logo
Poniedziałek, 22 października 2018 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
s. Judyta
Wyrzucenie przekupniów
materiał własny
 


Wyrzucenie przekupniów

Czy Jezus miał prawo wyrzucić ze świątyni przebywających tam żydów?

"Jezus… w świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni … do tych, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska." (J2,14-16)

Każdego roku żydzi pielgrzymowali do Jerozolimy na święto Paschy, aby dokonać rytualnych oczyszczeń zgodnie z tradycją. Zadość uczynienie temu zwyczajowi umożliwiał dopiero spożycie wieczerzy Paschalnej. Składała się ona głównie z pieczonego baranka.

Na uroczyste świętowanie Paschy chodził również Jezus, gdy był jeszcze dzieckiem, ze swoją Matka Maryją i opiekunem Józefem. (Łk 2,41-50) Jezus, wierny żydowskiej tradycji, kontynuował pielgrzymowanie wraz ze swoimi uczniami. Obrzędy dokonywały się w świątyni Jerozolimskiej. Każdy wyznawca judaizmu miał obowiązek przynajmniej raz w roku przybyć do świątyni.
Świątynia dla żydów była piękną i okazałą budowlą, symbolizują obecność Boga. W niej odbywały się obrzędy kultu. Doktryna żydowska głosiła, że wszystkie ofiary powinne być składane w jednej świątyni centralnej. Była nią świątynia w Jerozolimie. Stąd coroczne pielgrzymki.

Świątynia miała specyficzną architekturę. Był to kompleks zabudowań. W jego skład wchodziło pomieszczenie zwane "Świętym". Wokół rozciągał się dziedziniec przeznaczony tylko dla kapłanów. Za nim mieściło się obejście przeznaczone dla mężczyzn. Dopiero w dalszej kolejności znajdowało się podwórko przeznaczone dla kobiet. Dalej znajdował się plac dla pogan otoczony kolumnami (portyki Salomona). W tym miejscu zbierali się wszyscy by wysłuchać wyjaśnień odczytywanego Prawa (Tory). Przebywali tu również sprzedawcy, którzy oferowali zwierzęta przeznaczone do składania ofiary. Obecni byli w tym miejscu bankierzy, którzy pobierali pieniądze na podatek świątynny i trudnili się także wymianą pieniędzy.

Taka sytuacja stwarzała okazję do nadużyć, między innymi zakłócenie ciszy i atmosfery modlitewnego skupienia. Wprawdzie transakcje handlowe odbywały się w miejscu przeznaczonym dla pogan, a nie na dziedzińcu świątynnym, to jednak ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo, przeszkadzały w sprawowaniu kultu.
Jezus aprobował świątynne praktyki i sam w nich uczestniczył. Domagał się natomiast, aby świątynię otoczono należytym szacunkiem. Niejednokrotnie, osobiście w niej nauczał i modlił się, a lud słuchał go z największym skupieniem.

Ewangelista Marek pisał: gdy Jezus kolejny raz przybył na święto Paschy, odwiedził świątynię w przeddzień uroczystości wieczorem i obejrzał wszystko. Stwierdził, że nic się nie zmieniło. Z pewnością postanowił "oczyścić" świątynię z tego bezprawia i niegodziwości. O tym fakcie nie wspomniał św. Jan Ewangelista, ów szczegół został zapisany w Ewangeliach synoptycznych. W ocenie sytuacji pomogła Jezusowi jego wieczorna obecność, "… a, że pora była późna wyszedł razem z dwunastoma do Betanii." (Mk 11,11)

Nazajutrz Jezus przygotował sobie bicz ze sznurka i po wejściu do świątyni, bez ostrzeżeń zaczął wypędzać wszystkich, którzy tam przebywali i handlowali. Nie słuchał tłumaczeń, wyjaśnień i wykrętów. Miał przed sobą jeden cel - usunąć wszelki handel i kupczenie oraz przywrócić porządek w domu Ojca. Z pewnością miał na uwadze słowa proroka Izajasza: "Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców." A przypomniał je św. Łukasz Ewangelista (Łk 19,46).
Wypędzenie przekupniów ze świątyni to wyraz troski Jezusa o należną cześć dla miejsca świętego. O tą godność troszczyli się kapłani. Z tekstu wynika, że obowiązek ten bardzo zaniedbywali.
Ciekawą rzeczą jest, że w czasie wypędzania przekupniów ze świątyni, Jezus w delikatny sposób obszedł się z tymi, którzy sprzedawali gołębie. Wspomnieć trzeba, że ofiarę oczyszczenia z gołębi składali ubodzy. Dlatego powiedział do sprzedawców gołębi dość łagodnie: "Weźcie to stąd."

Allesandro Pronzato powiedział, że najlepszym znakiem, że świątynia przestała być jaskinią zbójców, był fakt, że biedni czuli się w niej dobrze i mieli wrażenie, że są we własnym domu. Gdy Chrystus wypędzał handlujących ze świątyni podeszli do Niego chromi i niewidomi. A On ich uzdrawiał (Mt 21,14) i pozwolił im pozostać.
Okazuje się, że ubodzy to ci uprzywilejowani, którzy mają prawo do pierwszych miejsc w świątyni. W tym momencie pojawia się pytanie: kto ma prawo jeszcze wejść do świątyni z ubogimi, chromymi i niewidomymi? Jezus surowo napomina i stawia warunki, których nie można bezkarnie pomijać.
Jezusowe warunki do wypełnienia to:
- konieczność zrezygnowania z handlarskiej, nieuczciwej mentalność;
- konieczność zrezygnowania z utylitaryzmu, który zmienia człowieka w kupczących i nieuczciwych handlarzy. Ci z kolei zabiegają o materialne korzyści i swoją wygodę, poniżając ubogich.

Kto więc jeszcze może wchodzić do świątyni?
W odpowiedzi jest pewien paradoks, bowiem do pozostania w świątyni są zaproszeni również ci, którzy umieją przebywać na zewnątrz świątyni, tzn,
- potrafią konsekwentnie i rygorystycznie zachowywać się w sposób chrześcijański, zgodnie z wymogami żywej i świadomej wiary z wykazem moralnych i etycznych zachowań,
- nie wstydzą się krzyża świętego,
- mają odwagę wystąpić w obronie sprawiedliwości, wolności, w obronie każdego człowieka, którego godność i elementarne prawa zostały podeptane.

Przez tę umiejętność "bycia na zewnątrz" zdobywa się prawo wchodzenia do świątyni. Wspomniany Pronzato pisze: Gdybyśmy o tym zapomnieli, prośmy "Pana, by posadzka świątyni zaczęła parzyć nam stopy."
Perykopa zacytowana na początku tekstu ukazuje wyraźnie mesjański autorytet Jezusa, który swoją działalnością tworzy nowy porządek i nowy lud Boży.
Dziś Kościół jest domem Niewidzialnego, miejscem spotkania z Jezusem Eucharystycznym, miejscem modlitwy, wreszcie miejscem tajemnicy, gdzie "Niebo, ziemia, ani morze pojąć, co to Bóg, nie może" - jak śpiewamy w pieśni.

s. Judyta

 
Zobacz także
o. Marie-Jacques de Belsunce
Za zwykłymi, pospolitymi słowami Bóg ukrywa wielkie sekrety, wielkie tajemnice. Pewien teolog mawiał, że im większą tajemnicę Bóg chce objawić, tym bardziej pospolitego przykładu używa. Zwykłe słowo „niewiasta”, „kobieta” kryje coś bardzo szczególnego. Niewiasta to przede wszystkim Maryja. To słowo oznacza również Kościół i ludzkość, ale przede wszystkim Maryję...
 
Barbara Chyrowicz SSpS
Kościół skutecznie zmieniali zawsze ci, którzy tkwiąc w nim i kochając go, nie bali się wytykać jego błędów. Zmieniali go nie sfrustrowani apostaci, lecz ci, którzy nie lekceważyli utartych dróg, ale jednocześnie wskazywali, że są inne, że nie trzeba się obawiać inności, bo do Boga wiedzie bardzo wiele dróg, także wewnątrz Kościoła. 
 
Fr. Justin
Martwię się tym, że moje dzieci nie świętują w niedziele. Chodzą na Mszę świętą w sobotę, a w niedziele pracują. Chciałabym, aby niedziela w naszej rodzinie miała charakter świąteczny.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama