logo
Środa, 06 lipca 2022 r.
imieniny:
Dominiki, Jaropełka, Łucji, Marii Teresy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Osuch SJ
Ze św. Józefem – zrozumieć zafascynowanie Jezusa Ojcem
Mateusz.pl
 


Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany (Łk 2,41-51a).
 
W perykopie czytanej w Uroczystość św. Józefa centralną postacią jest dwunastoletni Jezus. Są w niej obecni, i to dramatycznie, także Rodzice Jezusa – Maryja i Józef. Wdzięcznym przedmiotem rozważań mogłyby dziś być przymioty św. Józefa, zwłaszcza jego wiara i pokorna służba Bogu, który podejmuje wielkie dzieło zbawienia. Mam nadzieję, że św. Józef, tak dyskretnie obecny w Tajemnicy Wcielenia, ucieszy się, jeśli w jego święto przyjrzymy się nieco Jezusowi, który swoim zachowaniem nie tylko bardzo zdziwił swoich Rodziców, ale też zadał ból sercu Maryi i Józefa.
 
Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Znamienna jest odpowiedź Jezusa: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?
 
Tak mówi Jezus dwunastoletni. Za około dwadzieścia jeden lat, u kresu swego ziemskiego życia, wypowie w Wieczerniku zdanie, które jeszcze jaśniej powie, jak ważny jest dla Jezusa Ojciec i Jego sprawy: Niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak mi Ojciec nakazał (J 14, 31). – Oczywiście, to nie mogły to być puste słowa! Mówiły one o rzeczywistej miłości Jezusa do Ojca i o radykalnym posłuszeństwie Jemu.
 
Czy Maryja i Józef mogą „dorównać” Jezusowi w miłowaniu Ojca i posłuszeństwie Jemu? Oczywiście, nie może być mowy o „ściganiu się” z Jezusem. Z drugiej jednak strony jesteśmy w przestrzeni łaski i hojnej odpowiedzi na nią ze strony Maryi i Józefa. Można zatem powiedzieć, że Oboje – dzięki uprzedzającej łasce – uwierzyli Bogu i bezgraniczne Mu zaufali; chętnie też odpowiedzieli na Jego zaproszenie do współdziałania w dziele zbawienia. Maryja otrzymała to zaproszenie na jawie – w Zwiastowaniu Anioła; Józef otrzymał je w tajemniczym śnie. A treść usłyszanych Zwiastowań nie była łatwa i oczywista. By na nie odpowiedzieć, należało przekroczyć miarę ludzkiej wyobraźni i ludzkiego rozumu. Wymagało to heroicznego posłuszeństwa. I nie był to akt jednorazowy.
 
Po ponad dwunastu latach (od czasu Anielskiego Zwiastowania) Maryja i Józef przeżyli nowe wielkie zdziwienie i wcale nie ostatni ból, związany z objawianiem się Syna Bożego (tym razem) w dwunastoletnim Jezusie. Swoim zaskakującym zachowaniem dał im wyraźny znak. Czego?
 
– Na pewno nie zwykłego kryzysu tożsamości, właściwego nastolatkom. Z pozoru samowolne pozostanie w świątyni miało całkiem inny charakter. To z natchnienia Ducha Świętego nastoletni Jezus „zamanifestował”, Kim jest, skąd pochodzi i dokąd podąża! Dwunastoletni Jezus dobitnie pokazał, że całe Jego życie osobowe skierowane jest wprost ku Ojcu! I że cała reszta Jego ziemskiego życia będzie upływać pod znakiem wsłuchiwania się w głos Ojca i pełnienia Jego woli!
 
Dwa zdania z Janowej Ewangelii zwięźle wyrażają program i treść całego życia Jezusa: Ja żyję dla Ojca (J 6, 57). Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba (J 8, 29).
 
W naszym świecie skażonym egocentryzmem jest to całkowitą nowością, że Jezus zawsze żyje dla Boga i zawsze spełnia pragnienia Boga Ojca:
 
Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał (J 4, 34).
 
Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (J 6, 38).
 
To, co dla Jezusa było oczywistością i pasją (już) od 12 roku życia, to dla nas staje się takie (na ogół) znacznie później! Właściwie, nawet po wielu latach bycia chrześcijaninem wcale nie jest pewne, że dorastamy do poziomu Jezusa-młodzieńca, gdy chodzi o relację z Ojcem.
 
– Mamy dziś sposobność, by wraz z Maryją i Józefem zdumiewać się wymową pierwszych słów Jezusa odnotowanych w Ewangeliach: Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? (Łk 2, 41-50).
 
Jezus jest naprawdę cały zwrócony do Ojca.
 
Daje temu dobitny wyraz już w 12 roku życia!
 
A my, a ja?
 
– Czy już z wielką gorliwością i miłością żyjmy dla Ojca?
 
Czy miłe i drogie jest nam zastanawianie się nad tym, co się Ojcu podoba?
 
Jakie skojarzenia myślowe i pierwsze odczucia wywołują w nas te dwa słowa: Wola Boga?
 
Czy przynajmniej czasem przeczuwamy wspaniałość Rzeczywistości, która skrywa się za tymi słowami: Wola Boga, Wola Ojca?
 
Być może wciąż najdroższa jest nam jedynie wola własna?
 
– A takie usposobienie, praktycznie, oznacza podążanie nie za tym, co duchowe, Boże, wieczne i niebieskie, ale za tym, co cielesne, światowe i co, w końcu, pochodzi od... Złego!
 
Można by – stając wobec Jezusa posłusznego Ojcu, a także wobec posłusznego Józefa i Maryi – pytać: ile jest w nas szczerego, a ile jedynie udawanego zaangażowania w poznawanie i pełnienie Woli Boga?
 
Być może ciągle fascynuje nas egocentryczny rodzaj życia?
 
Być może wciąż czekamy na olśnienie cudnością, pięknem Woli Ojca?
 
Co jednak czynimy, by tak się stało?
 
– Pewno najważniejsze jest uważne przypatrywanie się Jezusowi.
 
Kontemplacja Osoby Jezusa przekonuje nas, że czerpał On wielką radość z miłosnego i posłusznego odnoszenia się do swojego Ojca.
 
Jezus odczuwał wewnętrzne wzruszenie, gdy zwracał się do Ojca.
 
Żywił wobec Ojca podziw: Ojciec mój jest większy od wszystkich (J 10, 29).
 
Znamienna i cenna jest też wolność, którą Jezusowi dawał Ojciec.
 
– Potężna Miłość Ojca czyniła Go wolnym wobec nieprzychylnych ludzkich opinii i sprzeciwów. Z wewnętrzną swobodą przezwyciężał lęk wobec zagrożeń. Dla Niego wszystko było po prostu relatywne, względne, czyli odniesione do Ojca, z Ojcem oglądane!
 
Z uznaniem i podziwem zauważmy, że Jezus już tak wcześnie wie, kim jest i czego chce.
 
My długo, wiele lat bywamy niepewni siebie, bo brakuje nam żywej świadomości godności dzieci Bożych i wielkiego powołania.
 
Jest dziś dobry moment, by poprzez św. Józefa przedstawić całej świętej Rodzinie i Trójcy Przenajświętszej nasze trudności w nieustannym skierowywaniu siebie i byciu w tym, co należy do naszego Ojca.
 
 
o. Krzysztof Osuch SJ 

fot. Aschenputtel Jesus 
Pixabay (cc)
 
Zobacz także
ks. Zbigniew Woźniak

Słowo „czuwać” ma wiele odniesień. Najpierw znaczy ono po prostu „nie spać”, „odmawiać sobie snu” lub „otrząsnąć się ze snu”. Czuwa się po to, by dłużej pracować (Mdr 6, 15) lub by nie dać się zaskoczyć wrogowi (Ps 127, 1). Czuwać więc to „walczyć ze zmęczeniem, lenistwem, opieszałością”. Dalej to „uważać na coś”, „strzec czegoś” albo „pilnować”. To „trzymać się z uwagą wytyczonego kierunku lub celu”. W duchowym kontekście modlitwy brewiarzowej czuwanie Godziny czytań nosi znamiona wielu tych znaczeń.

 
Przemysław Radzyński

Jezusa Dobrego Pasterza nie sposób postrzegać inaczej, jak przez pryzmat miłosierdzia. Zabłąkana owca, której szuka jej właściciel, jest przecież symbolem ludzkiego zagubienia – grzechu. A manowce, na które człowiek schodzi, mogą skutecznie oddalić go od Boga. Ks. Sopoćko postrzega w tym pewien proces: "Oddala się owca od Dobrego Pasterza, a oddalając się, zapomina o Nim i już nawet Go nie poznaje, gdy się zbliża – ucieka od Niego, męczy się i wpada w ostateczną nędzę"...

 
Fr. Justin
To, co dzieje się na świecie: zanieczyszczenie ziemi, powietrza i wody, groźba wojny atomowej, duchowe samobójstwo ludzkości, odstępstwo wielu od wiary, sprzeniewierzenie się przykazaniom Bożym - to wszystko nieraz przywodzi mi na myśl koniec świata, dzień ostateczny. Jeśli nadejdzie ten ostatni dzień naszej historii, to znaczy, że nastąpi całkowita zagłada i nic już więcej nie będzie. Po co więc wierzyć w życie wieczne?
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm