logo
Wtorek, 25 września 2018 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Józef Augustyn SJ
Wszyscy jesteśmy dłużnikami Boga
Mateusz.pl
 


Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: "Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą". Na to Jezus rzekł do niego: "Szymonie, mam ci coś powiedzieć". On rzekł: "Powiedz, Nauczycielu!". "Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?". Szymon odpowiedział: "Sądzę, że ten, któremu więcej darował". On mu rzekł: "Słusznie osądziłeś". Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: "Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje". Do niej zaś rzekł: "Twoje grzechy są odpuszczone". Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: "Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?". On zaś rzekł do kobiety: "Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!
(Łk 7,36-50)

Jezus w domu Szymona faryzeusza

Jednym z ulubionych sposobów przebywania Jezusa z ludźmi w Ewangelii według św. Łukasza jest wspólne spożywanie posiłku. Chrystus przyjmuje każde zaproszenie do stołu. Chętnie jada z pogardzanymi grzesznikami i celnikami. Nie odrzuca także zaproszenia faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem.

W gościnności Szymona faryzeusza jest jednak wiele dwuznaczności. Chociaż okazuje on zewnętrzny szacunek Jezusowi, tytułując Go Rabbi, czyli: Mistrzu, to jednak zaniedbuje wobec Niego podstawowe formy gościnności przyjęte w owym czasie w Palestynie: nie podaje Mu wody do umycia nóg, nie daje Mu pocałunku, nie namaszcza Jego głowy oliwą. Było to zaniedbanie celowe, wyrachowane. Z jednej strony faryzeusz zabezpiecza się, aby w swoim środowisku nie być posądzonym o sprzyjanie Jezusowi, z drugiej zaś wyraża swój dystans do Jezusa i Jego nauki. Jezus z pewnością nie czuł się dobrze w atmosferze braku zaufania i połowicznej szczerości.

Cały klimat spotkania w pewnym momencie zmienia się jednak w sposób nieoczekiwany z powodu nagłego pojawienia się w domu faryzeusza nie przewidzianego i nie zaproszonego gościa. Była nim kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne. Samym wtargnięciem do sali przyjęć, a jeszcze bardziej swoim niezwykłym zachowaniem, musiała wprawić w zakłopotanie wszystkich, oprócz Jezusa.

Takiego zakłócenia posiłku nie mógł się nikt spodziewać. Zaniechawszy wszelkich reguł przyzwoitości, które jeszcze dzisiaj obowiązują kobiety w wielu krajach Bliskiego Wschodu, rzuca się do nóg Jezusa, płacząc oblewa je łzami i wyciera włosami swej głowy. Potem całuje Jego stopy i namaszcza je drogocennym olejkiem. Zachowanie kobiety wobec Mistrza musiało wprowadzić atmosferę żenującego milczenia. O ile w pierwszym momencie oczy wszystkich były zwrócone na kobietę, to nieco później zaczęto także obserwować Nauczyciela. On jednak zachował postawę pełnej wolności i swobody. Nie sprzeciwiał się niezwykłemu zachowaniu grzesznej kobiety. Przyjął życzliwie wszystkie jej gesty.

Pojawienie się kobiety i sposób zachowania się Jezusa Szymon faryzeusz uznał wręcz za pomoc Opatrzności w rozwiązaniu swoich wątpliwości odnoszących się do Osoby Jezusa: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Także w tej nowej atmosferze faryzeusz zachowuje się w sposób dwuznaczny, wręcz obłudny. Przez grzeczność nie zwraca uwagi ani Jezusowi, ani kobiecie, ale surowo osądza zarówno ją, jak i Mistrza. W życzliwym zachowaniu się Chrystusa wobec upadłej kobiety Szymon szuka jedynie potwierdzenia dla swoich wcześniejszych uprzedzeń wobec Nauczyciela. Prawdziwy prorok – zdaniem faryzeusza – powinien był przejrzeć grzechy upadłej kobiety i potępić ją otwarcie. W jego oczach zasługiwała ona jedynie na pogardę i odrzucenie. Bezosobowe określenie, jakie Szymon daje jej we własnych myślach, odzwierciedla jego pogardę dla niej: Gdyby On wiedział, co za jedna i jaka jest ta kobieta...

Szymonie, mam ci coś powiedzieć

 Milczenie faryzeusza, pełne surowych osądów i pogardy, przerywa sam Jezus: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. Faryzeusz, choć już we własnym sercu przekreślił Jezusa jako proroka, z obłudną grzecznością przyjmuje propozycję: Powiedz, Nauczycielu! Wówczas Jezus, jakby na zaproszenie faryzeusza, opowiada pewną przypowieść: Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. W samo zakończenie przypowieści Jezus wciąga gospodarza domu, zadając mu pytanie: Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował.
 
1 2  następna
Zobacz także
 
Mówią, że jest matką głupich i że umiera ostatnia. Najczęściej jednak życzą, by była. Ale skąd ją wziąć? Okazuje się, że można ją sobie zrobić. Wyciąć z kartonu dobrych myśli, poskładać i posklejać bliskością, na koniec, lekko spoglądając w górę, pokolorować zaufaniem. 
 
Dariusz Piórkowski SJ
Wielokrotnie ludzie słuchający Jezusa byli znużeni i głodni, ale On tylko dwa razy ich nakarmił. Nie robił tego codziennie. Czasami nawet zostawiał ludzi, którzy z pewnością nie mieli co jeść i udawał się gdzie indziej. Dlaczego tylko dwa razy? Ponieważ w rozmnożeniu chleba nie chodzi jedynie o zaspokojenie głodu fizycznego...
 
Karol Meissner OSB
Już w IV wieku biskup Kartaginy Donat głosił, że świętość Kościoła jest równoznaczna z moralną świętością wszystkich członków Kościoła, w którym nie ma miejsca dla grzeszników. Uważał, że nawet ważność sakramentów zależy od moralnej świętości szafarzy. Św. Augustyn ostro się przeciwstawiał tym poglądom. Takie pojęcie świętości Kościoła ciągle w jakiś sposób trwa. Ślady tego pojęcia można stwierdzić w niejednym kazaniu, w niejednej katechezie. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama