logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Jerzy Szymik
Współczujący Bóg
Życie Duchowe
 



 Czy Bóg cierpi? To, że napisano na ten temat bardzo wiele, wcale nie dziwi. Trudno bowiem o donioślejsze egzystencjalnie pytanie z połączonych punktów widzenia teo- i antropologicznego. Można sobie również z łatwością wyobrazić, jak dalekosiężne będą konsekwencje udzielonej odpowiedzi i jak potężny wywrą wpływ na obraz Boga i człowieka, na kształt religijności i na kulturę.
 
W dziejach ludzkiej myśli i w dwutysiącletniej historii chrześcijańskiej teologii odpowiadano na to pytanie negatywnie i pozytywnie. Rzecz jasna, sporu tego nie rozstrzygniemy, ale ufam, że da się na kanwie obu odpowiedzi postawić tezę najważniejszą dla naszej refleksji. Jeżeli się bowiem dobrze w nie wsłuchać, w ich kontekstualność, w ich walory i słabe strony, w samo jądro toczącego się między nimi sporu, jeśli to zrobić uważnie i - na ile to możliwe - bez uprzedzeń, wówczas wyraźnie da się usłyszeć przynajmniej to jedno: pragnienie Jezusa Chrystusa, potrzebę istnienia Jego i Jego dzieła, Jego "konieczność". A to właśnie jest absolutnie koniecznym fundamentem dla prawdy o Współczującym Bogu.
 
Spór współczesnej teologii
 
Bóg cierpi - powiada wielu współczesnych teologów, kto wie, czy nie większość. "W teologii nie ma bardziej fałszywej idei od tej, że Bóg nie podlega cierpieniu" - głosił pod koniec XIX wieku Andrew M. Fairbairn, a niespełna sto lat później Huw P. Owen mógł napisać, że niecierpiętliwość Boga "jest najbardziej kwestionowanym aspektem klasycznego teizmu". Zdaniem teologów tej orientacji już Stary Testament prezentuje wizję Boga i świata, w której jest miejsce na pathos Boga. Podczas gdy filozofia grecka głosiła absolutną apátheia bóstwa jako metafizyczny aksjomat (boska samowystarczalność i niecierpiętliwość, Bóg ani nie kocha, ani nie nienawidzi), religia Izraela przynosi radykalny przełom w rozumieniu boskości. Pathos Boga jest formą Jego istotnej więzi z historią i ze światem, formą Jego w nich uczestnictwa i troski o nie. Pierluigi Ferrari pisze: "Jest On przedstawiany jako Ten, który namiętnie kocha ludzi, których stworzył, cierpi z powodu grzechu Izraela, idzie z nim na wygnanie, nawet Jego gniew jest wyrazem zranionej miłości. W ten sposób Jego shekinah, czyli Jego obecność w Izraelu, przekracza granice każdego świętego miejsca, wyznaczonego na «mieszkanie Boga», nawet świątyni jerozolimskiej, i urzeczywistnia się w czasie historii ludzi. Jego serce jest tam, gdzie oni idą".
 
Dopiero jednak Nowy Testament pozwala z całą mocą stawiać tezę o cierpiętliwości Boga. Krzyż Syna jest głębokim cierpieniem Ojca i prowadzi do "rewolucji" w pojęciu Boga. W latach siedemdziesiątych XX wieku kwestię tę postawił w centrum ówczesnej teologii Jürgen Moltmann. Wewnątrztrynitarna tajemnica Syna i Ojca jest jedyną odpowiedzią na pytanie o sens zła i cierpienia w świecie stworzeń - uczył w Der gekreuzigte Gott (1972) i w Zukunft der Schöpfung (1977). Pisał: "Bóg, który nie potrafi cierpieć, jest uboższy od każdego człowieka. Gdyż Bóg niezdolny do cierpienia jest bytem niezdolnym do zaangażowania się. […] Kto nie potrafi cierpieć, nie potrafi też kochać".
 
Mroczne wydarzenia XX wieku przyspieszyły dojrzewanie tej idei i miały wpływ na jej radykalizację - obie światowe wojny, obozy koncentracyjne, gułagi i Hiroszima, a zwłaszcza holocaust. "Mówienie w tym miejscu [w Oświęcimiu] o Bogu, który nie może cierpieć, oznaczałoby robienie z Niego demona. Mówienie tutaj o Bogu absolutnym byłoby czynieniem z Niego unicestwiającej nicości. […] Niewyrażalne cierpienia w Auschwitz były również cierpieniem samego Boga" - podkreśla Moltmann. Imię Boga - konkluduje Moltmann, a z nim, chciałoby się rzec, "cała epoka" - przysługuje jedynie Bogu, który solidarnie cierpi z niewinnym. Któż ma większe moralne prawo reprezentować teologię owej epoki "czasu zabijania" niż Dietrich Bonhoeffer, który w liście z hitlerowskiego więzienia, w lipcu 1944 roku, pisał: "Tylko cierpiący Bóg może pomóc".
 
 
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Zło spotykamy właściwie wszędzie. Rozmaite krzywdy wyrządzają nam zarówno najbliżsi, jak i zupełnie obcy. Proszących o pomoc podejrzewamy o niecne zamiary… Wszystko to bardzo naturalne i racjonalne! Kto z nas jednak sam nie jest marnotrawcą tego, co otrzymał? Kto z nas nie grzeszy pychą wiedzy o tym, co najlepsze dla drugiego człowieka w potrzebie? Kto pamięta, że aby nie stracić Boga, nie wolno stracić z oczu przede wszystkim ludzkiej krzywdy? 
 
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Wśród drzew słychać natrętne stukanie. Nagle dwa żubry uderzeniem w drzewo tłumią denerwujący dźwięk. Zaraz potem napis: Dwa żubry i spokój. - Ludzie myślą, że jest jak w reklamie; wypiją sobie dwa piwa i mają spokój - mówi ksiądz Paweł Pawlicki, duszpasterz trzeźwości arch. poznańskiej. Zamiast ukojenia w problemach, przychodzi jednak uzależnienie. Ono stacza ich na dno...
 
o. Jerzy Zieliński OCD

Rozpoznawanie woli Bożej oznacza poszukiwanie. Taka jest konsekwencja naszej niedoskonałej natury. Jezus wie o tym, dlatego nie wymaga, by zawsze była w nas, na zawołanie, na pierwszy odruch naszych myśli, nieomylna wiedza i pewność, jak zadecydować. Jezus zadał nam trud poszukiwania. Ważne, byśmy to sobie dobrze uświadomili. Często bowiem zżymamy się na siebie, na innych, na zaistniałą sytuację, bo nie wiemy, co zrobić, jak zadecydować. Sądzimy, że do wypełnienia woli Bożej Jezus wymaga od nas pełnej i pewnej wiedzy.

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー