logo
Niedziela, 14 grudnia 2025 r.
imieniny:
Alfreda, Izydora, Zoriny, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Grabowski
Życie wieczne
Liturgia.pl
 
fot. Jack Cohen | Unsplash (cc)


Życie wieczne... to jego rozumienie jest dzisiaj przedmiotem głębokiego nieporozumienia – sporu.

 

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ktoś zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. Rzekli do Niego Żydzi: „Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł, i prorocy – a ty mówisz: „Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki”. Czy ty jesteś większy od ojca naszego, Abrahama, który przecież umarł? I prororcy pomarli. Kimże ty siebie czynisz?” Odpowiedział Jezus: „Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, co otacza Mnie chwałą, o którym wy mówicie: „Jest naszym Bogiem”. Lecz wy Go nie poznaliście. Ja go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Ale ja go znam i słowo Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał [go] i ucieszył się”. Na to rzekli do Niego Żydzi: „Piędziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM”. Porwali więc kamienie, aby rzucić w Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni. (J 8. 51 – 59)

 

Rozmówcy Jezusa drugi raz popełniają ten sam błąd. Zamiast spytać się: jaka jest Jego nauka, na czym polega życie wieczne, bo przecież wszyscy ludzie umierają, nawet prorocy i Abraham, wolą od razu oceniać wypowiedż Jezusa jako absurdalną, szaloną. Uporczywość takiej postawy pozwala czytelnikowi pytać o ich intencje. Czy chcą prawdy, czy też wolą trwać w swoich wyobrażeniach, które na temat Jezusa powzięli?

Gdzie to, co sobie wyobrażają, rozmija się z tym, o czym mówi Jezus? Podobnie jak w Mowie eucharystycznej źródłem nieporozumienia jest dosłowne odczytywanie tego, co Jezus mówi w trybie symbolicznym. Jezus opowiada o życiu wiecznym ludzkiego ducha, oni zaś myślą o życiu ciała. Ta rozmowa nie jest jednak prostym nieporozumieniem, jest sporem, bo obie strony obstają uporczywie przy swoim.

W trakcie jej trwania słowa Jezusa dosięgają bardzo głęboko Jego rozmówców. Jacy pobożni ludzie wytrzymają uwagę o sobie Wy macie diabła za ojca (J 8. 44)? Jaki poważny z kolei powód musiał mieć Jezus, żeby im to powiedzieć. Reflektujący nad tym sporem wyczuwa, nawet jeśli nazwać tego nie potrafi, że tu chodzi o rzeczy zupełnie fundamentalne, o być lub nie być obu rozmówców i Żydów, którzy Jezusowi uwierzyli, i samego Jezusa. Czym to być albo nie być jest?

I drugie pytanie dotyczące końca tej rozmowy. Interpretatorzy wskazują na gniew Żydów w obliczu bluźnierstwa – Jezus pretenduje przecież do Boskiego sposobu istnienia – jako powód prześladowania. Jest to bardzo niebezpieczna teza! W ten sposób czytelnik nieświadomie podziela punkt widzenia prześladowców Jezusa. Oni z pewnością tak usprawiedliwiają i swoje wzburzenie, i próbę ukamienowania Jezusa: winien jest śmierci, bo siebie czyni równym Bogu. Czy jest to jednak prawdziwy powód ich gniewu i agresji, czy raczej dobrze brzmiące w uszach pobożnego Izraelity usprawiedliwienie dla woli mordu swego rozmówcy, ba, tego w kogo się uwierzyło. Myślę, że rozjuszyło ich to, co Jezus powiedział wcześniej o nich. Co to było?


Marian Grabowski
liturgia.pl | 2 kwietnia 2009
https://www.liturgia.pl

 
Zobacz także
Małgorzata Szewczyk
W naszym doskonałym supermarketowym świecie każdego dnia przesuwamy granicę poznania, doświadczenia, czasu i przestrzeni, próbując odnaleźć szczęście, długowieczność i spełnienie. Chodzimy z nosami przy ziemi, szukając wiecznej szczęśliwości tam, gdzie jej nie ma...
 
Agnieszka Czyż-Mańkowska

Rok Jubileuszowy 2025 przebiega pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”. To czas, w którym przeżywamy otaczającą nas rzeczywistość przez pryzmat przemiany, nadziei i podążania drogą odnowienia relacji z Bogiem. To także czas, który skłania nas do powrotu myślami do poprzedniego jubileuszu w 2000 r. – w czasie przełomu wieków, wielkich wydarzeń, rocznic i ważnych podróży.

 
Józef Augustyn SJ
Zauważmy, że na wesele w Kanie Galilejskiej zaproszono najpierw Maryię. A ponieważ była już Maryia, Matka Jezusa, zaproszono także Jezusa i Jego uczniów. Jezus na weselu w Kanie Galilejskiej został zaproszony jako drugi. W ludzkim porządku syn stoi zawsze na drugim miejscu. Pierwsza jest matka. W ludzkim porządku Jezus znajduje się nie tylko na drugim, ale wręcz na ostatnim miejscu. 
 

___________________