logo
Piątek, 02 października 2020 r.
imieniny:
Racheli, Sławy, Teofila – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Ponikiewski
Wolność bez Boga
materiał własny
 


Owianie patosem

Wizja wspólnoty ludzkiej jest owiana patosem, więc jest pociągająca, lecz jak to bywa z patosami marnej faktury, jest ona również ułomna.
Przez cały czas staramy się ze sobą zjednoczyć. Wprowadzamy zatem mechanizmy globalizacji, przeróżne komunikatory i wszędobylski Internet. Niestety mimo tych wszystkich zabiegów wciąż się od siebie oddalamy. Skrócenie odległości za pomocą sztucznych narzędzi, sprawia, że nasze kontakty takie też się stały.
 
Wydaje się zatem, iż pędząc ku sobie, oddalamy się od siebie w szaleńczym tempie. Skazani na ciągle podziały gatunku ludzkiego, próbujemy zespolić się w jednię, która to de facto nic wspólnego z jednością nie ma.

Serce ma swoją pamięć pisał Albert Camus w Upadku

Ja myślę, że właśnie ta nieszczęsna pamięć serc, jest naszą złota klatką. Człowiek to istota bardzo pamiętna, posiadająca swoistą tabula rasa (nie zapisana tablica) w sercu, która przyjmuje na siebie wszystkie myśli życia, a że masa ciąży w dół, tak też pełna tablica chyli się ku upadkowi. Ów upadek nie ma jednak nic wspólnego ze sferą moralności, a raczej sferą społeczną. Zapiski na naszych tabula rasach bowiem, zbroczone są krwią i bynajmniej krwią nie naszą. Tak to już jest, iż życie czasem wychodzi z innych osób, a potem nanosi te małe cząstki zapomnianych ludzi na nasze serca, karząc im pamiętać, pamiętać o tych, którzy odeszli, ale także o tych, którzy żyją dalej z nami. Biorąc pod uwagę, że samo życie zazwyczaj wychodzi z ludzi na przy pomocy ich pobratymców, możemy być pewni o mieszkającej w tejże pamięci nienawiści.

Żyć razem

Próba dzielenia świata z innymi, staje się nie możliwością, ponieważ nasza pamięć dzierży w ręku oręż nienawiści, ale to nienawiści naturalnej, czyli takiej, jaka przychodzi do nas sama. Cały czas popadamy w konflikty, co jest jak najbardziej normalną rzeczą na tym świecie, gdyż jak zauważył Kant, kulistość naszej planety predysponuje nas do życia razem. Żyć razem znaczy wchodzić w ciągłe interakcje, a te nierzadko uwieńczone są konfliktami. Paradoksalnie to, co wydaje się być zalążkiem jedności, zazwyczaj jest zalążkiem bycia osobno, czy też odsunięcia się na bezpieczną odległość. 

Społeczeństwo gringo

Od 1667 roku fasadę domu, w którym mieszkał niegdyś Baruch Spinoza, zdobi kamienna tablica z czterowierszem ze sztuki Dirka Camphuysena:

Ach, gdyby ludzie byli mądrzy
I wszyscy dobrze chcieli,
Ziemia była by im rajem,
Gdy teraz jest zwykle piekłem. 
 
Wyklęty przez żydowską wspólnotę filozof panteista, stał się przykładem wyrzuconego po za nawiasy społeczeństwa gringo. Nasze zjednoczenie w jeden gatunek, tak jak zjednoczenie w gminę, wymaga ofiar. Poczet niechcianych gringo jest bardzo długi i ukazuje nam smutną prawdę, którą stosowali potem zapalczywie dyktatorzy, a jaką zauważyli już rzymianie mówiąc, "dziel i rządź": Każde państwo wspólnota, czy grupa, potrzebuje wroga lub choćby oponenta, aby stanowić jedną całość. To przykre zjawisko dziś wypieramy ze świadomości kosmopolitycznego ogółu ludzkości, samooszukując się. Z ubolewaniem należy stwierdzić, iż istnienie pojęcia my wymaga istnienia pojęcia obcy i nasze usilne starania nie zmienią tego stanu rzeczy, choć co prawda mogą go nieco złagodzić. Owego złagodzenia właśnie jesteśmy świadkami. Żyjemy w zglobalizowanym świecie, jaki uważa się za całość, a tym czasem jest tylko matnią dla szachowych rozgrywek na rzecz nas.

 
1 2  następna
Zobacz także
Nikodem Bończa-Tomaszewski
Rozhisteryzowane masy spowite czarnym dymem kadzideł, fontanny krwi, fanatyczni wojownicy, pogromy i rzezie, rozbudzony chciwością kler, grabieże... Taki właśnie obraz krucjat pozostawili nam Wolter, Monteskiusz i Gibon. Obecny obraz krucjat to rodzaj karykaturalnego horroru albo nawet średniowiecznego holocaustu. Religijność krucjat postrzegana jest współcześnie jako pomieszanie dewocji z żądzą mordu...
 
Roman Zając
Dziecięce postacie aniołów mocno wpisały się w historię sztuki sakralnej. Na wielu obrazach aniołowie mają na przykład postać pulchnych nagich chłopczyków ze skrzydełkami. Motyw ten pojawił się w okresie renesansu i baroku. Najbardziej chyba znane dwa aniołki znajdziemy na dole genialnego renesansowego obrazu Rafaela „Madonna sykstyńska”.
 
Paweł Kaczmarek
Żyjemy w czasach, w których dominuje myśl o rzekomej wolności. Wolności, która wielu ludziom myli się z samowolą.  Ludzie chcą we wszystkich kwestiach decydować o swoim życiu, chcą się odgrodzić od całej społeczności, sąsiadów a nawet najbliższej rodziny, mówiąc sobie: moje życie nie powinno nikogo interesować. W ten sposób budują w sobie wielki mur egoizmu, przez który bardzo często trudno jest się przebić, a tych, którzy chcą to zrobić, traktują jak agresorów...
 
 
___________________
 
 reklama