logo
Piątek, 25 września 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Uroczystości i Święta - Wszystkich Świętych (1 listopada)

Słowa nadziei dla utrudzonych codziennością
Ks. Piotr Szyrszeń SDS 2008-11-01
Ap 7,2-4.9-14; 1 J 3,1-3; Mt 5,1-12
Nie znajdziemy w Ewangelii nazwy wzgórza galilejskiego, na którym Jezus wypowiedział słowa Błogosławieństw. Miejscem przepowiadania Jezusa jest jakaś góra. Według Ewangelisty Mateusza Jezus „wyszedł na górę” [tym razem] po to, aby nauczać. Ale wiele razy Jezus wychodził na górę: aby się modlić. Góra była niemym świadkiem rozmów Jezusa z Ojcem, jego bycia „twarzą w twarz” z Ojcem. Tym razem góra staje się miejscem spotkania z ludźmi, spotkania „twarzą w twarz” z ich problemami. Góra staje się miejscem głoszenia przez Jezusa nauki, która rodzi się i wypływa ze spotkania Jezusa z Ojcem i nauki, która dotyka samego serca życia słuchaczy.
 
Stajemy dziś, w uroczystość Wszystkich Świętych, wobec Jezusa, który jest w pełni w sprawach Ojca i dlatego jest również w pełni w sprawach ludzi. Bycie w sprawach Ojca nie odrywa go od ludzi, ale do ludzi prowadzi. Bycie całkowicie w sprawach Ojca sprawia, że jest w pełni i całkowicie w sprawach ludzi. Będąc z Ojcem czy z ludźmi Jezus potrafi zapomnieć o sobie, odsunie na dalszy plan spożycie posiłku czy odpoczynek. Jest w pełni w sprawach Ojca i w pełni w sprawach ludzi. Trzeba powiedzieć, że nieszczęściem byłoby, gdyby kontakt z Ojcem niebieskim odrywał mnie od ludzi, gdyby modlitwa stanowiła ucieczkę od ludzi. Ale też nieszczęściem byłoby gdyby kontakt z ludźmi, odrywał mnie od Ojca niebieskiego i sprawiał że zapominam o Bogu.
 
Gdybyśmy wzięli dziś do ręki Ewangelię według św. Łukasza, w której również znajdziemy tekst Błogosławieństw (choć nieco inny od dzisiaj usłyszanego i zapisanego przez św. Mateusza), moglibyśmy przeczytać, że zanim Jezus zaczął wypowiadać błogosławieństwa, wpierw „podniósł oczy na swoich uczniów”. Wypowiadane przez Jezusa słowa Błogosławieństw rodzą się ze spojrzenia na uczniów. Słowa Błogosławieństw opisują codzienność uczniów, dotykają uczuć i stanów, których źródło tkwi w ich codzienności. Te słowa oddają prawdę życia i serca ludzi, stanowią niejako opis ich tożsamości.
 
Kogo i co zobaczył Jezus? Zobaczył Jezus „ubogich w duchu”, tzn. zwyczajnych Izraelitów, którzy nie przechwalają się swoimi osiągnięciami przed Bogiem, nie stają przed Bogiem jak równorzędni partnerzy, którzy mogą Mu stawiać wymagania, ale przychodzą z pustymi rękami gotowymi przyjmować dary Bożej dobroci. Bo Królestwa Bożego nie da się kupić, ale można je otrzymać. Zobaczył Jezus „cichych, łagodnych”, którzy nie stosują przemocy i którzy będąc wielkimi potrafią służyć tym, co otrzymali, bez wywyższania się. Zobaczył Jezus prostych ludzi, którzy pod jarzmem rzymskiego okupanta uprawiają rolę w łzach i w radości obsiewając ją i zbierając plony. Okupanci przychodzą i odchodzą, a oni trwają [dziś powiedzielibyśmy: zmieniają się szefowie i dyrektorzy, a ludzie pracujący na taśmie wciąż trwają na swym stanowisku]. Zobaczył Jezus „tych, którzy się smucą”: co to za smutek? Jest taki smutek, który prowadzi do nawrócenia i stawiania oporu złu – ten smutek uzdrawia i dlatego jest błogosławiony. Ale jest również taki smutek, w którym brak nadziei, w którym brak zaufania miłości i prawdzie, i ten drugi smutek niestety wyniszcza człowieka i rozkłada go od wewnątrz. Zobaczył Jezus tych, którzy „łakną i pragną sprawiedliwości” nie poddając się dyktatowi panujących opinii i zwyczajów, którzy szukają tego co wielkie i niekłamanego dobra, którzy są ludźmi wielkich pragnień, którzy nie zadowalają się tym co jest i nie tłumią w  sobie niepokoju ukazującego większe i trudne dobro, ludzi obdarzonych wrażliwością na Boga i Jego wolę. Zobaczył Jezus „prześladowanych dla sprawiedliwości” – tych, którzy z powodu wierności Bogu i Jego Słowu, Jego przykazaniom i zasadom, są wyśmiewani, odsuwani na margines. Zobaczył Jezus ludzi „czystego serca” i „miłosiernych” (zob. J. Ratzinger-Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, Kraków 2007, s. 65-92).
 
Jezus zobaczył tych ludzi pośród chorych i słabych; zobaczył pośród tych, których dręczyły duchy nieczyste; pośród tych, którzy przyszli do Niego, aby znaleźć uzdrowienie ze swych chorób; pośród wielkiego mnóstwa ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu. W tym kontekście nabiera szczególnego znaczenia werset, który słyszeliśmy tuż przez Ewangelią: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię”. Przyjdź do Mnie! – zaprasza Jezus –, abym mógł na glebę Twojej być może trudnej codzienności rzucić ziarno nadziei, tej nadziei, mocą której będziesz mógł stawić czoło teraźniejszości (por. Benedykt XVI, Spe salvi 1).
 
W obliczu trudnej sytuacji życiowej słuchaczy Jezus wypowiada Słowa nadziei, słowa trudne do rozumienia. I trzeba pamiętać, że wypowiada je Jezus: Jezus nie tylko głosi Błogosławieństwa, On żyje Błogosławieństwami. On sam jest Błogosławieństwami. Spoglądając na Niego możemy zrozumieć, co to znaczy być ubogim w duchu, cichym i miłosiernym, tym który płacze, łaknącym i pragnącym sprawiedliwości, być czystego serca, czyniącym pokój czy prześladowanym i we wszystkim tym odkrywać błogosławieństwo. Błogosławieństwa wypowiada On, który będąc Bogiem uniżył siebie samego i stał się człowiekiem. Błogosławieństwa wypowiada Ten, który przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Błogosławieństwa wypowiada On, którego jak cichego Baranka poprowadzą kiedyś na zabicie. Jezus wypowiadając Błogosławieństwa nie głosi teorii, ale wypowiada swoje doświadczenie życia pociągając tym samym słuchaczy do naśladowania. Nie mówi tak po prostu: „Czyńcie to, co Ja mówię”, On powiada: „Pójdźcie za Mną i Mnie naśladujcie!”. Tak, jak w czasie Ostatniej Wieczerzy, gdy mówił: „Dałem Wam przykład, aby  się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” (por. Jan Paweł II, Homilia na Górze Błogosławieństw, 24 marca 2000 r.).
 
By rozumieć Słowa Błogosławieństw trzeba nam wpatrywać się w Chrystusa, kontemplować Chrystusa. Drogą do ożywienia w sobie nadziei, które one niosą, może być przybliżenie się i wpatrywania się w Maryję, w świętych i błogosławionych i tych, którzy cieszą się chwałą nieba, a nie zostaną może nigdy ogłoszeni tu na ziemi błogosławionymi. Trudne i pełne paradoksów obietnice Błogosławieństw w nich, w ich życiu się wypełniły. Święci i błogosławieni są autentycznymi interpretatorami Błogosławieństw i innych słów Ewangelii. Co oznacza dane słowo Pisma Świętego staje się często i najlepiej zrozumiałe w tych ludziach, których ono porwało bez reszty, którzy tym Słowem żyli, zachowywali je i wypełniali. Treść Słowa odsłania się najlepiej wówczas gdy jest ono przeżyte, a czasem i przecierpiane do głębi. Zapytaj więc św. Maksymiliana Marię Kolbego czy św. Joannę Berettę Mollę o to, co znaczy: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Zapytaj błogosławioną Teresę z Kalkuty, co chciał Jezus powiedzieć na Krzyżu w jednym słowie „Pragnę”. Zapytaj Brata Alberta Chmielowskiego co znaczy sprzedać wiele posiadanych pereł, by wybrać tę jedną najcenniejszą perłę. Zapytaj Wincentego a Paulo co znaczy, że „Jezus przyszedł, ubogim głosić Dobrą Nowinę”. I św. Faustynę Kowalską o to, co znaczy „być miłosiernym, aby miłosierdzia dostąpić”. Błogosławionych polskich Męczenników II wojny światowej pytaj o znaczenie i sens bycia błogosławionym pośród prześladowania dla sprawiedliwości. Na krakowską Skałkę wybierz się do św. Biskupa Stanisława, by zrozumieć wyzwanie zawarte w słowa „Jeśli brat twój zawini, upomnij go…”. Świętych kanonizowanych i niekanonizowanych pytaj o głębokie znaczenie słów Jezusowego Kazania na Górze.
 
W takim kontekście możemy odczytać raz jeszcze słowa z dzisiejszego pierwszego czytania z Księgi Apokalipsy św. Jana Apostoła: „A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”. Życie tych, którzy cieszą się chwałą nieba, nie było sielanką. Przez wiele ucisków szli ku chwale, którą teraz się cieszą. A przede wszystkim otworzyli się na łaskę nadziei, którą daje Jezus - Baranek Zabity i Zmartwychwstały.
 
Jezus staje dziś obok Mnie. Spogląda na moją codzienność. Z tego spojrzenia rodzi się w Jego Sercu słowo – słowo Błogosławieństw, słowo nadziei, słowo obietnic paradoksalnych i trudnych. On, który żyje w bliskości Ojca Niebieskiego potrafi być blisko moich codziennych spraw i nieść nadzieję mi przeżywającemu w codzienności nieraz trudne chwile. Obym wytrwale sprowadzał na poziom swojego serca te osiem trudnych zdań Ewangelii niosących nadzieję. A święci, którzy są pewni, że Jezusowi można i warto zaufać, niech będą naszymi orędownikami.
 
Ks. Piotr Szyrszeń SDS