logo
Środa, 08 grudnia 2021 r.
imieniny:
Delfiny, Marii, Wirginiusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Jerzy Zieliński OCD
Wyobraźnia miłosierdzia
Głos Karmelu
 


 
 Ucząc o życiu przyszłym, którego kształt decydować się będzie w kluczu miłosierdzia, Jezus domaga się od nas, byśmy z tajemnic życia pośmiertnego czerpali mądrość dla życia doczesnego, by nie spotkało nas kiedyś rozczarowanie. Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili" (Mt 25,44-45).
 
Mówił też wyraźnie o łudzeniu siebie: Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21). Jest to naprawdę wielka tragedia. Trud gromadzenia, który ostatecznie stawia człowieka przed prawdą o pustym skarbcu. Prorok Aggeusz ujawnia przed swoim narodem istnienie takiego doświadczenia: Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka! (Ag 1,6).
 
Oliwa miłosierdzia
 
Innym razem Jezus opowiedział następującą przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach... (Mt 25,1-4). Dobrze znamy dalszy ciąg przypowieści o nierozsądnych i roztropnych pannach. Przychodzi ważny moment ich wędrówki, moment finałowy, gdy to okazuje się, że część z nich nie może wejść na weselne gody. Nie mają oliwy, by zaopatrzyć swe lampy i iść za Panem. Nawet nie to, że im zabrakło, one w ogóle nie miały oliwy. Jakiż to wielki nierozsądek. Inni mówią wprost: jakaż to głupota, panny głupie. Wszystkie panny szły tą samą drogą, wszystkie doświadczały podobnych zmagań, patrzyły oczami na ten sam świat, przed wszystkimi postawiono to samo zadanie. A jednak w finale okazało się, że po przebyciu tej samej drogi części z nich zabrakło czegoś naprawdę ważnego, co decydowało o zwycięskim wejściu w wieczność.
 
Jezus nie raz żalił się na swoich uczniów, że brak im ewangelicznej umiejętności życia: Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości (Łk 16,8). Dostrzegał krótkowzroczność i brak roztropności, bolał nad brakiem bardziej refleksyjnego i przewidującego życia. Często więc mówił o ewangelicznym przewidywaniu. Jednego razu, gdy zakończył przypowieść o obrotnym rządcy, powiedział wprost: Ja też wam powiadam: pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków (Łk 16,9). Domagał się od swoich naśladowców, by wykorzystywali ten świat nie dla doraźnych i egoistycznych celów, jak czynią dzieci tego świata, lecz dla czynienia miłosierdzia, które będzie przepustką do Jego królestwa. Czyny miłosierdzia są oliwą, której zabrakło nierozsądnym pannom, dzieciom tego świata. Dodajmy - miłosierdzie względem innych, ale też i względem siebie.
 
Bądź i czyń
 
Miłosierdzie to nie to samo, co aktywizm. Rozumienie miłosierdzia wyłącznie w kategoriach obdarowania kogoś materialnym dobrem lub wykonania jakiegoś dobrego czynu deformuje ten podstawowy wymóg miłości chrześcijańskiej. Historia miłosierdzia zaczyna się w sercu. Jeśli ono nie jest miłosierne, nie cechuje się duchem miłosierdzia, to także żaden ludzki czyn takim nie będzie. Z pewnością daleko nam do tego, by nazwać siebie pracoholikami. Niemniej w sposobie myślenia i postępowania hołdujemy zasadzie, że tyle jestem wart, ile potrafię pokazać owoców pracy rąk własnych. Zdolność działania, tworzenia i przekształcania jest wielkim dobrodziejstwem i nie zabija ducha miłosierdzia tylko wówczas, gdy wyraźnie łączy się z sercem, gdy jest wyrazem pełnienia woli Ojca, a nie własnej woli. Aktywizm pozbawiony odniesienia do przestrzeni serca traci z pola widzenia prymat wartości duchowych i wówczas staje się herezją czynu.
 

 
1 2  następna
Zobacz także
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Dzisiejsza pop-kultura rozwija się w cywilizacji nazywanej przez niektórych filozofów „cywilizacją guzika”. Wszystko jest poddane naszej woli, każda maszyna ma ten jeden ważny wyłącznik albo sterowana jest za pomocą pilota, który obsługujemy, który stanowi o naszej władzy. Guziko-władcy! Naciskamy guzik i maszyny od razu realizują naszą wolę.
 
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap

Był człowiekiem o szerokich horyzontach, przepełnionym duchem ekumenii. Bratał ze sobą ludzi. Nazywano go apostołem jedności. Kochał Boga ponad wszystko. Założył ekumeniczną wspólnotę, u której podstaw był sam Jezus Chrystus. Zginął w opinii świętości. Wielki człowiek na miarę wielkich czasów. Mowa oczywiście o br. Rogerze. 

 
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Bez wątpienia żyjemy w epoce głębokich i szybkich przemian. Trudno jest przewidzieć przyszłe rozwiązania. Zdarza się, że wśród osób konsekrowanych jest tzw. tęsknota za starym. Tymczasem przyszłość nie jest dzieckiem jakiegoś mniejszego Boga, lecz jest zamieszkała przez Pana wszechświata i historii. Osoby konsekrowane wciąż stoją przed zadaniem badania tego, co nowe. Kiedy życie i mentalność ulegają globalnej, głębokiej przemianie, Duch Święty nie jest nieobecny.  
 
 
___________________
 
 reklama