logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Marek Dziewiecki
Wyjątkowa miłość
Idziemy
 


Miłość małżeńska to najsilniejsza więź, jaka jest możliwa między mężczyzną a kobietą. Zawierając ślub, narzeczeni zawierzają sobie swój los doczesny i los dzieci, którym przekażą życie. Małżeństwo to miłość z najwyższym, Bożym znakiem jakości.
 
Małżeństwo i rodzina to pierwsze polecenie, jakie Bóg kieruje do człowieka na początku historii. Miłość, jaka wiąże męża i żonę, to najbardziej niezwykły i radosny sposób wyjścia z samotności. Sytuacja ludzi na tej ziemi zależy wprawdzie od wielu czynników, jednak w najwyższym stopniu zależy od tego, co dzieje się między kobietą a mężczyzną, a zwłaszcza między mężem a żoną. Nic tak nie cieszy jak wzajemna miłość małżonków i nic tak nie boli jak zranienie czy brak tej miłości. Jeśli mąż i żona trwają w miłości, którą przysięgali sobie w dniu ślubu, to wystarczy im sił, by poradzić sobie w każdej, najtrudniejszej nawet sytuacji. Jeśli natomiast zaczynają siebie ranić, zamiast sobie pomagać, wtedy nic już ich nie cieszy i nic nie ma dla nich większego znaczenia.
 
Małżeństwo to jedyna forma miłości między ludźmi, w której wymagana jest pełna wzajemność. W innych niż małżeństwo formach więzi miłość może być okazywana przez jedną ze stron. Można być przyjacielem dla kogoś, kto nie odpowiada miłością na miłość. Można kochać rodziców, rodzeństwo czy własne dzieci, mimo że któraś z tych osób nie kocha. Nie można natomiast zawrzeć małżeństwa wtedy, gdy kocha tylko jedna ze stron. Nie można też być szczęśliwym w małżeństwie jedynie w oparciu o miłość żony do męża czy męża do żony. Obowiązuje tu zasada: możemy być szczęśliwi nawet wtedy, gdy kochamy kogoś, kto nas nie kocha, pod warunkiem, że tym kimś nie jest nasz małżonek.
 
Miłość płodna
 
Miłość małżeńska to nie tylko najsilniejszy rodzaj więzi między kobietą a mężczyzną. To także więź najbardziej płodna, gdyż umożliwia ona małżonkom dzielenie się ich wzajemną miłością nie tylko ze sobą, lecz również z dziećmi, którymi Bóg ich obdarzy. W innych rodzajach więzi przekazywanie życia potomstwu nie byłoby dzieleniem się miłością, lecz nieodpowiedzialnością. Pierwszym bowiem sposobem okazywania miłości dzieciom jest wzajemna miłość rodziców. Dzieci czują się bezpieczne i szczęśliwe tylko wtedy, gdy widzą, że mama i tata okazują sobie miłość, że się sobą nawzajem cieszą i że jedno nie opuści drugiego aż do śmierci, bo kochają siebie tak bardzo, że tę wzajemną miłość ślubowali sobie publicznie i na piśmie. Odpowiedzialne przekazywanie życia potomstwu przez małżonków to zupełnie wyjątkowy sposób dzielenia się miłością. Małżonkowie, którzy stają się rodzicami, uczestniczą w stwórczej płodności samego Boga. Naśladują Boga również w tym, że chronią miłością tych, których powołali do istnienia.
 
Miłość wymagająca
 
Więź małżeńska przynosi małżonkom wyjątkową radość, nadzieję i siłę. Z drugiej strony taka więź stawia największe wymagania. Nic tak bardzo nie weryfikuje człowieka i jego dojrzałości, jak właśnie małżeństwo. Bycie blisko siebie aż do najbardziej intymnych form bliskości, trwanie przy małżonku w dobrej i złej doli, w zdrowiu i chorobie, w dobrobycie i biedzie, w radości i cierpieniu to niezawodny sprawdzian zasad moralnych, hierarchii wartości, prawości sumienia, silnych i słabszych stron danej osoby. Postawa wobec męża czy żony odsłania zarówno nasze umiejętności i pozytywne cechy, jak też nasze trudności i ograniczenia.
 
W dniu ślubu małżonkowie przysięgają sobie miłość wyjątkową. Przed Bogiem i ludźmi postanawiają, że odtąd będą dla siebie najważniejszymi osobami na tej ziemi: że ani rodzice, ani rodzeństwo, ani dzieci, którym przekażą życie, ani najwspanialsi nawet przyjaciele – obecni czy którzy pojawią się w przyszłości – nie będą dla nich ważniejsi niż małżonek. I że w tym względzie nic się nie zmieni aż do śmierci. Narzeczeni postanawiają zatem, że do końca swojego życia doczesnego będą odnosić się do siebie z taką miłością, z jaką Bóg będzie odnosił się do nas przez całą wieczność. Zawarcie sakramentalnego małżeństwa to uroczyste zobowiązanie się męża i żony do tego, że odtąd każde z nich będzie stawać się kimś coraz bardziej podobnym do Boga.
 
Tylko dla dojrzałych
 
Biblia stwierdza, że nie każdy człowiek zdolny jest do zawarcia małżeństwa. Praktyka pokazuje, że nikt z ludzi nie dorasta do małżeństwa bez wysiłku, bez pracy nad sobą, bez czujności, bez pomocy Boga i Bożych ludzi. Tym właśnie różni się miłość od zakochania, które pojawia się w sposób spontaniczny i nie wymaga dojrzałości. Zakochać potrafią się już małe dzieci. Drugą osobą mogą zauroczyć się ci, którzy przeżywają poważny kryzys, są uzależnieni, bezradni, nieodpowiedzialni czy leniwi. Natomiast kochać są w stanie ci, którzy stawiają sobie wysokie wymagania, postępują zgodnie z Dekalogiem, strzegą czystości serca i żyją w przyjaźni z Bogiem. Wtedy uczą się kochać od Mistrza miłości, a nie od czeladników czy też w oparciu o jakże zawodną metodę prób i błędów.
 
Jeśli ktoś aspiruje do małżeństwa, to ta druga osoba ma prawo pytać: kim jesteś ty, który mówisz, że mnie kochasz? Czy jesteś aż tak dojrzałym, odpowiedzialnym, uczciwym i szczęśliwym człowiekiem, że mogę dla ciebie spokojnie opuścić rodzinny dom i zawierzyć ci mój los doczesny? Małżeństwo sakramentalne to nie jedno z praw obywatelskich, lecz wyjątkowy przywilej przyjaciół Jezusa. Kto rozumie zobowiązania płynące z przysięgi małżeńskiej, ten jest mądry, gdyż rozumie plan Boga, naturę człowieka i zasady dojrzałej miłości, a kto wypełnia przysięgę małżeńską, ten trwa na drodze świętości.

Potrzeba czujności
 
Im bardziej dojrzały jest człowiek, który zawarł małżeństwo, tym większym jest realistą i tym bardziej rozumie, że złożywszy nieodwołalną przysięgę miłości, każdego dnia jest wezwany do czujności, by tej przysięgi nie złamać. Jedynie Bóg nie zawiedzie nas nigdy w swojej miłości. Odpowiedzialny małżonek zdaje sobie sprawę z tego, że również po zawarciu ślubu nie staje się Bogiem. Przeciwnie, pozostaje grzeszny i niedoskonały. Aż do śmierci będzie zagrożony negatywnymi naciskami z zewnątrz oraz swoją własną słabością.
 
W tej sytuacji ważne jest to, by wcześnie rozpoznawać nadchodzące znaki ewentualnego kryzysu między małżonkami. Im szybciej bowiem mąż czy żona dostrzeże te znaki, tym łatwiej będzie przezwyciężyć trudności. Pierwszy znak kryzysu ma miejsce wtedy, gdy któreś z małżonków przestaje okazywać miłość. Zaczyna wtedy krzywdzić współmałżonka. Nie ślubowało bowiem, że będzie powstrzymywało się od bicia czy dręczenia, lecz że będzie kochało. A miłość nieokazywana nie istnieje. Drugi znak, że zaczyna się kryzys, to zaniedbywanie katolickiego wychowania potomstwa. Dzieci, które nie są solidnie wychowywane, nie tylko nie poradzą sobie z życiem, ale też sprowadzą bolesne cierpienia na rodziców. Z kolei rodzice będą atakować siebie nawzajem, by „ustalić”, które z nich bardziej zawiniło. Trzeci zwiastun nadchodzącego kryzysu ma miejsce wtedy, gdy któreś z małżonków zaczyna oddalać się od Boga, gdy przestaje się modlić i korzystać z sakramentów. Zaczyna wtedy łamać przysięgę małżeńską, bo ślubowało, że będzie tę przysięgę wypełniać z pomocą Boga. Nie może przyjmować pomocy Boga ten, kto się przed Nim chowa czy kto lekceważy Jego przykazania.
 
A jeśli nadejdzie kryzys?
 
Jeśli kryzys małżeński nadejdzie, wtedy należy szukać wyłącznie takich rozwiązań, które są zgodne ze złożoną przysięgą. Oznacza to, że krzywdzony małżonek ma pełne prawo do obrony w obliczu zdrady czy innej krzywdy, ale nie ma prawa do odwołania swojej miłości i do łamania własnych zobowiązań. Katolicki małżonek kieruje się zasadą: to, że kocham ciebie, mężu/żono, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził, a mnie nie daje prawa, bym zerwał sakramentalne ślubowanie miłości i wierności aż do śmierci.
 
Ludzie przewrotni czy ci, którzy zawarli związki niesakramentalne, usiłują tworzyć wrażenie, że kryzys małżonków musi nieuchronnie prowadzić do wikłania innych osób i do wchodzenia w związki cudzołożne. W rzeczywistości opuszczony małżonek nadal jest powołany do świętości i do trwania w przyjaźni z Bogiem. W ten sposób daje szansę temu, który odszedł, by się nawrócił i znów stał się wierny pierwotnej miłości.
ks. Marek Dziewiecki
Idziemy nr 29 (512)
 
fot. Olessya, Couple 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
ks. Feliks Folejewski SAC
Jak słusznie zauważył Benedykt XVI: „W minionych dziesięcioleciach postępuje duchowe «pustynnienie»”. Coraz bardziej nagłaśniana jest i wprowadzana w życie praktyka: „Żyjmy tak, jakby Boga nie było, a Chrystusa wyrzućmy poza nawias życia codziennego”.
 
Grażyna Starzak
Główne przesłanie samego Stwórcy małżeństwa i rodziny to przekazywanie miłości. W rodzinie jest najwięcej okazji do okazywania sobie miłości. Bo miłość towarzyszy człowiekowi od poczęcia aż do śmierci i jest tak stara jak człowiek. Miłość jest bezsprzecznie najsilniejszym łącznikiem między ludźmi. A jeśli tak, to rodzina powinna być silna, trwała, dająca poczucie przynależności i bezpieczeństwa, nie powinna się rozpadać.

Z prof. Teresą Olearczyk, kierownikiem katedry pedagogiki i rodziny w Krakowskiej Akademii im. A.F. Modrzewskiego, rozmawia Grażyna Starzak
 
ks. Krzysztof Mierzejewski
Gdybym dziś poprosił o wymienienie siedmiu sakramentów, wszyscy zgodnie, jednym chórem na miejscu szóstym wyrecytowaliby: "kapłaństwo", ma ono trzy stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat. I tylko dwa ostatnie można określić jako "kapłańskie". Skąd to zróżnicowanie? Dlaczego dawniej go nie artykułowano?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー