logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Zrób sobie nadzieję
Profeto
 


Jest matką głupich i umiera ostatnia
 
Mówią, że jest matką głupich i że umiera ostatnia. Najczęściej jednak życzą, by była. Ale skąd ją wziąć? Okazuje się, że można ją sobie zrobić. Wyciąć z kartonu dobrych myśli, poskładać i posklejać bliskością, na koniec, lekko spoglądając w górę, pokolorować zaufaniem.
 
Kobieta pierwsza jedzie autobusem. To bardzo stary i głośny autobus. Kobieta gapi się w okno i myśli: dobrze, że to już koniec. Jednak do tego uczucia ulgi zakradają się po kolei: lęk i niepewność. Kobieta boi się, że nikogo już nie spotka. Tego dnia zaczyna się jej modlitwa o dobrego męża.
 
Kobieta druga idzie na rozmowę o pracę na stanowisko x. Wszyscy mówią, żeby nie szła, bo i tak wiadomo. Ale kobieta druga nie ma teraz dobrej pracy. Idzie. Ubiera ładną spódnicę, buty wyższe niż zazwyczaj. Na rozmowie jedno pytanie dotyczy stanowiska x, reszta to długa i dobra rozmowa.
 
Kobieta trzecia. Ma męża, nie ma dzieci. Chciałaby i męża, i dzieci. Kobieta trzecia czeka na adopcję. Z utęsknieniem spogląda w kierunku małych wieszaczków, kołderek, poduszeczek. Myśli o drewnianym łóżeczku. Czeka.

Ufność, że coś się spełni
 
Nadzieja. Ufność, że coś się spełni. Oczekiwanie na coś. Tak przynajmniej podaje Słownik Języka Polskiego PWN. Ale nadzieja to też życzenie, by coś się wydarzyło. Życzenie połączone z niepewnością. Może być jej całkiem dużo i mówimy wtedy „wielkie nadzieje”. I może być jej też tak odrobinę, albo i nic - wtedy jest „nadzieja utracona”. 
 
Czy my - kobiety w ogóle jej potrzebujemy? Czy traktujemy ją jednak jak wielkie, groźne zwierzę, które może lepiej, żeby nie podchodziło zbyt blisko, bo jeszcze zrani, ukąsi, pogryzie? Czy możemy żyć bez nadziei - dziś we wtorek, może za tydzień w piątek i w przyszłym miesiącu w niedzielę? Czy raczej lepiej będzie nadzieję wymienić na coś bardziej racjonalnego? W końcu: czy ona jest darem? Ktoś ją ma, ale nie ja. Czy jest szansa, by ją sobie zrobić? Wyciąć z kartonu dobrych myśli, poskładać i posklejać bliskością, na koniec, lekko spoglądając w górę, pokolorować zaufaniem? Schować do kieszeni i nosić przy sobie? 
 
Jest dobra i jest wymagająca. Mając ją przy sobie, trzeba nosić głowę wysoko i łzom nie pozwalać na zatapianie świata. Nadzieja mówi stanowczo: wstań, zrób sobie kawę, idź. Nadzieja kategorycznie sprzeciwia się myleniu jej z naiwnością. Nie, nie jest matką głupich. Jest matką odważnych. To proste: trzeba mieć odwagę, żeby mieć nadzieję.  
 
Czasem nie chce sama przyjść. Widzi z boku, jak porozsiadały się w naszym życiu: smutek, zwątpienie, a bywa, że i rozpacz. Wtedy nadzieja nie może sobie znaleźć miejsca. Jeśli długo nie przychodzi, można ją sobie samemu zrobić. Naprawdę. Fakt, to trudne.
 
Nadzieja niczego nam nie gwarantuje
 
To prawda, że kobieta pierwsza wymodliła dobrego męża dla siebie. Jednak kobieta druga nie dostała stanowiska, o które się ubiegała, choć... zatrudniono ją w tej samej firmie do pracy zdecydowanie bliższej jej sercu. A kobieta trzecia? Adoptowała z mężem nie jedno, a dwoje dzieci. Bliźnięta. Chore. Potem, po dwóch latach dołączyła do nich ich nowonarodzona biologiczna siostra, której własna mama też nie chciała. 
 
Nadzieja nie zna scenariusza. Tajemnicę i ciszę niewiadomej, które z nią przychodzą, trzeba przygarnąć. A może nie? 
 
Ewelina Gładysz
profeto.pl
 
fot. Filip Mroz | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
ks. Maciej Warowny
List do Hebrajczyków naucza, że Chrystus stał się człowiekiem, aby poprzez swoją śmierć pokonać „tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli” (Hbr 2,14 n.). Śmierć, której boi się człowiek, nie może w takim kontekście być rozumiana wyłącznie jako śmierć w sensie fizycznym, unicestwienie naszego ciała; jest nią każde wydarzenie, które pozbawia nas kontroli nad naszym życiem, któremu nie potrafimy się przeciwstawić, które jest nam narzucone, niechciane.  
 
Adam Kuszaj SDS
Soren Aabye Kierkegaard urodził się w Kopenhadze 15 maja 1813 r. jako siódme i ostatnie dziecko Michaela Pedersena Kierkegaarda, kupca – naznaczony garbem i krótszą nogą. Soren dzięki swemu żywemu dowcipowi i olśniewającej osobowości, sprawiał iż zapominało się o tym. Był wychowywany w duchu niezwykle religijnym przez ojca, człowieka cierpiącego na melancholię...
 
Jacek Stojanowski
Niedawno przeżywaliśmy najwspanialsze Święta dla wszystkich chrześcijan. Pan Zmartwychwstał! Niestety, świętowanie nie trwało długo... Trzeba było wrócić do pracy, nauki czy też innych zajęć i swoją postawą nieść wszystkim radosną wieść o tym, że śmierci już nie ma. Święta Zmartwychwstania dla wszystkich chrześcijan powinny być czasem ładowania akumulatorów...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama