logo
Piątek, 17 września 2021 r.
imieniny:
Franciszka, Lamberty, Narcyza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Łukasz Kaźmierczak
Zróbmy to!
Przewodnik Katolicki
 



 
 Pół roku temu podpisałem się pod apelem wiernych, wzywającym polskich księży, którzy byli kiedyś współpracownikami komunistycznej bezpieki, do dokonania samolustracji. Gdybym dziś stanął przed podobnym dylematem, nie wahałbym się ani chwili. Postąpiłbym dokładnie tak samo.
 
Trudno mi zgodzić się z ferowanymi przez część duchownych opiniami, że esbeckie teczki powinno się zostawić w spokoju, ewentualnie wrócić do nich za jakieś 50 lat, że to wszystko sfabrykowane materiały, esbeckie półprawdy, jedno wielkie bagno, które ochlapie nas wszystkich. Rozumiem szlachetne intencje przyświecające tym osobom, zdaję sobie też sprawę, że zdecydowanej większości z nich leży na sercu troska o dobry wizerunek Kościoła czy też niechęć do publicznego prania „kościelnych brudów”. Osobiście widzę jednak także drugą stronę medalu.
 
Dla porządku przypomnę, że współczesnym światem – czy się to komuś podoba, czy nie – rządzi „news”. Im bardziej sensacyjna, im bardziej nieprawdopodobna wiadomość, tym lepiej. „Media jako czwarta władza” – to nie jest wyświechtany slogan; to rzeczywistość. Internet w milionach polskich domów, nowoczesna interaktywna telewizja cyfrowa, wielkie holdingi medialne i to co dla nich najważniejsze: spragnieni informacji odbiorcy.
 
Sprawy lustracji duchowieństwa nie da się więc, ot tak, po prostu zamknąć, przyklepać, ufając, że może jakoś to wszystko samo „przyschnie”. Bo dziennikarze i tak znajdą swoje sposoby na dotarcie do esbeckich teczek. A tam czeka na nich prawdziwa kopalnia sensacyjnych „newsów”.
 
Dlatego niepodejmowanie przez Kościół tematu lustracji, chowanie się za podwójną gardę milczenia, to równia pochyła. Temat lustracji i tak w końcu wróci do nas obuchem. Tyle tylko, że za każdym razem będzie to bolało coraz bardziej.
 
Milczenie to przyzwolenie na dziką lustrację, na oszczerstwa i na niczym nieograniczoną giełdę nazwisk rzekomych agentów. Czy naprawdę tego chce polski Kościół?
 
Zamiast więc rzucać w kąt lustracyjnego „misia”, powinniśmy raczej zastanowić się nad tym, jak w mądry sposób próbować rozwikłać tę bolesną dla wszystkich teczkową łamigłówkę.
  
 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Stachewicz
Teza głosząca, że współczesny człowiek naszego kręgu kulturowego ma kłopoty z wiarą religijną, stanowi oczywiście truizm. Problem pojawia się w momencie, kiedy próbujemy odpowiedzieć na pytanie o powody owych kłopotów. Wskazywanie na rzekomą nieracjonalność wierzeń religijnych, które w dobie rozwiniętej cywilizacji naukowo-technicznej i wirtualnej nie przystoją nowoczesnemu człowiekowi, nie wytrzymuje wstępnej krytyki. Wszak wiara w najbardziej skrajne dziwactwa zdaje się oznaką nowoczesności. 
 
Krzysztof Stachewicz
Na co dzień nie myślimy o śmierci. Na co dzień bombardowani jesteśmy setkami reklam, filmów, informacji o jednoznacznym przekazie: liczą się młodzi, silni i zdrowi. To oni stanowią "target" dla marketingowców i dla większości mediów. To oni budują oblicze świata. Tego świata.
 
o. Robert Wawrzeniecki OMI
Gdy słyszymy słowo „moralność’, to często mamy skojarzenia z tym, co krępuje i ogranicza człowieka. Tymczasem Jezus, a za Nim Kościół mówi nam o moralności, która jest drogą praktycznego zastosowania wskazań Ewangelii i Przykazań Bożych. Moralność nie jest związana z niewolniczym podporządkowaniem się tym wskazaniom. Chodzi tu o wybór dokonany w pełnej wolności, którą daje Jezus. To wybór tego, co dobre, a unikanie rzeczy i spraw złych. Wybór, przed którym staje każdego dnia...
 
___________________
 
 reklama