logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Aleksander Radecki
Wokół Sakramentu Namaszczenia Chorych
Magazyn Salwator
 


Wokół Sakramentu Namaszczenia Chorych
 
Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana (Jk 5,14)
 
Było to w pierwszym roku mojej pracy kapłańskiej jako proboszcza. Parafia liczyła około tysiąca wiernych. Jakże się zdziwiłem, że na pierwszy piątek miesiąca nie zgłoszono ani jednego chorego, by go odwiedzić, niosąc Jezusa w Komunii Świętej! Czyżby tę właśnie wieś omijały wszelkie choroby? Podzieliłem się z parafianami tą wątpliwością, ale dopiero podczas odwiedzin duszpasterskich w grudniu i styczniu odnalazłem ponad dwadzieścia osób, którym proponowałem comiesięczne spotkania sakramentalne w ich mieszkaniach. Niestety, także i wtedy nie wszyscy chorzy, kalecy i starzy parafianie wypowiedzieli swoje: Tak, zapraszam Cię, Panie Jezu, do mojego domu, do mojego cierpienia, bo swój krzyż chcę nieść z Tobą.
 
Wśród tych, którzy odmówili, był pewien starszy już człowiek, który od lat dwudziestu spędzał swe dni na inwalidzkim wózku, nie opuszczając nigdy mieszkania.
- Ja jeszcze wyzdrowieję, ja jeszcze sam przyjdę do kościółka - mówił przy każdym spotkaniu.
Niestety, nie przyszedł ani nie przyjechał. Pewnego wieczoru w kancelarii zgłosił się jego syn, prosząc o katolicki pogrzeb.
- Dlaczego pan nie wezwał kapłana przed śmiercią taty? - spytałem nie bez żalu i zdziwienia.
- Proszę księdza proboszcza - odpowiedział mężczyzna - nikt się z nas nie spodziewał, że tato tak szybko umrze! Tak dobrze się czuł!
- Ile miał lat? - spytałem na wszelki wypadek, choć w kartotece rok urodzenia był wpisany wyjątkowo wyraźnie.
- Osiemdziesiąt sześć- odpowiedział syn zmarłego.
- No tak - pomyślałem - rzeczywiście trudno się było spodziewać w tym przypadku tak nagłej śmierci. Wszak wszyscy w dniu urodzin życzymy sobie stu lat: jemu zatem pozostało jeszcze...czternaście!
 
A czy w szpitalach docieranie Jezusa do cierpiących wygląda lepiej?
 
Jako kapelan obsługiwałem jeden z mniejszych wtedy szpitali wrocławskich, liczący 150 łóżek. Mój rekord rozdanych Komunii Świętych (a chodziliśmy do tego szpitala cztery razy w tygodniu i - oczywiście - na każde wezwanie chorych) wynosił... 35. A reszta? Czy ci odmawiający przyjęcia Sakramentów to byli ludzie niewierzący? Ależ skądże znowu! Oto ich odpowiedzi w jednej z sal męskich na propozycję skorzystania z Komunii Świętej, Spowiedzi czy Sakramentu Chorych:
 
- Niech się ksiądz odsunie, bo mi ksiądz zasłania telewizor: akurat leci "Dziennik Telewizyjny", a ja muszę być na bieżąco.
- Mnie dopiero tutaj przyjęli, ja się jeszcze nie orientuję. Może kiedyś.
- Właśnie dostałem zastrzyk i siedzenie mnie boli.
- A ja już jutro wychodzę, więc nie potrzeba.
- A ja się nie mam z czego spowiadać i 25 lat nie byłem do spowiedzi...
 
Rodzina w tym czasie (jeśli w ogóle jest i o swoim chorującym krewniaku pamięta) załatwia sprawy z lekarzami, ukrywa prawdę, znosi bananki i wmawia choremu: Nie martw się, wszystko będzie dobrze! Gdy zaś dochodzi do rozmowy na temat ewentualnego sprowadzenia choremu księdza, wpada w panikę, bo chory gdy zobaczy księdza mógłby się wystraszyć, że umrze! Ba, zdarzyło mi się usłyszeć nawet taką propozycję:
 
- Niech ksiądz przyjdzie ubrany tylko “na cywila”, Pana Jezusa włoży do kieszeni, a męża tak jakoś zagada, by się w ogóle nie zorientował o co chodzi i w pewnym momencie niech mu ksiądz włoży ten opłatek do buzi...
 
O, wy rzymscy katolicy! Skądże wam ten strach, zwlekanie i delikatność (!!) wobec chorych i umierających ludzi? Dlaczego większość z nich nie odchodzi na drugą stronę życia przygotowana jak należy? Powiedzmy otwarcie: Jest to sprawa żywej wiary i to zarówno po stronie chorych, jak i po stronie jego otoczenia!
Dla jasności sprawy rozpatrzmy naszą postawę chrześcijańską wobec ludzi chorych i umierających w kilku punktach:
 
1.
Chorego (umierającego) człowieka nie można potraktować tak samo
, jak kogoś w pełni sił i w całej jasności jego myślenia. Strach, ból, samotność czy wreszcie działanie (otępiające) leków mogą sprawić, że nie jest on po prostu w stanie podejmować swobodnych i samodzielnych decyzji. Ma zatem prawo oczekiwać wsparcia i podpowiedzi ze strony swych najbliższych, mających jasne rozeznanie sytuacji.
 
2.
Choremu należy się prawda, podana i w odpowiedni sposób
i w odpowiednim czasie. Także po to, by zdążył podjąć działania najistotniejsze dla swego życia wiecznego i doczesnego. Nie miej bliźniego swego za głupiego! - oto swoiste XI przykazanie, które warto tutaj wszystkim przypomnieć. Przecież ukrywanie faktycznego stanu zdrowia przed chorym na dłuższą metę nie jest możliwe! A nawet gdyby taka informacja miała u niego rzeczywiście wywołać wstrząs, to czymże to jest dla ludzi wierzących wobec perspektywy czekającej nas wszystkich Wieczności i Sądu? “Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?”  (Mt 16,26).
 
3.
Na otoczeniu chorego spoczywa odpowiedzialność
za jego przygotowanie na śmierć i troska o rozwój życia duchowego podczas choroby. Nie jest w stanie zrobić tego ani personel medyczny, ani nawet ksiądz kapelan czy duszpasterze miejscowi! To właśnie najbliżsi mają w swych rękach swoisty klucz do duszy cierpiącego: znajdą właściwy sposób dotarcia do jego wnętrza i odpowiednio przygotują go na spotkanie z Panem.
 
4.
Kiedy wzywać kapłana do chorego?
Nie wzywa się księdza do zmarłego już na pewno człowieka, gdyż sakramentu chorych udziela się tylko żywym. Powodem wzywania księdza jest: zawsze - życzenie chorego; niebezpieczeństwo śmierci (agonia, wypadek, nagle pogorszenie się stanu zdrowia); perspektywa poważnej operacji. Zwyczajne powinny być odwiedziny (regularne) osób przebywających w szpitalach, przewlekle chorych w domach (zakładach opieki), inwalidów i osób starszych, gdy przez dłuższy czas nie mogą korzystać z życia religijnego w parafii (choćby nawet tylko okresowo, np. w zimie).
 
5.
Co powinien wiedzieć ksiądz przed przyjściem do chorego?
Jaki jest stan jego zdrowia (psychiczny, fizyczny)? Czy będzie on mógł przyjąć Komunię Świętą, czy chory jest przytomny? Ważne jest dla posługi kapłana, czy sam zainteresowany prosił o wezwanie kapłana i udzielenie Sakramentów Świętych. Najbliżsi mogą też krótko poinformować o sylwetce religijnej odwiedzanego.
 
6.
Jak należy przygotować pokój chorego na udzielenie mu Sakramentów Świętych?
Jeśli warunki na to pozwalają, powinien być przygotowany stół, na nim płonące świece, krzyż, woda święcona, kropidełko. Gdy ma być udzielany Sakrament Chorych, powinna być także położona na tym stole wata (ewentualnie kawałeczek chleba czy trochę soli). Służą one księdzu do wytarcia palców po namaszczeniu olejem chorych. Po wyjściu księdza, z szacunku dla rzeczy poświęconych, należałoby tę watę, chleb czy sól spalić. Dobrze jest przygotować także szklankę z wodą (ewentualnie łyżkę) z myślą o chorym, żeby mu było łatwiej spożyć hostię. Warto też chorym przypomnieć, że obowiązuje ich post 15. minutowy (w razie niebezpieczeństwa śmierci post nie obowiązuje), a przyjmowanie leków czy picie wody takiego postu nie łamią. Gdy chory ma słaby słuch, należy zapewnić warunki dla jego swobodnej spowiedzi św.
 
7.
Na co chciałby liczyć ksiądz, idący do chorego?

Na dokładny adres. W razie potrzeby i możliwości - na podwiezienie samochodem. Na towarzyszenie mu w drodze (w modlitewnym milczeniu) do chorego w nocy (dla bezpieczeństwa) i odprowadzenie na plebanię (jeśli to tylko jest możliwe). Na oczekiwanie ze świecą przy drzwiach domu (mieszkania). Na udział otoczenia w sprawowaniu Sakramentów  Świętych (z pokoju wychodzi się jedynie na czas Spowiedzi Świętej chorego).
 
8.
Jak należy się zachować widząc kapłana niosącego Najświętszy Sakrament?

W miarę możności uklęknąć (przystanąć, skłonić głowę; mężczyźni - zdjąć nakrycie głowy). Podjąć modlitwę w intencji chorego, do którego ksiądz podąża (podobnie chrześcijanin powinien się modlić słysząc sygnał karetki pogotowia).
 

Boże, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam tajemniczą wartość cierpienia, wysłuchaj nasze prośby za wszystkich chorych i spraw aby pamiętali, że należą do tych, którym Ewangelia obiecuje pociechę, i czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
(Z Mszy Św. za chorych)
 
Ks. Aleksander Radecki
 
Zobacz także
Jacek Salij OP
Czy ksiądz może odmówić udzielenia komunii świętej, kiedy chce do niej przystąpić poseł, senator albo nawet sam prezydent, o których wiadomo, że przyłożyli rękę do uchwalenia ustaw stanowiących zagrożenie dla ludzkiego życia i ładu moralnego?  
 
Jacek Salij OP
W naszym kraju, a także w innych krajach Europy jest coraz więcej rozwodów. To postępujące zjawisko liberalizacji życia małżeńskiego i rodzinnego stało się bolesnym znakiem naszej cywilizacji. Coraz więcej kobiet i mężczyzn mieszka ze sobą nie tylko bez sakramentalnego związku, lecz także bez kontraktu cywilnego. W tych niesakramentalnych związkach rodzą się dzieci, których byt i katolickie wychowanie jest zagrożone, bo ich rodziców nie wiąże moc sakramentu...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Naśladowanie Chrystusa jest krzyżem. W jakim sensie? Czy ta głęboka prawda ma być jedynie teologicznym frazesem usprawiedliwiającym wszelkie zło, które nas spotyka? Czy cierpienie to fundament chrześcijaństwa? Czy krzyż to drugie imię naszej bezradności, prowadzącej do zaprzestania jakiegokolwiek działania w celu polepszenia naszego losu? Wydaje się, że Jezusowi chodzi o coś innego. 
 
 
___________________
 
 reklama