logo
Sobota, 27 sierpnia 2016 r.
imieniny:

Cezarego, Małgorzaty, Moniki – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji

___________________
 

reklama

Sobota, 27 sierpnia 2016
XXI tydzień Okresu Zwykłego, I tydzień psałterza

Wspomnienie obowiązkowe św. Moniki



Czytania liturgiczne

Sobota. Wspomnienie św. Moniki.

Czytania z dnia:
1 Kor 1, 26-31; Ps 33 (32), 12-13. 18-19. 20-21 (R.: por. 12b); Por. Ef 1, 17-18; Mt 25, 14-30

albo czytania ze wspomnienia:
Syr 26, 1-4. 13-16; Ps 131 (130), 1. 2-3; J 8, 12b; Łk 7, 11-17;


(czytania z dnia) 
PIERWSZE CZYTANIE  (1 Kor 1,26-31)
Chrystus stal się dla nas mądrością

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu. Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby jak napisano, „w Panu się chlubił ten, kto się chlubi”.

Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 33,12-13.18-19.20-21)


Refren: Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, *
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie. 
Pan spogląda z nieba, *
widzi wszystkich ludzi. 

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy czekają na Jego łaskę. 
Aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana, *
On jest naszą pomocą i tarczą. 
Raduje się w Nim nasze serce, *
ufamy Jego świętemu imieniu.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Por. Ef 1,17-18)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa 
przeniknie nasze serca swoim światłem, 
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania. 


Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA  (Mt 25,14-30)
Przypowieść o talentach

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
„Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczai się rozliczać z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana».
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».
Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności : tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»”.

Oto słowo Pańskie.
 

 
wczoraj
dziś
jutro
 
Komentarz liturgiczny

Przypowieść o talentach  
(Mt 25,14-30)


Możemy się tłumaczyć, że tak słabo zostaliśmy przez Boga wyposażeni, jakiś tam jeden marny „talent” cudu nie uczyni… Możemy mówić, że za mało nas Bóg obdarza swoją łaską, abyśmy mogli postępować w wierze. Możemy tkwić w tej gnuśności, albo zaryzykować i zainwestować w to, co się otrzymało. A to, co się otrzymało okaże się wówczas czymś znacznie większym, niż z początku uważaliśmy. 
 
Powiedział Pan – wystarczy Wam mojej łaski – abyście mogli „rozwinąć skrzydła wiary”.

Anna
orlimada@gmail.com
 
wczoraj
dziś
jutro
 
Refleksja katolika
Jesteś wybrany! Porzuć skargi i zazdrość, która męczy cię od środka, kiedy ci się wydaje, ze inni mają lepiej… To jest tylko złudzenie, pokusa złego ducha!
 
Każdy dostał od Boga pewien kapitał. Tyle, ile mógł udźwignąć. Jeden 5 talentów, drugi 2, inny 1. Ten, który dostał 1 talent, w ogóle nie pomyślał o tym, co mógłby z nim zrobić, tylko zareagował agresją na powierzone mu zaufanie… Żal człowieka... Bo zmarnował okazję do własnego rozwoju (zob. Mt 25,14-30).
 
Popatrz – jak zaprasza św. Paweł Apostoł – na swoje powołanie. Tu nie chodzi o jakieś niezwykła dary. Dar Boży najpiękniej lśni w człowieku, który jest ubogi – nie ma nic innego (por. 1 Kor 1,26-31).
 
„Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem!”
(Ps 33,12)
 
Anna-Irena, Kraków
czytelny@poczta.fm
***

Z księgi Wyznań św. Augustyna, biskupa
(księga 9, 10-11)
Dotykamy Mądrości wiekuistej

Gdy zbliżał się dzień, w którym miała odejść z tego świata, dzień, który Ty znałeś, my zaś nie znaliśmy, zdarzyło się - jak sądzę - dzięki niezbadanym Twym wyrokom, że znajdowaliśmy się razem, wsparci o okno wychodzące na ogród domu, w którym zamieszkaliśmy. Było to blisko Ostii, gdzie z dala od zgiełku, po trudach długiej drogi, nabieraliśmy sił do podróży morskiej. Rozmawialiśmy ze sobą z ogromną serdecznością i "zapominając o tym, co przeszłe, i kierując się ku przyszłości", zastanawialiśmy się w świetle Prawdy, którą Ty jesteś, na czym polega życie świętych, to życie, którego "oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie wstąpiło". Chłonęliśmy sercem niebiańskie strumienie wypływające z Twojego źródła, ze źródła życia, które jest w Tobie.

Mówiłem o tych sprawach, chociaż nie w ten sposób i nie tymi dokładnie słowami, ale, o Panie, Ty wiesz, że w owym dniu, gdy tak rozmawialiśmy, a w miarę wypowiadanych słów świat wraz ze wszystkimi przyjemnościami tracił dla nas znaczenie, powiedziała: "Mój synu, co do mnie, to żadna rzecz nie cieszy mnie na tym świecie. Co tu jeszcze czynię i po co jestem, nie wiem. Niczego już nie spodziewam się na tym świecie. To jedno zatrzymywało mnie dotąd, że chciałam, zanim umrę, widzieć cię chrześcijaninem katolikiem. Bóg szczodrzej mnie obdarował, bo zobaczyłam, że wzgardziwszy powabami świata, stałeś się Jego sługą. Na cóż więc jestem jeszcze tutaj?"

Nie przypominam sobie dokładnie, co jej odpowiedziałem. Tymczasem po pięciu dniach, albo może trochę więcej, leżała w gorączce. Kiedy chorowała, zdarzyło się któregoś dnia, że straciła przytomność i nie rozpoznawała obecnych. Przybiegliśmy, ale szybko odzyskała świadomość, popatrzyła na stojącego obok brata i mnie i powiedziała do nas, jakby zapytując: "Gdzie byłam?"

Potem spoglądając na nas zasmuconych, powiedziała: "Tutaj pochowacie swoją matkę". W milczeniu powstrzymywałem łzy. Mój brat powiedział parę słów wyrażając pragnienie, aby nie umarła na obczyźnie, ale wśród swoich. Usłyszawszy to, zaniepokoiła się, i karcąc wzrokiem za takie myśli powiedziała patrząc na mnie: "Posłuchaj, co mówi". A potem do nas obydwóch: "Ciało złóżcie gdziekolwiek; z tym się nie kłopoczcie; o jedno tylko proszę, abyście wszędzie, gdzie będziecie, pamiętali o mnie przy ołtarzu Pańskim". Wymówiwszy z trudem te słowa, zamilkła. Choroba zaś postępowała wzmagając cierpienia.

***

Człowiek pyta:

Czyż niesłusznie mówimy, że jesteś Samarytaninem i jesteś opętany przez złego ducha?
J 8,48

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XXXVII. O CZYSTYM I ZUPEŁNYM WYRZECZENIU SIĘ SIEBIE DLA OSIĄGNIĘCIA WEWNĘTRZNEJ WOLNOŚCI


1. Synu, zgub siebie, a odnajdziesz mnie. Trwaj nie mając nic i nie przedsiębiorąc niczego, a zawsze na tym zyskasz. Bo dodana ci będzie jeszcze większa łaska, skoro tylko wyrzekniesz się siebie, ale wyrzekniesz się nieodwołalnie. Panie, ile razy mam się wyrzec siebie i w jaki sposób siebie porzucić? Zawsze i w każdej chwili, i w małych rzeczach, i w dużych. We wszystkim bez wyjątku chcę, abyś stał się ze wszystkiego ogołocony dla mnie.

W przeciwnym razie jakże mógłbyś do mnie należeć, a ja do ciebie, gdybyś nie był całkowicie wolny, rezygnując ze swojej woli w sprawach ducha i ciała? Im szybciej to uczynisz, tym lepiej dla ciebie, im pełniej i szczerzej, tym więcej zyskasz w moich oczach i tym więcej osiągniesz.


2. Są tacy, którzy wprawdzie wyrzekają się siebie, ale z jakimś jednym zastrzeżeniem, bo niezupełnie ufają Bogu, wiec chodzą koło swoich spraw. Inni znowu najpierw oddają wszystko, ale potem stanąwszy przed jakąś próbą, wracają do swego, i dlatego tak trudno im się doskonalić.

Ci nie osiągną prawdziwej wolności, czystości serca i uszczęśliwiającej łaski mojej przyjaźni, dopóki nie wyrzekną się siebie zupełnie i nie będą składać z siebie ofiary codziennie, bo bez tego nie ma i być nie może owocnego zjednoczenia z Bogiem.


3. Mówiłem ci już często i jeszcze raz powtórzę: Porzuć siebie, zrezygnuj z siebie, a dostąpisz wielkiego pokoju ducha. Oddaj wszystko za wszystko, niczego nie wymagaj, niczego nie żądaj, trwaj we mnie szczerze i niewzruszenie, a ja będę z tobą. Staniesz się wolny w sercu, a ciemność cię nie przygniecie Ps 139(138),11.

O to się staraj, o to proś, tego pragnij, abyś zdołał uwolnić się od wszelkiego posiadania i nagi mógł iść za nagim Jezusem, umrzeć dla siebie, a dla mnie żyć wiecznie. Wtedy rozwieją się wszystkie próżne rojenia, niepokoje i zbyteczne troski. Zniknie lęk nadmierny, a niedobra miłość uwiędnie.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

wczoraj
dziś
jutro
 
Refleksja maryjna

Cześć Ojców Kościoła dla Maryi

 

Jeśli tak silna była wiara Ojców Kościoła w Maryję, to nie powinniśmy się dziwić, że w krótkim okresie przekształciła się ona w pobożność. Żadnego zdziwienia nie budzi fakt, że ich język nie zachował miary, kiedy określenie "Matka Boga" zostało zatwierdzone jako formalna granica pewności. Nie dziwi więc fakt, że z upływem czasu określenie to ciągle się umacniało, że tylko w długim okresie czasu mogła zrealizować się pełnia jego znaczenia.

I rzeczywiście nurt myśli w pierwszych wiekach miał tendencje (z rzadkimi wyjątkami) do wywyższania Maryi i pogłębiania Jej kultu, a nie ograniczania go. Bardzo rzadko ktoś miał odwagę krytykować oddawaną Jej cześć. Gdy jednak zaistniała taka sytuacja, jeden z Ojców Kościoła wzburzał się gorliwie, żeby nie powiedzieć agresywnie, przeciw obrażającemu.

I tak to święty Girolamo zwymyślał Elvidio; święty Epifanio oskarżył Apolinarego; święty Cyryl - Nestora, a święty Ambroży - Bonoso. Każda obraza uczyniona Maryi przez pojedynczych przeciwników powodowała eksplozję jeszcze bardziej wzniosłych uczuć, jakimi chrześcijanie Ją obdarzyli.

J. H. Newman

teksty pochodzą z książki: "Z Maryją na co dzień - Rozważania na wszystkie dni roku"
(C) Copyright: Wydawnictwo SALWATOR,   Kraków 2000
www.salwator.com

wczoraj
dziś
jutro
 

Święta Magdalena z Pazzi miała objawienie, podczas którego powiedziano jej, iż dziękczynienie czyni duszę zdolną do przyjmowania wspaniałomyślności Odwiecznego Słowa.

Z ‘Dziennika Duchowego' Sługi Bożego ks. Franciszka Jordana (1848-1918),
Założyciela Salwatorianów i Salwatorianek
 

Modlitwa na dziś

Boże, pocieszycielu strapionych, który przyjąłeś łzy św. Moniki jako okup za nawrócenie jej syna św. Augustyna, spraw, abyśmy dzięki niej dostąpili skruchy za nasze grzechy i łaski Twojego przebaczenia.
Amen.



Patron Dnia



Św. Monika
 
wdowa, patronka matek

 

Św. Monika, urodzona w Tagaście, w Północnej Afryce, około roku 330, poślubiła poganina o gwałtownym charakterze, którego u schyłku jego życia pozyskała dla wiary chrześcijańskiej swoją łagodnością i cierpliwością. Odtąd główną jej troską stało się nawrócenie syna Augustyna, który uległ wpływom heretyków i prowadził grzeszne życie. Swoimi łzami i modlitwami wyprosiła nawrócenie syna, który z czasem został biskupem i jednym z wielkich doktorów Kościoła. Św. Monika dożyła jego chrztu i wkrótce potem umarła w Ostii w 387 roku. Jest wzorem żony i matki chrześcijańskiej, która troszczy się również o dobro duchowe rodziny. 

jutro: św. Augustyna

wczoraj
dziś
jutro