logo
Wtorek, 17 maja 2022 r.
imieniny:
Brunony, Sławomira, Wery, Paschalisa, Weroniki – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dariusz Salamon SJ
Zanim uwierzy naukowiec
Czas Serca
 


Wiara w Jezusa Chrystusa, wcielonego Syna Bożego stanowi o tożsamości chrześcijaństwa. Każdemu myślącemu człowiekowi nasuwa się jednak pytanie: skąd płynie nasza wiedza o Jezusie Chrystusie? Czy jest ona zakotwiczona jedynie w wierze Kościoła, czy też możemy odwołać się do konkretnych dokumentów historycznych? To pytanie było w historii źródłem poważnych kontrowersji dla teologów i badaczy chrześcijaństwa.

Chrześcijaństwo ma historyczne korzenie

Zapewne wielu z nas dobrze znana jest książka albo film pt. Opowieści z Narnii. Z jednej strony trochę baśniowa, a z drugiej dramatyczna opowieść o walce dobra ze złem. Czy jesteśmy świadomi, że ta na pozór bajkowa opowieść ma głębokie korzenie chrześcijańskie? Że tajemniczy lew Aslan wyobraża samego Chrystusa? Autor Opowieści z Narnii przeszedł długą drogę zanim stał się apostołem chrześcijaństwa… Clive Staples Lewis, bo o niego chodzi, profesor literatury średniowiecznej i renesansowej Uniwersytetu w Cambridge był zaciekłym ateistą, przekonanym, że chrześcijanie nie mają racji, cynik nad cynikami, najtwardszy z twardych. Jednakże pod wpływem swych przyjaciół, zwłaszcza J.R.R. Tolkiena (autora Władcy pierścieni), Lewis zaczyna wracać do chrześcijaństwa. Jego decyzję poprzedziły jednak gruntowne badania. Po ocenieniu podstaw i materiału dowodowego chrześcijaństwa, zwłaszcza historyczności Ewangelii, Lewis stwierdził, że inne religie nie mają takiego historycznego oparcia jak chrześcijaństwo. Jego znajomość literatury zmusiła go do potraktowania zapisu Ewangelii jako wiarygodnej relacji: "Byłem już zbyt doświadczony w krytyce literackiej, by uważać Ewangelie za mity". W święto Trójcy Świętej 1929 roku ustąpił, uznał, że Bóg jest Bogiem i ukląkł, by pierwszy raz w życiu się pomodlić.
 
Wiara posiada naukowe podłoże

Profesor Josh McDowell, który dobrze znał historię nawrócenia Lewisa, w książce Sprawa zmartwychwstania opowiada historię swojego zetknięcia z Jezusem Chrystusem. Podczas studiów zaintrygowała go postawa grupki studentów, którzy cechowali się niezwykłym spokojem i pogodą ducha. Był jednak bardzo zdegustowany, gdy usłyszał, że źródłem tego zadowolenia jest… Jezus Chrystus. Traktując chrześcijan za gatunek, który nie używa rozumu, postanowił rozprawić się z nimi bez pardonu. Nie przypuszczał dotąd, że istnieje materiał dowodowy dotyczący osoby Jezusa, który człowiek może ocenić intelektem. Po długim czasie badań i studiów doszedł do wniosku, że Jezus Chrystus musiał być tym, za kogo się podawał. Skoro więc nie mógł obalić chrześcijaństwa, w końcu sam został chrześcijaninem. Odtąd poświęcał swój czas, dokumentując, dlaczego chrześcijaństwo i wiara w Jezusa Chrystusa są intelektualnie uzasadnione.

Gdy jeden ze studentów zapytał go: - Profesorze McDowell, dlaczego nie mógł pan intelektualnie obalić chrześcijaństwa? - odpowiedział, że nie mógł zaprzeczyć jednemu wydarzeniu w historii, mianowicie zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Po ponad tysiącu godzin spędzonych na badaniach nad tym tematem był zmuszony przyznać, że zmartwychwstanie Chrystusa jest albo jedną z najbardziej żałosnych, okrutnych i bezlitosnych bujd, jakie kiedykolwiek wciskano ludziom, albo najwspanialszym faktem historycznym.
 
1 2  następna
Zobacz także
Piotr Chorobik
Prawdziwa miłość zawsze jest bezwarunkowa. Akceptujmy dziecko takim, jakim ono jest, a nie jego osiągnięcia, kochajmy je bez względu na to, co zrobi albo czego nie zrobi. Jeśli nie będziemy zaspokajać potrzeby miłości w życiu dziecka (napełniać po brzegi jego zbiornik emocjonalny), nieustannie będziemy napotykać problemy wychowawcze...
 
Jacek Stojanowski
"Wszędzie Ci chrześcijanie się panoszą" - słyszy się tu i ówdzie. "Wyznawaliby tą swoją religię w ciszy i spokoju, a nie ciągle tylko nawijali o Bogu. Do tego jakieś koncerty robią, procesje, ulotki wciskają." Czy my, chrześcijanie, rzeczywiście przesadzamy? Może nie szanujemy prawa drugiej osoby do wolności wyznania? Tylko skąd takie wnioski skoro my nikogo do niczego nie zmuszamy? Konieczność bycia ateistą - przerabialiśmy w Polsce przez prawie 50 lat trwania PRL-u. Ale wraz z końcem Polski Ludowej nie nastał, tak dla kontrastu, jakiś tajny "katoland"...
 
Monika M. Zając

A może twój codzienny krzyż poukładał historię twojego życia nie tak, jak sobie to wyobrażałeś? A jeśli tak, czy miałeś odwagę powiedzieć o tym Bogu? Współcześnie możemy zaobserwować w życiu duchowym dwie skrajności: albo psychologizujemy wszystkie doświadczenia religijne, albo odrzucamy taki punkt widzenia z obawy przed wchodzeniem w niepotrzebne analizy zbyt oderwane od życia wiary.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm