logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marta Brzezińska
Z Wandą Półtawską w jednym pokoju
Fronda
 


- Mamy cud zarejestrowany na planie filmu! Takiego scenariusza nie wymyśliłby najlepszy reżyser – opowiada rozentuzjazmowany Zastrzeżyński. Nawrócenie Romualda i decyzja o małżeństwie nieoczekiwanie stały się pewną osią filmu. Puentą stał się ich pokazany na ekranie ślub.

- Cudowności jest tu bardzo dużo – zapewnia reżyser. To jego zdaniem niezwykła postać Wandy Półtawskiej. - Ludzie myślą, że ona jest zimna i pełna dystansu. A ona tak naprawdę jest niesamowicie ciepła! Czuła, troskliwa, dobra. Film przede wszystkim zrywa z fałszywym obrazem pani Wandy, ze stereotypem, jaki pokutuje w mediach – tłumaczy.

Szeroka paleta osobowości i wszystkie odcienie szarości

"Jeden pokój” ukazuje przede wszystkim codzienne życie Półtawskiej, jej pracę każdego zwykłego dnia, ale nade wszystko jej relacje z ludźmi. Na planie przewija się mnóstwo ludzi. Przeróżnych ludzi. Oprócz męża pani Wandy, dr hab. Andrzeja Półtawskiego i zaproszonych gości: Ernesta Bryla, Adama Bachledy-Curusia i Krzysztofa Kolbergera jest jeszcze wiele innych postaci. Policjant, poeta, aktor, studentka, dziennikarz, lekarze, osoby chore i niepełnosprawne, dzieci. - Od milionera po studentkę, która nie ma na opłacenie karty do telefonu komórkowego – pisze reżyser na stronie www.jedenpokoj.pl.

- To niesamowite zagęszczenie tak wielu różnych osób w jednym miejscu, w jednym pokoju. Tyle różnych osobowości. A pani Wanda do każdego podchodzi tak samo. Z wielką miłością i troskliwością – mówi Zastrzeżyński. Jednak zaraz dodaje, że to trochę mylne wrażenie. Bo ona najbardziej kocha tych najmniejszych, najsłabszych i pokrzywdzonych przez los. W człowieku, w którym my widzimy tylko grzech, ona dostrzega znacznie więcej.

Ale mimo tak wielu barwnych postaci, żadna z nich nie jest głównym bohaterem filmu. Nie jest nim żaden człowiek, tylko powołanie do bycia w jednym pokoju. Pokoju, jaki może zaistnieć między ludźmi tylko dzięki Bożej miłości. - Dlatego jest tylko jeden pokój! Tu nie ma mnogości. Bo Bóg jest jeden! A gdy potrzeba nam tego ludzkiego zawieszenia, odcieni i kolorystyki…, to przypomina nam się dogmat naszej wiary, że On jest w trzech Osobach – czytam na www.jedenpokoj.pl.

Parafrazując wypowiedź Jana Pawła II, reżyser mówi, że w obecności Półtawskiej człowiek staje się bardziej człowiekiem. Pani Wanda ma bardzo osobiste podejście do każdego. - Ona podchodzi do człowieka z niesamowitą cierpliwością i miłością. To niemal tak, jakby miało się możliwość zapukania do nieba i zadawania wszelkich pytań, jakie przychodzą do głowy – zapewnia Zastrzeżyński. - Zawsze pomaga ludziom. Każdemu bez wyjątku – uzupełnia. Na dodatek podkreśla, że Półtawska to również wielka optymistka. Jej optymizm nie mógł nie udzielić się ekipie.

Realizacja filmu napotykała na wiele trudności, zwłaszcza natury czysto przyziemnej, finansowej. - Dokument w całości powstał z naszych własnych pieniędzy. Na początku staraliśmy się o jakieś dofinansowania. Ale chyba nie ma w Polsce takiej instytucji, do której mogliśmy się zwrócić, a która nam nie odmówiła. Kiedy opowiadaliśmy o projekcie, owszem, pojawiało się zainteresowanie. Ale kiedy tylko padało nazwisko "Wanda Półtawska" słyszeliśmy "nie". Zupełnie jak odzew na jakieś złowrogie hasło. Dlaczego? Bo jej postać stała się pewnym symbolem. Ona całym swoim życiem komunikuje, że zwyczajność jest na topie. Jeśli można powiedzieć, że normalność się lansuje, to ona to robi, a to jest w dzisiejszym świecie kompletnie niemodne – opowiada reżyser.

Z armią aniołów na planie

Praca nad "Jednym pokojem” trwała trzy lata. Pochłonęła ogromne koszty. - Stałem się jednocześnie producentem tego filmu, więc właściwie do dziś nie mogę wyjść z długów. Przeszkody przytrafiały nam się z każdej strony. Bez bezinteresownej pomocy setek ludzi, nie dalibyśmy sobie rady. Tak samo jak bez wsparcia pani Wandy – zapewnia.

- Ten film to jakby dowód tego, że jedna osoba z mocą Ducha może zrobić wiele. Kiedy się ogląda ten film, zapewne odnosi się wrażenie, że pracował nad nim cały sztab ludzi. Ja sam żartowałem, że pracuję z setką aniołów. Pani Wanda zawsze wtedy dopowiadała, że to cała armia aniołów.

Ekipa filmowa spędziła w domu Półtawskiej sześć dni. Sześć dni w jednym pokoju, w najbliższym towarzystwie pani Wandy. Zobaczyli, jak naprawdę wygląda życie dr Półtawskiej. Że jest zupełnie zwykłe, ciche, takie normalne. Proste. Ale prawdziwe. I tą prawdę chcieli pokazać w filmie. Jak najwierniej oddać obraz, jaki nakreślił się przed ich oczami przez te kilka dni.

W "Jednym pokoju” zobaczymy zwyczajne, proste życie. We wszelkich możliwych odcieniach szarości. - Ale jeśli się potraktuje na serio prawdy, które głosi Kościół i wprowadzi się je w swoje życie, to ono staje się cudem. Już tutaj na ziemi – zapewnia mnie na koniec reżyser.

"Jeden pokój", reż. Paweł Zastrzeżyński, film. dok., Polska 2010. www.jedenpokoj.pl

Marta Brzezińska

 
 
Zobacz także
Natalia Ejtminowicz
„Duchy światłości są stróżami człowieka na jego drodze do królestwa Bożego, uczestniczą w życiu Kościoła. Zasługują więc na szczególną cześć, zaufanie oraz wdzięczność za dobrą opiekę” – podkreślał papież Polak. Św. Jan Paweł II w trakcie swojego pontyfikatu wielokrotnie przybliżał prawdę o aniołach i ich roli w dziele zbawienia oraz zachęcał do modlitwy przez ich wstawiennictwo. 
 
Natalia Ejtminowicz
Tradycja modlitewna, którą możemy w jakiś sposób łączyć z różańcem – w sensie intencji, sposobu i celu odmawiania – sięga III wieku. Ówcześni pustelnicy chrześcijańscy, anachoreci, używali właśnie kamieni do odliczania kolejnych modlitw. Tak czynił choćby Paweł z Teb, który stawiał sobie za cel pobożne i skupione codzienne odmawianie trzystu modlitw. Pustelnicy wierzyli, że jest to najlepsza broń do walki z pokusami Szatana, a także wypełnienie Chrystusowych słów skierowanych do apostołów, że „zawsze powinni się modlić i nigdy nie ustawać” (Łk 18, 1). 
 
Monika Skarżyńska
Mimo śmierci krzyżowej to Jezus jest nadzieją – przekonuje Chagall, umieszczając Go na belkach ogromnego krzyża, o znamiennym w tej sytuacji białym kolorze. Oblicze Chrystusa nie wyraża poddania się cierpieniu, które obrazowałby skurcz bólu. Z pochylonej twarzy Ukrzyżowanego bije pokój i łagodność. 
 
 
___________________
 
 reklama