logo
Środa, 22 listopada 2017
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Boję się reakcji psychologa.
Autor: mogę nie podawać? (---.play-internet.pl)
Data:   2017-09-08 13:33

Czy mam prawo, czy mogę, podczas rozmowy z psychologiem, mówić o różnych bolesnych doświadczeniach, które miałam w Kościele, również ze strony duchownych? Dotychczas było tak, że wszystko co złe, zatrzymywałam dla siebie, bo byłam nauczona, że się źle nie mówi o innych, że to obmowa. Chodzi o to, że będę miała straszne poczucie winy z tego powodu. W małych środowiskach ludzie się znają. Wiem że najlepiej by było gdyby to był psycholog chrześcijański, ale to niemożliwe.
Oddalam się od Kościoła nie dlatego, że tak chcę. Potrzebuje Boga, kiedyś bardzo wierzyłam w moc sakramentów. Może bardziej od psychologa potrzebuje kogoś, kto by mi na nowo pokazał Boga w moim życiu. Na samą myśl o spowiedzi robi mi się słabo. Dosłownie, nie w przenośni.
Boje się też reakcji psychologa, na tematy związane z wiarą.
Nie wiem gdzie szukać pomocy, a od wielu miesięcy nie potrafie ruszyć z miejsca. W życiu w ogóle i w życiu duchowym.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Mateusz (31.42.19.---)
Data:   2017-09-09 12:28

"Czy mam prawo, czy mogę, podczas rozmowy z psychologiem, mówić o różnych bolesnych doświadczeniach, które miałam w Kościele, również ze strony duchownych?"

To wyłącznie Twój wybór (a nie ludzi tutaj na forum), które ze swoich przeżyć zachowasz dla siebie, a którymi podzielisz się z psychologiem. Niemniej jednak, im dokładniej opisałabyś swój problem w trakcie rozmowy z nim, tym lepiej byłby on w stanie Ci pomóc. Szanse na owocne "otwarcie się" będzie większa, jeśli już na samym początku da Ci on do zrozumienia, że rozmowa między nim, a Tobą zostanie w czterech ścianach gabinetu(choć w przypadku profesjonalisty powinno tak być zawsze).

"Dotychczas było tak, że wszystko co złe, zatrzymywałam dla siebie, bo byłam nauczona, że się źle nie mówi o innych, że to obmowa. Chodzi o to, że będę miała straszne poczucie winy z tego powodu".

Wiesz, że masz typowe myślenie ofiary? "Nie powiem o tym nikomu, bo będzie jeszcze gorzej/bo tak nie wypada/nie wolno". Aby rozwiązać ten problem(i jakikolwiek inny w przyszłości, z którym nie będziesz sobie radzić), MUSISZ o nim z kimś porozmawiać. A poczucie winy w przypadku, gdy to Ty zostałaś skrzywdzona i dlatego nie chcesz o tym nikomu mówić, to już zupełne nieporozumienie. Spójrz-na podstawie zeznań świadków/osób pokrzywdzonych każdego dnia ileś osób otrzymuje wyroki, także pozbawienia wolności. Czy w więzieniu będzie im "miło"? Raczej nie, ale prawdę powiedzieć trzeba.

"Wiem że najlepiej by było gdyby to był psycholog chrześcijański, ale to niemożliwe".

W pewnym sensie psychologiem chrześcijańskim jest każdy kapłan, który w ramach formacji ma wykłady również z psychologii. Może warto pójść w tym kierunku?

"Oddalam się od Kościoła nie dlatego, że tak chcę. Potrzebuje Boga, kiedyś bardzo wierzyłam w moc sakramentów. Może bardziej od psychologa potrzebuje kogoś, kto by mi na nowo pokazał Boga w moim życiu. Na samą myśl o spowiedzi robi mi się słabo. Dosłownie, nie w przenośni".

To teraz decyzja-potrzebny Ci psycholog, czy ktoś, kto pokaże Ci drogę powrotną do Boga? Bo jeśli ten drugi, to szukaj go wśród księży, do których masz zaufanie, albo swoich wierzących i praktykujących przyjaciół, a nie w gabinecie psychologicznym.

"Boje się też reakcji psychologa, na tematy związane z wiarą".

Też miałbym przed tym pewne obawy, bo psycholog (nie wszyscy-zanim zostanie podniesiony ewentualny krzyk) to ktoś, kto nie doradza w sprawach wiary. On patrzy na problemy ludzi przez pryzmat książkowej wiedzy, która z wiarą nie ma nic wspólnego. Może więc właśnie te tematy pozostaw na rozmowę z osobą duchowną.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Sebastian (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2017-09-09 12:39

Hej.
Żeby coś zmienić, trzeba coś zmienić :)
Dobrze odczytałem wiadomość? 1. Nie mogę źle oceniać innych. 2. Bardzo boję się być oceniona jako zła.
3. Jeśli będę źle o innych mówić to wyjdzie, że tak naprawdę to ja jestem zła.
W czym wizyta u psychologa może Ci zaszkodzić? Jeśli nie stworzy warunków abyś się komfortowo u niego czuła, abyś mogła zaufać (brak wyśmiania, podważania twojej osoby). To po prostu nie przyjdziesz kolejny raz. Wtedy też na siebie weźmiesz winę, że taka osoba źle swoją pracę wykonała?

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2017-09-09 13:10

Mogę się nie poddawać? - w sytuacji gdy Twoje zranienia dotyczą spraw duchowych, radziłabym jednak szukać pomocy w środowisku katolickim. Psycholog świecki, jeżeli będzie osobą wierzącą może przynajmniej nie zaszkodzić w sensie negowania wiary czy słabości duchownych ale czy pomoże we wzrastaniu w wierze? A jeżeli trafisz na ateistę czy agnostyka to możesz ponieść jeszcze większą szkodę.
Módl się na ile potrafisz o kierownika duchowego. Dobrze połączyć kierownictwo duchowe ze stałym spowiednictwem.
Mała miejscowość nie zamyka drogi. Zorientuj się czy w Twojej okolicy nie ma jakiegoś męskiego zgromadzenia zakonnego. A jeżeli nie ma to rusz dalej w poszukiwaniach. Radzę zgromadzenia zakonne przed ich duchowość , większe otwarcie na towarzyszenie a przez to mniejszą możliwość odmowy, która może zaboleć.
Sama możesz wykazać wielką wolę, ale siłę do spełnienia otrzymasz tylko od Pana Boga, przez modlitwę.
"kiedyś bardzo wierzyłam w moc sakramentów" trwaj w tym pragnieniu.

Poczytaj czym jest kierownictwo duchowe i wskazówki jak szukać kapłana do takiej posługi: (klik).

Jeżeli miałabyś możliwość to bardzo doradzam pierwszy tydzień (na początek :)) Rekolekcji Ignacjańskich: (klik) z prośbą o prowadzenie kapłana.
Krakowskie Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów to miejsce gdzie przez miłość wzajemną i dobroć, spotkasz Boga żywego.
To mógłby być piękny tydzień powrotu do Boga przez ulgę oczyszczenia i rozbudzenia tęsknoty za miłującym Chrystusem, wskazanie dalszej drogi.

Bóg w Twoim życiu już pokazuje swoją MIŁOŚĆ, bo czy bez tej miłości prosiłabyś o pomoc?
Pamiętaj, że centrum wiary to Jezus Chrystus a nie kapłan, który jest obarczony ludzkimi słabościami.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2017-09-09 18:04

Rzeczywiście można nabyć awersję do sytuacji, w których zamiast pomocy otrzymujemy odrzucenie, jesteśmy ranieni. Tak też się zamykamy. Nie dziwi mnie obawa przed otwarciem się i powierzaniem swoich uczuć i trudnych doświadczeń.
Spróbuj być wolna bez szukania takich profesjonalnych spotkań (ksiądz, psycholog) do czasu aż samodzielnie się poukładasz w tych tematach, które Cię bolą. Na Twoim miejscu poszłabym w całkiem odwrotnym kierunku, czyli podjęłabym jakieś działanie, które stałoby się pasją Twojego życia. Poczytaj dobrą książkę, porozmawiaj ze starszymi osobami, poznaj życie innych. Zwyczajnie odwróć uwagę od myśli, które "miętolisz" :) od jakiegoś czasu. Teraz jeszcze Ci napiszę, że czasem też odskakiwałam od konfesjonału, raz się zdarzyło, że spowiedź była przerwana, bo usłyszałam posądzenia nieprawdziwe w moim kierunku, które mnie osłabiły, że prawie zemdlałam :) Jak ten ksiądz mnie przepraszał. Oczywiście Bóg obdarzył mnie ogromną wiarą, do tej pory jestem zadziwiona, że dalej przystępowałam do sakramentu spowiedzi ale już do innego kapłana, by nie fundować sobie podobnych doświadczeń. Najprościej podejść do tego w sposób, że Pan Jezus zasłania się kapłanem ale to On sam jest Obecny, by Ci pomóc.
Co do psychologa to nie mam doświadczeń. Choć ostatnio chciałam przeżyć takie spotkanie i jak się okazało pani psycholog ma tylko pół godziny z urzędu dla pacjenta? Szczerze Ci powiem, pani już nie chciała się umawiać, bo chyba dostrzegła niezależność moich poglądów.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Estera (---.146.129.205.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2017-09-09 21:59

Psycholog, który ocenia, nie jest profesjonalistą i należy go zmienić na innego.
A jeśli nie będziesz na terapii mówić o tym, ci Cię boli, to nie zmienisz swego życia. Taka terapia nie ma sensu.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: $?? (---.dab.02.net)
Data:   2017-09-10 03:15

Ja bym się powstrzymał. Kościołow w Polsce zatrzęsienie spowiednikow też. Psycholog zamiast spowiedzi to kiepski pomysł. W innych okolicznościach mogłaby pomoc modlitwa wstawiennicza lub egzorcyzm, ale to nie ten etap. Wystarczy spowiedź. Przy okazji: co robisz jak ząb boli?

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2017-09-10 13:39

Zniechęcanie do korzystania z pomocy dowolnych profesjonalistów - w stylu: próbuj być wolna o własnych siłach, nie rozmawiaj z nimi do czasu aż samodzielnie poukladasz tematy - jest moim zdaniem ryzykowne i nonsensowne. Powiem odważniej: szkodliwe. Gdyby wszyscy samodzielnie układali siebie itp., leczyli zęby, budowali domy i spawali żelastwo - profesjonaliści wszelkiego rodzaju byliby zbędni. W materii tak delikatnej jak pomoc psychologiczna czy duchowa rada typu: zrób to sam, odczakaj, aż sam rozwiążesz, obarczona jest dużym niebezpieczeństwem. Czy doradzający weźmie współodpowiedzialnośc? Pewnie nie, pewnie powie, że ktoś sam posłuchał rady, więc sam odpowiada. Ostrożnie!

I nie jest dobrze, generalizując, przenosić własne złe doświadczenia na rady dla innych, zniechęcając do szukania pomocy. Bład jest wliczony w ludzką działalność.
PS Nie jestem zwolenniczką niesamodzielnosci, ale człowiek ma swoje granice, więc pomoc lepiej przygotowanych jest i ważna, i cenna, i często niezbędna.
A terapia, w której nie jest się szczerym, nie ma najmniejszego sensu.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: mogę nie podawać? (---.play-internet.pl)
Data:   2017-09-10 14:25

Problem w tym, że już szukałam pomocy, i w konfesjonale, i u psychologa. Dalsze wyjazdy nie są możliwe. Dla mnie problemem jest wyjazd do lekarza, ileś tam kilometrów. Widocznie to ja jestem nienormalna i niech tak będzie. Boga z serca się nie wyrzekam.
Dziękuję wszystkim za trud odpowiedzi.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2017-09-11 00:34

"Widocznie to ja jestem nienormalna i niech tak będzie" Proszę odrzuć takie myślenie o sobie, nie popadaj w niską samoocenę. Nosisz w sobie niegojącą się ranę. A co to jest normalność, komu to oceniać? Myślę, że to zdanie to wołanie o pomoc.
Skoro są trudności w odnalezieniu tej pomocy w dalszej odległości zdaj się na swoją czy sąsiednią parafię.
Jest taki terapeuta, który nie zadaje bólu, nie ocenia, zachowuje najgłębszą dyskrecje, opatruje rany, daje ukojenie i najlepsze rady.
W każdym kościele jest tabernakulum, w niektórych adoracja Najświętszego Sakramentu w wystawionej monstrancji. W każdym kościele jest żywy Jezus Chrystus.
"... mówić o różnych bolesnych doświadczeniach, które miałam w Kościele, również ze strony duchownych?"
Zastanawiające jest to zdanie. Czy tych duchownych było wielu? Może samodzielnie dałoby się część tych bolesnych doświadczeń zobiektywizować a na kapłanów, którzy Twoim zdaniem mieli w nich swój udział spojrzeć oczami Chrystusa, oczami miłosierdzia.
Skoro spowiedź w obecnym stanie ducha i emocji jest niemożliwa a masz pragnienie Pana Boga to czyń tak by mimo braku sakramentów więź z Bogiem podtrzymywać.
Moja propozycja jest następująca.
Zapoznawaj się z dostępnymi w sieci Czytaniami Liturgii Słowa z danego dnia. Potem w spokoju, w ciszy z Pismem Świętym w ręku spróbuj zanurzyć się w Słowo, szczególnie w Ewangelię. Może jakiś fragment Cię dotknie a może i nie ale staraj się trwać w takiej praktyce dzień po dniu. Jeżeli masz możliwość to wejdź każdego dnia do kościoła na choćby krótką adorację, na przemodlenie Słowa Bożego.
Może na początek spróbuj oddać Jezusowi w adoracji swoje bolesne doświadczenia. To nie będzie waga Sakramentu pokuty i pojednania ale Twoje osobiste sam na sam z Jezusem.
Trzeba się modlić o wszystko- dar umiejętności szczerej modlitwy, zawierzenia, wybaczenia, zrozumienia.
"Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15,5)
Słowo Boże wyprzedza nasze przemyślenia czy czyny, daje wskazówkę a innym razem dokonany już czyn czy myśli, które nas do niego wiodą znajdują potwierdzenie w Słowie.
To w Słowie Bożym i cichej rozmowie z żywym Chrystusem szukaj natchnienia do dalszych kroków postępowania w wierze. I tę odpowiedź z pewnością usłyszysz.
Przytoczę ponownie "Widocznie to ja jestem nienormalna i niech tak będzie." To brzmi jak powiedzenie- Jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz. Tym sposobem popadasz w marazm.

"Boga z serca się nie wyrzekam" - "Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł" (1 Kor 10,12).
Wiara bez sakramentów, bez Słowa Bożego jest martwa. Jakiego Boga nie wyrzekasz się z serca? W jakiego Boga wierzysz? Bez sakramentów będziesz tkwiła w miejscu.

"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył" (Rdz 1,27)
Idąc za tymi słowami polecam lekturę a właściwie kontemplację "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza a Kempis pisaną językiem gorącej miłości, która ludzkie ułomności ukazuje w świetle Bożego miłosierdzia i Bożego planu. To może być bardzo dobry wstęp do sakramentalnego zamknięcia przeszłości.

 Re: Boję się reakcji psychologa.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2017-09-11 14:19

Droga założycielko wątku, pewną formą towarzyszenia duchowego może być również to forum, więc jeżeli masz jeszcze jakiś problem, który zechciałabyś anonimowo przedstawić to nie uciekaj z tego miejsca, nie pozostawaj sama.
Każdy z nas idzie własną drogą wiary, nie znamy się osobiście ale łączy nas miłość do Boga w Trójcy Jedynego, miłość czy choćby życzliwość wobec bliźniego. Może wspólnymi siłami pomożemy Ci dostrzec Boga w Twoim życiu.

"Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich". (Mt. 18, 19-20)
Otaczam Cię swoja modlitwą.

Wspomniałaś o trudnościach w wyprawie do lekarza, domyślam że może masz duże problemy zdrowotne. Jeżeli tak jest to nie traktuj po macoszemu znacznie cięższej choroby, jaką jest choroba duszy, której też potrzebny jest lekarz- Chrystus, przez posługę spowiednika. Uzdrowiona dusza pozwala z większą pokorą ale i lżej znosić wszystkie ziemskie problemy zdrowotne, bytowe, emocjonalne. Nie teoretyzuję, doświadczam.

Proponuje Ci wirtualne towarzyszenie duchowe:
http://www.katolik.pl/znaki--ktore-daje-mi-bog----jak-odczytywac-boze-przeslanie-,22889,416,cz.html?s=3

Możesz rozbudzisz w sobie tęsknotę za sakramentami modląc się śpiewem:
https://www.youtube.com/watch?v=SjqJOet2oSw&list=RDQMDkeukPtOh_Y&index=7

https://www.youtube.com/watch?v=R3uqWhd_TdA&index=1&list=RDQMDkeukPtOh_Y

"kiedyś bardzo wierzyłam w moc sakramentów"
W tej kwestii nic się nie zmieniło. Sakramenty są źródłem życia:

" A Jezus znowu rzekł do nich: "Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam". Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane". (J.20, 21-23)

"A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: "Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje". Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: "Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów"
(Mt.26, 26-28)

Nie wyrzekasz się Boga z serca, więc pij ze źródła żeby Twoja deklaracja była umocniona.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: