logo
Piątek, 02 października 2020 r.
imieniny:
Racheli, Sławy, Teofila – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
wywiad z o. Karolem Meissnerem OSB
Zainwestować w życie
eSPe
 


Zainwestować w życie

O problemach w przeżywaniu ludzkiej płciowości rozmawiamy z o. Karolem Meissnerem, benedyktynem, lekarzem, autorem licznych publikacji poświęconych temu tematowi

Małgorzata Malska: Widziałam na ulicy bilboard przedstawiający nową polską rekordzistkę świata - kobietę, która odbyła kilkaset stosunków seksualnych w ciągu niecałych 7 godzin. Czy Ojciec myśli o moim pokoleniu, młodzieży XXI wieku, że jest zepsute?

o. Karol Meissner OSB: Wiele w tym, co mówimy, zależy od rozumienia znaczenia poszczególnych wyrazów. Co znaczy wyraz zepsuci? Czy oddaje on rzeczywistą, obecną sytuację młodego człowieka? Czy sprawiedliwą jest rzeczą wypowiadanie zdań ogólnych tam, gdzie rzeczywistość odnosić się może ewentualnie do wypadków szczególnych? Poza tym, co to by znaczyło, gdybym powiedział, że coś myślę? Czy to ma jakikolwiek wpływ na rzeczywistość? Czy to może komukolwiek pomóc? A po co wypowiadać oceny, które nie mogą nikomu w niczym pomóc?

Jeżeli chodzi o tę rekordzistkę, jak ją Pani nazwała, to najpierw nie wierzę w takie gadanie. Gdyby to jednak była prawda, w co wątpię, to -- z lekarskiego punktu widzenia -- ogromnie mi szkoda pochwy tej Pani. Z jakim lekceważeniem ona traktuje swoje ciało! To musi być bardzo nieszczęśliwa kobieta. Cieszę się, że moja matka nie była taką rekordzistką i wdzięczny jestem jej za to. Ta kobieta niestety nigdy nie będzie mogła być dobrą żoną. A matką? Szkoda mówić. To jest prawdziwa bieda, że nędzę można uważać za sukces. Przypomina mi to chorobę, która może dziś u nas nie występuje często: chodzi mi o paraliż postępowy, ostatnie stadium kiły, czyli syfilisa. Człowiek jest sparaliżowany, ma odleżyny, cuchnie, bo w odleżynach postępuje martwica, a on ma subiektywne poczucie bogactwa: obdarowuje innych majątkiem i pieniędzmi, których przecież nie ma. Pamiętam ze studiów takiego chorego. Ta biedna rekordzistka -- to taki duchowy paraliż postępujący...

o. Mateusz Pindelski SP: W telewizji, w kinie, na wideo możemy dziś z łatwością zobaczyć seks we wszystkich jego odmianach. W szkole jesteśmy przygotowywani do życia w rodzinie. Czy Ojciec, jako specjalista, zauważa, że Polacy lepiej znają swoją seksualność, niż znali ją 20 lat temu?

o. Karol: I znowu pojawia się problem znaczenia wyrazów. Co oznacza wyraz znać? Istotnie od 120 lat płciowość jest przedmiotem licznych opisów i prób poddania tej rzeczywistości rzeczowej analizie. Niestety nie ma to - jak dotąd - wielkiego znaczenia dla ludzi. Sądząc z ogromnej ilości osób cierpiących z powodu różnych niepowodzeń seksualnych, sądząc z ogromnej ilości rozwodów, sądząc z faktu, że przynajmniej połowa kobiet nie akceptuje swojej płci, że dwie trzecie kobiet nie jest zainteresowanych współżyciem małżeńskim, a ogromna większość mężczyzn przeżywa niepokoje związane ze swoją płciowością, sądząc z łatwości, z jaką ludzie dają się przekonać do postępowania antykoncepcyjnego, patrząc na straszną walkę, jaką społeczność ludzka prowadzi z dzieckiem, które przecież jest owocem działania płciowego, trzeba powiedzieć, że sytuacja dzisiejszego mężczyzny czy kobiety nie jest inna, niż była przed stu laty. Ilość ludzi nieszczęśliwych z powodów związanych z życiem płciowym nie jest mniejsza. Innymi słowy, nie jest nam ta dziedzina życia znana, naprawdę znana, toteż zachowujemy się tak, jak byśmy byli zupełnie bezradni. A przecież możemy korzystać ze zdrowego rozsądku! Chociaż skłonni do bałaganu duchowego, możemy prowadzić mądre życie, w którym jest dobro i radość. To - rzecz jasna - wymaga pewnego trudu. Ale jest możliwe!

MP: Czy można chodzić do kina, oglądać telewizję, słuchać radia czy korzystać z internetu i nie przejąć modeli zachowań seksualnych rozpowszechnianych w mediach?

o. Karol: Rzeczywiście - chyba to nie jest łatwa sprawa. Powstaje pytanie: czy jakoś można się zaszczepić przeciw niekorzystnym skutkom tych patologii cywilizacyjnych? Myślę, że trzeba tu uruchomić śpiące nieraz myślenie. Trzeba sobie stawiać pytania. Po pierwsze: jaki obraz człowieka przedstawia mi dany obraz czy program? Czy ten obraz mogę zaakceptować? Czy cieszyłbym się, by moi rodzice byli tacy, jak na danym obrazie? Czy mógłbym ze spokojem sumienia ten obraz proponować moim dzieciom? Czy moje dzieci mogłyby być dumne ze mnie, gdybym to ja był przedstawiony na tym obrazie? Takie myślenie nazywam rodzinnością myślenia. Po wtóre: jaką hierarchię wartości proponuje mi dany obraz (program)? Jaką wartość proponuje jako wartość najwyższą? Czy mogę się pod tą hierarchią wartości podpisać? Dlaczego? Co z tego wyniknie w moim życiu? I po trzecie: jaki wpływ ma dany obraz (program) na moje dalsze życie? Jakie cele stawiam sobie w moim życiu? W odpowiedzi na to pytanie powinienem uwzględnić perspektywę dłuższego życia, a także chwili, w której wszystkie moje wybory życiowe zostaną zweryfikowane, to znaczy chwilę zakończenia tego życia.

MM: Coraz młodsi mają swój "pierwszy raz". Jak to wpływa na ich dalsze życie?

o. Karol: Są ludzie, dla których rzeczywistość seksualna stanowi tylko źródło przeżyć nie mających żadnego sensu. Są to ludzie po prostu ogromnie biedni. A jeszcze biedniejsze są ich dzieci. Z psychologicznego punktu widzenia (nie mówię teraz o wymiarze moralnym) nie jest problemem "pierwszy raz". Problemem jest życie. Dziewczyna nigdy nie zapomina o "pierwszym razie". Zawsze będzie on tkwił w jej emocjonalnej pamięci i będzie - niestety - wywierał wpływ na całe życie, również małżeńskie. Dla chłopaka rzeczywistym problemem jest uzależnienie od doznania seksualnego i - w związku z tym - traktowanie kobiety, dziewczyny czy żony, służebnie względem własnych potrzeb. To jest rzeczywista bieda wielu, wielu małżeństw. Jakże bym życzył przyszłym mężom i żonom, by takie doświadczenia nie były ich udziałem!

MM: Coraz mniej gorszy nas widok pary całującej się na przystanku. Również na samotne matki spoglądamy łagodniejszym okiem, niż to czyniono kiedyś. Jednak wciąż na dziewczyny żyjące według zasad wolności seksualnej, mówi się "szmata", "dziwka". Dlaczego tak się dzieje?

o. Karol: Widok całującej się pary raczej śmieszy i żenuje niż gorszy. Są to osoby, które myślą, że obrazy filmowe przedstawiają rzeczywistość i po prostu usiłują naśladować aktorów, którzy "przedstawiają", którzy "grają" miłość na pokaz. To jest pewnego rodzaju ekshibicjonizm, czyli czerpanie zadowolenia z obnażania tego, co ze swej istoty jest intymne. Czy gdyby te pary sfilmować, chciały by one, by ten film pokazać ich dzieciom? Wyobraźmy sobie rozmowy ich dzieci: Tata z mamą tak się całowali na dworcu w... albo: Patrz! Mama się z jakimś facetem całowała na dworcu! Myślę, że dorastająca młodzież miała by pewnego rodzaju ubaw z rodziców. Niestety, ubaw krzywdzący.

Co do ocen dziewczyn łatwych, one same tak siebie traktują. Za taką samooceną stoi bardzo poważna rzeczywistość. Rzeczywistość płci zarówno w sferze cielesnej, jak i duchowej, sprawia, że nie ma równości między kobietą i mężczyzną w tej delikatnej dziedzinie. Powiedziała mi pewna kobieta: Stosunek dokonuje się w kobiecie, a nie w mężczyźnie: kobieta w stosunku oddaje część swego terytorium. Toteż łatwa dziewczyna zostaje przez chłopaka użyta, w celu osiągnięcia przez niego zadowolenia seksualnego. Można to nazywać miłością, ale w istocie, dla chłopaka - to rodzaj masturbacji. Nie można się dziwić, że pozwolenie na użycie siebie jako pewnego rodzaju rzeczy, ot tak, jak w agencji towarzyskiej, nie może być przeżywane przez kobietę jako uczynienie jej kimś godnym. Nie pomaga powoływanie się na miłość. To jest niestety przegrana.

MP: W Ojca kontaktach z młodzieżą, jaki argument za zachowaniem czystości okazuje się najbardziej przekonywujący?

o. Karol: Nieczystość jest zawsze biedą i bólem, choćby ludzie deklarowali co innego. W rozmowach staram się zwrócić uwagę na to, że życie jest procesem. Co wniesiemy w ten proces wcześniej, to w nim trwa i musi się ujawnić później. Radzę: Myśl o przyszłości: Co z tego wyniknie w Twoim przyszłym życiu małżeńskim i rodzinnym? Jak będziesz traktował, czy traktowała, swoją żonę, czy swego męża? Co powiesz swoim dzieciom?

Drugi argument - to argument z wolności. Uczucia i doznania seksualne, u człowieka skłonnego do nieładu, łatwo prowadzą do prawdziwego uzależnienia. Amerykańscy specjaliści od uzależnień mówią o sex addiction albo sexual addiction. Przez uzależnienie rozumieją oni każdy proces, który sprawia, że człowiek przestaje w wolny sposób kierować swoim życiem (one's life becomes unmanagable). Każde uzależnienie jest nieustępliwe: trudno się od niego uwolnić; jest podstępne: ucieka się do usprawiedliwień; jest niszczące: niszczy wartości skądinąd bliskie człowiekowi uzależnionemu. Wielkie wrażenie robi na mnie to jakieś dumne stwierdzenie św. Pawła: Niczemu nie oddam się w niewolę (1 Kor 6,12). To jednak wymaga wysiłku: Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia... poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdolnego ( 1 Kor 9,25.27).

MP: Czy można przesadzić w zachowaniu czystości?

o. Karol: Znowu, to sprawa rozumienia wyrazów. Co rozumiemy przez czystość? Co się kryje za wyrazem przesadzić? Jeżeli przez czystość rozumiemy rozumne kierowanie zdolnością przekazywania życia, jeżeli wiąże się ta postawa z uszanowaniem godności człowieka jako istoty płciowej, z miłością, która jest troskliwa o to, by kochanemu człowiekowi pomóc być lepszym, czego każdy w głębi serca pragnie, to po prostu można życzyć każdemu z nas takiej czystości. Miłość nie szuka swego - mówi św. Paweł (1 Kor 13,5); Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne - dla jego dobra, dla zbudowania (Rzym 15,2); Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego (1 Kor 10,24). A dobro - jest tym, co czyni człowieka lepszym. Samo zadowolenie, same uczucia nie czynią nikogo lepszym. Dlatego nie są miłością.

Dla jasności trzeba powiedzieć: sama przyjemność nie ma wartości moralnej. Wartość moralną ma czyn, któremu przyjemność towarzyszy. Jeżeli czyn jest dobry, to przyjemność jest dobra, jeśli czyn jest zły, to przyjemność jest zła. Przyjemność płciowa jest warunkiem działania płciowego, które ma określone miejsce i określoną wartość w życiu człowieka i ludzkiej społeczności. Gdyby nie przyjemność płciowa, która warunkuje działanie płciowe przynajmniej u mężczyzny, po prostu nie istniałaby ludzkość, nie istniało by małżeństwo, nie istniała by rodzina. Wszakże uczynienie z przyjemności celu nadrzędnego jest zawsze nieładem, między innymi dlatego, że wpływa niszcząco na te wartości.

MM: Na czym polega różnica między, normalnym zachowaniem seksualnym a dewiacją?

o. Karol: Działanie płciowe warunkowane jest wrażliwością seksualną, czyli zdolnością reagowania pobudzeniem seksualnym na bodźce seksualne. Zdolność reagowania na bodźce seksualne, podobnie jak na inne bodźce (smakowe, wzrokowe itd.) jest wrodzona. Natomiast co jest bodźcem, i jaka jest odpowiedź człowieka na bodziec - to jest uwarunkowane wychowaniem, czyli jest zjawiskiem kulturowym. U człowieka - w przeciwieństwie do świata zwierzęcego - wszystko może stać się bodźcem seksualnym w przebiegu takiego, a nie innego przebiegu procesu wychowawczego. Ponieważ człowiek jest osobą, a męskość i kobiecość stanowią pewną rzeczywistość biegunową ludzkich osób, przeto za normalne zachowanie seksualne uważamy stan, w którym bodźcem seksualnym jest osoba odmiennej płci. Jeżeli w przebiegu wadliwego wychowania bodźcem seksualnym staną się dla danej osoby rzeczy (nazywamy to fetyszyzmem), dzieci (pedofilia), zwierzęta (zoofilia), osoby starsze (gerontofilia), czy zwłoki (nekrofilia), wyobrażenia (uzależnienia od pornografii), osoba tej samej płci (homoseksualizm), będziemy mieli do czynienia z osobą nieprzystosowaną do swojej płci. Dawniej nazywano to dewiacją, czyli zboczeniem. Dziś opisujemy te zjawiska jako odbiegające od normy. Tego rodzaju wadliwie urobiona wrażliwość seksualna nie zmienia struktury człowieka jako osoby ludzkiej, która winna rozumnie kierować swoim postępowaniem i szanować wartości moralne.

Normalna odpowiedź człowieka na bodźce seksualne będzie polegała na kierowaniu osoby ludzkiej do zjednoczenia z osobą odmiennej płci przez narządy płciowe, czyli w istocie swojej narządy rozrodcze (taka jest ich funkcja i nazwa). Ponieważ u człowieka - w przeciwieństwie do świata zwierzęcego - działanie płciowe nie jest zdeterminowane płodnością, a płeć ma inne jeszcze funkcje poza przekazywaniem życia, jako normalne działanie płciowe uważamy to, które stanowi wyraz uszanowania osoby i urzeczywistnienia wszystkich funkcji płciowości.

MM: Skąd biorą się dewiacje seksualne?

o. Karol: Z tego, co powiedzieliśmy dotąd, jest to sprawa dobrego lub złego wychowania. Braki w formacji seksualnej są pewnego rodzaju wypadkową niewłaściwych relacji w rodzinie, zwłaszcza zaś braków w więzi między rodzicami dziecka. Dziecko, które ma obowiązek obdarzania rodziców czcią, ma prawo do tego, by rodzice kształtowali głęboką więź wzajemnej miłości i oddania. Ma także prawo do tego, by rodzice nie traktowali dziecka jako wroga. A tak, niestety, traktują swoje dzieci rodzice, uciekający się do antykoncepcji. Nie można prawdziwie kochać dzieci, których możliwe rodzeństwo traktuje się jako zagrożenie! Młode pokolenie, wychowane w atmosferze antykoncepcji, jest nośnikiem głębokiego przekonania o bezsensie życia i o swojej niepotrzebności. W takich warunkach łatwo o skrzywienie uczuciowości związanej z życiem płciowym. Wszakże - właśnie ze względu na to, że to jest problem wychowania, każdemu, kto tego chce, można pomóc. Z drugiej strony, człowiek źle wychowany nie jest bezradny wobec nieprawidłowych zachowań. Możemy przecież podjąć trud samowychowania. Jesteśmy istotami wolnymi i rozumnymi. Jeżeli ktoś na skutek wadliwego wychowania nauczył się mlaskać przy jedzeniu, nie powinien tłumaczyć swego niekulturalnego zachowania tym, że się takim urodził.

rozmawiali:
Małgorzata Malska
o. Mateusz Pindelski SP

O. Karol we współpracy z prof. Bolesławem Suszką jest autorem książek:
Twoja przyszłość: Rozmowy z chłopakiem,
Twoje życie: Rozmowy z dziewczyną,
Nas dwoje i...: Rozmowy z narzeczonymi i młodymi małżeństwami,
O małżeństwie - Problemy duchowości małżeńskiej.
Opracował też książeczki: Skąd się biorą dzieci? - Jak rozmawiać z dziećmi o przekazywaniu życia.
Płciowość człowieka w kontekście wychowania osoby ludzkiej

 
Zobacz także
dr Błażej Szostek
Można powiedzieć, że wierność nie jest nakazem, ale zawieraną w wolności umową pomiędzy małżonkami, że świadomi wielu niebezpieczeństw i zagrożeń swej miłości chcą być razem na dobre i na złe. Wierność to także pełne zaangażowanie w rozwój tylko tej jednej miłości. Będąc świadom wierności, chcę zrezygnować z innych relacji, szczególnie relacji uczuciowych...
 
Kinga Gierula
Dzisiejszy świat bez mass mediów byłby niewyobrażalny. Telewizja, radio, prasa, Internet zdobyły ogromne zaufanie ludzi. Czy jednak można ufać im bezgranicznie? W jakim stopniu mass media mogą wpłynąć na decyzje człowieka? Czy są na tyle silne, aby zmienić wybór jego wartości życiowych? Kto jest najbardziej podatny na ich wpływ?...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Bóg pociąga nas do siebie swoim pięk­nem. Jeśli przez naturalne poznanie jesteśmy w stanie dojść do przeświadczenia, że Bóg istnieje, że jest jakaś pierwsza przyczyna tego świata i celowość, to jest to oddziaływanie Bo­żego wdzięku na nasz rozum. Każdy z nas w naturalny sposób, przez sam fakt stworzenia, jest otwarty na Boga. I już to jest łaską.

Z o. Tomaszem Grabowskim OP rozmawia Dariusz Piórkowski SJ
 
 
___________________
 
 reklama