logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Siostra Mariola Kłos - salezjanka
Życie w świetle jupiterów
materiał własny
 


Zapis czatu z dnia 4 maja 2002 r.

Życie w świetle jupiterów
siostra Mariola Kłos - salezjanka

siostra Mariola Kłos FMA

Siostra Mariola Kłos jest znana chyba wszystkim w Polsce. Co tydzień w sobotę rano blisko milion osób, zwłaszcza dzieci, zasiada przed ekranem swoich telewizorów by oglądnąć "ZIARNO" - program Redakcji Katolickiej TVP. Redaktorką odpowiedzialną i prowadzącą ten program jest od 5-ciu lat właśnie siostra Mariola.
Życie zakonne pełne jest różnorodności. Dla Pana Boga można pracować w zamkniętym klasztorze kontemplacyjnym - o czym przekonały nas tydzień temu siostry klaryski kapucynki, można też w światłach jupiterów - tak jak czyni to siostra Mariola Kłos.

Moderator: Rozpoczynamy czat z siostrą Mariolą Kłos, która zapewne wszystkim jest znana z programu dla dzieci "Ziarno" - prosimy o zadawanie pytań

Dir: Z jakiego Siostra jest zgromadzenia?

siostra Mariola: Jestem siostrą salezjanką, pełna nazwa to Córki Maryi Wspomożycielki, Założycielem jest św. Jan Bosko, który założył też zgromadzenie księży salezjanów. Współzałożycielką jest św. Maria Dominika Mazzarello. W Polsce jest ok. 500 salezjanek w świecie ok. 18 tys.

robtu: jak długo siostra jest w zakonie salezjanek?

siostra Mariola: Od 20 lat

wiki: Jak siostra trafiła do programu "Ziarno"?

siostra Mariola: Studiowałam polonistykę na KUL-u a potem jeszcze dziennikarstwo też na KUL-u. W ramach dziennikarstwa obowiązywała mnie miesięczna praktyka. Praktyka miała być w radio, redakcji jakiegoś pisma lub telewizji. Zadzwoniłam do szefa redakcji katolickiej w TV - o. Andrzeja Koprowskiego SJ z pytaniem czy przyjmie mnie na praktykę. Zaproponował najpierw rozmowę i umówiliśmy się od kiedy mogę zacząć staż. W czasie mojej praktyki wszyscy byli bardzo zajęci swoja pracą i na początku nikt się mną specjalnie nie interesował, czytałam w sekretariacie gazety i podglądałam jak pracują inni.
Pewnego dnia pani Jolanta Matras - redaktorka odpowiedzialna wówczas za "Ziarno" zapytała co myślę o programie a ja powiedziałam szczerze kilka swoich krytycznych uwag. Po tej rozmowie zaproponowała mi bym poprowadziła jeden program. To był luty 1997 - i tak się zaczęło...
Nie skończyłam jeszcze praktyki a już przygotowywałam następne programy. Od września zostałam redaktorem odpowiedzialnym za ten program.

robtu: czy wcześniej przed pracą w TV siostra studiowała czy pracowała?

siostra Mariola: Przed pracą w Ziarnie byłam katechetką we Wrocławiu. Uczyłam dzieci od 0-4 klasy, jeszcze w salkach przy parafii nie w szkole a po 5 latach pracy bezpośrednio z dziećmi poszłam na studia.

Milena_Konin: co sprawia siostrze największą radość w programie?

siostra Mariola: Największą radość sprawia mi jak program jest dobry. Od razu jak się przygotowuje program to się czuje czy będzie udany czy też nie. Zależy to od zaproszonego gościa od tego jakie pytania mu się postawi, a także od dobrego samopoczucia wszystkich w studiu a przy realizacji programu pracuje ok. 20 osób (operatorzy, realizator, scenografki, charakteryzatorki, osoby odpowiedzialne za dźwięk, światło itp.). Podstawą by program był dobry - jest dobry pomysł i dobre przygotowanie. Jest mi przyjemnie gdy ktoś zadzwoni lub w tygodniu po programie powie miłe słowo, że program był ciekawy i wartościowy albo śmieszny, zabawny, że były fajne piosenki - to bardzo przyjemne i wynagradza trud.

abyan: Czemu Siostra wybrała właśnie to zgromadzenie (salezjanki)?

siostra Mariola: Wybrałam salezjanki bo urzekły mnie swoja pogodą ducha, bardzo podobała mi się ich praca z młodzieżą. Miałam wrażenie jako młoda dziewczyna, że salezjanki są i do tańca i do różańca - bardzo mi się to podobało. Pochodzę z parafii salezjańskiej i ducha księdza Bosko znałam od dziecka.

wiki: Czy siostra na co dzień pracuje z dziećmi?

siostra Mariola: W telewizji nie ma możliwości pracy wychowawczej z dziećmi. Mam nadzieję, że program gdy jest emitowany w TV przynosi najmłodszym korzyści. Do programu przyjeżdżają dzieci ze swoimi wychowawcami i nauczycielami, to oni odpowiadają za dzieci, ja tylko wyjaśniam jak będzie przebiegało nagranie, jaki jest temat dyskusji, proponuje by przemyślały sobie pytania ale nie ma czasu na pogadanki. Czasami jest możliwość by dzieci miały małą wycieczkę po telewizji. Wyjaśniam dzieciom, że to nasze spotkanie to lekcja pokazowa aby wiedziały jak się pracuje w TV.

BSH: Co siostra sadzi o czacie moderowanym? Czy nie sądzi siostra, że lepszy kontakt zapewniłby zwykły czat a nie izolowanie siostry przez moderatorów? :)

siostra Mariola: Nie czuję się wyizolowana i sama decyduję na jakie pytanie chcę odpowiedzieć. Poza tym wprowadza to porządek do naszego spotkania.

inesa: Jestem bratanicą s. Beaty Kopciewicz. Dzisiaj była u mnie razem z s. Wiolettą Wróbel i prosiły żebym pozdrowiła siostrę od nich.

siostra Mariola: Siostra Beata i Wioletta to moje serdeczne przyjaciółki - salezjanki, bardzo dziękuję za pozdrowienia i ogromnie mi miło - też pozdrawiam.

Tosia: Czy siostra nie bała się porównań do osób które wcześniej prowadziły program "Ziarno"?

siostra Mariola: Do pracy w "Ziarnie" przystąpiłam bez kompleksów, wręcz przeciwnie - czułam się zaszczycona, że mogę kontynuować wspaniale rozpoczętą misję księdza Wojtka Drozdowicza.

Dir: Czy jest rzeczą trudną pogodzić pracę w mediach ze skupieniem i modlitwą?

siostra Mariola: Tak, to jest rzecz bardzo trudna - bo modlitwa wymaga pustyni, skupienia, milczenia i wielkiej miłości natomiast w telewizji często zapomina się, że najważniejsza jest miłość i życzliwość dla innych, myślę, że nie tylko w TV tak jest. Praca wydaję się nam najważniejsza, ciągle myślimy, że mamy mało czasu i bywa, że najważniejsza staje się kaseta, kamera, mikrofon a ludzie zostają z boku. Tym bardziej w oddaleniu zostaje Pan Bóg.
Dobrze jest pamiętać, że właśnie wtedy gdy mamy najwięcej pracy potrzebujemy najwięcej kontaktu z Panem Bogiem a w praktyce znaczy to, że jeśli nie znajdziemy czasu dla Pana Boga to może być z nami źle. Na szczęście jestem świeżo po rekolekcjach u salwatorianów - 7 dni w zupełnej ciszy i bliskości Jezusa - nabrałam więc znów nowej siły i nowej ochoty do pracy.

abyan: Czy dzieci rozpoznają Siostrę na ulicy? Jeśli tak, to jak jest Siostra przez nie przyjmowana poza programem?

siostra Mariola: I dzieci i dorośli rozpoznają mnie na ulicy, wszyscy są zawsze bardzo, bardzo życzliwi. Najczęściej dziękują mi za programy i są uszczęśliwieni takim przypadkowym spotkaniem. Ponieważ nie mam samochodu jeżdżę tramwajem, autobusem, metrem i pociągami - mam takich spotkań bardzo dużo. Są one bardzo wymagające bo każdy myśli, że jest jedyny - i to prawda, dla każdego zawsze dobrzeby było mieć uśmiech i życzliwe słowo - a to jest wymagające.

Catholic: Dzieci czasami nas zaskakują. Czy przypomina sobie siostra sytuację, kiedy jakieś dziecko podczas realizowania programu właśnie tak jakoś siostrę zadziwiło? (w pozytywnym sensie rzecz jasna)

siostra Mariola: Zwykle przygotowuje 3-4 pytania dla gościa, inne pytania dzieci zadają spontanicznie same i wtedy często zaskakują i mnie i gościa. Raz dziewczynka zapytała mnie czy mój uśmiech jest szczery czy trochę wyuczony - bo uśmiecham się bardzo często. Ja z równą prostotą odpowiedziałam jej, że czasami uśmiecham się szczerze a czasami gdy jestem zmęczona - uśmiecham się bo tak jest lepiej - i wtedy to jest uśmiech wyuczony.

yuka: Czy praca w TV nie przeszkadza siostrze w życiu duchowym? Czy nie wywołuje delikatnie mówiąc "zazdrości " wśród pozostałych sióstr?

siostra Mariola: Moje siostry salezjanki są mi bardzo życzliwe i gdyby nie ich pomoc i wsparcie we wspólnocie zakonnej nie byłabym w stanie prowadzić tego programu bo praca jest naprawdę trudna.

Mic: Czy więcej Sióstr z Waszego Zgromadzenie pracuje w mediach?

siostra Mariola: W moim zgromadzeniu jest dykasterium ds. środków społecznego komunikowania - jedna z radnych generalnych jest odpowiedzialna za ten sektor i w każdej prowincji jedna z sióstr ma też powierzoną odpowiedzialność za media. W TV pracuję tylko ja, kilka sióstr pracuje w redakcjach różnych pism. Siostry prowadzą kółka dziennikarskie dla dzieci i młodzieży oraz kółka teatralne - w szerokim znaczeniu też można to zaliczyć do społecznego komunikowania.

yuka: Czy ma siostra w planach "stworzenie" lub pracę w jakimś innym programie katolickim?

siostra Mariola: Nie wiem jak długo będę jeszcze pracowała w TV. W tej chwili jest to moje zadanie i moja misja ale jestem zależna od całej redakcji. Stworzenie nowego programu nie leży w mojej mocy. Natomiast bardzo bym chciała zmienić formułę "Ziarna". Myślę, że od września mniej będziemy zapraszać gości. Chciałabym bardziej odpowiedzieć na aktualne potrzeby, które również dotykają dzieci - bezrobocie, bieda, kryzys rodziny...
Być może uda nam się zaproponować nową akcję społeczną by budzić dzieci, młodzież do wzajemnej pomocy najbiedniejszym w ich środowiskach. Pomysł kiełkuje ale jeszcze nie jest dojrzały. Wiem tylko tyle, że nie możemy cały czas mówić o pięknych ideałach bez jakieś formy konkretnej pomocy.

yuka: Czy zna siostra ojca Leona Knabita osobiście?

siostra Mariola: Miałam radość podczas dwutygodniowej praktyki w Radiu Jasna Góra przeprowadzić wywiad z o. Leonem - było to jeszcze przed jego wystąpieniami w TV. Od razu wyczułam, że to ktoś wspaniały.

Catholic: Czy nie sądzi Siostra, że istnieje potrzeba stworzenia programu katolickiego dla młodzieży?

siostra Mariola: Redakcja Katolicka TVP przygotowuje program dla młodzieży RAJ. To bardzo dobry program - zachęcam osoby myślące do oglądania - niestety jest on emitowany ok. godz. 16 dlatego ma małą oglądalność. Być może zmieni się godzina emisji. Gdyby można go było obejrzeć wieczorem z pewnością młodzież bardzo by skorzystała.

yuka: Czy nie sądzi siostra ,że czas nadawania "Ziarna" jest zbyt wczesny?

siostra Mariola: Tak sądzę ale nie zależy to ode mnie tylko od szefów Programu 1. Każdy może napisać list w tej sprawie lub zatelefonować, że program się podoba i to może mieć jakiś wpływ na przesunięcie go na późniejszą godzinę.

Michalek: Czy mieszka Siostra we wspólnocie czy też praca w TV sprawiła, że jest Siostra sama?

siostra Mariola: Mieszkam we wspólnocie zakonnej z moimi kochanymi siostrami - z nimi się modlę, jem, odpoczywam i pracuję.

piotr22: Jak siostra została zakonnicą?

siostra Mariola: Zakochałam się w Panu Jezusie

Catholic: Osobiście chciałbym, żeby w telewizji publicznej zaistniał program katolicki dla młodzieży, w którym dyskutowanoby na nurtujące młodzież tematy. Coś podobnego do tego, co prowadził kiedyś w jednej z telewizji komercyjnych ks. Arkadiusz Nowak.

siostra Mariola: Proponuje przedstawić ten problem w redakcji katolickiej i zadzwonić pod numer (0-22) 547-6150

Glaurung: Czy spotyka się pani ze słowami krytyki?

siostra Mariola: Oczywiście że tak - bardzo często - zawsze biorę to pod uwagę i często jest to korzystne. Moją pracę w TV wszyscy traktują zawodowo - jako pracę redaktorki telewizyjnej a nie zakonnicy. Nikt nie chce pracować przy złym programie. Swoje uwagi na bieżąco podają mi zarówno mój szef ks. Krzysztof Ołdakowski SJ, jak i operatorzy, realizacja i telewidzowie. Nie mam pretensji do nikogo, że zwraca mi uwagę. Uważam, że każdy ma prawo wymagać aby "Ziarno" było bardzo dobre. To jedyny program katolicki dla dzieci w TVP. Ponieważ mówi o Panu Bogu - powinien być najlepszy.

alva: Czy znalazła się Siostra kiedyś (w studiu) w sytuacji, która wydawałaby się nie mieć pozytywnego rozwiązania? Ewentualnie jak Siostra wybrnęła z takiej sytuacji?

siostra Mariola: W TV jest bardzo wiele nieprzewidzianych sytuacji, kiedy trzeba natychmiast podjąć decyzję- często jest to trudna decyzja, a wszyscy oczekują, że to ja jako redaktor odpowiedzialny muszę zadecydować co robimy dalej. Gdy np. okaże się, że gość się rozchorował, że autokar z dziećmi się spóźni o 2 godziny, że brakuje jakiegoś elementu w scenografii i nie możemy grać dalej a studio zaraz się skończy itd. itp.
Telewizje także objął kryzys, który odczuwamy wszędzie, brakuje pieniędzy na realizacje programów, w związku z tym mamy zbyt mało czasu na studio, na nagranie, na montaż, na scenografię, dosłownie na wszystko... a programy muszą być realizowane i mają być bardzo dobre. Czyli trzeba zrobić coś z niczego.

alva: Skąd Siostra czerpie pomysły na nowe programy?

siostra Mariola: Pomysły pochodzą od Ducha Świętego, od spotkanych osób, czasami coś wyczytam w książkach lub w prasie co podsuwa mi pomysł. Codzienne życie przynosi pomysły.

Glaurung: Przez kogo jest sponsorowany ten program?

siostra Mariola: Program nie jest sponsorowany przez nikogo. Telewizja Polska pokrywa koszt produkcji - sponsorzy przysyłają nam tylko nagrody dla dzieci a my w zamian emitujemy w programie 8 sek. reklamy z logo sponsora.

bea: Czy nie ma siostra ochoty uciec czasami od kamer tv i robić to czego nikt nie widzi i czego nikt nie pochwali?

siostra Mariola: Tak, bardzo często mam na to ochotę. A że nie zawsze korzystne jest robić to na co mamy ochotę - nie uciekam.

Ziuta: Czy sSiostra może utrzymywać kontakt listowny z ludźmi, z rodziną?

siostra Mariola: Oczywiście że mogę - problem w tym, że bardzo nie lubię pisać listów. Wolę zadzwonić - i znów problem bo telefony są drogie. Ale ostatecznie jakoś sobie radzę i wszyscy są zadowoleni.

alva: Czy to prawda, że zespół muzyczny "Arka Noego" powstał dzięki pierwotnym potrzebom Siostry?

siostra Mariola: Rzeczywiście bardzo chciałam aby "Ziarno" miało swój fajny zespół muzyczny i przez pół roku prowadziłam rozmowy z osobami, które mogłyby taki zespół stworzyć. Dzięki Bogu skończyło się na tym, że producent "Ziarna" pan Grzegorz Sadurski przypomniał sobie, że dla Ojca Świętego przygotował świetny teledysk pt. "Tato" z kilkoma muzykującymi rodzinami. Rodziny jeszcze raz się "skrzyknęły" i powstały piosenki "A Gu Gu", "Święty święty uśmiechnięty", i powstała Arka Noego.
W pierwszym roku wszystkie piosenki Arki powstawały specjalnie dla "Ziarna". Rozmawiałam z Robertem Friedrichem na temat treści piosenek tak by pasowały do poszczególnych problemów omawianych w "Ziarnie". Okazało się, że piosenki pasują nie tylko do jednego tematu ale można je emitować bardzo często. Przypominam, że Arka Noego zdobyła cztery Fryderyki za rok 2001.

Michalek: Czy wie Siostra jaka jest oglądalność "Ziarna"?

siostra Mariola: "Ziarno" ogląda ok. milion osób.

Alicja: Jak tam ks. Wojtek Drozdowicz? Pamiętam "Ziarno" za jego kadencji...

siostra Mariola: Z tego co wiem ks. Wojtek Drozdowicz ma się dobrze - ostatnio widzieliśmy się na wręczeniu nagrody Rady Programowej TVP dla Ziarna za program, który najlepiej spełnia misję telewizji publicznej. Ks. Wojtek jest przyjacielem "Ziarna" chociaż nie chce się dać namówić na wystąpienie w programie. Jest uroczym człowiekiem i wspaniałym kapłanem, działa bardzo energicznie w parafii przy ul. Dewajtis w Warszawie. Co chwilę słyszę jakiś zachwyty na temat jego pracy i działalności.

radio: Ile lat ma już ten program? ("Ziarno")

siostra Mariola: "Ziarno" jest emitowane w TVP od początku 1990 roku.

kju_liczek: Chciałabym powiedzieć jedno - jest Siostra niesamowita!!! Dzięki za to co Siostra robi!!! Zdarza mi się "staremu koniowi" obejrzeć "Ziarno". Tak 3mać!!!

siostra Mariola: Dziękuje za dobre słowo.

alva: Nie spotkałam się jeszcze nigdzie z żadną stroną internetową na temat "Ziarna". Czy nie myśli Siostra o stworzeniu takiej strony dla najmłodszych? Może tam można byłoby poruszyć wspomniane wcześniej przez Siostrę tematy, a jak dotąd nie zrealizowane w TV?

siostra Mariola: Oczywiście to bardzo dobry pomysł - myślę o tym od dawna ale zawsze są jakieś ważniejsze sprawy do zrobienia. Ufam, że wkrótce powstanie strona internetowa "Ziarna".

yuka: Jak wielu znanych spotyka siostra na ul. Woronicza? Czy nie czuje się tam Siostra troszeczkę "wyobcowana"?

siostra Mariola: Rzeczywiście nie pochodzę ze środowiska "telewizyjnego" ani z Warszawy. Na początku czułam się bardzo obco, wszyscy patrzyli na to, że jestem w habicie i to mnie bardzo krępowało.
Musze jednak przyznać, że na Woronicza zawsze traktowano mnie z wielką życzliwością. Teraz czuję to jeszcze bardziej - znam już bardzo wielu ludzi. Wiele osób wprost mówi, że lubi pracować przy "Ziarnie" bo jest miła atmosfera i nikt nie przeklina. Wiele osób przychodzi z prośbami o modlitwę i mówi o swoich problemach. Zapraszam do programu wielu znanych gości, czuję się zaszczycona i zadowolona, że mam możliwość poznać z bliska tak ciekawe i wartościowe osoby.

yuka: Wykonuje Siostra naprawdę świetną pracę dla Jezusa i tysięcy , a może i milionów dzieci, które chcą żyć z Bogiem.

siostra Mariola: Dziękuję - i proszę o modlitwę za całą ekipę przygotowującą "Ziarno".

yuka: Jakie wobec tego ma Siostra sposoby na stres?

siostra Mariola: Najlepszy sposób na stres to dobra modlitwa.

eska: Kiedy poczuła siostra powołanie i skąd wiedziała że to to?

siostra Mariola: Do drugiej klasy ogólniaka nigdy mi nie przyszło do głowy, że mogłabym być siostrą zakonną. Zawsze bardzo szanowałam siostry i kłaniałam im się na ulicy ale myślałam, że siostry rodzą się w habitach.
Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że do zakonu są powoływani zwykli ludzie. W czasie stanu wojennego w 1982 roku zdawałam maturę, był to czas gdy wielu młodych ludzi bardzo zbliżyło się do Kościoła. Ja chodziłam w każdą niedzielę do kościoła ale nie angażowałam się bliżej w życie parafii W 2 klasie liceum przypadkiem zetknęłam się z grupą młodzieży oazowej. Nawiązałam wiele wartościowych przyjaźni zarówno z dziewczynami jak i chłopakami. Ogromnym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że niektórzy z nich poszli do zakonów i seminarium. Wtedy odkryłam, że bardzo zwyczajni ludzie, sympatyczni, zdolni, pełni energii i pomysłów mogą przywdziać habit i sutannę. W jednym momencie pomyślałam, że ja też tak mogę i że bardzo tego chcę. Życie w służbie Pana Boga wydało mi się wtedy najbardziej wartościowe i najwspanialsze. Nie zmieniłam tego zdania do dziś.

siostra Mariola: Dziękuję wszystkim za dzisiejszą rozmowę. Moja praca jest nie łatwa dlatego będę bardzo wdzięczna za życzliwą pamięć - zwłaszcza w modlitwie.

moderator: Na dziś - kończymy już czat z siostrą Mariolą Kłos - jako redakcja serwisu Katolik.pl także składamy podziękowanie że zgodziła się spotkać także w internecie ze swoimi "znajomymi" zza szklanego ekranu. Bóg Zapłać!


Lista wszystkich czatów 'Katolika"

strona główna "Katolika"

 

 
Zobacz także
Ojciec Leon Knabit OSB
O. Leon Knabit urodził się 26 grudnia 1929 roku w Bielsku Podlaskim. W latach 1948-1954 odbył studia seminaryjne w WSD w Siedlcach, gdzie 27 grudnia 1953 roku przyjął święcenia kapłańskie. Jako kapłan diecezjalny wstąpił do benedyktynów w Tyńcu, gdzie 15 sierpnia 1963 roku złożył profesję wieczystą. Obecnie jest przeorem opactwa w Tyńcu...
 
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Człowiek jest pytaniem, to znaczy – sam jest największą obietnicą. Ja twoją, a ty moją. Wśród wszystkich obietnic, jakie składa i jakie jemu składają inni, on sam może być domem dla drugiego, to znaczy miejscem, w którym będzie się on czuł jak u siebie. Ponoć nie ma potężniejszej siły niż obietnica. Wraz z nią bowiem daję drugiemu część samego siebie; tego, co we mnie ważne.
 
ks. Jacek Poznański SJ
Jezus mówi: Moje owce słuchają mego głosu. Co to znaczy słuchać głosu Jezusa? Kiedy dosłyszałem Jego głos? On przecież jest już “po prawicy Ojca”. Brzmienie głosu Jezusa z Nazaretu już dawno ucichło w czasie i przestrzeni. Tego historycznego głosu już nigdy nie usłyszymy. Oczywiście, pozostał zapis tego, co Jezus mówił i czynił. Nie jest to jednak Jego głos, lecz Jego słowa. 
 
 
___________________
 
 reklama