logo
Środa, 20 lutego 2019 r.
imieniny:
Anety, Lecha, Leona, Eucheriusza, Ludmiły – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
kl. Michał Tomaka scj
Wygrać życie
wstań
 


O tym, że walka duchowa to nie depresja, a odczuwanie bólu nie musi oznaczać cierpienia, a także o największym dramacie, czyli braku zdolności widzenia kl. Michałowi Tomace SCJ opowiada jezuita, o. Mieczysław Kożuch – duszpasterz, rekolekcjonista i kierownik duchowy.

Co tak naprawdę kryje się pod pojęciem walki duchowej?

Cieszę się z poruszanego przez nas tematu, bo dotyczy on samego serca życia. Życie bowiem można wygrać lub przegrać. Wygranie lub porażka nie dotyczą tylko dzieciństwa, wieku młodego, ale całego naszego bytowania. Niestety, życie można przeżyć byle jak… Oto cena naszej wolności! Można oczywiście walczyć na różnych płaszczyznach – ekonomicznej, społecznej czy innej, ale nas interesuje płaszczyzna duchowa. Duchowo też można wygrywać lub przegrywać. Ucieszmy się, że Pan Jezus tak często przypomina nam, że jest On samym miłosierdziem – tak bardzo jest to nam potrzebne, gdy grzeszymy, a potem zniechęcamy się. Walka duchowa to podejmowanie trudu, by być coraz bliżej Jezusa, pełniąc nasze obowiązki, realizując naszą misję. Tak trudno pogodzić się, gdy tą misją jest choroba i cierpienie…

Czy ze ściśle psychologicznego punktu widzenia jest coś takiego jak walka duchowa?

Walka na poziomie duchowym łączy się z całą osobowością człowieka; także z poziomem emocjonalnym, psychicznym. Duch i psyche (sfera psychiczna) to dwie różne płaszczyzny, które jednak są ściśle w nas złączone. Bóg w walce o bycie człowieka z Nim może pominąć naszą emocjonalność, nasze zranienia, ale zwykle tego nie robi. Pomaga nam, wlewając w nasze serca nadzieję i pokój. Nie usuwa przeszkód, ale na różne sposoby pomaga je pokonać.

Czy jest jakaś różnica pomiędzy walką duchową a „popularną” dziś depresją?

I to wyraźna! W depresji człowiek się poddaje, brakuje mu chęci, jest płaczliwy, czasem pojawiają się u niego myśli samobójcze. W walce duchowej mimo bólu, cierpienia, pomyłek osoba może się rozwijać, robi postępy, nie traci sensu, dojrzewa, jest w relacji… Depresja zawsze łączy się z izolacją.

Co oznacza „bycie w relacji”?

Człowiek ze swej natury pragnie być w głębokiej relacji z kimś; nie wystarczy mu tylko posiadanie rzeczy materialnych, dobre samopoczucie czy bycie jednym z wielu. I choć potrzebujemy chleba i wody, wygody, spokoju oraz ludzi, to serce człowieka sięga stale wyżej, chce przekroczyć to, co widzialne i wymierne. Święty Augustyn wyraził to bardzo syntetycznie i genialnie zarazem: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, Panie”. Spocząć, to spotkać się i być z Panem Bogiem. Szukając tego, co przemija, ostatecznie człowiek szuka Boga. Oczywiście na tej drodze muszą być trudności – taka jest nasza dola na tej ziemi po grzechu pierworodnym – o Boga trzeba walczyć.

„Ale nas zbaw ode złego”. Czy szeroko rozumiane zło, trudności, walki i konflikty wewnętrzne zsyła na nas Bóg?

Rozróżnia się wolę Bożą i dopust Pana Boga. Wola Boża jest wtedy, gdy Bóg dla naszego dobra zsyła na nas jakieś cierpienie, próbę, a dopust, gdy On godzi się na to, co się dzieje, a co jest naturalną konsekwencją ludzkiego działania. Jeśli człowiek nietrzeźwy śpi na mrozie, to konsekwencją jest to, że odmrozi sobie np. ręce. Stąd tak ważne jest, byśmy byli dojrzali i byśmy nie ulegali naszym niskim potrzebom.

Nasze czasopismo jest dedykowane osobom chorym. Czy w swoim doświadczeniu pomagania innym spotkał się Ojciec z problemem walki duchowej u osób chorych?

Może ta walka duchowa właśnie w chorobie, w cierpieniu jest najtrudniejsza? Człowiek najbardziej cierpi, gdy traci wzrok. Cierpienie tak często zaciera przed nami wszelkie perspektywy. Walka duchowa w chorobie, w cierpieniu to walka o widzenie! O sens tego, co niejako na nas spadło! Jak wielką tajemnicą jest fakt, że Pan Jezus mógł nas zbawić na wiele sposobów, a jednak zgodził się na straszliwą śmierć krzyżową, na śmierć haniebną i pełną cierpienia. Ten fakt może nam pomóc w odkrywaniu sensu cierpienia.

 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Wons SDS
Dlatego że Matka Jezusa była gotowa przyjąć ostatnie miejsce jako pokorna służebnica Pańska, zasłużyła na więcej, zgodnie z ewangeliczną zasadą: „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20, 16). Całe późniejsze dzieje Kościoła potwierdzają tę prawdę, bo wśród wszystkich świętych właśnie Maryja przemawiała najbardziej – na wiele sposobów. Poświadcza to liturgia, gdzie Matka Boża jest uczczona licznymi świętami, wieloma modlitwami. 

 
 
Patrycja Woźniak
Emocje nadają życiu sens i smak, są realnym i żywym strumieniem ekspresji, dynamiką reakcji. Stanowią swego rodzaju energię zawartą w ruchu. W końcu są naturalną, integralną częścią życia. Istnieje jednak ryzyko skrajności. Gdy człowiek przez dłuższy czas balansuje na huśtawce nastrojów i zmiennych emocji, wówczas ryzykuje możliwość upadku. Czy można zatem sterować uczuciami? Jak brać odpowiedzialność za własne stany i reakcje?
 
Krzysztof Wołodźko SJ
Czy dane jest nam coś poza tęsknym oczekiwaniem? Popatrzcie w ludzkie oczy! Zerknijcie w nie, choćby ukradkiem na ulicy miasta, przypatrzcie się im, gdy odbijają się w sklepowych witrynach; spójrzcie w oczy nieruchomym kukłom bezdomnych, wyczekującym na dworcach pociągu jadącego do miejsc szczęśliwych. Czy są miejsca szczęśliwe? Czy ich obecność prześwituje przez zimową mglistość dnia powszedniego? Czy mogą być dane naszym sercom? 
 
 
___________________
 
 reklama