logo
Środa, 20 czerwca 2018 r.
imieniny:
Bogny, Rafaeli, Rafała, Benigny, Florentyny, Sylweriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Jeżeli twoje oko jest powodem grzechu…
 
Czasami mam wrażenie, że w dobrym tonie jest być wobec siebie bardzo pobłażliwym.
 
– Ja się po prostu nie mogę zmusić do rannego wstawania – mówi koleżanka. – Próbowałam już różnych metod, ale dzień w dzień nastawiam budzik na milion drzemek…
 
– Jak zmotywować się do pracy, kiedy się tak strasznie nie chce? – pyta ktoś na forum.
 
– Nie powinnam jeść słodyczy, ale…
 
Kiedy się w takich sytuacjach zaproponuje, że można przecież wstać z łóżka mimo niechęci, zabrać się do pracy mimo braku motywacji i po prostu tych słodyczy nie jeść – wszyscy się oburzają. Bo przecież – to nie takie łatwe, nie da się rady, to za trudne, pokusy zbyt silne i tak dalej.
 
Wszystkie te wymówki i usprawiedliwienia maskują jedno – że nie chce nam się tak naprawdę wziąć się w garść.
 
Pół biedy kiedy dotyczy to drobnych spraw, ale zazwyczaj jest tak, że kiedy brakuje nam silnej woli w drobnych sprawach, to wcale nie jest lepiej w sprawach poważniejszych.
 
Ilu grzechów moglibyśmy uniknąć gdybyśmy mieli wystarczająco silną wolę…
 
W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Pan Jezus mówi o bardzo radykalnym podejściu do grzechów – mówi o tym, żeby się pozbywać wszystkiego, co jest dla nas powodem do tego grzechu – nawet jeśli jest to ręka czy oko. Bo lepiej żyć bez tego – i żyć wiecznie, niż trafić do piekła.
 
Słowa te brzmią bardzo radykalnie i nawet przerażająco dopóki nie uświadomimy sobie, czym jest grzech. Bo nam się czasem wydaje, że z grzechem to tak jak z tym rannym wstawaniem – fajnie by było, jakby się rano wstało, ale jak się nie uda – to o ile nie spieszymy się na samolot czy pociąg (a wtedy jakoś nie mamy problemu z tym żeby wstać…) to w sumie nic się takiego strasznego nie stanie. Tymczasem grzech pozbawia nas życia. Tego w przyszłości, ale też i tego tu i teraz – człowiek, który grzeszy, nie żyje taką pełnią życia, jaką przeznaczył dla nas Bóg.
 
I trzeba zrobić wszystko – naprawdę wszystko – by grzechu uniknąć.
 
Dlatego czasem warto powalczyć nawet w takich nieważnych sprawach. Nieważne sprawy – nie są tak istotne, ale pomagają nam ćwiczyć silną wolę. A silna wola to dobry oręż w walce z pokusami. 
Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com 

Patron Dnia



św. Sylweriusz
 
papież i męczennik

Św. Sylweriusz był dopiero subdiakonem, kiedy po śmierci papieża św. Agapita I w roku 536 wybrano go papieżem. Wkrótce potem pod bramami Rzymu pojawił się zwycięski Belizariusz, wódz wojsk cesarza Justyniana. Za namową papieża Sylweriusza senat i lud wpuścili Belizariusza do miasta. Cesarzowa Teodora, która faworyzowała sektę acefalów, usiłowała skłonić papieża do udzielenia cichego poparcia jej stronnictwu. Chociaż św. Sylweriusz przewidywał, że opór może kosztować go życie, nie dał się omamić. Cesarzowa weszła więc w intrygi z Wigiliuszem, archidiakonem Kościoła rzymskiego, obiecując mu papiestwo, gdyby potępił sobór w Chalcedonie. Uzyskała na to jego zgodę. Wysłała zatem archidiakona do Rzymu z listem do Belizariusza, nakazującym mu wypędzenie św. Sylweriusza i doprowadzenie do tego, by papieżem został wybrany Wigiliusz. Posłużywszy się podstępem, wrogowie wywieźli św. Sylweriusza do Patery w Grecji, Wigiliusz został papieżem. Kiedy cesarz Justynian dowiedział się o prawdziwym stanie rzeczy, nakazał odesłać św. Sylweriusza z powrotem do Rzymu. Wrogowie jednak zatrzymali go w czasie podróży, a Wigiliusz kazał osadzić go na odludnej wyspie pod Neapolem. Św. Sylweriusz umarł tam wkrótce potem w roku 537. Ironia losu sprawiła, że jego śmierć nie przyniosła korzyści heretykom, Wigiliusz bowiem, zostawszy papieżem, przestał się z nimi liczyć.

jutro: św. Alojzego

wczoraj
dziś
jutro