logo
Środa, 31 sierpnia 2016 r.
imieniny:

Cyrusa, Izabeli, Rajmunda, Bohdan – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji

___________________
 

reklama

Refleksja katolika

Czy cuda nie mogłyby się wydarzać częściej?


Przychodzimy do Pana Boga z prośbami o różne rzeczy. O zdrowie, o pracę, o męża/żonę, o dzieci, o poukładanie różnych trudnych spraw... Przychodzimy do Pana Boga z prośbami, bo... No właśnie? Dlaczego przychodzimy akurat do Niego? Sprawa jest prosta – ponieważ On, Wszechmocny Bóg, jest w stanie wszystkie te nasze prośby spełnić.

Ale kryje się w tym pewne niebezpieczeństwo. Może się bowiem zdarzyć tak, że przyjdziemy do Pana Boga z prośbą o coś, Pan Bóg naszą prośbę spełni, a my sobie pójdziemy. I tyle będzie z naszego spotkania z Wszechmogącym. 

Bardzo łatwo jest – otrzymawszy dar, o który prosiliśmy – skupić się na darze, a nie na Tym, który nam go dał. Zapomnieć o tym, że ten dar do czegoś nas zobowiązuje. Że nie dostajemy go tylko dla siebie, ale także dla innych. 

Łatwo odejść uszczęśliwionym i być szczęśliwym do momentu, w którym znajdziemy kolejną rzecz, której nam brakuje. A zawsze taką znajdziemy. Człowiek wtedy prosi, otrzymuje, ale wciąż nie jest szczęśliwy. Nie jest, bo zapomniał o tym, co najważniejsze. Zapomniał o Tym, który mu to wszystko dał. W spotkaniu z Bogiem dostrzegł tylko to, co otrzymał. 

A Pan Bóg nie czyni cudów tylko po to, by nam się lepiej żyło. Gdyby tak było, to jednym słowem uzdrowiłby wszystkich chorych, zapewnił pokój na świecie, rozwiązał problem głodu i tak dalej. Pan Bóg jest w cudach – można powiedzieć – dość oszczędny w porównaniu do swoich możliwości. 

Pan Bóg czyni cuda po to, by dać nam to, co najważniejsze – Siebie. Pan Bóg czyni cuda, byśmy w Niego uwierzyli, byśmy o Nim opowiadali innym i by Dobra Nowina niosła się na cały świat. 

Kiedy Pan Jezus uzdrowił teściową Szymona z gorączki ta wstała i zaczęła im usługiwać. 

I właśnie o to chodzi w uzdrowieniach, w cudownie spełnionych prośbach, w każdej Bożej interwencji. 

Byśmy wstali i zaczęli służyć Bogu. 

Bo jeśli tego nie zrobimy, to znaczy, że na darmo dostaliśmy dar od Boga i  przegapiliśmy to, co najważniejsze – cud spotkania z Bogiem.

Agnieszka Ruzikowska

at6626.34@gmail.com  

***


Człowiek pyta:


Jakżeż oczy ci się otwarły?
J 9,10

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XLI. O ODRZUCENIU WSZELKICH DOCZESNYCH ZASZCZYTÓW

 
1. Synu, nie zazdrość innym, kiedy widzisz, że są honorowani i czczeni, ty zaś żyjesz w pogardzie i poniżeniu. Wznieś serce ku mnie do nieba, a ludzka wzgarda nie zdoła cię zasmucić.

Panie, jesteśmy ślepi Ne 1,7 i łatwo ponosi nas próżność. Jeżeli naprawdę wejrzę w siebie, widzę, że nie doznałem krzywdy od nikogo, jakież więc mam prawo skarżyć się Tobie?

2. Ale ponieważ często i ciężko grzeszyłem przeciw Tobie, słusznie powstaje przeciw mnie całe stworzenie, sprawiedliwie należy mi się wstyd i pogarda. Tobie zaś sława, cześć i chwała Mdr 5,18; Dn 9,7; Ba 1,15;2,6.

I jeżeli nie nastawię się tak, żeby chętnie przyjmować od każdego wzgardę i odepchnięcie, choćby mnie nawet za nic uważano, nie zdołam nigdy zdobyć pewności i pokoju ducha ani przyjąć wewnętrznego oświecenia, ani zjednoczyć się z Tobą.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

 

Patron Dnia



Św. Józef z Arymatei

Jak pisze św. Jan Ewangelista, Józef z Arymatei "był uczniem [Jezusa], lecz ukrytym z obawy przed Żydami" (por. J 19, 38). Żaden z Ewangelistów nie wspomina o jakichkolwiek kontaktach Józefa z Jezusem czy Jego uczniami. Arymatea była niewielkim miasteczkiem, leżącym ok. 50 km na północ od Jerozolimy.

Józef z Arymatei był członkiem Sanhedrynu, najwyższej władzy żydowskiej w zakresie spraw państwowych, prawnych i religijnych (Łk 23, 50-53; Mt 27, 57-58; Mk 15, 42-46; J 19, 38-42). Św. Łukasz stwierdza, że Józef "nie zgodził się na uchwałę i postępowanie Wysokiej Rady" (por. Łk 23, 51). Ewangeliści Mateusz i Marek, identycznie jak św. Łukasz, stwierdzają, że Józef śmiało poprosił Piłata o ciało Jezusa, kupił płótna, zdjął ciało z krzyża i złożył w grobie, który wykuty był w skale, a na wejście zatoczył kamień. Mateusz dodaje, że był to grób, który Józef wykuł dla siebie (por. Mt 27, 57-60; Mk 15, 42-46).

Według późnośredniowiecznej legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu, arcykapłani na wieść o zmartwychwstaniu Jezusa wtrącili Józefa z Arymatei do lochu. Jezus nie zapomniał jednak oddanej Mu przysługi i po swym zmartwychwstaniu ukazał mu się w więzieniu, przekazując kielich, do którego według jednych Nikodem, a według innych - Józef - zebrał po zdjęciu z krzyża krew, jaka wypływała z ran Jezusa. Był to ten sam kielich, którym Jezus posługiwał się podczas Ostatniej Wieczerzy. Kielich ten, nazwany Graalem, stanowi główny wątek tej legendy. Mówi ona, że Józefa po kilku latach miał uwolnić z więzienia sam cesarz, który zabrał go do Rzymu. Potem wysłał Józefa do Anglii, gdzie kielich niebawem zaginął. Poszukiwali go rycerze króla Artura: Lancelot i Persifal.

Legenda ta posiada kilka wariantów. Według innej wersji, Józef przekazał kielich w spadku swoim synom. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, trafił w ręce patriarchy Jerozolimy, który w 1257 r. ofiarował go królowi Anglii Henrykowi III. Inna legenda utrzymuje, że Józef razem z Łazarzem, Martą i Marią, uciekajac przed prześladowaniami, dopłynęli statkiem do Marsylii, gdzie głosili Dobrą Nowinę o Jezusie. Jeszcze inna legenda ukazuje Józefa w Hiszpanii, dokąd udał się razem ze św. Jakubem Apostołem, który ustanowił go tam biskupem.

W ikonografii św. Józef występuje przeważnie wraz ze św. Nikodemem w scenach zdjęcia z krzyża, złożenia do grobu i opłakiwania Jezusa.


jutro: 

wczoraj
dziś
jutro