Chanel Santini Katolik.pl - Wołanie do Boga w kryzysie religijnym
logo
Poniedziałek, 30 marca 2020 r.
imieniny:
Amelii, Dobromira, Leonarda, Amadeusza, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Edward Staniek
Wołanie do Boga w kryzysie religijnym
Źródło
 


Duch w ciemnościach

Dla człowieka, który wcześniej doświadczył bliskości Boga, przeżywanie prawdy o opuszczeniu przez Niego należy do najgłębszych cierpień. A Jezus doświadczył bliskości Ojca jak nikt inny.

Jezus na krzyżu odmawiał Psalm, który Izraelici dobrze znali. Psalmista napisał go w głębokim kryzysie religijnym. Otoczony wrogami i przeszyty bólem, jego duch znalazł się w ciemnościach. Ta modlitwa mogła być wołaniem człowieka, który albo sam doświadczał kaźni podobnej do tej, jaką Rzymianie przygotowali Jezusowi na Golgocie, albo jako bardzo dobry poeta chciał w ten sposób ukazać swe duchowe przeżycia.

Chrześcijanie od śmierci Jezusa odczytują ten Psalm jako Jego modlitwę. On bowiem cierpiał nie tylko fizycznie, co można dostrzec obserwując biczowanie czy stojąc pod Jego krzyżem, On cierpiał również duchowo. Od Getsemani Ojciec jakby ukrył przed Nim swoją twarz. Zdał Go na ludzkie siły, a te były z minuty na minutę coraz słabsze.

Najgłębsze cierpienie

Dla człowieka, który wcześniej doświadczył bliskości Boga, przeżywanie prawdy o opuszczeniu przez Niego należy do najgłębszych cierpień. A Jezus doświadczył bliskości Ojca jak nikt inny. Jeśli człowiek urodzi się jako niewidomy, nie przeżywa tak głęboko swego kalectwa jak ten, kto przez dwadzieścia lat widział i stracił wzrok. On bowiem wie, co stracił. Ojciec niebieski postanowił zesłać na swego Syna również ten rodzaj doświadczenia. Słowa Psalmu przeszywają do głębi swym realizmem. Były więc odczytywane jako prorockie. Wypełniły się na Golgocie. Tak, jakby ten Psalm był napisany specjalnie dla Jezusa.

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
[wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju. (...)
Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, potrząsają głową.

Zaufaj Panu!

Uczeni w Piśmie słysząc modlitwę Jezusa na krzyżu włączyli się w jej odmawianie. Powtórzyli dosłownie jej werset, ale nie potrafili dostrzec tego, że wypełnia się proroctwo. Szydząc mówili:

"Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje".

A Jezus w swoim bólu wołał do Ojca:

Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki.
Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko,
a nie ma wspomożyciela. (...)
Rozlany jestem jak woda
i rozłączają się wszystkie moje kości;
jak wosk się staje moje serce,
we wnętrzu moim topnieje.
Moje gardło suche jak skorupa,
język mój przywiera do podniebienia,
kładziesz mnie w prochu śmierci.
Bo [sfora] psów mnie opada,
osacza mnie zgraja złoczyńców.
Przebodli ręce i nogi moje,
policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem.

Jakże dosłownie brzmiały te słowa, gdy Jezus wypowiadał je mając ręce i nogi przebodzione, czyli przebite gwoźdźmi. Jak po biczowaniu mógł powiedzieć policzyć mogę wszystkie moje kości. Jak otoczony wrogami spoglądał w oczy tych, którzy z Niego szydzili...

W tym Psalmie również były zapowiedziane losy szaty Jezusa, która należała do plutonu egzekucyjnego. Czytamy w nim:
Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię.

Ojciec jest i kocha

Chrystus wzywa Ojca, by był blisko, by był Jego wspomożycielem. On mimo tej ciemnej nocy ducha wiedział, że Ojciec jest i Ojciec Go kocha, tak jak nikogo innego. Oto ewangeliczna odpowiedź na pytanie: jak pogodzić miłość z dopuszczeniem cierpienia na tego, kogo się kocha? Tajemnica to wielka. Jeśli jednak Jezus przeżył to w odniesieniu do kochającego Ojca, to takie rozwiązanie musi posiadać głęboki sens. Psalm winni rozważać wszyscy, którzy znajdują się w kryzysie wiary.

Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka;
Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!
Ocal od miecza moje życie,
z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro,
wybaw mnie od lwiej paszczęki
i od rogów bawolich – wysłuchaj mnie!
(Ps 22,1-23)

 
Zobacz także
Magdalena Guziak-Nowak
Bardzo dużo rujnujemy w ewangelizacji przez niecierpliwość. Tak bardzo chcemy dobrze, że ciągniemy człowieka do wzrostu za uszy, a to zawsze jest gwałt. Pan Bóg czeka na nas od początku świata aż do paruzji. Naśladujmy Go nie tylko w miłości, ale też w detalu tej miłości, jakim jest wyrozumiałość, a nie od razu krytycyzm i ocena.

O tym, jak towarzyszyć dorosłym w osiąganiu dojrzałej wiary z s. Adelajdą Sielepin CHR rozmawiała Magdalena Guziak-Nowak.
 
Piotr Słabek
Jest wiele dróg ufności Bogu, bo każdy z nas jest inny, nazwany przez Boga jego własnym imieniem. Każdy z nas musi więc odkryć swoją drogę ufności. Będzie to droga tylko dla niego. Droga uwzględniająca to, kim był, kim jest, kim chce być i w jakich warunkach żyje.
 
o. Marek Raczkiewicz CSsR
13 listopada 386 r. były urodziny Augustyna. Po śniadaniu zaprosił on wszystkich współbiesiadników do łaźni na rozmowę. Oprócz Augustyna byli obecni: jego matka Monika i brat Nawigiusz, dwaj jego uczniowie Trygencjusz i Licencjusz, siostrzeńcy Lastidianus i Rustikus oraz syn Adeodatus. Rozmowa, żywa i intrygująca, przebiegała w przyjaznym klimacie. Goście Augustyna starali się odpowiedzieć na wszystkie pytania gospodarza. W jednych sprawach byli zgodni, w innych opinie były podzielone...
 
___________________
 
 reklama