logo
Środa, 05 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Emila, Karoliny, Kary, Oswalda, Marii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Michał Wojciechowski
Zanim spisano Ewangelie
Idziemy
 


Wiadomości o Jezusie były przez kilkadziesiąt lat przekazywane ustnie jako nowa, dobra wiadomość. Greckie euangelion oznacza właśnie „dobrą nowinę”. Rodzi to jednak pytanie o wierność takiego przekazu. Czy ludzka pamięć nie zawodziła?
 
Przedtem jednak trzeba sobie uświadomić samo istnienie tego etapu. Dość często powstanie Ewangelii wyobrażamy sobie w ten sposób, że po czynach i słowach Jezusa nastąpiło ich zapisanie. Otóż nie, po drodze był właśnie etap przekazu ustnego we wspólnocie chrześcijańskiej.
 
Biorąc pod uwagę, że między relacjami różnych Ewangelii zachodzą mniejsze i większe różnice słowne w opisie tych samych wypowiedzi i zdarzeń, choć przy zachowaniu istoty rzeczy, można postulować to samo dla etapu poprzedniego, czyli przekazu ustnego. Istniały wtedy czynniki sprzyjające wiernemu przekazowi i istniały czynniki jego modyfikacji.
 
Wierność przekazu
 
Czynnikiem trwałości była przede wszystkim nauka pamięciowa. Taka metoda była powszechna w ówczesnym nauczaniu, a przecież Jezus był nauczycielem, Jego zaś towarzysze – uczniami. Jezus, jak uczeni w Piśmie i potem rabini, wygłaszał krótkie, starannie ułożone zdania, grupa uczniów zaś je powtarzała – tak jak my uczymy się dzisiaj pacierza. Pojedyncze zdania i fragmenty z Ewangelii od początku były ułożone tak, by były nietrudne do zapamiętania i powtórzenia.
 
Przekaz odbywał się później w ramach społeczności chrześcijańskiej. Wspólnota znała nauki Jezusa od wielu świadków. Pozwalało to na poprawienie pomyłek i uzupełnianie luk, a także na eliminowanie wiadomości niepotwierdzonych.
 
Jezus był założycielem tej wspólnoty i do Niego kierowała się wiara. To czyniło Jego osobę nadzwyczaj ważną i przyczyniało się do staranności przekazu. Dzisiaj również spuścizna założycieli ruchów religijnych jest starannie przechowywana przez ich zwolenników.
 
Wczesne spisanie
 
Tradycję o Jezusie zapisano dosyć wcześnie, jeszcze za pamięci świadków. To też sprzyjało wierności przekazu. Dokładne datowanie nie jest możliwe, ale można stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, że Jezus został ukrzyżowany w roku 30, a Ewangelie powstały przed rokiem 100. Ewangelię według św. Marka można umieszczać przed rokiem 70, między latami 70 a 90 powstały Ewangelie św. Mateusza i św. Łukasza, a przed rokiem 100 – Ewangelia według św. Jana.
 
Dotyczy to powstania Ewangelii w ich wersjach ostatecznych, jakie dziś znamy. Jednakże mogły mieć one wcześniejsze źródła i wzory pisane. W epoce dość powszechnego stosowania pisma notatki z wypowiedziami Jezusa mogły się pojawić nawet za jego życia. Dość powszechnie się uważa, że Ewangelie według św. Mateusza i Łukasza korzystały z Ewangelii według św. Marka. Ponadto tamte dwie Ewangelie wykorzystały powstały koło roku 50 zbiór nauk Jezusa, potem zaginiony. W nauce znany jest on jako „źródło Q”.
 
Pierwowzór tego zbioru powstał zapewne po aramejsku i mógł pochodzić od św. Mateusza Apostoła, przez co potem powiązano z nim całą późniejszą Ewangelię. Marek i Łukasz byli uczniami apostołów i nie znali Jezusa osobiście. Epilog Ewangelii św. Jana powołuje się na to, że spisał ją „uczeń umiłowany” (J 21,24); w świetle jej treści byłby to przyjaciel Jezusa z Jerozolimy (nie apostoł), choć wielu badaczy sądzi, że faktycznie spisał ją jakiś chrześcijanin późniejszy.
 
Czynniki zmiany
 
Na to nałożyły się czynniki modyfikacji i zmiany, które powodowały, że tradycja ustna, nawet jeśli wiernie przekazana co do treści, pod pewnymi względami ewoluowała. Po pierwsze, Ewangelie spisane są po grecku, a Jezus nauczał po aramejsku, w języku mówionym ówczesnego kraju Izraela, choć mógł się czasem posługiwać i greką. Są to języki bardzo odmienne, a przekład często nie jest idealną kopią oryginału.
 
Przekaz ustny ma swoje ograniczenia. Sprzyja skrótom, z dłuższej dyskusji czy mowy wydobywano konkluzję. Mowy Jezusa w Ewangeliach nie są stenogramami, lecz raczej mozaikami, złożonymi z krótkich wypowiedzi przekazanych niezależnie. W przekazie ustnym używano pewnych stałych krótkich form literackich, które służyły za ramy dla różnorodnych tradycji szczegółowych.
 
Obecność wspólnoty chrześcijańskiej sprawiała, że powtarzając nauki Jezusa, brano pod uwagę sytuację życiową chrześcijan. Dobierano i objaśniano je pod tym kątem. Trudno też było uniknąć utartych w pierwotnym chrześcijaństwie sposobów mówienia. Składał się nań język teologiczny, na przykład imiona Jezusa, język religijny Starego Testamentu, formuły misyjne, katechetyczne i liturgiczne. Zabarwiało to ustny przekaz wiadomości o Jezusie.
 
Wiara w Jezusa, zyskana po zmartwychwstaniu, zrozumienie Jezusa, uznanie w Nim wybawcy i Syna Bożego – również wpłynęły na sposób mówienia o nim. To, co z tą wiarą się wiązało, mogło zostać wyakcentowane. Przekazujący słowa i czyny Jezusa wyjaśniali zarazem, kim On naprawdę jest. Nie opowiadali bowiem o zmarłym już żydowskim rabbim czy nawet proroku, lecz o kimś daleko więcej.
 
Te czynniki zmiany przypuszczalnie stosunkowo mniej oddziaływały na przekaz krótkich zdań Jezusa, niż na obszerniejsze relacje o nim. Nie naruszały też istoty rzeczy. Niemniej jednak, czytając i objaśniając Ewangelie, trzeba je brać stale pod uwagę. Historia Jezusa jest w nich przekazana poprzez tradycję ustną wraz z wiarą, jaką Jezus wzbudził.
 
Wkład Ewangelistów
 
Coś podobnego można powiedzieć również o spisywaniu Ewangelii. Ich autorzy z jednej strony opierali się na zastanej tradycji i chcieli ją utrwalić, jak redaktorzy opracowywali materiał już istniejący. Z drugiej strony natomiast dokonywali adaptacji literackiej, tak by z pojedynczych przekazów stworzyć całość. Wymagało to w szczególności ich ułożenia po kolei, w porządku tematycznym i czasowym. Wymagało też pewnej całościowej wizji, tak na płaszczyźnie zamysłu pisarskiego, jak i teologicznego.
 
Uwagi dotychczasowe dotyczą najpełniej pierwszych trzech Ewangelii, według świętych Mateusza, Marka i Łukasza. Zawierają one dużo tekstów podobnych, które można obok siebie zestawiać. Takie zestawienie ustępów z różnych Ewangelii na ten sam temat nazywa się synopsą (synopsis to po grecku ‘łączne oglądanie’). Stosownie do tego te trzy Ewangelie nazywamy synoptycznymi.
 
Ewangelia według św. Jana przejawia pewną odmienność. W znacznej części przedstawia inne epizody z życia Jezusa, zapewne dlatego, że opiera się na wspomnieniach z Jerozolimy, podczas gdy tamte – z Galilei. Mowy Jezusa są w Ewangelii św. Jana nasycone specyficznym stylem tego Ewangelisty, co dowodzi ich daleko idącego opracowania językowego. Jan bowiem poglądy Jezusa przekazywał w dużej mierze własnymi słowami. Zgadza się to z metodą starożytnych historyków, którzy rzadko kiedy mogli i chcieli dokładnie przekazać treść mów.
 
Natura Ewangelii
 
W związku z tym pojawia się pytanie, czym są Ewangelie jako dzieła pisane. Najkrócej można powiedzieć, że są biografiami, gdyż przedstawiają życie i osobę jednego człowieka. Trzeba to jednak uściślić.
 
Są to biografie typu starożytnego, to znaczy skupione nie na rekonstrukcji życia bohatera rok po roku, lecz na jego charakterystyce. Takie biografie w ramach życia podkreślały jego czyny, poglądy i znaczenie. Miały też zamysł dydaktyczny, np. moralny – a Ewangelie mają cel teologiczny, pouczając o obecności Boga w świecie. Ponadto w Ewangeliach znajdziemy liczne mniejsze formy literackie, jak przypowieści, maksymy, modlitwy itd.
 
Łącznie wynika stąd, że Ewangelie są i utworami historycznymi, gdyż przekazują wiadomości o czynach i słowach Jezusa, i teologicznymi, gdyż mówią, kim jest Jezus Chrystus w oczach wiary. Historia przeplata się z teologią, a ich rozdzielanie musi być zabiegiem sztucznym.
 
Agrafa
 
Pod tym zagadkowym terminem naukowym kryją się wypowiedzi Jezusa przechowane poza czterema Ewangeliami. Stosunkowo prosta jest tylko sprawa tych, które zostały zacytowane w innych księgach Nowego Testamentu. Odzwierciedlają one bowiem tę samą wczesną tradycję, w której przechowały się wypowiedzi Jezusa zapamiętane przez Jego uczniów i utrwalone w Ewangeliach. Wyjątkiem są tu słowa Jezusa z wizji w Apokalipsie św. Jana, które z założenia nie pochodzą z czasów Jego życia ziemskiego.
 
Jednakże wiele tekstów starożytnych przytacza słowa Jezusa nieznane Ewangeliom kanonicznym. Znajdują się one w apokryfach Nowego Testamentu, tekstach liturgicznych i dziełach starochrześcijańskich pisarzy, a nawet w źródłach żydowskich oraz islamskich. Gros z nich jest na pewno nieautentycznych. Tym bardziej dotyczy to apokryficznych, często baśniowych opisów czynów Jezusa.
 
Świadczą o tym różne okoliczności. Apokryfy z założenia operują fikcją powieściową. Nieraz powołują się one na wizje Chrystusa zmartwychwstałego. Jego rzekome słowa okazują się odblaskiem doktryn późniejszych, zwłaszcza gnostycyzmu. Bywają sprzeczne z tym, co przekazały Ewangelie. Liczne zdania jawią się jako przeróbki autentycznych wypowiedzi z czterech Ewangelii.
 
Z drugiej strony patrząc, w czasach, gdy znano żywą tradycję ustną oraz zagubione potem wczesne zapiski, źródła te mogły przechować pojedyncze autentyczne wypowiedzi Jezusa. Ich wyodrębnienie jest jednak trudne i musi być subiektywne.
 
Michał Wojciechowski
Idziemy nr 18 (552), 1 maja 2016 r.
 
fot. Craedor Book 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Adam Wyszyński

Jedną z niezwykłych cech Boga, jest to, że nie nuży się tym, co piękne i co sprawia radość. W tym wypadku – jak pisał niegdyś w swojej Ortodoksji Chesterton – można śmiało stwierdzić, że Bóg jest młodszy od nas. My się w pewien sposób zestarzeliśmy i nie wzbudza już w nas zachwytu to, co jest nam znane. Nie potrafimy myśleć z entuzjazmem o Tej, której wielkie rzeczy uczynił Wszechmocny (por. Łk 1, 49).

 
Aneta Kania
Modlitwa Jezusowa powstała w pierwszych wiekach chrześcijaństwa - wśród mnichów na pustyni egipskiej w IV wieku. Ich duchowość - opuszczenie wszystkiego ze względu na Boga - nakazywała iść na pustynię, by całe swoje istnienie poświęcić na modlitwę i pogłębienie więzi z Bogiem. Pierwsi pustelnicy egipscy głosili, że wielbienie Stwórcy powinno odbywać się przez cały czas, a św. Jan Kasjan mówił, że: "Bardzo mało modli się ten, kto zwykł modlić się tylko wówczas, gdy klęczy".
 
Marta Wielek
Niedzielna Msza Święta w przyklasztornym kościele na wsi. Pozornie niczym nie różni się od tych w innych kościołach, może tylko tym, że co jakiś czas rozbrzmiewa chorał gregoriański. Śpiew inicjują mnisi, ale włączyć może się każdy – nuty leżą na wszystkich ławkach. Sporo osób próbuje. Słychać mocne, donośne, zaskakująco melodyjne męskie głosy. Pierwszych kilka rzędów ławek zajmują niemal wyłącznie mężczyźni – w różnym wieku, z obrączkami na palcach i bez nich. Nie ma ani jednej starszej pani. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー