logo
Poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy mogę upomnieć grzeszących takimi słowami?
Autor: Krystian (---.proflink.pl)
Data:   2017-08-11 20:38

Np. "Nie przeklinaj" "Nie wzywaj Pana/Boga", upominać tak półżartem np, ktoś w grze wezwie Boga a ja napisze "Nie wzywaj Boga bo przegramy" czy cos takiego...

 Re: Czy mogę upomnieć grzeszących takimi słowami?
Autor: Franciszka (---.146.42.228.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2017-08-11 22:59

Czemu ma służyć zdanie: "Nie wzywaj Boga bo przegramy"? Czy ty czasem nie chcesz straszyć ludzi, wykorzystując do tego Pana Boga? Przecież w ten sposób nie nawrócisz nikogo. Jeśli chcesz ewangelizować, to rób to raczej na przykładzie własnego życia. Straszenie może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego. Zrazisz sobie kolegów.

 Re: Czy mogę upomnieć grzeszących takimi słowami?
Autor: Krystian (---.proflink.pl)
Data:   2017-08-12 14:31

To jest bardziej takie upomnienie półżartem, ale wydaje mi się, że rozumieją o co mi chodzi :) Przecież jakbym im mówił przykazania Boże słowo w słowo to uznali by mnie za jakiegos sztywniaka.

 Re: Czy mogę upomnieć grzeszących takimi słowami?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2017-08-12 16:41

Biorąc pod uwagę prawdopodobny wiek kolegów oraz ich prawdopodobną niedojrzałość, nie ryzykowałabym żadnych upomnień półżartem. Mogą nie zrozumieć i ośmieszysz w ich oczach Pana Boga, jako sprawcę przegranych. Panu Bogu to nie zaszkodzi. Im - może, gdy otrzymają zafałszowany obraz.
A poza tym wybacz, ale kolejny raz okazuje się, że brak Ci odwagi cywilnej. Bałeś się mówić prawdę ortodontce. Teraz boisz się opinii kolegów. Może lepiej najpierw popracować nad sobą (nie w internecie), a dopiero potem brać się za upominanie kolegów?

 Re: Czy mogę upomnieć grzeszących takimi słowami?
Autor: Dorkas (---.centertel.pl)
Data:   2017-08-12 17:46

Hmmm... Myślę, że akurat wzywanie Boga prowadzi do wygranej :-) Choć niekoniecznie wygranej tak jak to my rozumiemy, tylko przez pozór klęski jakim jest Krzyż...

Myślę, że to piękne, że troszczysz się o bliźnich. I piękne pragnienie by inni szanowali i kochali Boga. Nie znam Cię, więc poniżej zamieszczę tylko kilka uwag, które mam nadzieję, że okażą się pomocne w Twoich poszukiwaniach. Tak czy inaczej myślę, że odpowiedź prędzej czy później znajdziesz w swoim sercu.

Tak myślę, że trudno jest upominać bliźnich. Czy można pół żartem? Wszystko można. Tylko co przynosi korzyść temu kogo upominamy. Jak rozumie On to co mówi? Czy mówienie przykazań słowo w słowo to sztywniactwo? Czy pisząc o sztywniactwie myślisz o tym jak wypadniesz w oczach innych? Czy też chodzi Ci o to jak inni zrozumieją Twój przekaz i czy to co chcesz im powiedzieć dotrze do nich? Czy upominam dla upominania? Czy upominam dla dobra drugiego? Jak upomnieć by ta osoba zrozumiała co jest ważne, a nie zamknęła się w sobie urażona?

Wydaje się, że sposób upominania zależy od okoliczności, indywidualnej relacji. A też od tego jaką ten ktoś ma relację z Bogiem i czy ją w ogóle ma. Powinność wynika z miłości. Jeśli kocham Boga to nie chcę Go ranić i staram się zachowywać przykazania. I ufam, że to co On proponuje jest moim szczęściem, jest dla mnie dobre, choć niekoniecznie łatwe i przyjemne. Tak jak z kochanymi ludźmi. Jeśli kogoś kocham to staram się go nie ranić. A jeśli Boga nie kocham to powiedzenie mi o przykazaniu takim czy innym nie wydaje się by przemówiło. Do mnie w każdym razie na pewno nie. W takim razie początkiem byłoby stworzenie przestrzeni by dana osoba Boga poznała, by otworzyła się na Niego i poznała Jego Miłość. A On już będzie działał w niej.

Myślę, że nie da się tu wskazać recepty. Z wyjątkiem jednej: Miłość. Gdy zwracamy komuś na coś uwagę, musi być w tym miłość. Nawet jeśli mam rację to co z tego, pytanie gdzie w tym co mówię jest miłość. I ważne by tej prawdy Ewangelii którą chcemy nieść samemu nie zniekształcić.

Kiedyś wydawało mi się, że mówienie o świadectwie życia to takie omijanie problemu. Dziś widzę to inaczej. To co może wpłynąć na nawrócenie drugich to przede wszystkim jak żyjemy. Autentyczność. Życie Ewangelią na co dzień. To piękna i wymagająca wyprawa. Prawdziwa przygoda. Na pewno nie da się nudzić. Nie wyklucza mówienia o Bogu i niesienia Go do innych słowami. Ale myślę, że to jest bardzo ważne.

I jedna ważna rzecz. Często gdy szukamy odpowiedzi, to oprócz pytania Kościoła czyli nas braci i sióstr w wierze, którzy tak samo jesteśmy w drodze do Niego, to możemy jeszcze zanieść to nasze pytanie na modlitwie do Boga. Choćby w prostych słowach: Panie Boże co robić w tej sytuacji? Szukanie odpowiedzi na modlitwie. Nie wiem jakie masz doświadczenia z czytaniem Pisma Św. Ale zachęcam. I nie tyle do czytania co do medytacji np. w formie Lectio Divina. W internecie jest mnóstwo stron, więc na pewno jeśli będziesz chciał to znajdziesz. Być może to nie czas na tą formę modlitwy. A może czas. To Ty będziesz wiedział. A piszę o tym bo w Jego Słowie są odpowiedzi na nasze życiowe pytania.

I jeszcze co możemy to modlić się za tych, których chcemy upomnieć lub których upominamy. Modlitwa ma wielką moc. Choć nie wiem jak Tobie, mnie kiedyś wydawało się to takim pobożnym gadaniem. Zmieniłam zdanie.

Powodzenia w poszukiwaniach. Niech Jego Duch Cię prowadzi. :-)

 Re: Czy mogę upomnieć grzeszących takimi słowami?
Autor: Izabella (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2017-08-20 16:33

Miałam podobne do Krystiana pytania, zadałam je swojemu spowiednikowi.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: