logo
Wtorek, 29 września 2020 r.
imieniny:
Michaliny, Michała, Rafała, Gabriela – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
J. Polonus
Zakazane święto
Źródło
 



Wolny jest zupełnie...

"Każdy człowiek do państw Rzeczpospolitej nowo z którejkolwiek strony przybyły, lub powracający, jak tylko stanie nogą na ziemi polskiej, wolny jest zupełnie..." - napisali autorzy Konstytucji 3 maja w 1791 roku. Przez następne pokolenia dokument ten był wyrazem przywiązania do wolności i nadziei, iż nawet w najtrudniejszych chwilach Naród może wydobyć z siebie siły dla obrony niepodległości. Dlatego zaborcy i okupanci nie zezwalali na obchody 3 Maja. Tak było również w Polsce pod rządami komunistycznymi.

Godnie uczcić rocznicę

Pierwsze obchody po zakończeniu wojny przypadły w 1946 roku. Społeczeństwo i młodzież chcieli godnie uczcić rocznicę majowej jutrzenki. Tymczasem Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie zamierzało nie dopuścić do jakichkolwiek uroczystości poza Mszami św. i akademiami. Przygotowania rozpoczęły się także w Krakowie. Plakaty wzywające do udziału w obchodach święta zawisły w domach akademickich.

Do udziału w uroczystości zachęcały Stowarzyszenie Bratniej Pomocy, Stowarzyszenie Studentów Akademii Górniczej oraz rektor AG prof. Walery Goetel. Zaproszenia do swych członków wysłały także cechy. Rzemieślnicy mieli maszerować pod swymi sztandarami. Od rana 3 maja 1946 roku w stronę Kościoła Mariackiego udawały się grupy odświętnie ubranych krakowian. Po Mszy zaśpiewano "Boże, coś Polskę", ze słowami "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie" oraz "Rotę", nieco zmieniając oryginalne słowa na "aż się rozpadnie w proch i pył moskiewska zawierucha". W stronę ulicy Grodzkiej ruszył wielotysięczny pochód, poprzedzony sztandarami i orkiestrą pocztowców. Doszło do strać z milicją i UB, a z budynku PPR w Rynku padły strzały raniąc kilka osób.

Aresztowania

Już wczesnym popołudniem 3 maja bezpieka rozpoczęła aresztowania studentów w akademikach. Do aresztów UB trafiło ponad 1000 osób. W ciągu kilku dni zwolniono około połowę, resztę do połowy czerwca. W areszcie zostało jednak kilkanaście osób, którym wytoczono proces.

Następnego dnia prasa zamieściła kłamliwe wersje wydarzeń, które jeszcze bardziej zradykalizowały nastroje. Uczniowie i studenci przystąpili do strajku absencyjnego, domagając się zwolnienia aresztowanych kolegów. Strajkowały wszystkie krakowskie uczelnie oraz 40 szkół średnich i zawodowych. Wkrótce do protestu przystąpiła młodzież w Wieliczce, Chrzanowie i Jaworznie, gdzie do szkół nie przyszedł ani jeden uczeń. Naukę przerwała młodzież w Bochni i Brzesku oraz Tarnowie. Uczniowie powrócili do nauki dopiero po kilku dniach, ale w proteście trwali nadal studenci m.in. w Gliwicach, Gdańsku, Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu – tam strajk rozszerzył się również na uczniów szkół średnich.

Na długie lata

Na początku czerwca nastąpiła kolejna, lecz już mniejsza fala aresztowań. Zatrzymano wtedy w Krakowie m.in. prezesa Bratniej Pomocy, Jana Deszcza, którego ostatecznie zwolniono. Władze postanowiły jednak doprowadzić do procesu, który odbył się 9 lipca 1946 roku przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Oskarżeni zostali skazani na kilkuletnie wyroki, jednakże po ich zaskarżeniu opuścili więzienie w 1947 roku. Krakowianie komentowali te wydarzenia, iż nawet podczas zaborów Austriacy zezwalali na świętowanie Konstytucji 3 Maja, natomiast zabroniono jej obchodów w komunistycznej Polsce.

Po tym jak 11 kwietnia 1947 roku, Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej zadecydowało o jego zniesieniu, obchody trzeciomajowego święta na długie lata przeniosły się do kościołów.

J. Polonus

 
Zobacz także
ks. Jan Sadowski
W październiku 1961 roku w pewnej szkole na Mazowszu podczas drugiej przerwy między lekcjami kilku łobuziaków z piątej klasy otworzyło szafę stojącą na szkolnym korytarzu. Ujrzeli krzyże, które za lepszych czasów wisiały w każdej klasie. I chociaż sami nie byli zbyt gorliwi w nauce religii, stwierdzili, że te przedmioty powinny znajdował się na widocznym miejscu, a nie leżeć zamknięte w szafie...
 
ks. Jan Sadowski
Ilekroć myślimy o modlitwie, która ma być rzeczywiście spotkaniem z Bogiem, potrzebujemy wolności od zgiełku, pośpiechu, wielości wypowiadanych słów. Boga najłatwiej można bowiem spotkać w ciszy. Tę prawdę przypomina nam biblijny autor Pierwszej Księgi Królewskiej, przywołując jedno z kluczowych wydarzeń z życia proroka Eliasza. 
 
ks. Jan Sadowski
o. Józef Augustyn SJ - ur.21 marca 1950, Ołpiny, jezuita, ksiądz, doktor teologii. Autor ponad trzydziestu publikacji książkowych z zakresu: psychologii i duchowości, wprowadzenia do życia duchowego, problematyki młodzieży; formacji kapłańskiej i kierownictwa duchowego...
 
 
___________________
 
 reklama