logo
Czwartek, 21 stycznia 2021 r.
imieniny:
Agnieszki, Jarosława, Nory  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bartosz Rajewski
Współczesna młodzież
materiał własny
 


 Jacy dzisiaj są młodzi ludzie? Co jest dla nich najważniejsze w życiu? Czym się kierują młodzi Polacy podejmując najważniejsze życiowe decyzje. Te i inne – podobne pytania zadaje sobie chyba każdy człowiek zatroskany o przyszłość naszej Ojczyzny, przyszłość Kościoła, przyszłość polskiej rodziny. Zastanawiają się nad tym rodzice, dziadkowie, nauczyciele, księża, katecheci, psychologowie, socjologowie. Jakie są problemy, dążenia, cele, aspiracje i poglądy współczesnych młodych ludzi?
 
Wydarzenia związane z chorobą i śmiercią Jana Pawła II dobitnie pokazały, że młodzi ludzie, wbrew obiegowej opinii, nie są wcale źli. Mówi się nawet, że tworzą oni pokolenie JPII. Także takie wydarzenia, jak Światowe Dni Młodzieży w Kolonii (sierpień 2005 r.), pokazały, że Kościół jest młody i tętniący życiem. Młodzi potrafili dać świadectwo żywej wiary, dojrzałości i odpowiedzialności.
 
Jednak patrząc holistycznie na współczesną młodzież, trudno nie dostrzec pogłębiającego się kryzysu. Jest to nade wszystko kryzys wartości, a co za tym idzie – także swoiste zepsucie moralne, które dotyka przede wszystkim rodzinę. Mentalność młodych ludzi początku XXI wieku, znacznie różni się od mentalności ich rówieśników sprzed 40, 30, czy 20 lat. "(…) to pokolenie nauczyło się włączać telewizor, a czasami go wyłączać! Wie dużo o sprawach, o których dorośli zazwyczaj wzdragają się mówić (…)" – tak pisze o młodych ludziach początku trzeciego tysiąclecia francuski kard. Jean Marie Lustiger w jednej ze swoich książek ("Kapłani których daje Bóg", Kraków 2002, s. 71). Dobitnie tę prawdę ukazuje pewna scena filmowa, w której jedna z bohaterek kieruje do swojego – wierzącego ojca pytanie: "Co Ty możesz mi powiedzieć takiego, na co nie znalazłabym odpowiedzi w Internecie?" ("Pogoda na jutro", reż. Jerzy Stuhr, Polska 2005). Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to właśnie pytanie odzwierciedla mentalność typowego polskiego gimnazjalisty, czy licealisty. W innej scenie wspomnianego filmu, na pytanie ojca skierowane do dzieci: "A czy wy w ogóle jesteście wierzący?", syn odpowiada: "Tak. Oleńka wierzy w szmal, Kinga w czat, a ja w listę wyborczą nr 6".
 
Młodym ludziom wydaje się, że jeśli mają pieniądze, to mają już wszystko, i że to "kasa świadczy o wartości człowieka" – jak powiedział mi kiedyś jeden z gimnazjalistów (tak myślą dzieci z rodzin dobrze sytuowanych). Inni tracą nadzieję, uważają, że są nikim i już nic nie osiągną, bo liczą się tylko układy itd. (tak myślą dzieci z rodzin, gdzie nie zawsze na wszystko starcza pieniędzy). Zarówno jednym, jak i drugim wydaje się, że nie potrzebuję Kościoła. Nie mają w ogóle świadomości eklezjalnej, że to oni są tym Kościołem. Brakuje im wiary, a jeżeli nawet wierzą w Boga, to na własny – specjalny sposób. Nie zawsze jest to Bóg w Trójcy Jedyny, ale często swoiste bóstwo, które młody człowieka sam sobie kreuje; bóstwo, które nie jest wymagające, które akceptuje takie wartości i zasady postępowania, jakimi kieruje się dany młody chłopak, czy dziewczyna.
 
Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Można by doszukiwać się wielu powodów, przeprowadzać badania i różnego rodzaju statystyki. Ale chyba najistotniejszym powodem jest kryzys rodziny. To rodzice mają za zadanie wychować swoje dzieci, jednak nie zawsze czynią to odpowiedzialnie. Często zapracowani, zmęczeni codziennością, swoistą walką o przetrwanie, czy też troszczący się przesadnie o własny sukces, zaniedbują wychowanie dzieci, zrzucając cały ciężar na nauczycieli i pedagogów. Trudno jednak nie zauważyć, że szkoła także powoli traci swoją misję wychowawczą, kładąc głównie akcent na nauczanie.
 
Inną – istotną – przyczyną jest mentalność świata, w którym liczy się tylko zysk, sukces, kariera. Współczesnemu człowiekowi ze wszech stron wmawia się, że taka jest najprostsza droga do szczęścia. Ten kto więcej posiada, ten jest bardziej szczęśliwy. Liberalizm i różnorakie nurty hedonistyczne nawołują do korzystania z życia bez żadnych ograniczeń, do bycia (samo)wolnym, do postępowania według własnej woli, nie zważając na innych. Młody człowiek z każdej strony jest bombardowany hasłami Carpe diem! (Korzystaj z chwili! Żyj!), Róbta, co chceta!. Uważa, że nie warto się modlić, bo się nie opłaca. Nie warto być uczciwym, bo się nie opłaca. Nie warto ciężko pracować, bo łatwiej jest iść "na skróty", omijając wszelkie niewygodne zakazy i nakazy, oraz rady. Nie warto założyć rodzinę, bo się nie opłaca. Lepiej żyć w "partnerskim związku" bez zobowiązań. Nie opłaca się nic, co wymaga ofiary, własnego poświęcenia, pracy, samozaparcia. Z tego też powodu nie opłaca się być prawdziwym chrześcijaninem, gdyż Chrystus wymaga od nas bezinteresownego poświęcenia, ofiarowania się i radykalnego pójścia za Nim, nie obiecując przy tym żadnych sukcesów i wymiernych, tzn. materialnych korzyści. Co więcej, mówi wprost: "Jeżeli Mnie prześladowali, i was będą prześladować" (J 15,20).
 
Oczywiście – powyższe refleksje są bardzo ogólne i nie należy ich odnosić do ogółu wszystkich polskich nastolatków. Widzimy i doświadczamy, że jest bardzo wielu młodych ludzi ofiarnych i pracowitych, którym zależy na dobru Polski, Kościoła. Potrafią bezinteresownie troszczyć się o swoje życie religijne, są przedsiębiorczy i chcą uczciwie pracować dla dobra ogółu, angażują się bezinteresownie w niesienie pomocy bliźnim, chcą zakładać rodziny i być szczęśliwymi chrześcijanami. Jednak Kościół (tzn. nie tylko księża, ale my – wszyscy ochrzczeni) nie może zapominać o tych młodych, którzy się zagubili, a których hedonistyczne, niemoralne postępowanie jest swoistym "niemym krzykiem" – wołaniem o akceptację, prośbą o światło prawdy i ciepło miłości. Oni są otwarci na to, co proponuje im Kościół – są otwarci na dobro i tego dobra pragną. Powinny zostać spełnione jedynie dwa warunki: to dobro powinno im zostać podane w sposób nowoczesny i atrakcyjny z ukazaniem, jakie konkretne korzyści niesie ze sobą czynienie dobra.
 
Jeśli nawet niektórzy zeszli z właściwej drogi życia, to dlatego, że stracili chęć na jakąkolwiek życiową aktywność w społeczeństwie, w którym dorośli nie potrafią być dla nich wzorem i nie potrafią odpowiadać na dręczące ich egzystencjalne pytania. Dlatego tym bardziej potrzebna jest wzmożona praca Kościoła. Ci młodzi ludzie są zbyt dumni, aby prosić Kościół o pomoc. Oni mają swój świat i swoją (sub)kulturę, którą sami stworzyli, i o którą muszą się troszczyć. To Kościół musi ich odnaleźć, do nich wyjść pierwszy, skierować atrakcyjne zaproszenie i przyjąć takich, jakimi są, tak jak Jezus przyjmował grzeszników, celników i nędzarzy. Kościół powinien zaakceptować i w pewnym sensie przyjąć ich kulturę i zwyczaje – o ile nie kłócą się one z jego nauką. Nowa sytuacja wymaga od Kościoła nowych metod i środków, stwarzających możliwości dotarcia do współczesnego człowieka, szczególnie tego młodego. Nie należy zapominać o tym, że nie tylko Kościół jest drogą człowieka, ale przede wszystkim to człowiek jest drogą Kościoła. 
 
Bartosz Rajewski
cunctus@wp.pl
 
Zobacz także
Aleksandra Nyczak
To był ponury, dżdżysty dzień. Młoda kobieta szła bez celu, nie wiedząc, dokąd. Gdy przechodziła obok kościoła, niespodziewanie dla samej siebie zwróciła się w kierunku bocznych drzwi i weszła. Nie wiedziała dlaczego...
 
Aleksandra Nyczak
Ufam, iż dożyję chwili, kiedy my - katolicy uświadomimy sobie, iż naszym największym świętem, najważniejszym czasem w Kościele i szczególnym wyrazem miłości Boga do człowieka, są trzy dni Triduum Paschalnego: Wielki Piątek (poprzedzony wigilią Wielkoczwartkowej Wieczerzy Paschalnej), Wielka Sobota i Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego. Może przyjdzie chwila, kiedy w miejsce pogańskich obyczajów malowania jajek i chuligańskich kąpieli ulicznych, zwanych tradycyjnie śmigusem-dyngusem, nadamy tym właśnie dniom wymiar głównego święta chrześcijańskiego, z wszystkimi tego - ustawowymi także - konsekwencjami...
 
Jan Uryga
Święto Rodziny Nazaretańskiej - Jezusa, Maryi i Józefa, które obchodzimy w niedzielę po Narodzeniu Pańskim, przypomina nam te trzy wielkie postaci w dziejach świata, które dla wszystkich rodzin stanowią najwspanialszy ideał świętości i przykład do naśladowania. Święto to zaczęto obchodzić w różnych krajach i diecezjach już w wieku XVIII. Zatwierdził je papież Leon XIII, a rozszerzył na cały Kościół w 1921 r. papież Benedykt XV...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー