logo
Sobota, 18 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Bogusława, Bronisława, Ilony, Heleny, Agapita – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Jeżeli twoje oko jest powodem grzechu…
 
Czasami mam wrażenie, że w dobrym tonie jest być wobec siebie bardzo pobłażliwym.
 
– Ja się po prostu nie mogę zmusić do rannego wstawania – mówi koleżanka. – Próbowałam już różnych metod, ale dzień w dzień nastawiam budzik na milion drzemek…
 
– Jak zmotywować się do pracy, kiedy się tak strasznie nie chce? – pyta ktoś na forum.
 
– Nie powinnam jeść słodyczy, ale…
 
Kiedy się w takich sytuacjach zaproponuje, że można przecież wstać z łóżka mimo niechęci, zabrać się do pracy mimo braku motywacji i po prostu tych słodyczy nie jeść – wszyscy się oburzają. Bo przecież – to nie takie łatwe, nie da się rady, to za trudne, pokusy zbyt silne i tak dalej.
 
Wszystkie te wymówki i usprawiedliwienia maskują jedno – że nie chce nam się tak naprawdę wziąć się w garść.
 
Pół biedy kiedy dotyczy to drobnych spraw, ale zazwyczaj jest tak, że kiedy brakuje nam silnej woli w drobnych sprawach, to wcale nie jest lepiej w sprawach poważniejszych.
 
Ilu grzechów moglibyśmy uniknąć gdybyśmy mieli wystarczająco silną wolę…
 
W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Pan Jezus mówi o bardzo radykalnym podejściu do grzechów – mówi o tym, żeby się pozbywać wszystkiego, co jest dla nas powodem do tego grzechu – nawet jeśli jest to ręka czy oko. Bo lepiej żyć bez tego – i żyć wiecznie, niż trafić do piekła.
 
Słowa te brzmią bardzo radykalnie i nawet przerażająco dopóki nie uświadomimy sobie, czym jest grzech. Bo nam się czasem wydaje, że z grzechem to tak jak z tym rannym wstawaniem – fajnie by było, jakby się rano wstało, ale jak się nie uda – to o ile nie spieszymy się na samolot czy pociąg (a wtedy jakoś nie mamy problemu z tym żeby wstać…) to w sumie nic się takiego strasznego nie stanie. Tymczasem grzech pozbawia nas życia. Tego w przyszłości, ale też i tego tu i teraz – człowiek, który grzeszy, nie żyje taką pełnią życia, jaką przeznaczył dla nas Bóg.
 
I trzeba zrobić wszystko – naprawdę wszystko – by grzechu uniknąć.
 
Dlatego czasem warto powalczyć nawet w takich nieważnych sprawach. Nieważne sprawy – nie są tak istotne, ale pomagają nam ćwiczyć silną wolę. A silna wola to dobry oręż w walce z pokusami. 
Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com 

Patron Dnia


bł. Sancja Szymkowiak
 
dziewica

Siostra Sancja (Janina Szymkowiak) urodziła się 10 lipca 1910 roku w Możdżanowie w rodzinie głęboko religijnej. Wykształcenie średnie zdobyła w Ostrowie Wielkopolskim; następnie studiowała na Uniwersytecie Poznańskim filologię romańską, apostołując gorliwie wśród młodzieży. Od młodych lat pragnęła poświęcić swe życie Bogu. W 1934 roku wyjechała do Francji i podczas pielgrzymki do Lourdes podjęła decyzję wstąpienia do Zgromadzenia Oblatek Najśw. Serca Jezusowego w Montluçon. Pod naciskiem rodziny wróciła do kraju.

W 1936 roku wstąpiła do Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej "Serafitek". Jej życie, na pozór bardzo zwyczajne, kryło w sobie niezwykłą głębię zjednoczenia z Bogiem. Pragnęła zostać świętą i wytrwale do tego dążyła, zawsze gotowa na wszelkie ofiary i upokorzenia, by wynagrodzić za grzeszników. Trudne warunki wojenne i ciężka praca wyczerpały jej wątłe siły; niebawem stała się ofiarą nieuleczalnej choroby. Bliska śmierci, z radością złożyła wieczyste śluby 6 lipca 1942 roku. Zmarła w Poznaniu 29 sierpnia tego samego roku. Papież Jan Paweł II 18 sierpnia 2002 roku zaliczył ją w poczet błogosławionych.

jutro: św. Jana Eudesa

wczoraj
dziś
jutro