logo
Poniedziałek, 18 stycznia 2021 r.
imieniny:
Beatrycze, Małgorzaty, Piotra, Woluzjana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
bp Edward Dajczak
Zobaczyć siebie oczami Boga
Zeszyty Formacji Duchowej
 


W życiu duchowym trzeba się zgodzić przede wszystkim na to, że ster jest w ręku Boga: On decyduje i On prowadzi. Należy pozwolić Mu na to, żeby sprawiał w nas to, co jest dla nas najwłaściwsze. Słowo Boże odgrywa wtedy tę rolę niezwykłą: jest rzeczywiście dla nas światłem i przewodnikiem. Zdanie po zdaniu odkrywam Boga z całą Jego miłością i to jest największe bogactwo tego spotkania z Biblią. Bez tego spotkania zawsze jesteśmy skłonni tworzyć skrajnie subiektywny i nieprawdziwy obraz Boga. 
 
Pomylić się można bardzo łatwo i zamiast tworzyć siebie na obraz Boży, bywa że tworzymy Boga na nasz obraz i na nasze podobieństwo. Następuje proces odwrotny: narzucania siebie, przypisywanie swojego myślenia Bogu. Pismo Święte będzie nam z dnia na dzień oczyszczało rozum i serce. Bóg będzie nam pokazywał kim jest, i tłumaczył nam, jakimi chce nas mieć, jakimi mamy być.
 
Dochodzi się do takiego punktu, że powoli rodzi się człowiek, dla którego Bóg i Jego wola są rzeczywistością podstawową, pierwszą, najważniejszą. Wtedy można zgodnie z prawdą powiedzieć, że Bóg stał się pierwszą sprawą mojego życia. 

Niedobór Słowa w naszym życiu

„Ty natomiast poszedłeś śladem mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień, jakie mnie spotkały w Antiochii, w Ikonium, w Listrze. Jakież to prześladowania zniosłem, a ze wszystkich wyrwał mnie Pan! I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania. Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i ( innych) w błąd wprowadzając. Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie” (2 Tm 3,10-15).
 
Rozpoczęliśmy rozważanie fragmentem, który prowadzi mnie często do zamyślenia nad problemem niedoboru Słowa w naszym życiu. Przeczytane słowa: „Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte”, w odniesieniu do mojej osoby są, niestety, nieprawdziwe. I myślę, że gdybyśmy tu musieli odpowiedzieć na pytanie, ilu z nas tak naprawdę od lat niemowlęcych wsłuchiwało się w Słowo Boże, zżyło się ze Słowem Bożym, wielu z nas musiałoby odpowiedzieć podobnie: niestety, nie. Bolesna jest ta nieobecność Słowa Bożego w życiu zbyt wielu ludzi wierzących. Ten stan naszej wiary jest brzemienny w skutkach, gdyż równoczesna obecność słowa i obecność sakramentalna są warunkami równowagi życia wedle wiary chrześcijańskiej. Mamy jeszcze mniej lub więcej pogłębione nabożeństwo do Chrystusa Eucharystycznego, czy swoistą tradycję kolejnego przyjmowania sakramentów. W zbyt wielu sytuacjach trwają zmagania jedynie o to, żeby odbył się Chrzest, Komunia, jeszcze potem ślub. A wszelkie próby zapytania o wiarę łączą się wówczas z niezrozumieniem lub agresją. W czasie tych rekolekcji, w których przyglądając się Bogu Ojcu, chcemy kolejny raz intensywniej uczyć się stawania się – budowania – Jego Królestwa, ten postulat równowagi Słowa i życia sakramentalnego trzeba nam potraktować szczególnie poważnie.
 
Powstająca bliskość między człowiekiem a Bogiem w naszej rzeczywistości wyraża się częstszym przyjmowaniem Chrystusa w Komunii Świętej. Izolując niejako każdy sakrament, a szczególnie Eucharystię, od całego życia wiary stwarzamy sytuację, w której nie można go przeżyć w pełni i ograniczamy lub uniemożliwiamy jego owocowanie w naszym życiu W odniesieniu do Eucharystii tak to określił znany teolog i biskup Karl Lehmann: „Medytacja, prywatne czytanie Pisma Św., osobista modlitwa i adoracja Eucharystycznego Pana są obecnie warunkiem i konsekwencją sprawowania Eucharystii. One to nadają właściwy koloryt samej Mszy Św. Odosobniona celebracja Mszy Św. sama przez się nie może wypełnić tych zadań. Prawdziwie centralnym punktem staje się ona dopiero na tle owego szerokiego kontekstu”.

Słowo Boże jest naszym być albo nie być
 
Słowo Boże jest więc naszym być albo nie być. Jego nieobecność sprawia, że dojrzewanie wiary nie jest możliwe. Nie jest możliwe dlatego, że wiara rodzi się ze słuchania. I zawsze, kiedy jest niedobór Słowa Bożego, powstaje kłopotliwa sytuacja braku wzrastania. Chciałbym jeszcze o tym powiedzieć, zanim stąd wyjdziemy. Chciałbym to powiedzieć, Siostry i Bracia, nie tylko na podstawie przeczytanych lektur, ale przede wszystkim dlatego, że boleśnie doświadczyłem tej prawdy we własnym życiu. W seminarium uczono mnie medytacji, pewnej formy rozważania, zatrzymania się modlitewnego nad Bożym Słowem, podobnie jak to się dzieje w wielu seminariach i domach zakonnych. To była pierwsza modlitwa, z którą się pożegnałem po opuszczeniu murów seminarium. Niestety, w trakcie seminarium nie stała się moją i dlatego ją szybko opuściłem. Na moje szczęście Pan Bóg w pewnym momencie – chyba na początku trzeciego roku kapłaństwa – dał mi wstrząsowy moment zatrzymania się, zastanowienia. Zauważyłem, że mam kłopoty z przygotowaniem kazania, że kiedy biorę tekst niedzielnych czytań niewiele mi on mówi. Przestraszyło mnie jednak to, że nie słyszę Bożego Słowa, stałem się głuchy – i naprawdę mocno się przestraszyłem. Kiedy się przeniosłem do nowej parafii, a tam pierwsza Msza Święta była o szóstej piętnaście, postanowiłem wstawać o godzinie piątej i rozpocząć regularną medytację. Nie wspominam tego faktu po to, by opowiadać zdarzenia i ciekawostki z mojego życia. Dzieląc się moim doświadczeniem – jak na księdza dosyć dramatycznym doświadczeniem – chcę pokazać, czym jest słuchanie lub nie słuchanie Słowa Bożego i tego, co się dzieje wówczas, kiedy człowiek przestaje słuchać Boga.
 
Proszę, Sióstr i Braci, będę jeszcze musiał zająć chwilę własnym doświadczeniem. Od dwudziestu paru lat w mojej kieszeni jest kartka z zapisanym Słowem Bożym na dzisiejszy dzień. Niewiele było takich dni przez tych dwadzieścia parę lat, żebym tej kartki w kieszeni nie miał. Sięgając po różne rzeczy do kieszeni i dotykając jej, przywołuję Boże Słowo, prowadzące mnie po drogach konkretnego dnia. Jeśli zdarza się taki dzień, że rano nie odprawię medytacji, to czuję się tak, jak człowiek rzucony na bezdroża: nie ma drogowskazu i właściwie nie wiem, co dalej zrobić.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
o. Raniero Cantalamessa OFMCap
Skoro wszyscy ludzie są powołani do świętości, to znaczy, że jest ona dostępna dla każdego i jest składnikiem zwykłego chrześcijańskiego życia. Święci są jak kwiaty – jest ich o wiele więcej niż tylko te, które postawiono na ołtarzu. Ileż z nich kwitnie i umiera w ukryciu, gdy już nasyciły swą wonią całe otoczenie! A ile takich rosnących w ukryciu kwiatów rozkwitało w przeszłości i kwitnie obecnie w Kościele? 
 
ks. Krzych, Ks. Mariusz, Ks. Andrzej
Moment powołania jest wielką tajemnicą. Zachwyt nad służbą Chrystusowi i Kościołowi pojawia się szczególnie wtedy, gdy spotyka się szczęśliwego kapłana. Wielu, niekiedy zdziwionych, pyta: "Skąd on to ma? (…) Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona?". Jednak w tle tych pytań wybrzmiewa… pozytywna zazdrość: "Ja też tak chcę!"...
 
Przemysław Radzyński

Na początku marca, kiedy epidemię śledziliśmy z zagranicznych doniesień medialnych, abp Marek Jędraszewski w czasie udzielania sakramentu bierzmowania w jednej z krakowskich parafii wskazał młodzieży za wzór postawę doktora Li Wenliang z miasta Wuhan, który jako pierwszy przestrzegał przed niebezpieczeństwem koronawirusa.

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー