logo
Piątek, 19 stycznia 2018 r.
imieniny:
Erwiny, Henryka, Mariusza, Wulstana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Piątek, 19 stycznia 2018
II tydzień Okresu Zwykłego, II tydzień psałterza 


Wspomnienie obowiązkowe św. Józefa Sebastiana Pelczara – biskupa
Czytania liturgiczne

Piątek. Wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa

Z DNIA
Nowy lekcjonarz: 1 Sm 24, 3-21; Ps 57 (56), 2. 3-4. 6 i 11 (R.: por. 2a); Por. 2 Kor 5, 19; Mk 3, 13-19;
Stary lekcjonarz: 1 Sm 24, 3-21; Ps 57, 2. 3-4. 6 i 11; J 15, 16; Mk 3, 13-19;

ZE WSPOMNIENIA
Stary lekcjonarz: Iz 61, 1-3a.; Ps 89, 2-3. 4-5. 21-22. 25 i 27 (R.: por. 2a); J 15, 15b; J 15, 9-17;
[
biały kolor szat]


(czytania z dnia):
PIERWSZE CZYTANIE (1 Sm 24,3-21)
Dawid oszczędza Saula 

Czytanie z Pierwszej Księgi Samuela.

Saul zabrał trzy tysiące wyborowych mężczyzn z całego Izraela i wyruszył na poszukiwanie Dawida i jego ludzi po wschodniej strome Skał Dzikich Kóz. I przybył Saul do pewnych zagród owczych przy drodze. 
Była tam jaskinia, do której wszedł Saul. Dawid zaś znajdował się wraz ze swymi ludźmi w głębi jaskini. Ludzie Dawida rzekli do niego: „Właśnie to jest dzień, o którym powiedział ci Pan: «Oto Ja wydaję w twe ręce wroga, abyś z nim uczynił, co ci się podoba»”. Dawid powstał i odciął pokryjomu połę płaszcza Saula. Potem jednak zadrżało serce Dawida z powodu odcięcia poły należącej do Saula. Odezwał się też do swych ludzi: „Niech mię broni Pan przed dokonaniem takiego czynu przeciw mojemu władcy i pomazańcowi Pana, bym miał podnieść rękę na niego, bo jest pomazańcem Pana”. Tak Dawid skarcił swych ludzi i nie pozwolił im rzucić się na Saula. 
Tymczasem Saul wstał, wyszedł z jaskini i udał się w drogę. Powstał też i Dawid i wyszedłszy z jaskini zawołał za Saulem: „Panie mój, królu!” Saul obejrzał się, a Dawid rzucił się twarzą ku ziemi oddając mu pokłon. 
Dawid odezwał się do Saula: „Dlaczego dajesz posłuch ludzkim plotkom, głoszącym, że Dawid szuka twej zguby? Dzisiaj na własne oczy mogłeś zobaczyć, że Pan wydał cię w jaskini w moje ręce. Namawiano mnie, abym cię zabił, a jednak oszczędziłem cię, mówiąc: Nie podniosę ręki na mego władcę, bo jest pomazańcem Pana. Zresztą zobacz, mój ojcze, połę twego płaszcza, którą mam w ręku. Przeto że uciąłem połę twego płaszcza, a ciebie nie zabiłem, wiedz i przekonaj się, że we mnie nie ma żadnej złości ani zdrady, ani też nie popełniłem przeciw tobie przestępstwa. A ty czyhasz na życie moje i chcesz mi je odebrać. Niechaj Pan dokona sądu między mną i tobą, niechaj Pan na tobie się pomści za mnie, ale moja ręka nie zwróci się przeciw tobie. Według tego, jak głosi starożytne przysłowie: «Od złych zło pochodzi», ręka moja nie zwróci się przeciw tobie. Za kim to wyruszył król izraelski? Za kim ty gonisz? Za zdechłym psem, za jedną pchłą? Pan więc niech będzie rozjemcą, niech rozsądzi między mną i tobą, niech wejrzy i poprowadzi moją sprawę, niech obroni mnie przed tobą”. 
Kiedy Dawid przestał mówić do Saula, Saul zawołał: „Czy to twój głos, synu mój, Dawidzie?” I Saul zaczął głośno płakać. Mówił do Dawida: „Tyś sprawiedliwszy ode mnie, gdyż świadczyłeś mi dobro, podczas gdy ja wyrządzałem ci krzywdę. Dziś dałeś mi dowód, że mi dobro świadczyłeś, kiedy bowiem Pan wydał mię w twoje ręce, ty mnie nie zabiłeś. Przecież jeżeli kto spotka swego wroga, czy pozwoli na to, by spokojnie dalej szedł drogą? Niech cię Pan nagrodzi szczęściem za to, coś mi dziś uczynił. Teraz już wiem, że na pewno będziesz królem i że w twojej ręce utrwali się królowanie nad Izraelem”. 

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 57,2.3-4.6 i 11)


Refren: Zmiłuj się, Boże, zmiłuj się nade mną. 

Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, *
u Ciebie moja dusza szuka schronienia. 
Chronię się w cieniu Twych skrzydeł, *
dopóki nie minie klęska. 

Wołam do Boga Najwyższego, *
do Boga, który wyświadcza mi dobro. 
Niech ześle pomoc z nieba, niechaj mnie wybawi, +
niech hańbą okryje tych, którzy mnie dręczą. *
Niech Bóg ześle łaskę i miłość. 

Wznieś się, Boże, ponad niebiosa, *
nad całą ziemią Twoja chwała. 
Bo Twoja łaska sięga aż do nieba, *
a wierność Twoja po chmury. 

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 15,16)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, 
abyście szli i owoc przynosili. 


Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Mk 3,13-19)
Jezus wybiera dwunastu Apostołów 

Słowa Ewangelii według świętego Marka.

Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. 
Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy: Synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Oto słowo Pańskie.

 
wczoraj
dziś
jutro
 
Refleksja katolika

Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego


Czego oczekiwali od życia Apostołowie, gdy Pan Jezus ich wybrał?

Może liczyli na to, że dzięki temu dostąpią jakichś zaszczytów?

Może mieli nadzieję, że dokonają czegoś wielkiego?

Że inni będą ich podziwiać?

Nie wiemy. Ewangelia pokazuje jednak wielokrotnie, że nie do końca rozumieli ani na czym polega ich rola, ani tym bardziej – jaki jest sens tego wszystkiego, co robi Pan Jezus.

Można się zatem zastanawiać – czy Pan Jezus na pewno wybrał sobie odpowiednich ludzi? A może – no cóż – nikogo lepszego po prostu nie było?

Tymczasem gdy będziemy dalej śledzić ich losy w Dziejach Apostolskich, nagle zobaczymy, że ci sami ludzie, którzy uciekli spod krzyża nagle nabierają niesamowitej odwagi, głoszą Dobrą Nowinę, nie bojąc się nawet śmierci. 

Co się stało?

Ano stało się to, co się stanie z każdym, kto weźmie swoje powołanie na serio. Pan Bóg bowiem nie powołuje ludzi doskonałych. Powołuje zdecydowanie niedoskonałych, a następnie daje im wszystko to, co potrzebne by mogli dokonać tego, do czego ich powołał.

By mogli tego dokonać… o ile będą chcieli. Nie wystarczy bowiem tylko być powołanym przez Pana Boga. Trzeba jeszcze na to wołanie odpowiedzieć. Jedyną rzeczą, która może rzeczywiście przeszkodzić Panu Bogu jest nasza wolna wola.

Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. (Mt 3, 13)

A oni – przyszli do Niego.

Agnieszka Ruzikowska

at6626.34@gmail.com 

***

Z dzieła św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa
(Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska,
Przemyśl 1924, t. 2, s. 162-166)
 


Pobudki do miłości Boga

Jaka to chwała, jakie szczęście dla nas, iż Pan Bóg pozwala miłować siebie, iż nas przypuszcza do słodkiej poufałości z sobą i przyjaciółmi nawet swoimi nazywa. "Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję". Nie dosyć na tym - Bóg pragnie naszej miłości, nie jakoby jej potrzebował do szczęścia swojego, lecz iż my jej potrzebujemy do szczęścia naszego. On dlatego dał nam serce usposobione do miłości i tego serca żąda od nas jako jedynie miłej ofiary. On też dlatego zesłał Syna swego, aby rzucić na ziemię ogień miłości, mający płonąć na ołtarzach serc ludzkich. Co więcej, Bóg prosi o to serce: "Synu, daj mi serce twoje" i stara się to serce pozyskać, objawiając mu nieskończoną miłość swojego Serca. Stąd, gdziekolwiek się człowiek obróci, wszędzie widzi miłość Bożą, wszędzie potrąca o miłość; a świat cały widzialny i niewidzialny woła do niego ustawicznie tajemniczym głosem: Człowiecze, miłuj Boga.

Lecz ponieważ człowiek zbyt często na ten głos nie zważa, przeto Bóg daje mu osobne przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem". I któż by Ciebie nie miłował, Miłości Istotna?!

Miłować winniśmy Pana Boga, bo On jest miłości naszej najgodniejszy jako Najwyższa Doskonałość, choćby nie było żadnej nagrody dla tych, którzy Go miłują. Bóg – mówi św. Tomasz z Akwinu – jako najwyższa Prawda, jest pierwszym przedmiotem poznania dla naszego rozumu; jako najwyższe Dobro, pierwszym przedmiotem miłości dla naszego serca. Jeżeli więc każde dobro istotne zasługuje na naszą miłość, o ileż więcej Dobro najwyższe i Źródło wszelkiego dobra. 
 
Miłować winniśmy Pana Boga, bo On jest Stwórcą najmiłościwszym, Panem najłaskawszym, Ojcem najtroskliwszym, a więc słuszna, aby stworzenia miłowały swego Stwórcę, słudzy swojego Pana, dzieci swojego Ojca. 
 
Miłować winniśmy Pana Boga, bo On dał nam Syna swego Jednorodzonego, który przyjąwszy naturę ludzką stał się Bratem, Mistrzem, Zbawcą, Królem, Ojcem, Pasterzem, Przyjacielem i Oblubieńcem dusz naszych. On też w jedności z Ojcem i Duchem Świętym umiłował nas pierwszy, i to miłością wieczną, jak sam powiedział: "Ukochałem cię odwieczną miłością"; miłością najtkliwszą, wobec której miłość wszystkich matek jest niczym; miłością najhojniejszą, bo posuniętą aż do ofiary z siebie; miłością tak wielką, jak Bóg sam, więc nieskończoną.
 
Jeśli chcesz poznać ogrom tej miłości, rozważaj dzieła Boże, spełnione dla człowieka, a mianowicie trzy wieczne pomniki miłości: żłóbek, krzyż i ołtarz. Szczególnie stań pod krzyżem i przypatrz się miłości Ukrzyżowanego, przypatrz się Ukrzyżowanemu. Stań przed Przenajświętszym Sakramentem i rozważ to niezmierne wyniszczenie się Boga utajonego, tę ogromną ofiarę z siebie, to całkowite oddanie się człowiekowi z miłości bez granic. Wniknij potem do Serca Jezusowego i przypatrz się Jego miłości. Zaprawdę, żaden rozum nie zdoła pojąć, jak wielki płomień trawi to Serce Najmiłościwsze. Gdyby Mu było polecone nie raz, ale tysiąc razy za nas umrzeć, albo za jednego człowieka to samo wycierpieć, co wycierpiał za wszystkich, miłość Jego byłaby tę śmierć tysiąckrotną chętnie przyjęła i tyle cierpiała dla jednego, ile dla wszystkich. Gdyby było potrzebne, aby Pan zamiast trzech godzin aż do sądnego dnia na krzyżu wisiał, miłość Jego niewyczerpana i to byłaby spełniła. A więc Jezus więcej nas miłował, aniżeli dla nas wycierpiał. 
 
O miłości Boga mojego, jakżeś ty była nieporównanie większa, aniżeliś się objawiła na zewnątrz. Te niewysłowione cierpienia i rany są dowodem wielkiej miłości, lecz nie objawiają całego jej ogromu, bo ona wewnątrz się raczej zamknęła, aniżeli objawiła na zewnątrz. Była to iskra wielkiego ognia, kropla z bezdennego morza miłości. Ta miłość doszła do szczytu w Przenajświętszej Tajemnicy Ołtarza. Któż by więc nie miłował Boga miłości?

***

Człowiek pyta:

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?

Ps 130,3

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XLI. O ODRZUCENIU WSZELKICH DOCZESNYCH ZASZCZYTÓW
 

1. Synu, nie zazdrość innym, kiedy widzisz, że są honorowani i czczeni, ty zaś żyjesz w pogardzie i poniżeniu. Wznieś serce ku mnie do nieba, a ludzka wzgarda nie zdoła cię zasmucić.

Panie, jesteśmy ślepi Ne 1,7 i łatwo ponosi nas próżność. Jeżeli naprawdę wejrzę w siebie, widzę, że nie doznałem krzywdy od nikogo, jakież więc mam prawo skarżyć się Tobie?

2. Ale ponieważ często i ciężko grzeszyłem przeciw Tobie, słusznie powstaje przeciw mnie całe stworzenie, sprawiedliwie należy mi się wstyd i pogarda. Tobie zaś sława, cześć i chwała Mdr 5,18; Dn 9,7; Ba 1,15;2,6.

I jeżeli nie nastawię się tak, żeby chętnie przyjmować od każdego wzgardę i odepchnięcie, choćby mnie nawet za nic uważano, nie zdołam nigdy zdobyć pewności i pokoju ducha ani przyjąć wewnętrznego oświecenia, ani zjednoczyć się z Tobą.


Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

KRÓLESTWO BOŻE GWAŁT CIERPI

Niebo samo nie spadnie, trzeba je osiągnąć;
I Pan Bóg sam nie zstąpi, potrzeba Go ściągnąć.

Adam Mickiewicz

***

Nie polegaj na pamięci – zapisuj.
 

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia' 
wczoraj
dziś
jutro
 
Komentarz liturgiczny

Wolność dzieci Bożych

Powołanie to zawsze spotkanie dwóch wolności. Jezus wybrał na swoich uczniów tych, których sam chciał, a oni sami poszli za Nim. Wolność Boga spotkała się z ludzką wolnością. Szukając woli Bożej w swoim życiu, warto o tym pamiętać. Zdarza się przecież, że skłonni jesteśmy przyjmować wolę Bożą raczej jako wyrok, bolesną konieczność i sytuację bez wyjścia niż pełen miłości plan kogoś, kto pragnie wyłącznie naszego dobra. Bóg stworzył nas wolnymi i zawsze szanuje naszą wolność. Prowadzi nas do siebie w Chrystusie nie jako niewolników, lecz jako przyjaciół.

Ty, Panie, wyzwalasz człowieka z niewoli grzechu i egoizmu. Spraw, abym w swoim życiu postępował jak człowiek wolny.


Rozważania pochodzą z książki
Jarosław Krawiec OP
Edycja Świętego Pawła
www.edycja.pl
 
  
wczoraj
dziś
jutro
 
Refleksja maryjna

"Theotókos" sprawczyni jedności

 

Boża Rodzicielka, Theotókos, jest tytułem, do którego powinniśmy zawsze wracać, odróżniając go, jak słusznie czynią to ortodoksi, od całego niekończącego się ciągu innych imion i tytułów maryjnych. Gdyby określenie to zostało uznane z całą powagą przez wszystkie Kościoły i było szanowane w swej istocie, a nie tylko uznawane z racji prawa w dogmatyce, wystarczyłoby stworzyć fundamentalną jedność wokół Maryi, której osoba, zamiast między chrześcijanami stwarzać podziały, stałaby się, po Duchu Świętym, najważniejszym czynnikiem jedności ekumenicznej, Tą, która pomaga "zgromadzić w jedno wszystkie rozproszone dzieci Boga" (por. J 11, 52). Kościołom protestanckim, nie uznającym Maryi - Matki Boga (też z naszej winy), chciałbym powtórzyć - pomimo ogromnej różnicy jaka jest między Maryją i Duchem Świętym - to, co wykrzyknął święty Grzegorz Nazanceńczyk: aby swych współżyjących popchnąć do pokonania wszelkich wątpliwości i wahań, jakie ich ogarnęły, gdy głosili pełnię boskości Ducha Świętego: "Jak długo jeszcze będziemy się starali przemilczeć prawdę? Nadeszła chwila, aby wypowiedzieć ją w pełnym świetle, aby błyszczała we wszystkich Kościołach, we wszystkich duszach, w całym świecie".

R. Cantalamessa


teksty pochodzą z książki: "Z Maryją na co dzień - Rozważania na wszystkie dni roku"
(C) Copyright: Wydawnictwo SALWATOR,   Kraków 2000
www.salwator.com

wczoraj
dziś
jutro
 

O Wszechmogący, Ty sam jesteś Panem, Tyś najwyższy. Wspomagaj mnie mocną ręką, bez Ciebie nic nie potrafię.

 

Z ‘Dziennika Duchowego' Sługi Bożego ks. Franciszka Jordana (1848-1918),
Założyciela Salwatorianów i Salwatorianek

Modlitwa na dziś

Wszechmogący, wieczny Boże, w Trójcy Świętej Jedyny, wielbię Cię i dzięki Ci składam za łaski udzielone św. Józefowi Sebastianowi, którego natchnąłeś gorącym nabożeństwem do Najświętszego Serca Jezusowego i Niepokalanej Dziewicy Maryi. Spraw, abym za jego przykładem ukochał(a) to Boskie Serce i aby Ono stało się dla mnie źródłem uświęcenia i pociechy. Za przyczyną św. Józefa Sebastiana wysłuchaj moją modlitwę i udziel mi łask, o które Cię proszę. Amen.

***

Św. Józef Sebastian Pelczar, Modlitwa krzyża

Za przykładem Twoim, o Matko Bolesna czczę krzyż Chrystusowy,
Bo ten krzyż jest ołtarzem,
Na którym ten najwyższy Kapłan dokonał ofiary za zbawienie ludzi;
Krzyż jest kluczem
Którym ten Zbawca Najświętszy otworzył niebo,
Krzyż jest katedrą,
z której ten Mistrz Najmądrzejszy przemawia do świata;
Krzyż jest chorągwią,
która ten Wódz Naczelny rozwinął,
A zarazem mieczem, który pokonał zły świat i szatana.
Z miłości do Ciebie Jezu, chciałbym również ukochać mój krzyż,
Ale jakże ja jestem niepodobny do Ciebie!
Tyś dla mnie dźwigał ciężki krzyż,
a ja uciekam nawet od lekkich krzyżyków



Patron Dnia



św. Józef Sebastian Pelczar
 
biskup


Święty Józef Sebastian Pelczar urodził się 17.01.1842 r. w Korczynie k. Krosna. Wychowany w atmosferze religijnej, wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu i 17.07.1864 r. przyjął święcenia kapłańskie. Po studiach odbytych w Rzymie był wykładowcą teologii pastoralnej i prawa kościelnego w Seminarium, a w latach 1877-1899 profesorem i rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W trosce o najbardziej potrzebujących oraz o rozszerzenie Królestwa Serca Bożego w świecie założył w 1894 r. Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. Był gorącym czcicielem Najświętszego Sakramentu, Serca Jezusowego i Matki Bożej, czemu dał wyraz w bogatej pracy pisarskiej i kaznodziejskiej.

W 1899 r. został biskupem pomocniczym, a w 1900 r. ordynariuszem diecezji przemyskiej. Jako gorliwy arcypasterz dbał o świętość diecezji. Był mężem modlitwy, z której czerpał natchnienie i moc do pracy apostolskiej. Ubodzy i chorzy byli zawsze przedmiotem jego szczególnej troski. Po pracowitym życiu zmarł w opinii świętości 28.03.1924 r. w Przemyślu.

Papież Jan Paweł II w dniu 2 czerwca 1991 r. w Rzeszowie wyniósł Go do chwały błogosławionych, a 18 maja 2003 r. w Rzymie zaliczył Go w poczet Świętych. .

jutro: św. Sebastiana

wczoraj
dziś
jutro