spełnienia wielkiej misji. Głównym motywem jest tu jednak zyskanie aureoli i jednostronna koncentracja na własnym doskonaleniu...
 
Beata Urbanek
Dla wielu osób nauczyciel, mistrz to osoba, która wiele znaczy. Jeśli zdarzyło się nam spotkać w ważnym momencie życia człowieka o wyjątkowej osobowości, zacnym charakterze, umiejącego obudzić w nas ciekawość świata, pragnienie wiedzy i doskonałości, to może właśnie dzięki niemu wybraliśmy w życiu odpowiednią drogę...
 
Jacek Salij OP
Istnieją różne tradycyjne sposoby moralnego potępienia za złe postępowanie. Na przykład podlecowi szanujący się człowiek nie podaje ręki, nie mówiąc już o tym, że unika wszelkiego z nim towarzystwa. Taka kara ma sens: jednych powstrzyma przed niegodziwym postępkiem, innych może doprowadzi do opamiętania. Ale przecież polega ona na okazywaniu komuś swojej pogardy. Czy da się to pogodzić z miłością bliźniego? 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm