logo
Piątek, 01 lipca 2016 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

skrzynka intencji

___________________
 

reklama

Refleksja katolika

W dzisiejszej Ewangelii  czytamy o powołaniu Mateusza. Jezus ujrzał go siedzącego w komorze celnej i rzekł do niego „Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim" (Mt 9, 9).
 
Mateusz mimo wszystko miał ułatwione zadanie. Jezus mu wyraźnie powiedział, że to co robi nie jest jego powołaniem. Może Mateusz sam też dochodził do tego samego wniosku? Być może siedząc w komorze celnej przemyśliwał – tak jak wielu ludzi – czy to co robi, jest tym, czym powinien się zajmować całe życie? Brak pewności paraliżuje ludzkie decyzje i wolę zmiany swojego życia. 
 
I dzisiaj Jezus każdemu z nas mówi, pójdź za Mną. Ale na jakiej drodze mamy iść za Chrystusem?  

Jak rozeznać wolę Bożą w swoim życiu? Przecież nie spotkamy na swojej drodze Jezusa, który tak jak Mateuszowi powie, co on ma robić. Błąd w odczytaniu swojego zawodowego powołania można naprawić. Można przecież zmienić pracę i zawód. W końcu to nie jest istotne. Obecnie coraz więcej ludzi pracuje nie w tej dziedzinie, w której się wykształcili i ukończenie szkoły nie gwarantuje pracy. Trzeba brać wtedy to, co jest do wzięcia na rynku pracy. Natomiast błąd w odczytaniu swojego życiowego, stanowego powołania jest już sprawą bardzo poważną i pod pewnymi względami pomyłką nienaprawialną. Nie można przecież zostawić męża czy żony. Można się rozwieść, ale wtedy człowiek sprzeniewierza się Bogu i stawia w niebezpieczeństwie swoje własne zbawienie. Zawierając związek małżeński czy przyjmując święcenia kapłańskie człowiek stawia się na tej, a nie innej drodze do zbawienia.          

Znana jest historia dwóch młodych kobiet, które radziły się ojca Pio, co do swojego życiowego powołania. Tej, która chciała zostać zakonnicą, święty poradził zawrzeć związek małżeński. A drugiej, która właśnie chciała wyjść za mąż, powiedział, że jej miejsce jest w zakonie.

Pan Bóg się nie myli, my jednak możemy się pomylić i znaleźć się nie na swoim miejscu, jak by to było w przypadku tych dwóch młodych kobiet, gdyby nie usłuchały rady św. ojca Pio. W rezultacie w swoim życiu narobiłyby wiele bałaganu. Aby więc się nie pomylić, należy się dużo modlić, aby właściwie odczytać swoje powołanie, biorąc pod uwagę wszystkie swoje naturalne inklinacje, dyspozycje i zdolności. Po dokonanym wyborze z kolei trzeba się modlić o wytrwanie w powołaniu. Bo cóż za korzyść człowiek odniesie, jeżeli dobrze wybierze, ale w tym nie wytrwa?  
 
diakon Franciszek
diakonfranciszek@gmail.com  

***

Człowiek pyta:

Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?
Mt 19,27

***

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział III, O CZŁOWIEKU DOBRYM I PEŁNYM POKOJU

 
1. Najpierw sam trwaj w pokoju ducha, a potem dopiero możesz na innych promieniować pokojem. Spokojny to więcej niż uczony. Gwałtownik nawet dobro potrafi obrócić na zło, wszystko złe mu się wydaje. Człowiek dobry, pełen pokoju, wszystko na dobre sobie tłumaczy.

Człowiek pełen pokoju nie jest podejrzliwy, zaś wiecznie niezadowolony i rozjątrzony daje się wciągać w przeróżne podejrzenia, sam nie zna spokoju i innym spokoju nie daje.

Mówi, czego mówić nie powinien, a zaniedbuje to, co z większym pożytkiem mógłby robić. Patrzy na to, jak inni powinni postępować, a nie dba o to, co sam czyni. Pilnuj więc najpierw siebie samego, a potem będziesz miał prawo pilnować bliźnich.

2. Potrafisz zręcznie usprawiedliwiać i ubarwiać swoje czyny, ale cudzych usprawiedliwień nie przyjmujesz Ef 4,2. Słuszniej byś zrobił, gdybyś siebie oskarżał, a brata swego usprawiedliwiał.

Jeśli chcesz, aby ciebie znoszono, znoś i ty innych. Uświadom sobie, jak wiele dzieli cię jeszcze od prawdziwej miłości i pokory, która nie potrafi na nikogo się gniewać, nikogo obrażać i tylko siebie obwinia.

To nie sztuka przebywać wśród dobrych i łagodnych, bo to w sposób naturalny wszystkim dogadza, każdy wybiera spokój i lgnie bardziej do tych, co myślą podobnie. Ale umieć żyć nie tracąc wewnętrznego spokoju wśród szorstkich, złośliwych, niezdyscyplinowanych i nieprzyjaznych - to łaska, to dzielność i zasługa.

3. Niektórzy umieją sami trwać w pokoju i z innymi w pokoju obcować. Ale są tacy, którzy ani nie wiedzą, co to pokój, ani innych nie potrafią nim obdarzyć Rz 12,18; 2 Kor 13,11. Ciężko z nimi innym, ale im samym ze sobą najciężej. Choć są też tacy, którzy i sami trwają w pokoju, i starają się innych wprowadzać w stan pokoju.

A przecież pokój taki, jaki możemy osiągnąć w tym nędznym życiu, powinien polegać raczej na pokornej cierpliwości niż na unikaniu cierpienia. Kto umie lepiej cierpieć, osiąga więcej pokoju. Ten jest zwycięzcą nad sobą samym, ten jest panem świata, przyjacielem Chrystusa, dziedzicem nieba.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

 

Patroni Dnia



św. Otton
biskup

Św. Otton urodził się około roku 1060. W młodym wieku był kapelanem na dworze księcia Władysława Hermana. Po powrocie do Niemiec został kanclerzem cesarza Henryka IV, a później biskupem Bambergi. W roku 1124 na prośbę Bolesława Krzywoustego przybył na Pomorze i doprowadził do przyjęcia chrześcijaństwa przez Pomorzan. Umarł 30 czerwca 1139 roku w Bamberdze.
 

również 1 lipca:

św. Teodoryk
opat

Urodzony w drugiej połowie V wieku we Francji, pochodził z przestępczego środowiska. Jego ojciec Marquart zajmował się rozbojem i kradzieżą na drogach, matka też nie była wzorem cnót. Kiedy św. Teodoryk dorósł, został diakonem. Ożenił się co prawda, ale przekonał swoja żonę, aby zrzekła się praw małżeńskich. Św. Remigiusz wyświęcił go na księdza i polecił mu wznieść klasztor na Mont d`Or w pobliżu Reims. Następnie mianował go opatem. Pobożność i gorliwość zakonnika, a także głoszone przezeń nauki spowodowały wiele nawróceń. Wśród nawróconych znalazł się jego własny ojciec, który porzucił swoje nikczemne zajęcie i wstąpił do klasztoru syna, gdzie przebywał aż do śmierci. Za przyczyną św. Teodoryka także pewien dom publiczny został cudownie przekształcony w klasztor żeński. Św. Teodorykowi przypisywano uzdrowienie króla Austrazji, Teodoryka I, który został porażony chorobą oczu, która groziła niechybną śmiercią, jeśli nie zostanie usunięte oko. Zmarł 1 lipca 533roku.


jutro: św. Bernardyna

wczoraj
dziś
jutro