logo
Niedziela, 28 lutego 2021 r.
imieniny:
Ludomira, Makarego, Wiliany, Romana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
dr hab. Bartłomiej Dobroczyński
Wszystkie nasze inicjacje
List
 


 Indianie mawiali: „Wilk jest wilkiem, niedźwiedź jest niedźwiedziem. Człowiek natomiast jest wszystkimi zwierzętami jednocześnie. Może zostać każdym z nich". To jego wyjątkowa cecha, ale i przekleństwo
 
Biolodzy zauważyli, że ludzki kod genetyczny jest mniej zróżnicowany niż innych naczelnych, na przykład szympansów, ale życie dwóch dowolnych osób może różnić się od siebie bardziej niż życie wszystkich szympansów od początku świata. Człowiek dysponuje nieograniczonymi możliwościami kształtowania siebie, może wybrać sposób życia, zawód, to, w jaki sposób i gdzie będzie szukał spełnienia. Wilk nie może zmienić swoich upodobań, nie może zostać wegetarianinem i jak krowa żywić się wyłącznie trawą. Ma to jednak swoje zalety. Zwierzę „wie", kim jest, nie targają nim rozterki czy wątpliwości. Wszystkie potrzebne informacje ma zapisane w postaci prostych instrukcji i podpowiedzi. Człowiek nie posiada takiego wewnętrznego głosu. Każdego dnia wszystko robi po raz pierwszy, zawsze debiutuje. Bratek jest bratkiem - mówił Thomas Merton - nie ma w nim rozdźwięku między tym, kim jest, a tym, kim być powinien, w człowieka natomiast ta dwoistość jest wpisana. To znaczy, że bratkiem się jest, a człowiekiem w pewnym sensie trzeba się dopiero stać. Bycie człowiekiem to zadanie, cel.
 
W miejsce instynktu
 
Ludzkość poradziła sobie z tą niepewną, trudną sytuacją człowieka. Wynalazła na jego niewiedzę lekarstwo w postaci rytów przejścia. Są one w pewnym sensie odpowiednikiem instynktu: dostarczają tę wiedzę, którą zwierzęta posiadają od urodzenia. Były to najczęściej uroczyste ceremonie, które wprowadzały jednostkę w pewną nową sytuację społeczną lub egzystencjalną. Ktoś był przyjmowany do wspólnoty, stawał się dorosłym mężczyzną lub kobietą, mógł pełnić pewne funkcje w społeczeństwie: być wojownikiem, położną, kapłanem.
 
Obrzędy inicjacyjne wyprowadzały członka wspólnoty ze stanu niewiedzy i niepewności, czyniły z niego kogoś na kształt zwierzęcia, kogoś, kto wie, kim jest i jakie jest jego miejsce we wspólnocie. Pokazywały, jak brutalny jest świat, były lekcją dorosłości, sprawdzały, czy ktoś już może być pełnoprawnym członkiem plemienia, czy jest już na tyle dojrzały, żeby wziąć za siebie odpowiedzialność. W niektórych plemionach chłopców wieszano na hakach wbitych w pierś albo ciągano po ziemi. Znane są też wspólnoty, które miały jeszcze bardziej krwawe i bolesne obrzędy inicjacyjne. Wśród Czejenów istniało stowarzyszenie wojskowe „żołnierzy psów" (Dog Soldiers, Hotamitaneos), wewnątrz którego wyróżniano specjalną formację „oficerów psów". Jej członkiem mógł stać się ten wojownik, który przeszedł niezwykle trudną próbę: zanurzył ręce aż po łokcie w gotującej się wodzie, a następnie na znak, że jest to właściwie zimna woda i nic złego mu się nie dzieje, włożył je w ognisko, żeby się ogrzać. Blizny, które „zdobiły" ręce czejeńskich oficerów, były znakiem, że ich przeznaczeniem jest śmierć. Nosili oni także charakterystyczny strój złożony z długich pasów skóry, które ciągnęły się po ziemi. Podczas bitwy, kiedy kobiety i dzieci były ewakuowane, mieli obowiązek przybić pas dzidą do ziemi i nie cofnąć się przed wrogiem, choćby trzeba było zginąć. Musieli mieć świadomość straceńców, a ryt inicjacyjny miał być tego potwierdzeniem.
 
Tak jest wszędzie
 
Im bardziej elitarne są wspólnoty czy stowarzyszenia, tym trudniejsze, bardziej wymagające, mroczne, a niekiedy przerażające rytuały inicjacyjne. W organizacjach przestępczych czy wojskowych często ulegały one degradacji, sprowadzały się do bicia albo innych upokarzających czynności. Przykłady tych praktyk można znaleźć także w szkołach czy na podwórkach, gdzie grupa rówieśników „testuje" nowego kolegę, na przykład wkładając mu pokrzywę w majtki. W naszej kulturze została zaszczepiona, osiągająca nieraz rozmiary absurdu, potrzeba podkreślenia, że wiedzy lub wyższej pozycji społecznej nie można mieć za darmo. Przyjęcie do jakiejś wspólnoty trzeba okupić, coś oddać w zamian. Takim rytuałem jest habilitacja; przechodzi go większość osób pracujących naukowo. Sam również przeszedłem taki obrzęd. Staje się przed pięćdziesięcioma osobami, będącymi najwybitniejszymi specjalistami na własnym wydziale, profesorami, i przez godzinę odpowiada na ich pytania. Nie znam nikogo, kto powiedziałby potem: „Nic specjalnego". Pytający nie są wcale pobłażliwi, a przeżycie nie należy do przyjemnych.
 
Ryty inicjacyjne dostarczały przeprowadzanemu wartościowych i ważnych informacji, podnosiły jego samoświadomość na wyższy poziom. Były wprowadzaniem w tajemnice religijne i sakralne. Tybetański lama Sogyal Rinpocze tak wspominał swoją inicjację dokonaną przez mistrza duchowego Dziamjanga Khjentse: „Miałem chyba dziewięć lat. Mistrz posłał po mnie i kazał usiąść przed sobą. Byliśmy sami.
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Henryk Skoczyłaś CSMA
Św. Paweł opisał cały rynsztunek do walki duchowej – „zbroję Boga" – i zachęca nas, byśmy ją przywdziali. Wymienia szczegółowo jej elementy przez analogię do uzbrojenia żołnierza rzymskiego: „pancerz", „hełm", „pas", „buty", „tarcza", „miecz", kładąc szczególny nacisk na tarczę i miecz, które symbolizują wiarę i słowo Boże: „W każdym położeniu bierzcie wiarę za tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże" 
 
Henryk Skoczyłaś CSMA

Wraz z powrotem lekcji religii do szkoły (w 1990 roku) podejmowano różne dyskursy na temat oceniania osiągnięć uczniów, którzy uczestniczą w lekcji religii. Zagadnienie to wywoływało wiele kontrowersji i emocji. Pojawiały się krytyczne głosy. Często na proces oceniania w nauczaniu religii patrzono z nie ukrywaną niechęcią.

 
Tadeusz Basiura
Prymas Tysiąclecia sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński wiele lat temu powiedział: „Powiedzcie mi, co dzisiaj na świecie jest sprawą polityczną, co nią nie jest? To wszystko są sprawy ludzkie, a Kościół posłany jest, aby chrzcić i nauczać narody, mówiąc im, co zwycięża świat, co może ulżyć w jego niedolach, mękach, bólach i trwogach”...
 
 
___________________
 
 reklama