logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Sławomir Rusin, Marcin Jakubionek
Za górami, za lasami...
List
 


Z dr. Zenonem Waldemarem Dudkiem, psychiatrą, psychoterapeutą, rozmawiają Sławomir Rusin i Marcin Jakubionek
 
Nie traktujemy baśni zbyt poważnie, ot, opowiastka dla dzieci. Tymczasem psychologowie i badacze literatury twierdzą, że niektóre z tych opowieści odgrywają w życiu człowieka bardzo ważną rolę...
 
Zgadza się. Na wstępie warto dokonać tu pewnego rozróżnienia. Baśnie to nie bajki. Bajka jest wytworem czystej fantazji, to dzieło literackie, które pokazuje spryt, zdolności ludzkiego umysłu, ale gubi z pola widzenia to, co najważniejsze – nie odnosi się do całości naszej egzystencji.
 
Baśń tymczasem przekazuje istotną prawdę psychologiczną, wychowuje, przygotowuje niedojrzałą dziecięcą świadomość do rozumienia problemów i wyzwań, jakie niesie dorosłość, ma działanie terapeutyczne. W baśni tkwi ziarno prawdy archetypowej, z której można korzystać na wiele sposobów. Dlatego w tych opowieściach potrafią odnaleźć się – i czerpać z nich – zarówno dorośli, jak i dzieci.
 
Baśnie towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów; można powiedzieć, że są starsze od mitów, a jednocześnie, w jakiś sposób, są od nich młodsze, gdyż mówią językiem o wiele prostszym, trafiającym do wszystkich. To opowieści, które w najbardziej przystępny, a zarazem całościowy sposób próbują ująć życie człowieka.
 
Jak powstawały baśnie? Jaki był ich początek?
 
Tego nie wiemy. Początki człowieka są owiane tajemnicą i to, co oddaje istotę jego doświadczeń, również. Dla wierzących impuls stwórczy pochodzi od Boga, który uruchomił wszystkie procesy intelektualne i duchowe. Ja nie jestem teologiem, a jako psychiatra i psychoterapeuta przyjmuję pogląd Junga, który mówił o tym, że autorem baśni jest tzw. nieświadomość zbiorowa, czyli archetypy. One skłaniają do tego, żeby tworzyć narracje w języku symboliczno-obrazowym. Baśnie tradycyjne ulegają nieustannej transformacji, tworzą się ich nowoczesne wersje.
 
W jaki sposób baśnie w nas działają?
 
Przemawiają do wyobraźni i uczuć, odwołują się do dziecięcej intuicji. Weźmy jedną z bardziej znanych baśni – „Czerwonego Kapturka". Zawiera ona elementy zarówno edukacyjne, inicjacyjne, jak i terapeutyczne, leczące uraz, jakiego doświadcza dziecko, kiedy odczuwa brak matki i styka się z agresją, seksualnością i z innymi wyzwaniami dorosłego życia. Mówi o szoku inicjacyjnym i możliwościach jego przejścia. Dlatego tak ważne jest, żeby baśnie zawierały symbolikę jednoczącą przeciwieństwa, wyraża to m.in. happy end. Istotne jest, żeby nie był on naiwny, ale adekwatny do wiodącego motywu.
 
Pamiętajmy, że dziecko odbiera baśń przez pryzmat swojego doświadczenia. Historia o Czerwonym Kapturku dla malucha między 3 a 6 rokiem życia będzie opowieścią edukacyjną (istnieje coś takiego jak podróż, jak las, w którym mieszkają zwierzęta, także te niezbyt miłe, jest też gdzieś tam ukochana babcia – zastępcza matka). Nic szczególnego się nie dzieje, ale dziecko przyswaja sobie motyw podróży oraz symbolikę popędów i nieświadomości w obrazie lasu i świata zwierząt. Ta sceneria jest obca domowemu zaciszu. Starsze dziecko, które ma więcej doświadczenia, dostrzeże w tej baśni więcej. Spotkanie z wilkiem to zderzenie z agresją, dzikością i seksualnością. Wywoła ono zarówno ciekawość i zaskoczenie, ale też niepewność i lęk przed urazem. Będzie jednak szczęśliwe, jeśli historia dobrze się skończy. Kiedy ujrzy całą opowieść, od momentu zderzenia z nową rzeczywistością i szoku związanego z wejściem w sytuację graniczną, po finał, doświadczy psychicznej przemiany i scalenia.
 
Podam inny przykład - z baśni o królewnie Śnieżce. Jadwiga Wais, w książce „Ścieżki baśni", w ciekawy sposób wyjaśnia motyw trzech kropli krwi, które spadają na śnieg, kiedy matka królewny, szyjąc, kłuje się igłą w palec. Symbolizują one trzy podstawowe inicjacje dziewczynki (kobiety): pierwsza miesiączka, pierwszy stosunek seksualny i narodziny dziecka. Te doświadczenia wiążą się z krwią. Biel śniegu natomiast jest symbolem dziewictwa, niewinności, a zima kojarzy się z martwotą, uśpieniem życia, które domaga się ożywienia. Symbolem życia jest właśnie krew. Bolesne „ukłucie" rodzi te trzy krople, a bez nich nie ma życia i przemiany. Po tym doświadczeniu – co bardzo ważne – mimo skaleczenia, królowa wypowiada słowa: „chcę mieć dziecko białe jak śnieg, rumiane jak krew, o włosach czarnych jak heban". Mamy tu niezwykły obraz integracji doświadczenia i odnalezienie celu życia.
 
Dzisiaj, dzięki psychologii, potrafimy interpretować baśnie, doszukiwać się w nich ukrytych znaczeń, symboli, ale kiedyś takie narzędzia nie istniały. Czy dawniej baśnie brzmiały bardziej dosłownie?
 
To prawda, w naszych czasach próbujemy wszystko analizować, sprowadzać do poziomu konkretu, ale uczymy się również interpretować głęboki sens narracji symbolicznych, jakimi są właśnie baśnie. Pierwotne myślenie, wspólne człowiekowi prehistorycznemu i współczesnemu, który głębiej doświadcza rzeczywistości, ma naturę symboliczno-obrazową. Prawda, do której dąży i którą chce przekazać potomnym, jest więc wyrażana przez obrazy. Potrafią one wyrazić zarówno odwagę, ryzyko, lęk, zagrożenie, sytuację graniczną, jak i spokój, harmonię, rodzaj integracji wewnętrznej i zewnętrznej. Dzięki nieświadomości zbiorowej – jak mówił Jung – nawet dziecko ma zdolność rozumienia obrazów i symboli. Oczywiście odczytuje je na poziomie swego doświadczenia. Jeżeli nie miało jeszcze kontaktu z sytuacją graniczną, jeśli jest jeszcze bardzo naiwne, jeśli nie identyfikuje się z problemami bohatera, być może pominie wiele aspektów opowieści, a baśń będzie wówczas trywialną historią. Dziecko z bogatszą wyobraźnią, mające np. jakieś doświadczenia lęku, przemocy, konflikty wewnętrzne i poczucie zagrożenia, będzie odczytywało baśń w sposób szczególny – z lękiem, ale często z fascynacją. W razie potrzeby zechce wrócić do ulubionych opowieści. Z jego perspektywy obrazowe zapisy baśni są spójne i logiczne.
 
Być może większa dosłowność opowieści odbierałaby jej siłę...
 
Dosłowność, system nakazów i zakazów zabija głębię doświadczenia i spłaszcza je do poziomu konkretów. Baśń ma „zaczepienie" w rzeczywistości, ale posługuje się też tajemnicą, symbolem i dzięki temu dziecko może się zmierzyć z problemem adekwatnie do swoich możliwości, stopnia rozwoju.
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Wojciech Zagrodzki CSsR
Wywiad z ks. Waldemarem Chrostowskim:
Przyjście do kościoła raz w roku to nie ideał! Taki chrześcijanin nie będzie wzorem dla tych, którzy systematycznie uczestniczą w liturgii, ale może być powodem do refleksji dla tych, którzy do kościoła nie przychodzą wcale. Tym ludziom należy powiedzieć: jeżeli nie możesz dać Bogu więcej, daj choć odrobinę, ale nie pozwól sobie wmówić, że nie ma w tobie nic religijnego...
 
Kamila Rybarczyk
Jednym z rodzajów rozeznawania, obok indywidualnego i charyzmatycznego, jest rozeznawanie wspólnotowe. Jak sama nazwa wskazuje, dotyczy ono wspólnoty i dzieje się we wspólnocie (najczęściej modlitewnej lub zakonnej). Ma na celu znalezienie woli Bożej dla konkretnej grupy osób i jednocześnie służy wspólnocie do odkrycia planu Bożego wobec jej członków. 
 
Stanisław Morgalla SJ
Coś jest na rzeczy, bo przemoc nigdy nie zapada się pod ziemię ze wstydu, lecz przeciwnie – ma się nieźle. Wciąż świetnie się sprzedaje w prasie, radiu i TV, podbija Internet oraz inne wirtualne światy i zasadniczo nigdy nie narzeka na "złą prasę". Czas zerwać z tą hipokryzją i przyznać szczerze, że przemoc nas fascynuje...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm