logo
Piątek, 22 sierpnia 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: Alicja (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-05-25 11:50

Muszę się z Wami podzielić czymś niesamowitym, co nie do końca jest dla mnie jasne i wytłumaczalne. Pisałam już tu o moich problemach po tym jak zgrzeszyłam wobec 5-tego przykazania. Może niedokładnie opisałam jaki był mój stan duchowy. Z ciałem wszystko ok za to dusza opanowana przez moce piekielne, czyli opętanie. Nigdy nie byłam fanatyczką religijną. Choć modlić się modliłam i raczej jak to określają mnie znajomi i rodzina, taki "dobry duszek" ze mnie. Może właśnie z tego powodu tak mocno moja dusza łkała po tym co się stało. Czułam jak w moim ciele toczy się walka dobra ze złem. Tak to mogę najprościej określić co niezupełnie oddaje moje męki. Bezsenność, natrętne myśli, niezadowolenie z codzienności życia. Wszędzie czerń i szarość a przecież maj to mój ulubiony miesiąc. Tego roku był dla mnie niezauważalny. Na spowiedzi dostałam w pokucie odmówienie koronki do Miłosierdzia Bożego. Zawsze śmieszyło mnie bezsensowne klepanie różańca. Teraz było inaczej. W tej modlitwie widziałam moją nadzieję. W pracy powiesiłam nad monitorem obrazek z Jezusem Miłosiernym. Ciągle na mnie zerka pokazując, iż mogę Mu zaufać. We czwartek pojechałam na mszę uzdrowieniową. Wcześniej byłam na mszy z księdzem egzorcystą, bo uznałam że chyba jakiś diabeł mnie opętał. Niestety po tej mszy nie doznałam żadnej ulgi.
Wracając do czwartkowych wydarzeń; byłam na początku nieco rozczarowana gdyż księża odprawiający mszę byli młodzi i tacy radośni. Odmienni od tego egzorcysty. Byli to księża paulini. Zaczęło się już na kazaniu. Było jakby skierowane do mnie. O jednej chwili jaka może zaważyć na życiu człowieka, a dokładnie o zdradzie jako ciąg dalszych udręk i cierpień. Słuchałam i słuchałam przyznając rację. Po tej mszy wystąpili księża i osoby świeckie przekazując niektórym zebranym wiadomość o ich uwolnieniu od cierpienia. Na początku nie wiedziałam na czym to polega dopiero. Potem zrozumiałam, iż nie są to odpowiedzi na pisemne modlitwy skierowane przez wiernych, a wizje dotyczące zebranych osób. Jeden z księży powiedział, iż jest kobieta chora na raka piersi i Bóg jej tę chorobę cofnie, następny wymienił matkę modlącą się za syna chorego na białaczkę i czekającego na przeszczep i dodał że dawca jest już znaleziony i lada dzień odbędzie się pomyślnie przeprowadzony przeszczep. I tak dalej i dalej. Aż w końcu usłyszałam. Jest na sali kobieta, która niesamowicie cierpi po zdradzie męża. Prosi Boga o pomoc. Bóg CI to cierpienie odbiera. Oniemiałam. Pomyślałam, że może w tym kościele nie tylko ja się borykam z tego rodzaju żalem. Przecież nie jestem specjalnie zasłużona w modlitwach. Są osoby mocno rozmodlone, wiec zapewne nie do mnie to było skierowane. Może i tak jest, ale od tego dnia doznałam takiego spokoju ducha. Czegoś niesamowitego. Jestem bardzo wdzięczna Bogu za to co usłyszałam. W niedzielę miałam okazję być na mszy w Licheniu i przyznam iż teraz dopiero potrafię się skupić na mszy i czerpać radość z modlitwy. Dziękuję za wsparcie na tym forum. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: Lidiasz (195.160.253.---)
Data:   2009-05-25 13:57

Dziękuje za to świadectwo, nawet nie wiesz jak mi pomogłaś.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: Mimi (---.cust.tele2.pl)
Data:   2009-05-25 16:38

Takie wypowiedzi utwierdzają mnie jeszcze bardziej w tym, że to co mi się przydarza nie jest tylko moim urojeniem :( [bo czasami jestem gorsza niż Apostoł Tomasz.] Dziękuję także za to świadectwo. Pozdrawiam.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: olka (---.chello.pl)
Data:   2009-05-25 17:31

Dzięki za świadectwo. To utwierdza mnie w trwaniu przy Bogu mimo problemów w małżeństwie podobnych do Twojego.
Pozdrawiam

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: piotrek (---.205-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be)
Data:   2009-05-25 17:40

Chwała Panu.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: Basia (---.4web.pl)
Data:   2009-05-26 11:23

Ciesze się z Tobą, też czekam. Na uzdrowienie serca i uwolnienie z depresji.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: IKS (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-05-27 16:24

Dla Boga życie każdego z nas jest wartością. To właśnie Jego miłość. Bogu dzięki.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: S.S. (82.177.199.---)
Data:   2009-05-27 22:03

Piękne świadectwo, naprawdę. Właśnie jutro mam jechać na taką Mszę dla uzdrowienia osoby, która nie chce jechać tam, bo nie wierzy w to, tym bardziej w modlitwę wstawienniczą. Nigdy nie byłam na takiej Mszy i mam pewne obawy. Jechać czy nie?

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: J (---.lightspeed.austtx.sbcglobal.net)
Data:   2009-05-27 22:20

S.S., ktoś nie wierzy w modlitwę wstawienniczą, więc to zrozumiałe, że jej unika. A jakie ty masz obawy?

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: S.S. (82.177.199.---)
Data:   2009-05-27 23:19

Wierze w moc modlitwy wstawienniczej. Ale kiedyś ktoś zadał pytanie: Dlaczego na Mszach uzdrawiających z udziałem charyzmatyków jest aż tyle uzdrowień? Az tyle, ze więcej niż w Lourdes? Czy nie ma tu w tym coś złego, magicznego? Właśnie te pytania spowodowany, ze się waham. Zaznaczam, ze jestem osobą wierzącą i wierzę w Ducha Świętego, na Którego działanie otwieram się codziennie. Napiszcie coś o tym, do jutra już niedaleko.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: Alicja (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-05-28 10:38

Witam. Tak się złożyło, że zajrzał do nas wczoraj proboszcz mojej parafii z taką niezobowiązującą wizytą i poruszyłam temat tych mszy i uzdrowień. Powiedział iż należy ostrożnie podchodzić do tego typu zdarzeń by nie popaść w pewną euforię, pewnego rodzaju zafascynowanie. Należy pamiętać, iż to dzięki modlitwie i głębokiej wierze możemy coś osiągnąć (ale wcale niekoniecznie) a nie modlić się wtedy, bo coś niezwykłego się wydarzyło. Rozumiem tę subtelną różnicę i jak napisałam wcześniej, wcale nie do końca sobie przypisuję tą wzmiankę na mszy o właśnie moim uzdrowieniu. Ale wystarczyło utożsamienie się z tą świadomością, iż może moja modlitwa została wysłuchana, skoro mi lżej na duszy i teraz modlę się dziękując za obecny stan ducha. Pozdrawiam i namawiam - pojedź. Zawsze trzeba dać komuś szansę otwarcia się na Boga. Dałam taką "wędkę" mojej koleżance, w której intencji się modlę, aby Bóg odsunął od niej pasmo nieszczęść, a przede wszystkim by ona sama zaczęła modlić się o siebie i rodzinę. Mąż odszedł. Dzieci się poważnie rozchorowały. Mam wrażenie, że do tego przyczyniły się stresy związane z odejściem ojca. Zawiozłam jej w prezencie różaniec i na karteczce modlitwę do Miłosierdzia Bożego, która tak bardzo mi pomogła. Wieczorem zaproponowałam jej abyśmy razem odmówiły dla nabrania wprawy. Klęknęłam przy łóżku, ona na nim siadła. Pomyślałam sobie - ale TY Boże masz TU jeszcze dużo do zrobienia. Obiecała, że skoro mi pomogła i widać we mnie pozytywne zmiany, ona też czasem odmówi tę modlitwę. Będzie mocno zaskoczona jeżeli dotrzyma słowa. Boryka się z problemami finansowymi. Włożyłam jej dyskretnie w tę karteczkę z modlitwą pewną kwotę pieniędzy. Teraz to już od niej zależy czy je znajdzie poszukując pocieszenia w modlitwie. Jak to mówią modlitwa czyni cuda. Pozdrawiam serdecznie.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: S.S. (82.177.199.---)
Data:   2009-05-28 23:03

Właśnie wróciłam, bo jednak byłam na Mszy, o której pisałam. Kilka osób doznało spoczynku w Duchu Świętym, coś pięknego. Jechałam tam w intencji niewierzącej osoby, a sama też doznałam radości. Teraz wiem, że warto było jechać.
Pozdrawiam Cie Alicjo. Bóg z Tobą.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: Alicja (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-05-29 14:19

Witam. Cieszę się S.S. Też mam budujące wiadomości. Koleżanka przesłała mi maila. W nim pisze, iż po naszym ostatnim spotkaniu jest pod wielkim wrażeniem mojej przemiany duchowej i sama również zapragnęła osiągnąć jakiś wewnętrzny spokój. Zaczęła odmawiać różaniec. Zajrzała do ściągawki pozostawionej przeze mnie na karteczce. Była bardzo wzruszona załącznikiem. Serdecznie mi za wszystko dziękuje. Mam cichą nadzieję, że jej modlitwy zostaną wysłuchane, bo dotychczas była katoliczką nie bardzo praktykującą. Jak to mówią nie zmieniajmy innych bo tego się nie da zrobić, ale zmieniając siebie możemy wpłynąć na postawę innych. Będę się nadal modlić w jej intencji. Pozdrawiam serdecznie.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: J (---.lightspeed.austtx.sbcglobal.net)
Data:   2009-05-29 21:13

S.S., o ile jestem dobrze zorientowana, oficjalnie zatwierdzone uzdrowienia w Lourdes poparte są dokumentacją lekarską (sprzed i po) przy czym wymagane jest zachowanie dość ścisłych reguł. Dotyczą one schorzeń fizycznych uznanych za nieuleczalne. Uzdrowienia w kręgach charyzmatycznych najczęściej są uzdrowieniami wewnętrznymi (duchowymi), które czasem idą w parze z poprawą zdrowia, co zresztą nie wyklucza cudów na miarę Lourdes.
Jezus nie jest ograniczony miejscem, potrafi uzdrawiać wszędzie. Potrzebna jest tylko wiara.

 Re: Świadectwo. Uzdrowiona duchem.
Autor: S.S. (82.177.199.---)
Data:   2009-05-29 22:29

J, napisałaś mi konkretną odpowiedz, rozwiały się moje wątpliwości. Dziękuję.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: