logo
Wtorek, 04 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Jana, Dominiki, Dominika, Protazego – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra Wojtyna
Więźniowie przełożonych
Rycerz Młodych
 
fot. Kesie91, Prison | Pixabay (cc)


Wielcy święci bywają często niezrozumiani także przez sobie najbliższych. Za życia wiele cierpią, aby w niebie otrzymać wieniec chwały
 
Od początku życie Jana było bardzo ciężkie, również ze względu na niedostatki ekonomiczne, wpierw ze względu na decyzję ojca o mezaliansie, bowiem rodzina wyrzekła się go za to, że śmiał jako rodowity szlachcic wziąć za żonę prostą i ubogą dziewczynę z ludu. Bardzo szybko zmarł ojciec Jana i ten jako półsierota został z przymusu wielkiej nędzy oddany do przytułku. Tam przyuczał się do różnych zawodów, by dać wytchnienie swej matce, a i samemu sobie zapewnić przyszły byt. W jego sercu pojawił się głos wołania Bożego. Ciułał pieniądze grosz do grosza, by za uskładaną z trudem sumę móc wstąpić do kolegium jezuickiego w Medinie. Jan bacznie obserwował podczas nauki życie zakonne i stwierdził, że jest ono nazbyt luźne, stąd zapragnął złożenia ślubów według dawnej, surowszej obserwancji. Wstąpiwszy do karmelitów, Jan od Krzyża spotkał się z młodą Teresą z Ávila. Okazało się, że te dwie postaci widziały niemal równocześnie i z tej samej perspektywy potrzebę odnowy życia zakonnego.
 
Niesubordynowany duchowny
 
Niestety, Jan, jako że swym postępowaniem naginał wolę przełożonych, został posądzony o nieposłuszeństwo wobec nich i w wyniku swych działań bezsprzecznie służących odnowie oblicza zakonu został paradoksalnie uznany za niesubordynowanego i zamknięty przez swych przełożonych w zakonnym więzieniu o surowym rygorze. W więzieniu tym codziennie otrzymywał chłosty, a także cierpiał wielki głód przez długi czas. Przeżywał ciemności duszy, ale wykorzystywał to wszystko na ofiarę, by oczyścić i samego siebie, dlatego pokornie przyjął wszystko, co na niego przyszło. Jak mógł się czuć przyszły święty, będąc odrzuconym przez własnych przełożonych, osadzony w więzieniu, bity i pozbawiony jedzenia? Kiedyś Janowi udało się zbiec, pomogli mu współbracia, dając schronienie. Z biegiem lat cierpienia „niesubordynowanego” kapłana przyniosły oczekiwane owoce. Większość jego współbraci zaczęła dostrzegać zasadność tak bardzo przez Jana wymaganej reformy. Ostatecznie większość klasztorów przyjęła reformę, ale Jan został usunięty ze wszystkich stanowisk i pozostał już do końca życia zwykłym zakonnikiem. Umierał sam w zapomnieniu w 1591 r. Jan od Krzyża był mistykiem, uwięzienie i cierpienie przybliżyły go jednak do Boga, w wyniku czego powstały dwa najpiękniejsze mistyczne dzieła: Noc ciemna i Pieśń duchowa.
 
Zbuntowana zakonnica
 
Teresa z Ávila nie cierpiała co prawda w dzieciństwie głodu, nie musiała walczyć z odrzuceniem rodziny, ale bardzo wcześnie straciła ukochaną mamę. Podobnie więc jak Jan musiała stawić czoła twardej i bezwzględnej rzeczywistości sieroctwa. Tak po latach napisała o tym bolesnym wydarzeniu: „Gdy mi umarła matka... rozumiejąc wielkość straty, udałam się w swoim utrapieniu przed obraz Matki Bożej i rzewnie płacząc, błagałam Ją, aby mi była matką. Prośba ta, choć z dziecinną prostotą uczyniona, nie była – zdaje mi się – daremną, bo ile razy w potrzebie polecałam się tej wszechwładnej Pani, zawsze w sposób widoczny doznawałam Jej pomocy”. Teresa z Ávila w wieku lat 20 wstąpiła do karmelitek i podobnie jak Jan od Krzyża nie mogła patrzeć na rozluźnienie panujące w klasztorze, gdzie siostry żyły nie jak zakonnice, ale jak szlachcianki: nie prowadziły życia wg rad Ewangelicznych, raczej dominowała nad cnotami towarzyskość, liczne spotkania i ploteczki, a gdy Teresa kurtuazyjnie zwracała uwagę pannom w zakonie, podnosił się na nią krzyk i rugania. Wtedy i w jej umyśle zakiełkowała idea reformy.
 
Oblubienica Chrystusa Pana
 
Teresa wiele cierpiała przez swą delikatną fizjonomię. Jednak cierpienie to nie oddaliło jej od Boga, przeciwnie, zjednoczyło ją ze Stwórcą w ekstatycznym uścisku. Kiedyś podczas modlitwy otrzymała natchnienie, patrząc na zbolałe ciało Zbawiciela, że jest wolą Boga, by uświęciły się wszystkie jej współsiostry i ona sama. Klasztor powinien być miejscem kontemplacji, ciszy, modlitwy, siedzibą Boga i miejscem spotkania z Nim, zakony winny zmienić charakter i styl życia na bardziej powściągliwy – jednym słowem – odnowa jest niezbędna i nie do pominięcia. Jej plan reformy zakonu spotkał się z radykalnym odrzuceniem, a ją samą chciano ukarać – podobnie jak św. Jana od Krzyża – za odważne próby przywrócenia ostrej reguły obserwancji zakonnej. Teresa miała przez dłuższy czas nałożony surowy areszt domowy, sprawdzano także bardzo dokładnie jej pisma, czy aby nie dopuściła się herezji, jednak niczego takiego nie znaleziono, a usiłowano ją pochwycić na każdym drobiazgu, by udowodnić jej za wszelką cenę herezję. Wiele wycierpiała ta wrażliwa, krucha kobieta za swoją czystą wolę odnowy zakonu w duchu pokuty i surowego stylu życia. Wszystko to działo się, gdy była przełożoną w Ávila. Wobec aresztu św. Teresy i niemożności sprawowania przez nią funkcji, chciano wybrać nową przełożoną, ale siostry z Ávila kategorycznie sprzeciwiły się temu, bo bardzo szanowały swą wieloletnią przełożoną, za co zostały obłożone klątwą kościelną.
 
Równolegle w tym czasie więziony był też Jan od Krzyża. Głodzony, jak św. Teresa, osamotniony i cierpiący jak ona. I św. Jan, i św. Teresa wybłagali swą postawą życiową łaskę odnowy zakonu karmelitańskiego. Teresa założyła 15 nowych domów, zaś Jan zreformował 22 męskie klasztory. Obydwoje wyniesieni na ołtarze odbierają wieniec chwały.
 
Aleksandra Wojtyna
Rycerz Młodych 6/2011 
 
Zobacz także
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
W tych kwietniowych, wiosennych dniach wspominamy dwie rocznice dotyczące Ojca Świętego Benedykta XVI; 79. rocznicę urodzin i 1. rocznicę objęcia Stolicy Piotrowej. Z tej okazji jeszcze raz warto przypomnieć i wczytać się w rys życia i posługi apostolskiej naszego papieża...
 
Joanna Szubstarska
W jaki sposób uczą ich siostry nieść krzyż Chrystusa? Na to pytanie nie ma dobrej ani łatwej odpowiedzi, bo i temat jest dla nas bardzo szeroki i trudny. Po pierwsze – nie jesteśmy do „uczenia” ani niewidomych, ani kogokolwiek niesienia krzyża Chrystusa. Już samym problemem jest określanie – jako Chrystusowego krzyża każdego cierpienia, w tym ciężkiej i nieuleczalnej choroby; niepełnosprawności, w tym kalectwa, ślepoty i związanych z nią wielu innych, równie trudnych do uniesienia ograniczeń. 

Z s. Barbarą Rut Wosiek ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża (FSK) w Laskach k. Warszawy rozmawia Joanna Szubstarska
 
Beata Kolek
Być może jest to najtrafniejszy opis świętości – tak żyć, aby ludzie wkoło choć na chwilę pomyśleli o Bogu. Nie trzeba słów. Chociaż nieracjonalne zachowanie Franciszka mogło wywoływać uśmiech politowania, to jednocześnie prowokowało chyba najbardziej pierwotne pytanie człowieka: „dlaczego?".  
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー