Katolik.pl - Wracamy do raju
logo
Sobota, 24 października 2020 r.
imieniny:
Arety, Marty, Marcina, Antoniego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Eliza Litak i Michał Wsiołkowski
Wracamy do raju
Liturgia.pl
 


Kolejna możliwość pojawia się z mediami. Coraz częściej i to nie tylko katolickie uczestniczą w naszych uroczystościach. Relacje z tych uroczystości docierają zatem do wielu ludzi. Nie zawsze te relacje są poprawne z punktu widzenia treści kościelnych, nieraz wymagają skorygowania. Ale mamy coraz większą liczbę dziennikarzy, którzy uczciwie przychodzą i pytają o znaczenie danej liturgii W każdej gazecie, w każdym radiu czy telewizji próbuje się coś o danym święcie powiedzieć i często dziennikarze robią to dobrze. Rzadko zdarza się, że próbują „kombinować” na własną rękę – wtedy pojawiają się czasem komentarze po prostu śmieszne. Ale wiele jest dobrych. Nawet powiedziałbym, że czasem zazdroszczę… Kiedyś słuchałem w radiu Katowice komentarza do obchodów Wielkiego Piątku i dziennikarz zrobił to znacznie lepiej niż komentator w kościele. Naprawdę, pod tym względem widać wiele dobrego i możemy się cieszyć.

Czyli: katecheza, gazetki parafialne, media. Należy te możliwości wykorzystywać. Wszystkiego na pewno nie da się zrobić tylko i wyłącznie w czasie samej celebracji.

Z jednej strony jest pytanie o to, na ile ludzie mogą odkryć treści zawarte w liturgii Wigilii Paschalnej, ale z drugiej: jak tę liturgię przygotować? Gdzie znaleźć granicę między praktyką i wymaganiami rzeczywistości a duchem liturgii, który w tej akurat celebracji wymaga tego, aby sprawować ją z pietyzmem, z zaangażowaniem, z gotowością do poświęcenia dużej ilości czasu,. Są wspólnoty, które mają czas, mają taką ochotę, ale są też wspólnoty czy parafie, gdzie jest, na przykład, dużo starszych osób, dla których jest problemem, żeby w tej liturgii tak późno i tak długo uczestniczyć. Gdzie znaleźć tę granicę; w którym miejscu „postawić na ducha liturgii”, a w którym skorzystać z tego, że dokumenty pozwalają na skromniejsze jej sprawowanie, czy – bardziej ogólnie – na dostosowanie jej do wspólnoty?

Liturgia to nie tylko to, co jest w zapisane księgach, ale należy brać pod uwagę także zmysł wiary uczestniczących w celebracjach. To, co jest w księgach, staje się liturgią wówczas, gdy konkretny człowiek to przeżywa. Stąd istnieje konieczność dostosowania przekazu zawartego w księgach i przepisach liturgicznych do potrzeb danej wspólnoty. Jeżeli to jest wspólnota ludzi starszych, którym ciężko jest wytrwać przez dłuższy czas – chociaż nie jestem przekonany, że to akurat ludziom starszym się tak śpieszy – to należy to uwzględnić. Tylko boję się, że często bywa tak, iż to opinia jednego człowieka albo niewielkiej grupy staje się dominująca.

Podstawową cechą chrześcijanina jest być pokornym. Pokornym jest ten, kto umie troszczyć się o prawdę. Taka jest zresztą definicja pokory. I człowiek pokorny będzie umiał dobrze słuchać. Będzie umiał słuchać Bożego głosu i będzie umiał słuchać swojej wspólnoty. To najłatwiej dostrzec właśnie w czasie takich celebracji. Proszę na przykład zauważyć, jak bardzo stają się męczące dla uczestników wszelkie formy teatralności, przesadne i zbyt ekstrawaganckie formy gestów w celebrowanej liturgii. Może mogą się podobać jeden raz, jako taki „fajerwerk”, ale nie mogą funkcjonować dłuższy czas. Natomiast Kościół, dzięki swemu doświadczeniu, wypracował takie „metody”, które pozwalają wiernym w czasie liturgii zachować „wolność ducha”. I z tym doświadczeniem Kościoła musimy się liczyć. Prostota gestów, ich czytelność pomagają.

A jednak Ksiądz powiedział o „fajerwerkach”, że raz na jakiś czas mogą być dobre. Po pierwsze, co by Ksiądz określi już jako taki „fajerwerk”, a po drugie, czy Wigilia Paschalna nie jest tak wyjątkową nocą, że jej celebracja może być bardziej, nie powiem efekciarska, ale efektowna? Czy tutaj też musimy się pilnować?

Pewno wszędzie trzeba się pilnować, w tym przypadku tym bardziej, bo ta liturgia rzeczywiście jest raz do roku… Mówiąc o „fajerwerkach” miałem na myśli głównie różnego rodzaju popisywanie się, i to zarówno celebransa, jak i organisty czy scholi. Czasami chodzi tylko o to, by coś „zabłysło”, by fajnie „wypadło” – tylko czy to tak w liturgii ma być? Każdy piękny element musi być zharmonizowany z całością. Występ scholi, chóru, jeżeli jest dobrze zharmonizowany z rytmem całej liturgii, na pewno „fajerwerkiem” nie będzie. Jeżeli dana wspólnota może sobie pozwolić na wprowadzenie chóru, czy na zaproszenie dobrego śpiewaka do psalmów w czasie liturgii słowa, to jest to kapitalne. Ale jeżeli posługa liturgiczna przeradza się w koncert, to na pewno jest „fajerwerkiem”. Nieraz trzeba nawet form nadzwyczajnych, by podkreślić święto. We Włoszech na przykład na zakończenie mszy świętej w Wielkanoc używa się prawdziwych fajerwerków. I dobrze! Niech tak będzie, widać, że wszyscy się cieszą ze święta, byle nie kosztowało to zbyt wiele wspólnoty. Ale jeżeli wszystko zmierza tylko ku temu, żeby się „pokazać”, to zdecydowanie coś takiego nie licuje z liturgią. Więc ciągle trzeba pilnować owego „ducha liturgii”. Jeżeli naprawdę w przygotowaniu liturgii szuka się przy tego, co Boże, jeżeli czyni się z tego swoją modlitwę, to na pewno będzie to dobre.

Wracając do pytania o ową granicę, a raczej rozsądne proporcje między przepisami a praktyką. Myślę, że tutaj kluczowa jest właśnie pokora tego, który jest odpowiedzialny za liturgię. Wcale nie myślę tu o liturgistach, ale przede wszystkim o pasterzach parafii. Oni muszą umieć słuchać i Kościoła, i swoich owieczek, a przez to znaleźć odpowiednią formę liturgii.

Pamiętam, jak udało mi się kiedyś, na jednej wsi, namówić proboszcza, żeby odprawił Wigilię Paschalną po zachodzie słońca, zgodnie z przepisami. On obawiał się, że przyjdzie mało ludzi, jeśli zrobimy ją zbyt późno. A swoją drogą i tak chodziło na nią bardzo mało ludzi. I jakie było zdziwienie tego proboszcza, gdy po raz pierwszy miał pełny kościół na Wigilii Paschalnej. Dlaczego? Przyczyna była prosta. Ludzie skończyli pracę na roli, poszli do domu, obmyli się i przyszli spokojnie na święto. Nie chcę powiedzieć, że ten proboszcz nie znał swoich parafian, bo był to dobry duszpasterz. Warto jednak czasami poradzić się rady duszpasterskiej, zapytać bezpośrednio wiernych. Oczywiście, nie może także zapominać o wymaganiach Kościoła, które nie zawsze muszą się wszystkim podobać, a jednak są obowiązujące.
 
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Jeśli ktoś boi się, że zniknie jego aspekt osobisty, to jest to bardzo powierzchowne. Ze sztuką jest jak z miłością – im jest bardziej osobista, tym bardziej jest uniwersalna. Kiedy czynię gest prawdziwej miłości, należy on i do mnie, i do tego, do którego jest skierowany. Maryja jest Matką swojego Syna, ale też Syna Bożego. Przez to należy do wszystkich. Od kiedy moja sztuka stała się służbą, wielu rozpoznaje siebie w tym, o czym mówię.

O tworzeniu i odbieraniu sztuki sakralnej, modlitwie artysty i wchodzeniu w relację z Bogiem przez odbiorcę opowiada o. Marko Ivan Rupnik SJ, kapłan i artysta tworzący niepowtarzalne mozaiki na całym świecie, z rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
 
ks. Krzysztof Porosło
Przestała już istnieć przeszłość, przyszłość, teraźniejszość. Od Ostatniej Wieczerzy, zapowiadającej śmierć Chrystusa na krzyżu, istnieje liturgiczne hodie – wieczne dzisiaj Triduum Paschalne Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego stanowi centrum całego roku liturgicznego. Pierwszym dniem Triduum jest Wielki Piątek wraz z wigilijną Mszą Wieczerzy Pańskiej, która sprawowana jest już po zachodzie słońca. 
 
Łukasz Grzejda SCJ
Wśród uczynków miłosierdzia względem duszy znajduje się wskazanie „urazy chętnie darować”. Darowanie urazów oznacza pokonanie w sobie mściwości i żalu. Oznacza życzliwe traktowanie tego, kto nas boleśnie zranił. Jest to postawa określana też jako przebaczanie, cierpliwość oraz pokora w relacjach z drugim człowiekiem; postawa, która zachęca nas do cierpliwego znoszenia doznanych krzywd czy niesprawiedliwości. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー