Katolik.pl - Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu
logo
Sobota, 24 października 2020 r.
imieniny:
Arety, Marty, Marcina, Antoniego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Antoni Klupczyński
Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu
Przewodnik Katolicki
 


W procesie nawrócenia zadośćuczynienie – jako gest ujawniający się na zewnątrz w postaci modlitwy i naprawienia zła – jest środkiem podtrzymującym i rozwijającym życie podniesionego z upadku człowieka.
 
Podejmowaniu przemiany życia duchowego towarzyszyć musi zawsze podstawowa prawda, że Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale żeby się nawrócił i miał życie. W procesie nawrócenia zadośćuczynienie jako ostatni, piąty warunek dobrej spowiedzi św. jest po to właśnie, aby czyniący pokutę miał życie. Skoro nawrócenie (metanoia) oznacza zgodę na przemianę, która ma skierować ku Bogu, to właśnie zadośćuczynienie-pokuta jako gest ujawniający się na zewnątrz w postaci modlitwy i naprawienia zła jest środkiem podtrzymującym i rozwijającym życie podniesionego z upadku człowieka.
 
Leczenie ran
 
Ten, kto podejmuje zadośćuczynienie, jest trochę podobny do leżącego w szpitalu osłabionego pacjenta. Przyczyna stanu zapalnego w organizmie została chirurgicznie usunięta. Ale operacja pozostawiła w jego ciele skutki w postaci osłabienia. Zakłóciła sprawność ciała. Pacjent potrzebuje czasu, środków medycznych, opieki innych, aby mógł wrócić do pełni sił. Coś podobnego dzieje się w organizmie duchowym: grzech jako przyczyna stanu zapalnego został usunięty (wyznanie grzechu i rozgrzeszenie), ale organizm duchowy został zakłócony. Zamęt spowodowany przez grzech nie został usunięty. Powrót do pełni sił, do zdrowia duszy jest jednak procesem wymagającym i długim. Leczenie ran duchowych, naprawienie błędów, można określić jako rodzaj „Bożej kliniki”, która posługując się lekarstwem pokuty przywraca równowagę i harmonię zaburzoną przez grzech. Pomaga zmienić kierunek postępowania, które wymaga ofiary i współdziałania.
 
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko co możliwe, aby ją naprawić (na przykład: oddać rzeczy ukradzione, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdy). Wymaga tego zwyczajna sprawiedliwość” (1459). A zatem zadośćuczynienie to wymagająca klinika, w której akt religijny, jakim jest modlitwa, domaga się również zaangażowania praktycznego, czasami radykalnego, wymagającego przezwyciężania siebie, powodującego zmianę myślenia. Taka kuracja Boża, która niekiedy trwa całe życie, może się udać tylko wtedy, kiedy zostanie usunięty lęk.
 
Autentyczność pokuty – miłość
 
Owocem spowiedzi św. jest łaska uświęcająca, tzn. miłość. Każda spowiedź uzdalnia nas do większej miłości. Doświadczając odpuszczenia grzechów, łatwiej odpuszczamy naszym winowajcom. Miłość Chrystusa czyni w nas więcej miejsca do czynienia dobra: komu wiele wybaczono, ten wiele ukochał. Chodzi o to, aby przyzwolić na działanie w nas Jezusa. Wówczas pokuta chrześcijańska będzie autentyczna, gdy będzie wypływała z miłości, a nie z lęku i „gdy będzie polegała na poważnym wysiłku ukrzyżowania «starego człowieka», aby mógł się narodzić «nowy» za sprawą Chrystusa” (bł. Jan Paweł II, Reconciliatio et penitentia 26). Tak rozpoznana pokuta jest naśladowaniem Chrystusa, którego całe ziemskie życie – naznaczone wyrzeczeniem, które nie zaprawiało goryczą Jego usposobienia – było drogą zadośćuczynienia za nasz grzech.
 
Praca nad przywracaniem otrzymanego od Boga w raju ładu stwórczego domaga się podjęcia konkretnych kroków: przyjęcia pokuty – modlitwy, dzieł miłosierdzia, służby bliźniemu, dobrowolnego wyrzeczenia, cierpliwej akceptacji krzyża – którą nałożył na nas spowiednik jako zaproszenia Jezusa na drogę naszego życia pokutnego, czyli naprawiania błędów. W procesie leczenia ran duchowych nie bez znaczenia jest również regularna spowiedź i stały spowiednik.
 
Uwzględnienie tych podstawowych zasad pokutnych nie ma na celu wyobcowania nas z życia czy ucieczki od codzienności. Chodzi tu jedynie o to, aby podejść do swego życia jako daru i zadania realizowanego z miłości do Boga i bliźniego. Życia, które zostało wybawione przez Jezusa Chrystusa od pozorów i chaosu.
 
Nie zmarnować drogocennej krwi Chrystusa
 
Stosunek do życia pokutnego niektórych chrześcijan charakteryzuje się zniechęceniem. Powiadają, że brak zauważalnych postępów w pracy nad życiem duchowym, powtarzanie ciągle tych samych potknięć i grzechów odejmuje chęć pójścia do spowiedzi i pracy nad sobą. Popadają w irytację duchową, gdyż zapominają, że z leczeniem ran duchowych jest podobnie jak z gojeniem się ran cielesnych, które wymagają nie raz i nie dwa wymiany leczniczego plastra. Podobnie jak zabrudzone ręce czy twarz myjemy kilka razy w ciągu dnia – w przeciwnym razie brud doprowadziłby do infekcji organizmu. W dziedzinie życia duchowego mamy często do czynienia z lękiem przed zmianą życia i ucieczką przed prawdą. Choć człowiek zdaje sobie sprawę, że jego życie jest jałowe, poranione i chaotyczne, brakuje mu jeszcze odwagi przeciwstawienia możliwościom świata możliwości duchowych. I nie chce pokutować.
 
Św. Piotr w swoim Pierwszym Liście pisze o życiu w Chrystusie (por. 3, 16). Uczeń Chrystusa żyje w obliczu Boga. Żyje świadomością uwolnienia przez Chrystusa do nowego życia: „Wiecie bowiem, że z waszego, oddziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1 P 1, 18n.). Chrystus wyzwolił nas od pustki, chaosu i bezsensowności życia odziedziczonego po przodkach. Żyjąc w Chrystusie, nie pozwalamy kierować sobą światu. Lęk nie może być motorem rozwoju. Zostaliśmy wyzwoleni od życia w nieświadomości (por. 1 P 1, 14), od błądzenia (2, 25) i od ciemności (2, 9).
 
Chrześcijanin podejmuje akty pokutne, aby nie zmarnować drogocennej krwi Chrystusa. Jest odpowiedzialny za życie otrzymane od Boga. Drogocenna krew przelana na krzyżu otwarła dla niego nowe możliwości – życia w bliskiej miłości Boga, która umożliwia przywrócenie rajskiej harmonii z sobą samym i z bliźnim. Chrystus wyzwolił nas do życia rzeczywistego, oczyszczonego z zamętu. W służbie takiemu życiu jest pokuta sakramentalna udzielona przez spowiednika. 

ks. Antoni Klupczyński
Przewodnik Katolicki 14/2014
 
Zobacz także
Jacek Stojanowski
Za nami radość Zmartwychwstania, poprzedzający ją Wielki Post, rekolekcje. I długie kolejki do spowiedzi. Niektórzy do konfesjonału idą z wielką chęcią oczyszczenia. Niektórzy mówią "Ostatecznie Wielkanoc, więc wypada pójść." I z ciężkim sercem ustawiają się w sporym ogonku. A u jeszcze innych rodzi się sprzeciw...
 
o. Jerzy Zieliński OCD
Żyć mądrze – to kierować uwagę serca na znaki, które wskazują na nieuchronne przemijanie i konieczność wzięcia odpowiedzialności za własne wybory i czyny; na kończący się czas łaski, w którym możesz dokonać zmian ku dobru i wynagrodzić zło. Nigdy nie czekaj do jutra, by zmieniać się na lepsze. W procesie duchowego dojrzewania ponosimy wymierne straty z powodu nałogowego ulegania pokusie odkładania na później. „Zacznę za tydzień... zacznę za miesiąc... zacznę od rekolekcji, w których będę uczestniczyć...”. A czy masz pewność, że za tydzień czy miesiąc wciąż będziesz w gronie żywych? 
 
Jacek Poznański SJ
Słyszę czasami, że jeśli jakiś ideał jest nieosiągalny, to należy go odrzucić, po prostu nie należy się nim przejmować. Tak mówi się obecnie o ideale małżeństwa, czystości przedmałżeńskiej, nieużywaniu antykoncepcji, czystości kapłańskiej (celibacie). „Wymagajmy od ludzi tego, co są w stanie zrealizować – takich celów, ideałów, które są dla nich osiągalne. To będzie racjonalne, rozsądne”. Brzmi całkiem przekonywująco. A jednak… 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー