logo
Wtorek, 29 września 2020 r.
imieniny:
Michaliny, Michała, Rafała, Gabriela – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Marek Karczewski CSSp, Marcin Jarzębowski
Życie w trzeźwości
Przewodnik Katolicki
 


 

O wstrzemięźliwości od alkoholu z ojcem Markiem Karczewskim CSSp, diecezjalnym duszpasterzem ds. apostolstwa trzeźwości, rozmawia Marcin Jarzębowski

Sierpień od wielu lat jest obchodzony w Polsce jako "miesiąc abstynencji". Jakie działania powinniśmy podejmować, aby apele duchowieństwa były coraz bardziej skuteczne?

- Koniecznie trzeba powiedzieć, zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, że każdy człowiek ma moralny - wynikający z prawa Bożego i naturalnego - obowiązek życia w trzeźwości. Istotą cnoty trzeźwości jest odpowiedzialna postawa wobec napojów alkoholowych, wyrażająca się w korzystaniu z nich zgodnie z rozumem i wiarą. Widząc jednak zagrożenia wynikające z nadużywania napojów alkoholowych i skutki, jakie z tego wynikają, podejmowane są działania duszpasterskie w celu rozwijania i ugruntowywania cnoty trzeźwości, a także niesienie pomocy tym, którzy są zagrożeni lub cierpią na chorobę alkoholową. Sądzę, że najlepszą odpowiedzią na apele ze strony Kościoła jest ukazanie uzależnienia od alkoholu jako drogi do przedwczesnej śmierci.

"Współczesny człowiek, zagrożony alkoholowym niebezpieczeństwem, potrzebuje wyjątkowej pomocy" - czytamy w jednym z apeli Kościoła. Gdzie tej pomocy należy szukać?

- Coraz większy wysiłek należałoby położyć na profilaktykę w szkołach, środkach masowego przekazu czy na katechezie. Natarczywe reklamy piwa temu problemowi wcale nie sprzyjają. Trzeba mieć świadomość, że wielu młodych ludzi najszybciej uzależnia się od tego właśnie napoju i trafia na oddziały leczenia uzależnień. Gdzie szukać pomocy? U terapeutów, we Wspólnotach Anonimowych Alkoholików, w grupach Wsparcia, tzw. Grupach samopomocowych, a także w grupach modlitewnych

Jest Ojciec diecezjalnym duszpasterzem ds. apostolstwa trzeźwości. Jakie zadania są podejmowane na terenie diecezji bydgoskiej, aby zmniejszyć uzależnienie i uświadomić ludziom, jakim zagrożeniem dla ich ciała i ducha jest alkohol?

- Dotarcie do ludzi z problemem uzależnienia od alkoholu jest bardzo trudne. A to dlatego, że bardzo często nie chcą oni zrozumieć, że ich życie jest w wielkim niebezpieczeństwie, ze względu na śmiertelność choroby, jaką jest alkoholizm. Najlepiej docierają do nich osoby, które same doświadczyły koszmaru życia z alkoholem. Dlatego szczególną troską duszpasterską otaczamy trzeźwiejących alkoholików, osoby współuzależnione, organizując dla nich comiesięczne spotkania z racji pierwszego piątku miesiąca w Bydgoszczy. Również przy parafiach odbywają się mityngi, jeździmy na dni skupienia i rekolekcje do Górki Klasztornej czy Suchej. We wszystkich parafiach odprawiane są nabożeństwa w ramach Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu, także dzieci pierwszokomunijne podejmują zobowiązanie abstynencji.

Dlaczego - już na etapie leczenia, tj. abstynencji i trzeźwienia - alkoholicy tak często odwołują się do Boga? Czy jest On dla nich ważnym punktem odniesienia? Nadziei?

- Aby leczenie choroby alkoholowej przyniosło zamierzony skutek, każdy alkoholik musi wewnętrznie uznać swoją bezsilność wobec alkoholu i tak naprawdę uwierzyć, że jak czytamy w drugim Kroku Anonimowych Alkoholików: "Siła Większa od nas samych, czyli Bóg, może przywrócić nam zdrowie". W Bogu jest nasza nadzieja. Wielu alkoholików z własnego doświadczenia potwierdzi tę prawdę, że nie ma trzeźwienia bez powrotu do Boga. Tak jak kiedyś butelka była Bogiem, tak w trzeźwym życiu dostrzega się szczególne działanie Bożej łaski.

Jest jednak wiele osób, które nie piją alkoholu - podjęły leczenie i są abstynentami. Ojciec jest jedną z nich. Niech świadectwo Ojca będzie zachętą do życia w trzeźwości…

- Życzę wszystkim, by trzeźwe życie było bardziej autentyczne, w prawdzie, a tym, którzy jeszcze cierpią, by spotkali na swojej drodze Chrystusa w drugim niepijącym człowieku, który im ukaże radość życia.

Świadectwo…

"Moje trzeźwienie rozpoczęło się z entuzjazmem. Prędko zaangażowałem się we wspólnotę. Odezwała się moja chora dusza, która zapragnęła powrotu do Boga. Były dni skupienia AA, wyjazdy do Zakroczymia pod Warszawą. Zapragnąłem jak najszybciej wrócić do korzeni wiary. Rodzina się zmieniała. Razem z żoną poddaliśmy się ewangelizacji. Skorzystaliśmy z warsztatów rozwoju komunikacji małżeńskiej. Dom stał się miejscem bezalkoholowym. Trudno mi sobie wyobrazić, by mogło być inaczej. Życie bez alkoholu jest piękne".

 
Zobacz także
Tadeusz Basiura
Nie sposób oceniać pontyfikatu Jana Pawła II i nie widzieć przy tym Matki Bożej. Więcej – bez obrazu Matki Bożej tego wielkiego pontyfikatu nie można zrozumieć. Nie mogło być przecież inaczej, skoro zabrał ze sobą do Rzymu całe swoje dotychczasowe życie, które w pełni ukształtowała Matka Boska i maryjne dziedzictwo...
 
Tadeusz Basiura
Na rozwój dziecka nieoceniony wpływ ma relacja między rodzicami, która powinna być najważniejsza. Jeżeli ci za jedyny cel stawiają sobie wychowanie pociechy, ich związek spisany jest na straty. Maluch, którym ojciec i matka interesują się bardziej niż sobą, wyrośnie na egoistę...
 
Tadeusz Basiura
Podziwiam wspólnotę menonitów, którzy zamiast samochodu jeżdżą bryczkami zaprzężonymi w konie; nie posługują się prądem elektrycznym, ale lampą oliwną i świecami; wzajemnie się wspomagają, chętnie się dzielą z drugimi. Ten styl życia, z dala od cywilizacji, wnosi w ich życie spokój, harmonie i na pewno miłość. Czy wszyscy chrześcijanie nie powinni tak żyć?
 
 
___________________
 
 reklama